Tak... zgadzam się i temu służą instrukcje...:grin:... ta harcerska i ta którą przytoczę są na podobnym poziomie....
Załącznik 40372
Wersja do druku
Tak... zgadzam się i temu służą instrukcje...:grin:... ta harcerska i ta którą przytoczę są na podobnym poziomie....
Załącznik 40372
Dorzucę parę groszy od siebie :)
1. Palnik. Obecnie używam Primus Multifuel. Ciężki, ale niezawodny i uniwersalny. Wolę gotować na benzynie, bardziej ekonomiczna, choć nie nadaje się do gotowania w namiocie. Gotowanie na ognisku ma swój urok, ale owocuje osmalonymi "garami". Jest bardziej czasochłonne i upierdliwe jest regulowanie temperatury - dlatego wolę dobry, mocny palnik.
2. Nóż. Coś typu survival, ale nie wielkości maczety z krakowskich osiedli. Np. Gerber Prodigy. Konstrukcja full-tang, czyli ostrze i trzon rękojeści jest z jednego kawałka metalu. Praktycznie niezniszczalny. Górna krawędź ostrza umożliwia bardzo efektywne odpalanie z krzesiwa.
3. Ogień. Obecne zapałki, tzw. bezpieczne są w górach nieprzydatne. Wymagają dużej temperatury do zapłonu, lekka wilgoć je eliminuje. Kiedyś kupiłem w Rosji duże paczki (po 2000szt.) oldskulowych zapałek - służą do dziś. Noszę w plastikowej buteleczce po tabletkach. 100% szczelne i niezniszczalne opakowanie. Zapalniczka - OK, choć odrobina piasku albo wody potrafi ją skutenicze wyłączyć z akcji.
3a. Krzesiwo. Tylko szwedzkiej firmy LightMyFire. Model Scout albo Army. Warte każdych pieniędzy. Działają zawsze, odpalisz nimi palnik a w połączeniu z odrobiną kory brzozowej da się rozpalić ognisko dosłownie w każdych warunkach.
3b. Kora brzozowa. Pozyskana z powalonych drzew. Niezastąpiona i niedościgniona rozpałka, nawet jak jest wilgotna.
4. Siekiera - nie noszę, bo ciężkie. Dźwigać kilogram, tylko po to, żeby użyć raz dziennie? Wolę dodatkową butelkę wody, albo puszkę piwa :) Za to mam mocny nóż (pkt. 2) i lekką, składaną piłkę do drewna Fiskars. Ten duet jest bardziej uniwersalny i lżejszy.
5. Menażki itp. Nie polecam teflonowych, drogich wynalazków. Czasem myje się gary w potoku przy użyciu piasku i drobnego żwirku (świetna metoda na przypalone naczynia, której używała moja babcia dawno temu). Teflon tego nie przeżyje, dlatego wolę naczynia z nierdzewki, np. Tatonka. Do gotowania na ognisku używam najtańszej menażki alu typu quechua. Sztućce lekkie, plastikowe z dekatlonu, po 7 czy 9zł.
6. GPS. Najprostszy garmin, plus obowiązkowo zwykła papierowa mapa z siatką współrzędnych.
7. Apteczka. Porządna, a nie tylko plasterki, bez których się przecież nie umiera :) Gaza jałowa (dużo), 2 bandaże, dezynfekcja i podstawowe leki.
8. Zestaw awaryjny, m.in. folia NRC, dodatkowa latarka, dodatkowe źródło ognia, taśma srebrna, baterie, repsznur itp.
Ej, kolego. Przeczytaj sobie pierwszego posta w temacie - do niego się odniosłem. Nigdzie nie napisałem, że to są rzeczy wymagane i targam je zawsze ze sobą. I że bez nich nie przeżyję. Autor tematu zasugerował merytoryczną dyskusję, a to co napisałeś chyba zalicza się do innej kategorii.
Nie wiem czemu się przyczepiasz do innych moich uwag, np. odradzania zakupu naczyń teflonowych, czy faktycznie uważasz je za praktyczne? Jeżeli uważasz również, że posiadanie ze sobą apteczki to zbędna fanaberia, to... chyba coś jest nie tak?...
pozdrawiam Cię serdecznie,
misha
to super
https://www.youtube.com/watch?v=wo3ZCgchhOU
choć powerbank też dobry
Powerbank jest dobry zwłaszcza, gdy nie wieje...
Chcąc wykorzystać ten ciekawy patent trzeba rozbijać się tam, gdzie wieje! Ba! Trzeba szukać miejsca gdzie wieje najbardziej! Ciekawe, jak się śpi w namiocie, gdy obok łopoczą skrzydła tego wiatraczka?
coraz bardziej jestem przekonany że najbardziej potrzebnym i najczęściej używanym sprzętem jest:
-worek na śmieci taki podręczny na puszkę butelkę opakowanie papierki itp.
-naładowany telefon
Może troszkę nie w temacie ale jeśli chodzi o śmieci . Byliśmy ze znajomymi za miedzą w czeskich górach na jeden dzień . Mnóstwo młodych Czechów zapylało pod górkę na trasie 8,5 km , nie widziałem żeby którykolwiek się zatrzymywał na jedzenie , picie , potrzeby fizjologiczne . Zgodnie stwierdziliśmy iż na szlaku rzucało się w oczy brak śmieci i odchodów od psów / a piesków było sporo / . Można ?
No niestety, Polacy są wybitni, jeśli chodzi o śmiecenie na szlaku. Ciężko cokolwiek z tym zrobić.
Jeżeli ta turbinka dużo nie waży to jest jakimś pomysłem na rozwiązanie deficytu enegii. Power bank jest dobry na jeden dzień i w dodatnich temperaturach. Niestety wydajność ogniw dość mocno spada gdy zostaną schłodzone.
Ale tutaj jest znacznie lepszy wiatrak, bo turbiny pionowe mają bardzo małą sprawność przetwarzania energii wiatru. Tylko 1/3 obrotu jest oddawaniem energii, a resztę pochłania pchanie pod wiatr.
https://www.youtube.com/watch?v=SX-I5WksnrM
ostatnio trafiłem na stronę która oferuje wiszące namioty, znaczy można jeszcze znaleźć nowe koncepcje
https://www.tentsile.pl/public/asset..._kategoria.jpg
więcej na stronie
https://www.tentsile.pl/
nie wiem czy to jedyna firma która oferuje takie rozwiązania
Dużo jest pytań o buty. Ja potrzebuję rad dotyczących plecaka. Jaki jest najlepszy? Potrzebuję modelu, który będzie uniwersalny i nada się do różnych górskich aktywności: trekking, wspinaczka, skitury itp
Zależy mi na dużej ilości kieszeni, bocznych kieszonkach na np bidon czy termos i paskach umożliwiających doczepienie karabińczyków.
Wiem że musi być mocowanie na biodrach i ono ma "brać" na siebie największy ciężar...
Fajnie by było jakby plecak dodatkowo nie "dogrzewał" pleców bo mokre, upocone plecy nie są raczej przyjemne podczas wędrówki w lato.
Mój niestety nie nadaje się w góry. Po pierwszym razie w tzw Wysokich górach odczuwam ból w ramionach, a mięśnie karku są strasznie spięte...
Polećcie mi coś bardzo was proszę, bo kolejne wyprawy o krok, a ja zostałam bez plecaka www.pajacyk.pl ...
może coś Duter'a ? firma sprawdzona, reszta to kwestia budżetu, dopasowania szelek, no i za mocno nie przeżywać, sam plecak nie pójdzie... :)
Polecam Deuter, chociażby Groden 30 SL, czy New Deuter 26L lub większe Guide 42 +SL
Sam używam 35 litrowego męskiego i jestem z niego zadowolony.
Ale jakiej wielkości plecak? Do łażenia z namiotem potrzebny większy (np 55+10). Do wspinaczki (i do chaszczowania) bez kieszeni bocznych. Dobry jest taki z zamkiem wzdłuż - można łatwo grzebnąć bez rozpakowywania. Ja używam Simond Alpinism 55+10 i uważam go za superuniwersalny. Deutery bardzo dobre. Lowe Alpine Metanoia to plecak idealny na długie wyrypy górskie.
Nigdy nie byłam fanką gadżetów, dlatego jedyne co mogę polecić to lekki plecak, latarka, no i jak już bardzo chcesz to kompas :D