Odp: Karpaty Wschodnie - wrzesień 2011
DZIEŃ SIÓDMY:
Pogoda wraca do normy czyli lampa na niebie. Spakowani siedzimy sobie przed naszą gospodą i czekamy na Boba. Bob doszedł do wniosku że kasa mu się kończy a widział bankomat więc ma chytry plan na zdobycie gotówki. Siedzimy z Hontas na słoneczku, sączę piwko, analizujemy dalszą trasę i coś go długo nie ma.
http://s1.bild.me/bilder/030611/5564..._oczawa800.jpg
Pojawia się Bob i snuje mrożącą krew w żyłach opowieść jak to bankomat się uparł i nie chciał mu oddać karty. Po dłuższej chwili pertraktacji z duchową pomocą pani aptekarki bankomat piszcząc i bucząc zgodził się oddać fanta.
Zarzucamy toboły na plecy i kierunek góry, pada na połoninę Piszkonię z Negrowcem.
http://s1.bild.me/bilder/030611/5097...growiec800.jpg
Wspinamy się coraz wyżej odkrytym grzbietem z ładnym widokiem na okolicę i samą połoninę.
http://s1.bild.me/bilder/030611/8414...growiec800.jpg
W końcu zaczyna się podejście przez las, typowo gorgański las, dużo rumowisk na zboczach, kosówka itd. W końcu to już Gorgany chociaż połoniny na górze. Po mozolnym wejściu wychodzimy na Barwinek, pierwszy pipancik. Przed nami piękny widok, morze połoniny i tyle pięknych miejsc na biwak, niestety nigdzie nie ma wody, wszystkie nibykorytka wyschnięte. Idziemy dalej.
http://s1.bild.me/bilder/030611/4642...growcem800.jpg
Na zboczu pierwszego pipanta którego trawersujemy znajdujemy maluśkie źródełko, napełnienie butelki trwa wieki ale nie ma co wybrzydzać. Niedaleko źródełka, pod samym Negrowcem jest siodełko idealne na nasz biwak. Zostajemy.
http://s1.bild.me/bilder/030611/5134...growcem800.jpg
Kolacja, herbatka i kolejny ziołowy balsam, w takich okolicznościach przyrody wszystko smakuje jak nigdy.
http://s1.bild.me/bilder/030611/6203...growcem800.jpg
http://s1.bild.me/bilder/030611/8835...growcem800.jpg
Kolejnej foty z pięknym zachodem nie zamieszczam bo co za dużo to niezdrowo, robi się chłodno, chowamy się pomiędzy namiotami gdzie nie wieje i siedzimy sobie przy świeczkach, oglądając gwiazdy, łykając procenty i wcinając kabanosy.
http://s1.bild.me/bilder/030611/7997...growcem800.jpg
Czas spać...
C.D.N.
Odp: Karpaty Wschodnie - wrzesień 2011
DZIEŃ ÓSMY:
Budzi się kolejny piękny dzień. Nic tylko siedzieć na trawie i podziwiać widoki.
http://s1.bild.me/bilder/030611/1028...rowcem-800.jpg
Plecaki spakowane, wdrapujemy się na pobliski Negrowiec. Widoczność jest niesamowita, jeszcze nie spotkałem w górach w taką letnią pogodę żeby było widać na 100km. Widoki od Czarnohory po polskie Bieszczady.
Pomóżcie zidentyfikować szczyty i poprawcie jak się mylę.
http://s1.bild.me/bilder/030611/2862...rowiec-800.jpg
I widoczek na polską stronę.
http://s1.bild.me/bilder/030611/9490...growiec800.jpg
W powiększeniu:
http://s1.bild.me/bilder/030611/2817...growiec800.jpg
I samo zbliżenie na nasze Biesy:
http://s1.bild.me/bilder/030611/6352...rowiec-pow.jpg
Według moich wyliczeń do Tarnicy jest 96 km, do Howerli 70 km.
No nic idziemy dalej Piszkonią:
http://s1.bild.me/bilder/030611/4990...szkonia800.jpg
Tak się błogo idzie że przeoczyliśmy zejście i zatrzymujemy się jak nam się połonina kończy a dalej już tylko stromo i las :)
No to teraz z powrotem. Ostatni rzut oka na Piszkonię i schodzimy.
http://s1.bild.me/bilder/030611/7151...szkonia800.jpg
Dochodzimy do jeziorka na stokach Piszkonii, ładne miejsce na uboczu z turystyczną infrastrukturą, wiata, stoły, domek z drewnianą podłogą, mostek, nawet tratwa... Zostajemy.
http://s1.bild.me/bilder/030611/4117...szkonii800.jpg
http://s1.bild.me/bilder/030611/9185...szkonii800.jpg
Pozdrowienia dla Buby która pięknie przyozdobiła domek :D
http://s1.bild.me/bilder/030611/2546...konii-buba.jpg
DZIEŃ DZIEWIĄTY:
Budzimy się w kiepskich humorach. Żołądki w kiepskim stanie, coś nam zaszkodziło. Mus nie mus iść trzeba, pakujemy manele i po kilku godz. jesteśmy przy szosie w dolinie. Jeszcze kilka km i będziemy na początku Syniewiru.
http://s1.bild.me/bilder/030611/5822...niewiru800.jpg
Ewidentnie nie jesteśmy sobą bo nie zrobił na nas żadnego wrażenia napotkany sklep. Mieliśmy w planach iść pieszo do Miżgirii i stamtąd do domu ale zmieniamy plan i łapiemy stopa. Stop trafia się nam nie byle jaki bo Łada ala duży fiat. Jakoś się do niej wepchaliśmy, plecaki na kolanach, twarze na szybach i jazda. Ładzianka ewidentnie odczuła dociążenie bo przy każdym wyboju trze kołem a wyboje to rzecz normalna. Na kierowcy nie robi to większego wrażenia. Jesteśmy w Miżgirii, pełno straganów, ruch i zamieszanie, trzeba przywyknąć do cywilizacji. Próbujemy jeść i pić piwo. Nie miałem weny do robienia zdjęć więc nie ma. Po godz. 18.00 pani kasjerka na dworcu autobusowym wpuszcza nas do "komnat wypoczynku" w których śpimy do rana. Wieczór przespałem.
Rano mamy marszrutkę do Lwowa. Całe szczęście że zatrucie minęło. Lwów, Medyka, Przemyśl i dalej każdy z nas się rozjeżdża do domów.
I tak o to zakończyła się nasza kolejna jesienna włóczęga po Karpatach Wschodnich.
KONIEC
Odp: Karpaty Wschodnie - wrzesień 2011
Odp: Karpaty Wschodnie - wrzesień 2011
No cóż : nic dodać , nic ująć
Panie Piękne.
Odp: Karpaty Wschodnie - wrzesień 2011
Wydaje mi się, że szczyt nie opisany na zdjęciu z Borżawą, Równą, Ostrą i Pikujem to Holica Lutańska.
Odp: Karpaty Wschodnie - wrzesień 2011
Cytat:
Zamieszczone przez
przemek p
Wydaje mi się, że szczyt nie opisany na zdjęciu z Borżawą, Równą, Ostrą i Pikujem to Holica Lutańska.
Tak właśnie podejrzewałem że z tego kąta może być ją widać.
Odp: Karpaty Wschodnie - wrzesień 2011
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Panie Piękne.
hm,
Heniosławie ,ja tam widziałem jedną niewiastę...
fajna relacja na wiosnę może skrzyżują się nam drogi z drogą w.w. wyrypki :))
Odp: Karpaty Wschodnie - wrzesień 2011
Cytat:
Zamieszczone przez
przemek p
Wydaje mi się, że szczyt nie opisany na zdjęciu z Borżawą, Równą, Ostrą i Pikujem to Holica Lutańska.
Przemek - masz rację, to jest Lutańska Holica.
Gwoli ścisłości i dla porządku dodam jeszcze, że te polskie Biesy, widoczne na kolejnym zdjęciu to gniazdo Tarnicy (z lewej) i Halicza (z prawej) zza którego wygląda jeszcze Krzemień. Natomiast na lewo od Tarnicy widoczny jest ponad warstwą tego syfu zalegającego w dolinach jeszcze sam koniuszek "szpicy" - jeśli by przyjąć, że to coś, co tam wystaje jest widoczne :-) to jest to niewątpliwie Poł. Caryńska.
Odp: Karpaty Wschodnie - wrzesień 2011
Odp: Karpaty Wschodnie - wrzesień 2011
Odp: Karpaty Wschodnie - wrzesień 2011
ech wróciłby człowiek
szedłem tam z ... Jasienia? Chyba...N a trasia spotkalismy Hucuła jak na hucule wiózł sobie kaloryfery.
Odp: Karpaty Wschodnie - wrzesień 2011
Witaj Macieju na forumie.
Przywitanie to taki staropolski zwyczaj spotykających się podróżników.
Odp: Karpaty Wschodnie - wrzesień 2011
przepiękne widoki... dzięki za relacje :)
Odp: Karpaty Wschodnie - wrzesień 2011
Cytat:
Zamieszczone przez
Kusto
nalewkę w czym transportowaliście? szkło raczej odpada, zbędny ciężar... ;) no i może sie stłuc :)
Ja do takiego transportu używam butelki po wódeczce o nazwie Danzka (lekka aluminiowa flasza). Mankamentem jest to, że nie widać ile jeszcze pozostało :D
Coshoo, Dzięki za wspaniała relację!