ach co to była za odprawa na tym przejściu....
aż 9 sił zabrakło .....
zapomniałam dodać że potem było tylko jeszcze gorzej!!!!!!!!!!
Wersja do druku
ach co to była za odprawa na tym przejściu....
aż 9 sił zabrakło .....
zapomniałam dodać że potem było tylko jeszcze gorzej!!!!!!!!!!
hallo,
taaaak,
udało nam się z Agnieszką (Czarną ?!) dotrzeć na nocleg,i to z narażeniem życia...
bo ,jak tu trafić z taką mapą (patrz fotka) i jeszcze zmieścić ją w plecaku...
w dodatku troszeczkę nadgryziona...
na pytanie CZY SĄ KOLORKI ? odpowiadam : SĄ ! i miejscami brąz transformuje już do czerni:lol:
To już tydzień minął od tych niesławnych wydarzeń.
Dzisiejsze wiadomości prosto z Bieszczadów niosą śnieg i deszcz, a jeszcze tydzień temu słoneczko niemiłosiernie dogrzewało.
Świeciło i grzało przez cały czas rajdowania , jedynie na moment przygasło, ale co to był za moment !?
To była ta jedyna niepowtarzalna chwila gdy lico sir Bazyla rozpromieniło się radością mocniejszą od słoneczka.
.
Jeszcze parę ciepłych wspomnień
gdy ciepło się robiło w czasie podejścia pod Czubę
.
https://lh6.googleusercontent.com/-a...hm.11_0067.jpg
.
... i gdy słońce zaglądało w zakola Sanu przepływającego przez dawną wieś Połonińskie
https://lh3.googleusercontent.com/-O.../hm11_0051.jpg
.
.... i gdy z ustanawialiśmy nowy rekord świata w leżeniu bykiem na trawsku
https://lh6.googleusercontent.com/-h.../hm11_0071.jpg
.
.... i gdy cudem udało się dotrzeć do zakorkowanej Łopienki
https://lh4.googleusercontent.com/-I.../hm11_0110.jpg
Cudna pogoda i czas na cuda;-)
Kładki, mostki są już démodé, wodę pokonuje się rydwanem wielokonnym lub metodą „posyłania butów przodem”.
Buty testują teren, wybierają płaskie kamienie, a właściciel suchą nogą podąża za nimi:)
Nie ma RIMB-u bez jajecznicy a jajecznicy bez grzybów!
Daremne błądzenie z nosem przy ziemi, grzybów wypatruje się z lotu ptaka czyli metodą „na sokoła”;-)
Maciejka :
Jako żywo, szkoda że ostatni to razCytat:
Nie ma RIMB-u bez jajecznicy a jajecznicy bez grzybów!
Załącznik 25749
więc tak, może od początku:
Heniu Wszechmocny (wszak to żadna nowina )
...OSTATNI RAZ ... gdyż tzw: "szmory"(grzybki plus jajecznica na masełku) okazały się "grzybkami teściowej" i część rimboidealnej drużyny przepadła po spożyciu...i nic nie pomogły gustowne slipki Wojtka czyli wersja sexy Roberta Makłowicza i jego gotowanie w plenerze;
...OSTATNI RAZ...ponieważ na niedobitki rimboidealnych forumowiczów spadły resztki amerykańskiego satelity (fot.1- widoczny lej w grani Bukowego Berda...)i cześć ich pamięci i... w ogóle cześć.
ale...jest nadzieja...
po wybuchu ,zauważono niedobitki chaszczowników-karczowników (fot.2)...jest nadzieja...nadzieja w tym,iż ocaleni cudownie czytali posty Samotnego Włóczykija i innych specjalistów w survivalu zakapiorskim i dotrwają do...
no,właśnie do czego...
może spotkają ...no właśnie
wszak Heniu Wszechmocny(to naprawdę żadna nowina) był z nami...:lol:
(fot.3) Łopienka - jakieś 2 godziny po...
Trzy moje obrazki:
Załącznik 25751
Załącznik 25752
Załącznik 25753
Heniu, dlaczego tak nihilistycznie, slipki są, grzyby się poszuka, jajka jakieś ptaszysko zniesie dla nas z przyjemnością i jajówa będzie, pobijemy nowy rekord.... Ja się w tym czasie nieco podszkolę, zadbam o oprawę artystyczną, czy coś .... i Jubileuszowy V RIMB uwieńczymy omletem z maślakami.
Trochę mi się rimbowy wyjazd przedłużył i dopiero dziś wróciłam z Bieszczadu.. Po dwóch miesiącach spędzonych w tej pięknej krainie nastał czas powrotu do miasta...
Dzięki za mile spędzone chwile.
A w Bieszczadach tydzień temu spadł śnieg :) wszystko dookoła było pokryte białą płachtą a ja klęłam ze zdziwienia w schronisku w łupkowie :))
Pozdrawiam wszystkich gorąco -dziewczynka z namiotu
Ps. Mordka uśmiecha się na myśl o rimbowych dywagacjach na temat filozofii rowów ;)
Więc czas już jakiś minął, śnieg spadł jak Jimi naocznie sprawdziła :)
więc kilka wspomnień z Rimba
ano miło było że z wieczora sam komandor na drodze raczył czekać, co prawda zabrakło czerwonego dywanu ale jak wiadoma impreza miała wady nie po raz pierwszy i to tyle wspomnień z pierwszego wieczoru. Rano opowiadali ze ponoć narodziła się nowa świecka tradycja, rajd szlakiem rowów i jarów czyli nocny bliższy kontakt z roślinnością lokalną.
Rano zapowiadało się uroczo, przybywali kolejni uczestnicy, a klimat prawie ja w programach Roberta Makłowicza tylko na rimbie budżet skromniejszy i wystarczyło tylko na ubranie mistrza kuchni od pasa w górę (ku uciesze pań).
https://lh3.googleusercontent.com/-p...2/ORL_1094.jpg
grzyby były i poświecenie pełne aby nakarmić coraz to liczniej przybywających
https://lh3.googleusercontent.com/-7...0/ORL_1095.jpg
Komandor jak zwykle rozpieszczając nas gadżetami (już wiadomo dlaczego na spodnie zabrakło) zaprezentował swe najnowsze dzieło czyli podobiznę człowieka który się nie zgadza na umieszczanie podobizny, w sumie ciekawe skąd wiadomo że On to On skoro to nie On.
https://lh3.googleusercontent.com/-2...2/ORL_1105.jpg
chwilę później wszystkie auta na parkingu były oznaczone
https://lh6.googleusercontent.com/-s...2/ORL_1113.jpg
w końcu udaliśmy się w stronę lasu ku połoninom, naszą ulubioną metodą, długich forsownych odpoczynków. Na Czubie zalegliśmy i wyglądało że tak już zostanie, każdy miał taki widok na jaki zasłużył.
https://lh4.googleusercontent.com/-X...0/ORL_1156.JPG
trawy cicho szumiały jak to trawy
https://lh3.googleusercontent.com/-i.../ORL_1143g.jpg
jesień niewinni się pokazywała, jeszcze niepewnie jak by zawstydzona,
https://lh3.googleusercontent.com/-9...0/ORL_1141.JPG
fotograf roku zarządził a nawet zadyrygował
https://lh4.googleusercontent.com/-C...0/ORL_1126.JPG
do grupówki się przygotować,pierwsze próby były jakie były, no weźcie się ruszcie i skupcie, ruszcie zadki i do skupcia w grupie i....... o dziwo posłuchali,powstała wzorcowa fotografia grupowa, nawet nikogo o zgodę wizerunku nie trzeba było pytać
https://lh6.googleusercontent.com/-m...0/ORL_1151.JPG
postanowiliśmy zmienić trawy w końcu ileż można leżeć i poszliśmy dalej ku nowym połoninom, tam już słońce chyliło się a my robiliśmy to co lubimy najbardziej czyli trwaliśmy w zachwycie.
https://lh3.googleusercontent.com/-a.../ORL_1195g.jpg
to fotografia dowodzi piękna Bieszczad każdy patrzy w inną stronę a u wszystkich zachwyt na maxa
https://lh5.googleusercontent.com/-U...0/ORL_1202.JPG
wieczorem jesień jak by odważniejsza była
https://lh5.googleusercontent.com/-i...0/ORL_1203.JPG
próby zatrzymania ostatnich promieńi słońca tego dnia
https://lh4.googleusercontent.com/-Z...0/ORL_1223.JPG
pora było wracać ognisko czekało
nazajutrz miał być piękny wschód słońca ale chyba odwołali w każdym razie wypatrywali wypatrywali
https://lh5.googleusercontent.com/-x...2/ORL_1228.JPG
aż skamienieli
https://lh6.googleusercontent.com/-4...2/ORL_1244.JPG
ale to chyba przez grzyby co miały być jadalne a chyba nie były
https://lh5.googleusercontent.com/-_...0/ORL_1249.JPG
plan był, odpust w Łopience i kawa albo odwrotnie każdy zrozumiał jak chciał :)
na odpuście jak to na odpuście ludzi multum, można się pomodlić albo kupić diabełka ludowego lub kupić coś jako datek na odbudowę odbudowanej cerkwi
https://lh3.googleusercontent.com/-x...2/ORL_1262.JPG
były elementy folkloru w postaci strojów
https://lh6.googleusercontent.com/-G...2/ORL_1267.JPG
i kowbojów, jeszcze napadów na cerkiew się nie planuje ale kto wie....
https://lh3.googleusercontent.com/-A...0/ORL_1274.JPG
na bazie listy pozostawione przez forumowiczów
https://lh4.googleusercontent.com/-9...0/ORL_1275.JPG
zima idzie i trzeba dbać o misie
https://lh4.googleusercontent.com/-U...0/ORL_1277.JPG
jeszcze kiełbaski na ognisku, aby tylko odwlec moment powrotu do rzeczywistości
i wtedy spojrzał na nas BUBO BUBO
https://lh5.googleusercontent.com/-q...0/ORL_1278.JPG
Mimo, że RIMB był do kitu to relacja palce lizać. Przy niej KIMBowe wieści to protokół z tajnej misji w Mongolii. Dzięki!
Tylko pozazdrościć tak długiego pobytu:))
To ten namiocik?
Załącznik 25786
Zanim nowa filozofia powstała :twisted:
Pierwszy poranek KIMB-owy przed cerkwią w oczekiwaniu na Wojtka tak się dłużył, że po rozmowach z tutejszym "historykiem" i licznych zdjęciach miejscowej architektury zaczeliśmy degustację zakąszaną tym co było w zasięgu ręki.
Trasa była piękna, a informacja uzyskana od drwali o czynnym sklepie w Michniowcu uskrzydliła nasze wędrowanie.
Widok rudawo - kulistych kopuł cerkwi ożywił tempo marszu.
Jaka była nasza radość ze spotkania Basi:)) /nie mniejsza z otwarcia sklepu i zakupionych wiktuałów/
Po powitaniach i degustacji zakupionych i dowiezionych przez Basię /jesteś kochana/ napojów czas na chaszczowanie.
Jakie było nasze zdziwienie gdy krzaczory zostały podporządkowane zasiekom :evil:
Widoki odrobinę obce naszym wyobrażeniom z Bieszczad. Stosy karmy dla uwięzionych jeleni i bariery, które forsowaliśmy różnymi metodami /na fotce ta górna - dolna nie do pokazania :mrgreen:/
To tak na ten czas :grin:
A zapowiedź nowej filozofii:roll: to ostatnia załączona fotka:oops:
A naprawdę to z tym oczekiwaniem było tak, że gdy o godzinie 8:59, czyli minutę przed wyznaczonym czasem zajechałem przed cerkiew w Żłobku i nieoczekiwanie nie zastałem nikogo.
O tegorocznym RIMB-ie, jak i o poprzednich nie da się nic dobrego powiedzieć. (no, może oprócz pogody, która była bardzo dobra). Dodatkowo, nigdzie nie spotkałem naprawdę rzetelnej relacji z tej imprezy (no, może oprócz sprawozdania w „Radiu Erewań”, ale kto tego dziś słucha). W związku z tym postanowiłem zamieścić relację niezależną i niniejszym to czynię:
http://forum.bieszczady.info.pl/show...l=1#post124702
Hihi tak to mój domek, który nosze zawsze na plecach
Wspomnę jeszcze o warstwie muzycznej , która na tegorocznym Rimbie była znacznie grubsza, do czego walnie przyczynił się Manio.
Po głowie nadal chodzi mi przebój wylansowany przez niego.
Nie mam oryginalnego nagrania wstawię więc inną interpretację
http://www.youtube.com/watch?v=blqZl...eature=related
.
Jednak jak dla mnie niezapomniane pozostanie wykonanie autorskie piosenki Wojtka P.
Zjednoczenie : miejsca, pogody, towarzystwa i autora dało niesamowite, niepowtarzalne wrażenia.
Ech ! to se ne wrati.
Jest i oryginalna wersja, od 5 min.32 sek. Chociaż warto obejrzeć i wcześniej;)
Piskalu ! obejrzałem.
Jakoś mi się wydaje jakby to nie była oryginalna wersja.
Niby taka sama , ale jakoś inna. Nie czuje się tej atmosfery :wink:
I wersja ORYGINALNA była wykonywana wielogłosowo !!!
Skąd to światło po oczach ? Przecież nie z ogniska .
Może nie wszystko zapamiętałem ?
trzydzieści to mało powiedziane :) mam nadzieje ze uda się to kiedyś powtórzyć.....
co to była za noc
tak fajnie było.....
A może tak w przyszłym roku się uda :mrgreen: :twisted:
Wtedy też było baardzo oryginalnie. A światłem świecił Andrzej 627.
Byle nie tak !!!:shock:
Właśnie sobie oglądnąłem oryginalną wersję,całkiem niezła :twisted:
a Horyłkę macie też w repertuarze?
http://w532.wrzuta.pl/audio/0EYSTYgi...tnia_-_horilka
ulubiona bieszczadzka piosenka z mojego dzieciństwa
A propos warstwy muzycznej tegorocznego Rimbu
zupełnie niespodziewanie, niczym feniks z popiołu swój recital zaprezentował Andrzej Lach
http://www.youtube.com/watch?v=BuHzUXyPRRg
Dziękuję. W tym tygodniu byłem w Jego rodzinnym mieście i rozmawiałem z Jego znajomymi
To śpiewaliśmy między innymi jadąc traktorem przez San.
Dostałam od męża w prezencie płytę "Dumki ukraińskie, pieśni kozackie", jest tam wiele piosenek które śpiewaliśmy.
http://www.soliton.edubawi.pl/galeri...-czorn_176.jpg
B.
W repertuarze mamy również inne pieśni ukraińskie ,które śpiewamy razem z atakującymi nas rowami :-). W żadnej relacji z tego nudnego Rimbu nie padło ani jedno słowo o nagim mieczu którym zostaliśmy obdarowani przez członków innego forum,no ale miecz zniknął w przedbiegach do walki ostatecznej(czyli walki mojej i Bazyla z moim bagażnikiem :-) ) więc nie ma o czym wspominać
Pozostaje mi mieć nadzieję,. że będę w maju.
Karabiny, granaty, miecze - działo się.
Ja też miałem ważną przesyłkę dla Wielebnego, ale że Wielebnych na PIMB-ie było dwóch a ja ich zwykłem mylić, więc nie wiem w końcu czy dostarczyłem właściwemu ;DDD
Tak się mi przypomina, że do tej Horyłki dawnymi czasy ludziska wymyślali własne zwrotki.
A to:
jak mi się czepiło, tak się odczepić nie może. I dobrze.
Підманула підвела