Bartek .....znów przykra informacja.....:-( . Parę miałem jeszcze spenetrować. czyli jedynie ostaną się te, co na polach ?
Wersja do druku
Bartek .....znów przykra informacja.....:-( . Parę miałem jeszcze spenetrować. czyli jedynie ostaną się te, co na polach ?
no ale...chyba NIE wyglądasz jak nietoperz / chyba że w stroju batmana się tam kręciłeś/
Coś o bunkrach było... to się pochwalę gdzie byłam, dzięki Szanownemu Przed-przedmówcy:
https://lh5.googleusercontent.com/-_...0/DSC06036.JPG
https://lh5.googleusercontent.com/-k...0/DSC06040.JPG
https://lh5.googleusercontent.com/-I...0/DSC06047.JPG
https://lh3.googleusercontent.com/-4...0/DSC06048.JPG
Muszę poszukać zdjęcia sprzed kilku lat - ponownie mam nieodparte wrażenie, że lufa tego działa obraca się powoli wokół swojej osi. Możliwe to?
EDIT: jest, sierpień 2007:
http://www.bmiller.pl/forum/2012/armata_forteczna.jpg
Może ktoś próbował bez powodzenia tego, co udało się z aniołkiem?
Załącznik 29655
Nie jest miło coś stracić, a i groźby człowiek nie lubi.
Ale od czego jest symbioza z nietoperzami, mi im dzierżawimy siedzibę w bunkrach, studniach, piwnicach a one nam donoszą co trzeba. Znaczy się informację:)
Figury są, hmm..."nieliczne" i ułomne.
Mam cynk że pomniczek koło bunkra Stiacha znowu zdemolowany.
... w drodze z Siedlisk na `Cycaje`...
Załącznik 29645Załącznik 29650Załącznik 29644Załącznik 29646Załącznik 29649Załącznik 29648Załącznik 29652Załącznik 29653http://forum.bieszczady.info.pl/images/misc/pencil.png
w załączniku kościółek w Siedliskach...
Ileż jeszcze tajemnic kryje ta kraina zwana Roztoczem :
- nieznani sprawcy demolują pomniczek
- nieznani sprawcy zamurują bunkry
- nieznani sprawcy obracają lufą działka
- nieznani sprawcy odbudowują tamy
- nieznani sprawcy tworzą drogi znikąd donikąd
Co jeszcze się zdarzy ?
kiedy byłaś?....
fajnie ! ....muszę się tam spiesznie wybrać , zanim WSZYSTKO pokradną, pożyczą, zamurują , okratują ....
A mówiłem że tak będzie .... że nie wszystko zostało powiedziane.
Jak donosi patrol rozpoznawczy który dopiero co powrócił z Roztocza widziano tam dziwne pojazdy
Pojazdy te poruszają się na szynach , ale ich nie ma. Jeśli popatrzeć na kolejne mapy, to rzeczywiście na wszystkich figurują
dopiski przy stacjach kolejowych (na pł. od Horyńca) że NIECZYNNE
Jeśli spytać miejscową ludność tam zamieszkałą, też potwierdza że pociągi już parę lat nie kursują
- Panie ! po co iść na dworzec ? przecież tam pociągi nie chodzą !!!
Więc co to to to jest ???
.
https://lh4.googleusercontent.com/-V.../hm12_3640.jpg
Szynobus do Zamościa odjeżdżający z przystanku Werchrata :wink:
Swoją drogą bita droga z przystanku do najbliższego asfaltu jest utwardzona ciekawym materiałem, zwróciłeś uwagę? Ja tam metalurgiem nie jestem, ale wydaje mi się, że te charakterystyczne kuleczki to ruda żelaza. Nawet jakieś wytłumaczenie tego faktu by się znalazło.
Proszę.. oto kolejna - skamieniałe drzewa w okolicy Siedlisk.
Przytoczę fragment artykułu ze strony http://www.roztocze.com/content/view/399/0/1/2/ :
Fragmenty skamieniałych pni drzew trzeciorzędowych (powstałe 13-14 min lat temu), przesycone krzemionką, które znajdowane są licznie w okolicy wsi, stanowią wielką atrakcję przyrodniczą. Jest to największe skupisko tego typu szczątków w Polsce.
Skamieniałe pnie drzew w okolicy Potylicza i Hrebennego znane były już J. Długoszowi w XV wieku, który pisze: ...w lasach, na polach i borach miasteczka Potylicz tudzież wsi Hrebenne i Prusie, w okolicach bełskiej, diecezji chełmskiej, sosnowe drzewa mają taką naturę i tę właściwość, że jeżeli ich część, choćby gałąź lub inny kawał, odcięta zostanie lub odłamana, lub jeżeli nawet całe drzewo zostanie ścięte, przemienia się i przekształca po kilku latach w krzemień.
O osobliwości tej dowiedziałam się od mieszkańca Siedlisk, który przyszedł do miejscowej kapliczki, zbudowanej na źródle (kapliczki na źródłach to kolejna cecha charakterystyczna Roztocza), alby zaczerpnąć wody
- A cuooo to panienka tu ruooobi?
- A dzień dobry! Siedzę sobie, bo tu chłodniej i woda taka pyszna!
- A duoookond to panienka jedzie na ruoweeeerze w taaaki uuupał?
Tak się rozpoczęła rozmowa, która trwała przeszło godzinę. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym siedząc u stóp świętego, popijając wodę ze źródełka.
- A co tu jest poprzylepiane na postumencie? Niby drewno, ale jakieś takie dziwne...
- Paaani, to te skamieliiiiny są. Drzeeewo skamieniaałe. Niby tego ni wooolno, buo to pod ochroooną, ale tu wszęęęędzie to jest, w kościeeele, w kapliiiicach
https://lh3.googleusercontent.com/-a...0/DSC06124.JPG https://lh3.googleusercontent.com/-A...0/DSC06132.JPG
I jeszcze jedno... :)
Było już o drogach,których nie ma, a które jednak wydają się być. Było też o zbiornikach wodnych, których nie ma, a które jednak wydają się być... to ja mam coś z tej samej, a jednak nieco innej beczki. Znalazłam drogę, która jest, nawet ma swój numer, a której jednak nie ma... :)
Oto ona... nie dajcie się zwieść podstępnym mapom ;)
Ależ Mamciu !!!
ona jest , tyle że w budowie (ot takie opóźnienia Generalnej Dyrekcyji)
po prostu jechałaś za wcześnie :roll:
Siadłem nad mapą i zacząłem szukać gdzie są Siedliska bo mnie wielce zaintrygowała ta kapliczka ze źródłem.
Te źródła roztoczańskie, często zwieńczone kapliczkami są są dla mnie największą osobliwością tych stron.
To coś niesamowitego i nie tylko dlatego ....(?)
Więc muszę tam dotrzeć .
Dzięki, mam kolejny plan.
Tak mi jeszcze przyszło do głowy... jadąc drogą główną z Bełżca do Hrebennego, tuż przy drodze napotykamy na ruiny. Czy ktoś wie, co to jest/było?
https://lh5.googleusercontent.com/-n...0/DSC06123.JPG
W Siedliskach naprzeciw cerkwy jest fajowe muzeum regionalne,można się napatrzeć na skrzemieniałe drzewa i na dawne sprzęty.Klucz ma nieopodal mieszkająca pani,trzeba do niej dzwonić to przyjdzie.
Jest to zrujnowana obecnie kapliczka we wsi Potoki, z kamienia wapiennego i cegły. Prawdopodobnie pod wezwaniem św. Jana Nepomucena, lecz co do tego nie ma pewności. Obecnie zachowały się jedynie ściany, bez przykrycia dachowego oraz wewnątrz - nieposiadająca głowy figura Jana Nepomucena. Być może wcześniej była to kapliczka Matki Boskiej. Pochodzi z lat 70-80. XVIII wieku, prawdopodobnie fundacji rodziny Łosiów, którzy byli właścicielami osady.
Kręcąc kółka po Roztoczu nie sposób nie zahaczyć o bolesną historię tych rejonów. Piękne lasy ze swoimi ciekawostkami w postaci źródełek , kamieni i innych dziwolągów przyrodniczych. Co krok cierpiące cerkwie, którym ktoś przed śmiercią podkłada laskę w postaci belek ratujących przed zawaleniem i kolejne odkrywane ciekawostki, choćby te wyryte w kamieniach cmentarnych.
Przyznam się , że pędząc pierwszym razem do serca kamieniarki w Bruśnie nie zauważyłem tego pomnika
.
https://lh3.googleusercontent.com/-v...2.P1030790.jpg
.
Może dlatego, że było zbyt gorąco i po mi zalał oczy , a może dlatego że zajęty byłem rozmową z bąkami.
Fakt, nie zauważyłem, dopiero gdy kolejne ścieżki przywiodły mnie do tej kapliczki zacząłem zadawać sobie pytania.
.
https://lh6.googleusercontent.com/-t...2.P1030777.jpg
.
https://lh4.googleusercontent.com/-9...2.P1030780.jpg
.
Cóż tu robi ta samotna kapliczka ze zmartwionym Chrystusem schowana na skraju lasu za wysuniętym samotnie gospodarstwem.
Zadawane pytania przynosiły kolejne odpowiedzi, których trudno sobie wyobrazić.
Nie mam takiej wyobraźni. Nie mogę wyobrazić sobie tego kwietniowego poranka gdy już druga światowa wojna dochodziła kresu. Jeszcze te tereny były pod okupantem niemieckim gdy razem z pierwszymi promieniami słońca wieś Rudka otoczona została przez oddziały UPA aby dokonać Wielkiej Rzeczy. Sukcesywnie dom po domu palono i mordowano wszystkich mieszkańców, bez znaczenia czy młodych czy starych, kobiety i mężczyzn.
[QUOTE]Tego tragicznego dnia 19 kwietnia 1944 r., gdy swój niechlubny chrzest bojowy przeszeł oddzial "Żeleźniaka", już świtało, więc część wart opuściła swoje stanowiska. To wtedy w chłodny mglisty poranek wjechały Rudki, od strony Chotylubia 3 drabiniaste wozy. Na każdym z nich siedziało od 8 do 10 uzbrojonych przebranych za Niemców Ukraińców.
Jeden z wozów zatrzymał się w pobliżu szkoły, kolejny przy domu sołtysa Bazylego Kalinowicza. Banderowcy polecili sołtysowi powiadomienie wszystkich mężczyzn we wsi, aby natychmiast przybyli na zebranie do szkoły. Najpierw rozmawiali po niemiecku, a w pewnym momencie przeszli na ukraiński demaskując się. Sołtys wyruszył z misją ale odwiedzając domy przestrzegał mieszkańców. Wrócił z niewielką liczbą gospodarzy i zakomunikował banderowcom, że ze względu na wczesną porę mało kto chce przyjść. Ukraińcy zażądali więc wydania całej broni, która znajdowała się we wsi. Zagrozili, że w przeciwnym razie spalą Rudkę. Sołtys chciał uciec, ale zostal uderzony kolbą karabinu w głowę i zastrzelony to samo spotkało i innych przybyłych na zebranie. Po tej masakrze jeden z upowców wystrzelił w górę zieloną rakietę i z różnych stron wioski zaterkotały pistolety maszynowe i erkaemy. Buchnął w górę snob ognia, który stopniowo ogarniał słomiane strzechy i drewniane zabudowania. Wieś na skutek skupionej drewnianej zabudowy szybko stanęła w płomieniach. Okazało się, że wioska otoczona była kordonem. Wewnątrz wsi już po chwili kilka grup banderowców zaczęło chodzić od domu do domu podpalając je. Napotkanych mężczyzn na oczach bliskich od razu rozstrzeliwano. Jeśli gdzieś przy domu lub pod domem była piwnica, wrzucali do niej granaty. Ginęły więc często całe rodziny, które zaalarmowane wcześniej chowały się w rożnych kryjówkach, ale przeważnie w piwnicach.
Mieszkający w pobliżu kościoła uciekli do świątyni,w której rozpoczęło się odprawiane przez księdza nabożeństwo. Głośne modlitwy najprawdopodobniej uratowały zamkniętych, gdyż banderowcy odstąpili od szturmu.[/QUOTE]
a dziś ?
A dziś po dawnej wsi Rudka nie zostało ani śladu. Dojrzewa dorodne zboże i któż pamięta że tu toczyło się zwykłe wiejskie życie.
Właściwie to tu powinni stawiać pomniki ku chwale tym co walczyli o Wieliką Ukrainę. To miejsce jest oznaką dużego sukcesu działań czystki etnicznej jaką realizowała UPA. Wieś Rudka zamieszkała głównie przez Polaków przestała istnieć.
.
https://lh4.googleusercontent.com/-2...2.P1030787.jpg
.
I oddając hołd poległym tu ludziom cieszę się że ten diabeł który tyle tragedii tu kiedyś przywlókł nie ma poparcia wśród mieszkańców współczesnej Ukrainy.
Kilku oszołomów o nacjonalistycznym zabarwieniu nie zmieni mojego poglądu że za wschodnią granicą mamy przyjaznych sąsiadów. Na obecnej Ukrainie czuję się bezpiecznie i na każdym kroku stykam się z życzliwością nie spotykaną na zachodzie Europy. Muszę pojechać na wschodnie Roztocze, bo jestem pewny że tam też spotkam wspaniałych i gościnnych ludzi. (ale o historii warto coś niecoś wiedzieć, nawet gdy zaskakuje kolejnymi pytaniami wyrytymi na tym krzyżu.
.
https://lh6.googleusercontent.com/-b...2.P1030789.jpg
.
*cytat z http://www.nowylubliniec.pl/teksty,m...,rudka_,6.html
Jeśli pokręcić jeszcze dokładniej, można też spotkać takie pomniki, i trochę cicho u nas o nich:
Załącznik 29690
Jedna wieś, jedna data, 174 nazwiska (poniżej fragment):
Załącznik 29691
Dzięki Wojtku za rozszerzenie tematu o Gorajec, przecież to po sąsiedzku (no właśnie - po sąsiedzku)
Warto patrzeć obydwoma oczyma.
warto zwrócić uwagę na wiek niektórych ofiar...5 ,9, 11, 12 , 15 lat...
To nie byli jeszcze najmłodsi mieszkańcy...
Załącznik 29696
Niedługo będzie można przejechać ciężarówką*:
Załącznik 29700
Załącznik 29701
* Zdjęcia z budowy drogi: Edward z Zamościa (imię i nazwisko znane redakcji)
Wstyd się przyznać , ale jadąc rowerem parokrotnie zdarzyło mi się zabłądzić w roztoczańskich lasach.
Te dróżki takie podobne i te drzewa też podobne a że człowiek nie uczony i bez sprzętów ...to zbłądziłem.
A mam w pamięci co mawia nasz kolega : gdybyś miał giepeesa to byś nie zbłądził.
To samo miałem powiedzieć pewnemu rycerzowi którego ostatnio spotkałem, rycerz ów w zawierusze październikowej 1672 roku odłączył się biedak od swojej jednostki która starła się w tej okolicy z Tatarami. Zamieszanie w bitwie było okrutne. Walili wszyscy wszystkich na oślep to i łatwo było się pogubić.
A mawiał mu dowódca naczelny o imieniu Jan ze znamienitego rodu Sobieskich ....weź ze sobą giepesa to się nie zgubisz
- tak to jest jak się nie słucha mądrzejszych.
Błąka się ten rycerz po dzień dzisiejszy po rozległych polach Baszni szukając swojego oddziału. Gdyby ktoś go spotkał to nie bójcie się go, jeno należy nakarmić tudzież napitkiem poczęstować. Takie jest to zaskakujące Roztocze.
.
https://lh4.googleusercontent.com/-M.../hm12_4163.jpg
Mój rower również przejechał :) Ja postanowiłam pokonać drogę pieszo po tym, jak (jeszcze dosiadając siodełko) rower w dziwaczny sposób ugrzązł w piachu w taki sposób, że wydostanie spod niego zaowocowało pięknym krwistym śladem na lewej łydce składającym się z 4 równolegle biegnących linii.
Co ciekawe, linie te, następnego dnia, wyraźnie przyciągające wzrok kolegów z pracy, kojarzyły się im jednoznacznie z przygodami... bynajmniej nie roztoczańsko-rowerowymi ;) Do tej pory mam bliznę po tych "igraszkach" z podłożem ;)
A ode mnie kolejna pocztówka z Roztocza
https://lh4.googleusercontent.com/-l...0/DSC05991.JPG
Krzyż pośrodku niczego. Taki, jakich wiele...
Mamcia wyłoniła czubek góry lodowej.
Te krzyże i kapliczki które spotykamy co chwila w roztoczańskiej krainie tworzą ten niezapomniany klimat.
Kilka dla przykładu ... reszta na picasie
.
https://lh5.googleusercontent.com/-G.../hm12_3683.jpg
.
https://lh5.googleusercontent.com/-V.../hm12_3679.jpg
.
https://lh4.googleusercontent.com/-j.../hm12_3653.jpg
.
Niesamowite jest to , że za każdym takim kamiennym memoriałem kryją się ludzie dzieje
na ostatnim zdjęciu klasztor który istniał kiedyś a którego już nie ma.
Dzieje tak bliskie i tak dalekie zarazem jak tu;
tak jak we wcześniejszym zdjęciu Mamci
napis :
Ofiara za oddalenie Wielgiej Choroby
Kolejne lata mijają a zagubione kapliczki nadal mnie intrygują. Czy jeszcze Roztocze ma kolejne swoje karty do odkrycia ?
--
Peleton rozmył się we mgle marzeń , pozostałem tylko ja jako rezerwowy zawodnik.
Trzeba było ruszyć, dopóki spękane kolejowe perony będą jeszcze mogły obsługiwać podróżnych dopóki nie runą. Niedługo nic na PKP nie będzie się opłacać
.
Załącznik 35166
.
Szynobus mojej ulubione relacji Jarosław - Zamość powiózł mnie do serca Roztocza.
Wysiadłem na stacji Susiec rozglądając się z ciekawością wokół , bo nigdy tu nie byłem.
i juz na stacji pierwsza ciekawostka - jest tam podziemne przejście dla pieszych - to ewenement jak na taką małą stacyjkę
Załącznik 35167
.
Początek planu już miałem zrealizowany, a teraz co dalej ?.
Dalej nic nie zaplanowałem więc należało to uczynić teraz.
Aby zrobić dobry plan dotyczący tego regionu posłużyłem się regionalnym produktem
.
Załącznik 35168
.
Spokojnie nasączając się , patrzyłem na otwartą mapę i jest !
Wypatrzyłem miejsce o którym słyszałem że jest dobre na wakacyjny czas, a gdzie mnie jeszcze nie było . Nazywa się to Majdan Sopocki bo leży nad rzeczką Sopot.
Czem prędzej chciałem ruszyć ku przeznaczeniu , ale z boku zauważyłem bojową postawę dzikiej zwierzyny, a trzeba jej się bać
.
Załącznik 35169
.
Nie chciałem zadzierać ze zwierzyną i wybrałem główniejszą drogę którą przemierzając mogłem podziwiać przydomowe ogródki pełne kwiatów o tej porze roku
(ups !... zdjęcie z kwiatami mi się zagubiło , jak znajdę to wkleją później)
Tym bardziej , że czeka mnie pierwszy punkt wakacyjnej przejażdzki. Białą polną drogą pomykam ku przeznaczeniu rozwijając w porywach zawrotną prędkość 9 km/h więc nawet miejscowy polonez mnię wyprzedził. (no doba - sam dałem mu się wyprzedzić)
.
Załącznik 35170
.
Mknę polami , pomiędzy zbożami i tytoniami nie zważając że polne bąki chciały się dosiąść za free na moje ramiona.
Już po paru kilometrach pchany wiatrem i optymizmem zatrzymuję się nad zalewem na rzeczce Sobot.
Piaszczyste, zagospodarowane plaże kuszą w ten upalny dzień , mnie bardzie skusił obiekt z parasolkami obiecujący schłodzone , lane.
Patrząc na plażowiczów wyciągnąłem mapę , aby wymyślić następny etap podróży
.
Załącznik 35171
.
Jak wymyślę to cdn.
Tydzień temu badałem najdłuższe tunele kolejowe w PL pod Małym Wołowcem, zaczynają się za stacją Jedlina Górna i tamże zaliczyłem klasyczny opad szczeny - przejście podziemne pod pojedynczym torem. Myślałem że tylko Niemcy mieli za dużo kasy ;)
A ten regionalny produkt smaczny? Nie trafiłem jeszcze na niego.
jak nie byłeś -polecam Potok-Sanderki (kawałek za Józefowem) ,fajne pieczary-sztolnie ( włażenie na własne ryzyko ! ) , fajne są też labirynty jarów Topólcza -Kawęczynek k/ Szczebrzeszyna
Jak będziesz w Zamościu spróbuj produktu pod nazwą zamojskie występuje w trzech smakach: jasne, pszeniczne i ciemne. Cena wysoka ale grzechu warte. Kosztowałem w lipcu, na starówce smakowało wyśmienicie.
No proszę, okazuje się że temat tunelowy też może być inspirujący
a co do produktu regionalnego to smakował jak zwyczajny pils, a więc ani nie powalił, ani nie odrzucił, jednak regionalną nazwę miał
Jak się kiedyś jeszcze tam zaplączę (pewnie już samochodowo) nie omieszkam skorzystać
Jasne i ciemne mnie nie rajcuje, ale pszenicznemu nie odpuszczę.
-----
Patrząc na plażowiczów wyciągnąłem mapę. Co tu ciekawego jest w pobliżu ?
O jakieś małe miasteczko !
Józefów - całkiem fajna nazwa , pewnie też mają tam jakieś zabytki. Nie wiem bo nigdy nie byłem, to juz jest powód aby tam się wybrać. To ledwie z 10 kilometrów, trzeba skręcić w prawo i asfaltowymi wiejskimi dróżkami dojadę.
Gdy już tak zadecydowałem zaintrygował mnie trotuar budowany wzdłuż zalewu. Trzeba go sprawdzić dokąd zmierza. I tym sposobem zamiast w prawo skręciłem w lewo aby przejechać się świerzo stworzonym chodniczkiem. Pech chciał , że po iluś tam metrach chodniczek się skończył i wylądowałem w piasku zmieszanym z cementem co miało być podłożem pod dalsze działanie.
Dzielnie pcham rower po tej mieszance nie zważając że nie tylko koła ale i moje nogi się coraz mocniej cementują.
W końcu ,docieram do lasu i widzę śliczną drogę.
Przez chwilę walczę z myślami ; wracać do planu czy go zmienić.
A co tam , jadę przez las . Na drzewie wisi jakaś mała kapliczka. Kto i w jakiej intencji ją powiesił ? Tego się nie dowiem
Załącznik 35178
.
Przyjemnie się jechało tą leśną dróżką , mimo upału drzewa dają przyjemny chłód, a trasa jest płaska bez utrudnień, nawet miejscami lekko w dół.
A za kolejnym zakrętem niespodzianka , roztoczański potoczek pluskał się w piasku.
Tego nie mogłem mu podarować i zrzucając co niepotrzebne też postanowiłem się wypluskać
.
Załącznik 35179
.
Po kąpieli na skarpie przywitały mnie pierwsze w tym roku dojrzewające jerzyny. Och, po prostu pyszne.
Wkrótce wyjechałem na jakąś asfaltówkę która doprowadziła mnie do miasteczka Józefów. Tu było z daleka widać że nie tylko mają zabytki ale i również duże święto.
Poznałem to po licznych kramach wokół kościoła (ale bystry jestem !)
.
Załącznik 35180
.
Całe miasteczko objechałem trzykrotnie wokół, ale nie znalazłem wieży widokowej (ale też nie szukałem jej tak bardzo). Znalazłem natomiast na rynku całe stado dzikiej zwierzyny; był tu jeleń , wilk, lis, ryś dzik i co tam jeszcze. Domyślam się że to pomnikowa kwintesencja tego miejsca. Jestem wszakże w środku puszczy Solskiej.
Co jeszcze można robić w Józefowie ?
Można spróbować innego produktu regionalnego i zaglądnąć do miejscowej lodziarni umiejscowionej w takim klimatycznym budyneczku
.
Załącznik 35181
.
Siedząc na ławeczce , zajadając się dwoma gałkami znowu trzeba było wyciągnąć mapę aby wymyśleć ciąg dalszy.
Decyzja poszła na południe gdzie leśne drogi prowadzą na Borowe Młyny. Długie odcinki prostych leśnych dróżek , bez samochodów, bezludne przecinają rozległe bory
.
Załącznik 35182
.
To wymarzone odcinki , nie wymagające trudu ani stresu. Spokój , cisza rower i ja. Jadąc bezgłośnie można przypatrywać się krzykliwym sójkom albo pomykającym sarnom.
Ale w pewnym momencie z boku drogi pojawił sie pomnik. Zrobię sobie przerwę i poczytam.
Okazuje się , że w tych terenach podobnie jak w Bieszczadach było dużo więcej wsi po których pozostały tylko nazwy na mapie. Przestały istnieć, bo Niemcy w czasie II wojny zrobiły prekursorską "Akcję Wisła"
Chcąc się pozbyć działającej w tamtych lasach partyzantki wojska niemieckie dokonały bezwzględnych wysiedleń pacyfikując wioski i rozstrzeliwując mieszkańców .
Przy tych faktach to bieszczadzka Akcja Wisła jawi się jako bardzo łagodne działanie .
Ot taka refleksja mnie naszła.
.
Załącznik 35183
.
Co jest w Borowych Młynach ?