Trochę podobna do mojej babci, ale moja to smarkula. Całe 10 lat młodsza.
Wersja do druku
Z uśmiechu pozytywna energia aż bije :)))
Nie ma to jak Babcia :)))
Siedliśmy kiedyś w Górnych z kumplem pod wiatą i znikąd pojawił się Ataman...a jak Ataman to i Baranek..od słowa do słowa poszło kilka winek, potem cóś mocniejszego, Baranek usnął, Ataman zadumał...w międzyczasie dosiadło się do nas dwóch starszych gości, turyści znaczy się. Mówią, że po latach wrócili w Bieszczad, bo na studiach tu bywali.
Otek(kumpel) się pyta "a co studiowaliście?" a Oni, że zagadka...że na literę "P" i że na pięć liter...Łeb mi sie kiwał ale przecież odpowiedź prosta: :"Pedagogika" mówię, a oni, że nie...no to nadzieja w Otku...a on się tylko lekko uśmiechnął i mówi: "Polio".......
Miałem jechać w Karkonosze... a życie pisze swój własny scenariusz i wcale nie ogląda się na plany... Sobota do południa była słoneczna do chwili, kiedy wyższość nad wszystkim wzięły życiowe wieści.... dzisiaj był pogrzeb... tak jakoś nauczony kolejami losu nawet to zniosłem, jak to ludzie mawiają dzielnie... ale teraz ,kiedy czwarty dzień mija, jakoś dziwnie się rozklejam... i coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że czasu to my nie wiele mamy...
Trafnie to powiedziane..ano nie mamy .:-(
Takie małe rozważanie……
„Wobec śmierci człowiek gwałtownie głupieje, nigdy jej nie zrozumie. To dobry znak, kolejny dowód na to, że my jesteśmy z innej gliny, że naszym przeznaczeniem jest życie. Ilekroć przechodzę bramę cmentarza czuję jak staję się totalnie bezbronny, bez tych wszystkich społecznych fatałaszków, które trzeba nosić na codzień. To na cmentarzu trzeba szukać prawdy o życiu. Wsłuchać się w tych, którzy - gdyby jeszcze raz mieli czas - nie wypełnialiby go pewnie duperelami, generowaliby jedyne dobro, które jest się w stanie przenieść na tamtą stronę - miłość. Dlatego warto chyba często o śmierci myśleć - przypominać sobie że i relacje i praca i pieniądze, to wszystko musi zwiększać miłość, inaczej nie ma żadnego sensu, o czym przekonamy się na łożu śmierci, gdy dotrze do nas, że nie będzie już kolejnego dnia zebrań, że nie przyjdzie już kolejny wyciąg z banku. Myślę, że zmarli to ludzie, którzy kochają jak wariaci, już wiedzą, że tylko to się liczy. Na cmentarzu można się ogrzać, samemu ogrzać kogoś dobrą myślą. Powiedzieć: dziękuję. Ten dzień powinien być tak naprawdę jednym wielkim Dniem Dziękczynienia. Tym właśnie powinna kończyć się każda żałoba. Różne rzeczy mówimy ludziom za życia, czasem nawet po śmierci warto im podziękować za to życie, za to że byli ważni, że to naprawdę dla kogoś miało znaczenie, że byli. „
Szymon Hołownia
"Spotkało się życie i śmierć. Śmierć zapytała - dlaczego wszyscy cię kochają, a mnie nienawidzą?
Życie odpowiedziało: bo ja jestem pięknym kłamstwem, a ty bolesną prawdą"
- to jeden z pierwszych wpisów, jaki pojawił się w księdze kondolencyjnej po śmierci Anny Przybylskiej .
przemolla ... trzymaj się
W Polsce powiatowej(przy drogach) rozpoczyna się wojna propagandowa i nie rezygnują nawet ci, którzy w ostatnich wyścigach zostali wycięci piłą mechaniczną:
Załącznik 36467
Dawno, dawno temu, gdy jeszcze zgłębiałem tajniki królowej nauk, spotkaliśmy się w kilka osób u Marka, by pouczyć się do kolokwium. Nagle ściemniło się i nadeszła burza. Co ja mówię burza, to był kataklizm. Pioruny biły raz za razem, dom trząsł się w posadach...aż nagle, jeden z piorunów trafił...może w dom, może w drzewo obok domu, trafił tak, że skóra zjeżyła się na karku, a huk był niesamowity.
Wśród nas była Ania, dziewczę dziewicze, ułożone niesamowicie poprawnie, po prostu święta Ania. I wtedy, gdy tak huknęło, rąbnęło...ujrzeliśmy w świetle błyskawicy ogromne przestraszone oczy Ani i usłyszeliśmy jej głos:
" Ale p..[ (Regulamin, punkt 17.2)] ...!!"
I nikt się nie zdziwił jej słowom...bo na prawdę p...[(Regulamin, punkt 17.2)]...
Skoro Ania tak powiedziała to rzeczywiście musiało niezle p...nąć. A tak na marginesie to w komentarzu o wilkach i... miałeś rację i nie powinieneś być karany na zasadzie, że wyjątek potwierdza regułę.
Ja też, bo nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
Panowie, aż mi się chce zacytować Tuwima !!
Po interwencji bartolomea, przypomniała mi się historia z życia, autentyczna, wiec ją opisałem, jako przykład na to, że czasem zakląć trzeba, ba, nikt się temu nie dziwi.
Z drugiej strony, mogłem, tak jak w "Historii..." wyrazić się bardziej dyskretnie, zawoalowanie. Mądry, zrozumie jak "w jaka to melodia?", po pierwszej nucie.
Przyjąłem 5 punktów, a moja "Historia..." nie była chęcią dyskusji z regulaminem, Adminem czy Moderatorem. I nie chciałbym, by była powodem do nieporozumienia, jakie się szykuje.
Pozdrawiam
Teraz to jestem zmuszony rozwinąć. Jestem zdania że w tej konkretnej sytuacji Cremcheese miał prawo zareagować bardzo emocjonalnie co wyraził dość dobitnie. Z uwagi na okropieństwo przyczyny gniewu nie tylko mnie tym nie uraził to nawet zaimponował. Sądzę że kolega zareagował błyskawicznie i nie było jego intencją łamanie zasad. Wystarczyłoby koleżeńskie upomnienie bo punkty karne świadczą jako uznanie go za swego rodzaju winowajcę a winowajcami bezsprzecznie są tu te potwory. Na wyrażenie swojego sprzeciwu użyłem niefortunnego sloganu więc przepraszam jeżeli nim kogoś uraziłem.
Oj dajcie spokój, to tylko forum a tłumaczycie się jak przed sądem tudzież urzędem skarbowym :) Przeklinanie nie jest ładne, oczywiście jest wyrazem emocji (lepiej emocji niż przecinka) ale w sytuacji gdy forumowicz pisze jedno zdanie i w tym zdaniu akcentuje to swoje przekleństwo to ten post nadaje się tylko do usunięcia. A za chwile po upomnieniu w następnym, tym, poście przeklina znów i to akcentuje :D Wariatkowo :) Co innego gdy mamy jakieś opowiadanie, dłuższy tekst i tam gdzieś jakaś jedna k się przewinie dla zobrazowania emocji to według mnie spoko.
Oj tam a nie można tego potraktować jako czyn popełniony pod wpływem wzburzenia usprawiedliwiony okolicznościami? Powinny być przewidziane jakieś kontratypy w regulaminie :) Mnie też się cisnęły na usta niecenzuralne słowa po obejrzeniu filmu dlatego rozumiem wzburzenie ale czasem trzeba być powściągliwym i nie dać się sprowokować.
Jeżeli masz słabe nerwy i nie chcesz zburzyć sobie ugruntowanej teorii na temat otaczajacego Cię świata, lepiej nie oglądaj tych zdjęć i nie poznawaj prawdziwej historii pochodzenia tamtych kamiennych budowli a raczej znaków(z wątku niecodzienne spotkania na szlaku, ma sie rozumieć). Dla każdego kto mieszka w moich stronach i był już świadom w roku 1978 jasne jest, że za tymi znakami stoją przedstawiciele obcej cywilizacji:
Załącznik 36749
Załącznik 36750
Załącznik 36751 ...ostrzegałem;).
Ciarki mnie przeszły po plecach...a szczególnie ten 3011...
Założyłem wątek, żeby dzielić się życiem, a nie żeby nim straszyć, partyzancie !!;)
(oczywiście to żart z mej strony...każda opowieść jest z życia wzięta...a przynajmniej tak nam się wydaje;))
Wiesio jest bohaterem większości moich opowieści. W obecnej chwili Wiesio leży w szpitalu i ma się całkiem dobrze. Prawdą jest, że tylko leży bo jest obolały ale za to już po tygodniu jakby odmłodniał. Niepotrzebnie był najodważniejszy w całym towarzystwie i gdy zabrakło alkoholu to tylko on podjął ryzykowna decyzję pojechania rowerem do sklepu na sąsiednią wieś. Na tej wiosce za sklepem znajduje się ten sławny pomnik obok którego schowana jest kapsuła czasu. Wiesio był bliski rozwiązania zagadki ponieważ dojeżdżając do skrzyżowania z nowo oddaną drogą 747(wiedzie ona do nowego mostu w kamieniu) nie zachował należytej ostrożności, być może zawiodły go hamulce i było ślisko.
Ta nowa droga ułatwia komunikację z Lublina w kierunku Wisły. Powstało kilka obwodnic pożydowskich miasteczek takich jak Bełżyce, Chodel czy Opole Lubelskie. Teraz przypomniała mi się anegdota jak pewien lokalny polityk(w Opolu) spojrzał na plan spotkań z ważnymi mieszkańcami w tym dniu i miał pierwsze z Bartlerem następne z Goldmanem a ostatnie z Cyrklerem. To nie cały arsenał pamiątek bo wystarczy dobrze przyjrzeć się ludziom żeby wiedzieć, że kilkaset lat wspólnej historii pozostawiło ślad w genach. Wiesio tak jak my wszyscy nie jesteśmy pewni czy jesteśmy czyści rasowo i cieszymy się, że Niemcy są naszymi przyjaciółmi.
Ostatecznie po całym zajściu Wiesio upadł dopiero kilometr dalej gdy nabył już upragniona butelkę. To prawda, że kierowca ciężarówki chciał wezwać karetkę, rower był cały połamany. Wiesio stanął jednak na nogi i przekonał przygodnych świadków, że nic mu nie jest. Słabo Wiesiowi zrobiło się już po zakupach w sklepie, wtedy upadł. Do domu przywiózł go znajomy "kolarz" który za notoryczną jazdę rowerem po spożyciu właśnie wrócił po paru miesiącach z ośrodka wypoczynkowego. On posadził Wiesia na bagażniku swojego roweru i Przyprowadził 2,5 kilometra do domu. Po dwóch dniach Wiesio wyrażnie osłabł i wtedy zapadła decyzja żeby wezwać pogotowie. Gdy pojawiłem się w szpitalu Wiesio spał, gdy się przebudził dziwnie rozglądał się po suficie i scianach bo nie bardzo wiedział gdzie jest a raczej co ja tam robię. Rozmowa przebiegła nam w miłej atmosferze.
jedna z lepszych reklam społecznościowych znaczy z życia
https://www.youtube.com/watch?v=0oWBj2WmaCc
...aż ciarki przeszły...
Dziś ładna sobota.
Pijąc kawę wspominam Wiesia, to już z rok jak zmarł. Może gdyby jego matki nie zabił piorun, i gdyby ta kobyła nie stanęła mu na nogę gdy był dzieckiem, to jego życie mogło potoczyć się zupełnie inaczej...