haha -Heniu ! Bingo !!!! kurde...takie agrowczasy w takowym bunkrze- snopek siana, jakiś ogarek świeczuszki....,a żarcie -szukajcie sobie po lesie...i trzepiemy kasiore !!!
Wersja do druku
Różnorakiego rodzaju szkoły przetrwania już sie ustawiają w kolejce wypatrując azymutu (bodajże) 30
a kierownicy (czy przewodnicy) autokarówek aż podskakują z radości mogąc pokazać takiego zakazanego hiciora.
Bo trzeba nam pamiętać że co zakazane to najbardziej smakuje. Tylko ta lokalizacja (Tworylne) nie jest najlepsza.
Myślę że kolega sky-Rafał zamiast narzekać już powinien stworzyć taką rekonstrukcję gdzieś w pobliży pomnika pewnego generała
....ale dość tych dygresji wróćmy już do Tworylnego
Rownież dołączam z głosem o rozjasnienie tego tematu. Partyzancie - przedstaw nam , proszę, całą historie zasłyszaną.
oj, Wojtku, Ty jako wędkarz też zapewne znasz w swym środowisku bajania o taaaaaaaakiej wielgachnej rybie . cóż, ludziska lubią tworzyć mity , podkolorować coś....Słyszałem takich historyjek wiele. Nawet o ukraińskich dywersantach , co łażą po górach i gadają przez przenośne radiostacje ( w erze, gdy o komórkach nawet chyba Lemowi się nie śniło ) z .....satelitami.
Cóż, wielu z nas lubi odszukiwać tam te nikłe ślady przeszłości...cmentarze, które są milczącą kartą po byłych mieszkańcach, resztki cerkwi, kaplic....penetrować miejsca po wsiach. O ile nie jest to agresywną ingerencją np. w miejsca pochówków , rycie gleby , by powyciągać jakieś niebezpieczne żelastwo wojenne, to jest to pozytywne. Mnie bardzo osobiście boli kradzież metalowych krzyży z cmentarzy, ubywa ich w zastraszającym tempie, czy barbarzyńska dewastacja krzyży cerkiewnych . Jesienią z ''Maguryczem" zabraliśmy do renowacji takowe krzyże z Bukowca , szok jak jakiś bydlak je pogiął !!!! ...wiosną wrócą na swoje miejsce, odnowione. PROSZĘ, ZWRACAJMY UWAGĘ NA WSZELAKIE TAKIE CZYNY !!! REAGUJMY !!!!
Nie miałem zamiaru zabawiać się Waszym kosztem, sam próbowałem dowiedzieć się czegoś więcej a wyszło jak zwykle, trochę kabaretu i trochę rozbudzonych i zawiedzionych nadziei. Powinienem niektórych z Was przeprosić więc wybaczcie mi podjęcie tego tematu i te niedomówienia. Z tego co powiedziałem można już prawie wszystko wywnioskować. Obok prawdziwych miłośników Przyrody i Bieszczadów, obserwują forum także poszukiwacze skarbów, stąd moja "konspiracja", która drażni Basię, Wojtka i Długiego.
W Bieszczadach udało mi się usłyszeć wiele różnych niesprawdzonych historii dotyczących choćby jaskiń w Nasicznem, braku carskich wrót w cerkwi w Łopience i tego że został znaleziony kamień węgielny tej cerkwi gdzie widnieje data i fundator itp.(duże zaskoczenie) i to, że przez przełęcze karpackie Rzymianie za zgodą Słowian szli na Germanów od zakrystii i między nimi była życzliwośc bo łaczył ich wspólny interes. To przecież nie wszystko, obok bzdur wyssanych z palca są takie przypadki jak opisane choćby w książce Bieszczady w PRL-u, gdzie zupełnie przypadkowo pług spycharki odkrył niesamowite rzeczy, które gdyby nie to, to również byłyby mrzonkami. Nie jest możliwe odkrycie wszystkiego, tak jak prawdą jest to, że Niemcom zniknęło parę składów kolejowych broni, która jechała na front wschodni drogą przez Karpaty i która dostała się we wiadome ręce. To wyjaśnia po częsci tak długą walkę z Sowietami.
Wędrując po Bieszczadach zdążyłem się przyzwyczaić do towarzystwa osób na których historia nie robi żadnego wrażenia. Mijając rowy strzeleckie z I wojny i i domyślne stanowiska artylerii spotykałem się z lekceważeniem, że było to dawno i nieprawda i po co łamię sobie nad tym głowę gdy w koło tak pięknie. Są w lasach miejsca, że łuski po pociskach jeszcze z tamtej wojny znajduje się bez specjalnego wysiłku, żeby odnależc coś naprawdę dużego a można nawet dziś, trzeba obok szczęścia dysponować wiedzą i środkami. Z tym ostatnim u mnie tak krucho, że nie stanowię konkurencji. Pozdrawiam, cześć.
Witaj Tomku. Ja również idąc Bieszczadem widzę jak On krwawi. Powinniśmy reagować by zatamować krwawienie, bo do agonni jast bardzo blisko. A co do mitów, w młodości lektura obowiązkowa, a teraz... lubię poczytać :)
Partyzancie- nie masz co się kajać ani głowy sypać popiołem !!! Po to jest forum , by poruszać pewne wątki - no nie ? o ile nie są to bluzgi i skakanie sobie do oczy, w udowadnianiu ''mojszej " racji, to uważam, że Ok. Każdy z nas, ma jakieś tam wiadomości, często szczątkowe ...a wiadomo, że w jakieś tam zasłyszanej plotce, może tkwić ziarenko jakoweś. Ja zweryfikowałem to po swojemu. Ale też nie uważam, że coś może być na rzeczy. Nie jestem alfą ( alfę w jakieś wypasionej wersji , to mógłbym mieć...czemu nie ? ) . To troszkę tak, jak z tym cmentarzykiem o który pyta Długi- wiemy, że jest, ale odnależć go , sprawa piekielnie trudna...
Witaj Wojtku - ta agonia , niestety, już dawno temu się dokonała. Dla mnie ważne jest -BY REAGOWAĆ NA COKOLWIEK !! widzimy zniszczony nagrobek - zgłaszajmy ! ktoś proponuje nam sprzedaż krzyża - reagujmy !!!
Co do ochrony sztuki sepulkranej , mamy ''Magurycz". Wspierajmy go naszymi datkami ! Mam w rękach nowe wydanie " Cmentarze- miejsce (nie) obecnych ". Frapująca lektura. Naprawdę , myślę , wsparcie za sumę owych 30 zet. za ową książkę, jest rzeczą pożyteczną. Wielce.
Któż z nas nie podziwiał odnowionego cmentarza w Berehach ?...a w jakim stanie by był, gdyby nie owe działania ????....
Dziękuję Partyzancie za (nie kajanie) miłe wyjaśnienie. A ja "łykam" nowe informacje :)
A słysząc takie historie - opowiedziane przez kogoś, kto słyszał to od kogoś, komu powiedział ktoś... - nie przekreślam ich z góry jako nieprawdziwe. Czasami zupełnie niewiarygodne "na pierwszy rzut oka lub ucha" okazują się jednak w jakimś procenciku prawdziwe. Najbardziej lubię te opowiadane przez starszych ludzi, tak od niechcenia i przy okazji.
(jednym z najsmutniejszych bieszczadzkich doświadczeń w moim przypadku był dzień, kiedy zdałam sobie sprawę z istnienia takiej ewentualności, że w tajemniczym, pustym domu "za poticzkiem", który od dzieciństwa wywoływał dreszcze strachu ale też przygody, niestety nie straszy :mrgreen: )
A Tworylne i okolice jest rzeczywiście samo w sobie - ze swoją historią i urokliwym położeniem - pełne tajemnic przeszłości, możliwe, że jeszcze nie do końca odkrytych. Żal mi, że jakoś tak zawsze tam nie po drodze... :-(
Za cztery tygodnie zamelduję się w Tworylnem :grin:
Oczywiście jak San pozwoli (będzie w korycie).
Pozdrawiam!!!
Zagapiłem to co napisała Asia ! Tworylne będzie po drodze, tylko trzeba je odkryć najlepiej z Rajskiego. Nie raz wyobrażałem sobie co by było, gdyby na wędrówkę po Bieszczadach wybrać się cofając się w czasie o sto lat, oczywiście mając miejscowego za przewodnika. Zapewne niewidzialny świat duchów i mnogość zabobonów utrudniałyby dowolną wędrówkę według mapy. Dzisiaj nie zdajemy sobie sprawy z mnogości różnorakich przesądów, które wprost paraliżowały codzienne życie dawnych mieszkanców a duchy utrudniały drogę na skróty i zapuszczanie się w niektóre rewiry. Niektórzy przecież wierzą w Tworylnego, który z Mucznym do dziś łazikuje po okolicy. Raz nawet udało mi się ich spotkać na tarasie widokowym. Było póżne popołudnie a ja jechałem od Rajskiego rowerem. Na tarasie widokowym nad Tworylnym spotkałem dwa psy, które powitały mnie nie agresywnym szczekaniem, rozglądałem się uważnie i nie było nikogo postaliśmy, zachęcałem je do pójścia za mną ale nie. Pojechałem dalej bo myślałem, że tam ktoś jest i znów nic. W pół drogi do Sękowca pomyślałem, że wrócę bo szkoda psów i blisko zachód. Psów na tarasie nie było i ani śladu ludzi !