-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Dzisiaj na Facebooku Bieszczadzka Grupa GOPR podała taką informację: " Wczoraj,13 stycznia przed godziną 19 ratownicy ze stacji w Cisnej odebrali zgłoszenie, że w okolicy szczytu Małe Jasło zabłądził czterdziestoletni turysta i nie jest w stanie samodzielnie wrócić z gór. Powodem były trudne warunki panujące w górach; znaczna pokrywa śniegu oraz porywisty wiatr, który sprawił, że szlaki w tej części gór są zupełnie niewidoczne. Ratownicy niezwłocznie za pomocą dwóch skuterów śnieżnych udali się w kierunku szczytu gdzie bardzo szybko udało się odnaleźć turystę i ewakuować go do miejscowości Przysłup. Ze względu na trudne warunki, które panują górach prosimy wszystkich turystów o rozważne planowanie wędrówek". To o Tobie ?
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
No faktycznie wiać to wczoraj wiało , podmuchy chyba nawet do 100\km , także może lepiej uzbroić się w cierpliwość i poczekać na lepszą wyżową pogodę. Pozdrawiam.
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Tak mimo że wystraszony i zziębnięty nie byłem.Zresztą zwróciłem na to uwagę ratownikom kiedy zawiozłem im dziś drobne suweniry
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Wielki szacun dla Mamci nie tylko za rozwagę i opanowanie wykazane w tej zimowej wyprawie, ale także za skromność w dzieleniu się swym doświadczeniem. Niejeden grał by po przeżyciu takiej historii przysłowiowego fachurę, a tu pomimo nie małego doświadczenia pokora i dystans do gór i ludzkich możliwości. Bardzo mnie to ujęło. Dzięki, za lekcję tego, jak wiele trzeba wiedzieć i ile zmiennych brać pod uwagę, przy wybieraniu się zimą na szlak.
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Już po przeczytaniu interesującej i ważnej relacji Mamci nasunęła mi się od razu myśl, która znów potwierdziła się u Diabła. W większości relacjach ze strony Goprowców pojawiają się opisy negatywne dla turystów -że wystraszeni, zziębnięci, nieprzygotowani, lekkomyślni itp. Bardzo rzadko kiedy jest informacja, że turysta był przygotowany i że było z nim właściwie ok. Stąd wykreowała się u mnie od dawna wizja, że Goprowcy ściągają tylko tych wystraszonych, zziębniętych i nieprzygotowanych a wezwanie Gopr jest oznakiem wstydu i słabości. Spowodowane było to właśnie takimi relacjami Goprowców. I w zasadzie zazwyczaj znamy tylko wersję jednej strony, w tym momencie nawet nie wiem czy właściwą. W zasadzie wydaje się to oczywiste, że nie powinniśmy łykać wszystkiego, co piszą media. To strasznie banalne co powiem ale po wpisie Natalki zobaczyłam, że Gopr jest też dla wprawionych w boju zawodników a nie tylko dla mięczaków. To samo z Diabłem ale u niego musieli podkreślić, że wystraszony (jakoś ciężko mi to sobie wyobrazić gdyż znamy się i wiem, że to też konkretny i doświad zawodnik i takiego typu sytuacje nie są mu obce).
Ps. Chciałabym też sprostować błędną informację jaką bezwiednie podałam ale pewnie dla większości jest to informacja oczywista (ale nikt mnie nie poprawił;p). Wojtek Pysz uświadomił mnie, że numery alarmowe czyli np. 985 nie działają gdy nie mamy zasięgu żadnej sieci komórkowej :) :) (ale można na nie zadzwonić z obudowy telefonu ;D).
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Jimi to nie tak do końca.Gopr walczy o środki na działalność a im więcej szumu medialnego tym lepiej. Wiem że to obrzydliwe co piszę ale to jest opinia nie moja a mojego gospodarza który zna te sprawy dość dobrze.Generalnie jestem im wdzięczny za pomoc ale i wkurzony nieprawdziwą relacją na FB
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Mamciu - po pierwsze fajnie, że napisałaś tę relację. Całe szczęście, że wszystko skończyło się dobrze i będziecie mieli co wspominać :) A czytało się świetnie :) Podobnie Diabeł.
Ale mam do Was pytanie - ale bardzo nie chciałabym, żeby było ono przez Was odebrane jakoś negatywnie.
Pytanie brzmi - Dlaczego poszliście w tym dniu na takie wędrówki?
Prognozy mówiły o bardzo silnych wiatrach (chociaż na północy wiało o wiele mocniej) i możliwym śniegu więc Wy jako doświadczeni wędrowcy mieliście na pewno obraz tego jak Wasza wędrówka może wyglądać. Sama Mamcia napisała, że widoków raczej się nie spodziewali. Z opisów wynika też, że na szlaki wyszliście chyba raczej poźnym przedpołudniem więc pewnie przewidywaliście, że może zastać Was mrok. Co więc było motywem tych wędrówek - chęć sprawdzenia się w trudnych warunkach? (nie neguję tego)
Ja jestem z natury tchórzem. Za żadne skarby nie wybrałabym się zimą na samotną wędrówkę w góry - zwłaszcza w taką pogodę, nie zdecydowałabym się również pójść na taką wędrówkę w parze z osobą mniej doświadczoną niż ja. Bałabym się odpowiedzialności. Strach zżarłby mi jakąkolwiek przyjemność z wędrowania. Jeśli już jakimś cudem znalazłabym się na szlaku to i tak zawróciłabym słysząc opinie schodzących a już na pewno widząc jak wieje i znając prognozy. Ale nie wymagam od innych, żeby również byli tchórzami. Chciałbym tylko zrozumieć co było Waszą motywacją do tych opisanych wędrówek.
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Cytat:
Zamieszczone przez
diabel-1410
Tak mimo że wystraszony i zziębnięty nie byłem.Zresztą zwróciłem na to uwagę ratownikom kiedy zawiozłem im dziś drobne suweniry
Kto napisał, że byłeś "wystraszony i zziębnięty"? Napisane jest, że zabłądziłeś i nie byłeś w stanie "samodzielnie wrócić z gór".
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
W komunikacie Gopr faktycznie jest napisane tak jak podaje andrzej627 , także nie ma co drążyć , choć zgodzę się z Jimi że z przekazów Gopr zazwyczaj wyłania się obraz nieodpowiedzialnego turysty co to spaceruje gdzieś w klapkach wiosną albo na jesien , pewnie czasami trochę koloryzują ale robią robote to trzeba im przyznać.
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Cytat:
Zamieszczone przez
andrzej627
Kto napisał, że byłeś "wystraszony i zziębnięty"? Napisane jest, że zabłądziłeś i nie byłeś w stanie "samodzielnie wrócić z gór".
GOPR edytował komunikat z facebooka, można przeczytać obie wersje.
Pierwsza: " Ratownicy niezwłocznie za pomocą dwóch skuterów śnieżnych udali się w kierunku szczytu gdzie bardzo szybko udało się odnaleźć wystraszonego i zmarzniętego turystę i ewakuować go do miejscowości Przysłup.
Poprawiona: "Ratownicy niezwłocznie za pomocą dwóch skuterów śnieżnych udali się w kierunku szczytu gdzie bardzo szybko udało się odnaleźć turystę i ewakuować go do miejscowości Przysłup"
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
Stąd wykreowała się u mnie od dawna wizja, że Goprowcy ściągają tylko tych wystraszonych, zziębniętych i nieprzygotowanych
Ale zdaje się że GOPR sam się nie wezwał? A jeśli tak, to po co został wezwany, dla jaj? Jak była przyczyna wezwania pomocy skoro wszyscy byli doświadczeni i przygotowani?
Zdarzyło mi się kilkadziesiąt razy wędrować w takich warunkach, za każdym razem powyżej górnej granicy lasu (pierwszy raz na Szerokim Wierchu :-) ) gdy przestawałem widzieć następną lub poprzednią tyczkę z powodu mgły czy zamieci, to haniebnie podawałem tyły i zwiewałem z powrotem do lasu. Parafrazując Monty Phytona - dzielny Browar dzielnie uciekał :twisted: Fakt że to było w czasach gdy nie można było wyjąć komórki i zadzwonić po pomoc więc człowiek nie był skłonny iść w zaparte z myślą "jakoś będzie a jak będzie źle to wezwę GOPR". Nie było też GPS-a, ale wybieranie się w takich warunkach bez kompasu już uważane było za skrajną durnotę. W późniejszym czasie zdarzyło się kilka razy pójść po ludzi w różnych warunkach i rzadko kiedy byli w takim stanie, żeby nie mogli sami wrócić. Zauważ że koleżanka i koledzy cały czas szukali znaków, ścieżki. Bez szlaku wpadli w coś w rodzaju stuporu, to zjawisko dość często można zaobserwować nawet w doskonałych warunkach gdy brak ścieżki, szlaku, znaków itp powoduje że goście z mapą w ręce, lub bez niej "kręcą się w kółko". Te znaki to jak nić Ariadny łącząca umysł ze światem dookoła. Doświadczeni zawodnicy w podobnych warunkach nawet nie popatrzyli by na brak szlaku/ścieżki (to cud jeśli w zimie powyżej górnej granicy lasu go widać, w lesie też rzadko) tylko wyciągnęli by kompas (coby nie pójść w kierunku Lasu Hawry) i na azymut, dbając jedynie żeby się trzymać grzbietu i nie zakopać w jakimś wąwozie zeszli by na dół. I tyle.
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Nie zwróciłem na to edytowanie uwagi ,faktycznie trochę ubarwiają ale tak jak wczesniej pisałem nie ma co tematu drążyć , dobrze że pomogli i że taki jest finał.
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Browar - np. zabłądzenie, nieumiejętność wskazania swojej pozycji na mapie, żadna widoczność, więc i nieumiejętność znalezienia właściwej drogi. Wszyscy z nich byli dobrze przygotowani. Oczywiście każdy popełnił gdzieś błędy, bo gdyby tak nie było, to nie było by akcji gopr i tu się zgadzam. Chodziło mi o to, że gopr nie ściąga tylko zielonych, wystraszonych ludzi:)
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Asia999 wychodziłem wcześnie i do południa miałem warunki dobre. Pierwsze poważne problemy zaczęły się po 15.Trasa Omrąglik-Małe Jasło zamiast godziny zajeła mi godzin trzy.Błędy moje są oczywiste.Źle oceniłem warunki na szlaku i nie zabrałem ze sobą sprzętu biwakowego.A przecież kilka lat temu trasa Komańcza-Żebrak zajeły nam 56 godzin.Ale jak mówią ludzie - głupich nie trzeba siać sami się rodzą ;-)
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Cytat:
Zamieszczone przez
Browar
Doświadczeni zawodnicy w podobnych warunkach nawet nie popatrzyli by na brak szlaku/ścieżki (to cud jeśli w zimie powyżej górnej granicy lasu go widać, w lesie też rzadko) tylko wyciągnęli by kompas (coby nie pójść w kierunku Lasu Hawry) i na azymut, dbając jedynie żeby się trzymać grzbietu i nie zakopać w jakimś wąwozie zeszli by na dół. I tyle.
Browar, fajnie się czyta relację, a nawet z wypiekami na policzkach, gdy się siedzi w ciepełku przy komputerze. Jednak całkowicie Twoją wypowiedź popieram, w której jest zawarta podstawowa zasada postępowania w takich sytuacjach. W tym konkretnym przypadku, był właściwie tylko jeden problem. Nie byli w stanie określić swojego miejsca pobytu. Tym bardziej, że otrzymali informację, że znajdują się na Ukrainie. Same współrzędne, też im pewnie nic nie mówiły. A w takich warunkach, rozłożenie mapy, również było pewnym problemem. Gdyby po zejściu z Szerokiego Wierchu na przełęcz, a to powinno być odczuwalne, złapali właściwy azymut, czyli o 180 stopni w prawo, problemu by nie było. W tym momencie chylę czoła współczesnym wynalazkom nawigacyjnym, które zdecydowanie ułatwiają przemieszczanie się w trudnych warunkach atmosferycznych, a nawet i terenowych przy lekkim zachmurzeniu.
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
E tam Zbyszek, ja tam też myślę, że Browar dziesiątki razy był w takiej sytuacji, więc pisze o swoim doświadczeniu -ciepłe kapcie przy komputerku to nie dla niego ;]
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Browar ma 100% racji i bynajmniej nie jest to człowiek oceniający sytuację z pozycji kanapowej. Czuję się słusznie skarcona.
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Ta relacja od samego początku jest super z różnych powodów. Relacja jest bardzo szczera, trzymająca w napięciu od samego początku a mnie nawet jeszcze teraz. Nurtuje mnie to jak M ocenił tą przygodę i czy ona czegoś nie popsuła, wierzę że nie a może nawet wzmocniła. Tego nie muszę wiedzieć ale ciekawość jest.
Co do profesjonalizmu to nie wierzę, że on zawsze chroni przed nieszczęściem bo...Kukuczka, Rutkiewicz i tylu innych. Bieszczady to tylko Bieszczady a nieszczęścia się zdarzają i gdyby nie GOPR nieszczęść byłoby więcej. Takie relacje chce się czytać i aktywność koleżeństwa wreszcie taka "jak trza".
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
Dlaczego poszliście w tym dniu na takie wędrówki?
Prognozy mówiły o bardzo silnych wiatrach (chociaż na północy wiało o wiele mocniej) i możliwym śniegu więc Wy jako doświadczeni wędrowcy mieliście na pewno obraz tego jak Wasza wędrówka może wyglądać. Sama Mamcia napisała, że widoków raczej się nie spodziewali. Z opisów wynika też, że na szlaki wyszliście chyba raczej poźnym przedpołudniem więc pewnie przewidywaliście, że może zastać Was mrok. Co więc było motywem tych wędrówek - chęć sprawdzenia się w trudnych warunkach? (nie neguję tego)
Mam wrażenie, że już o tym pisałam, ale mogę powtórzyć - nie mieliśmy na celu sobie ani nikomu innemu niczego udowadniać, sprawdzać się itp. Gdybym oceniła, że jest źle, zawrócilibyśmy po przekroczeniu górnej granicy lasu. Warunki nie były tragiczne. Wiało mocno, ale wielokrotnie wędrowałam przy znacznie mocniejszym wietrze. Wiatr akurat w tym przypadku niespecjalnie nam przeszkadzał. Zachmurzenie było na tyle duże, że rzeczywiście widoków się nie spodziewaliśmy, ale nie na tyle duże, żebyśmy pomyśleli o jakimkolwiek niebezpieczeństwie. Widoczność spadła do kilku metrów jak już minęliśmy szczyt, a więc nawet gdybyśmy chcieli się wrócić, do nie miałoby to większego sensu. Bliżej było do Wołosatego.
Jaki był motyw? Ja po prostu lubię wędrówki. Oczywiście, wolę kiedy pogoda jest idealna, a widoki zapierają dech w piersiach, ale nie zawsze tak jest. Czy prognoza pogody mówiąca, że ma wiać, albo że ma padać, albo że ma być mgła, ma mnie powstrzymać? Po tygodniu pracy za biurkiem w towarzystwie 20 rozgadanych osób, człowiek czasem po prostu ma ochotę pobyć w ciszy, bez towarzystwa, posłuchać wiatru, poruszać się... ot tak, dla przyjemności.
Cytat:
Ja jestem z natury tchórzem. Za żadne skarby nie wybrałabym się zimą na samotną wędrówkę w góry - zwłaszcza w taką pogodę, nie zdecydowałabym się również pójść na taką wędrówkę w parze z osobą mniej doświadczoną niż ja. Bałabym się odpowiedzialności. Strach zżarłby mi jakąkolwiek przyjemność z wędrowania. Jeśli już jakimś cudem znalazłabym się na szlaku to i tak zawróciłabym słysząc opinie schodzących a już na pewno widząc jak wieje i znając prognozy. Ale nie wymagam od innych, żeby również byli tchórzami. Chciałbym tylko zrozumieć co było Waszą motywacją do tych opisanych wędrówek.
No widzisz, a ja jestem najwyraźniej Twoim całkowitym przeciwieństwem pod tym względem. I pewnie gdyby nie naciski M., to akcji by nie było, a przynajmniej nie tak szybko. Pewnie wróciłabym po śladach na Tarniczkę i przy pomocy kompasu starałabym się dojść do Wołosatego. Ale nie byłam tam sama, byłam odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale i za drugiego człowieka (któremu zdążyły przemoknąć buty, rękawiczki i spodnie).
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Cytat:
Zamieszczone przez
partyzant
Nurtuje mnie to jak M ocenił tą przygodę i czy ona czegoś nie popsuła, wierzę że nie a może nawet wzmocniła.
Myślę, że nas obydwoje wiele ta przygoda nauczyła. I wzmocniła potrzebę posiadania Garmina :) Tak na wszelki wypadek. Bo nie zawsze będziemy chodzić po górach, w których urzęduje GOPR.
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Cytat:
Zamieszczone przez
Mamcia DwaChmiele
(...)Czuję się słusznie skarcona.
Kto Cię skarcił ? Browar ? A to łobuz !
Cytat:
Zamieszczone przez
partyzant
Ta relacja od samego początku jest super z różnych powodów. (...). Takie relacje chce się czytać i aktywność koleżeństwa wreszcie taka "jak trza".
To jest kwintesencja ładnie powiedziana.
Takie chwile trzeba przeżyć aby je zrozumieć.
Parę lat temu, (zimą oczywiście) w siedmiu chłopa chcieliśmy zdobyć Carycę. Okazało się to wyzwaniem nie do pokonania.
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Cytat:
Zamieszczone przez
Mamcia DwaChmiele
Czuję się słusznie skarcona.
Jaja sobie robisz, nikogo nie karcę, zwracam jedynie uwagę że wieszanie psów na GOPRze jest tutaj trochę nie na miejscu i w ich słowach kapkę racji jednak jest. Mimo wszystko uważam że i Diabeł, i Ty dobrze zrobiliście, zachowaliście się rozsądnie wzywając GOPR.
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Browar najgorszym bólem było dla mnie przyjęcie decyzji dyżurnego GOPR o wysłaniu patrolu.W sumie czułem się dobrze żarcia i picia ciepłego miałem dla batalionu wojska,czułem się dobrze.Uznałem jednak że nie ma co grać bohatera.W sumie gdyby kierowali mną przez telefon tak jak prosiłem też była szansa na całkowite pogubienie się i mieliby o wiele gorszą robotę nie wspominając o ryzyku
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Cytat:
Zamieszczone przez
andrzej627
Słuchajcie, to PR-owy chwyt jest. To chyba jest nowy sprzęt (jak sprowadzali nas, jeszcze go nie mieli, ale dużo o tym mówili), chcieli się pochwalić na FB, że go mają i że go użyli ;)
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Cytat:
Zamieszczone przez
Lisk
Ale tego akurat nie warto śledzić. W porę włączyłam moderację na blogu, bo tam też cyrk.
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Cytat:
Zamieszczone przez
Mamcia DwaChmiele
Ale tego akurat nie warto śledzić. W porę włączyłam moderację na blogu, bo tam też cyrk.
Oj tam oj tam z całej rzeki komentarzy można wyłuskać porad perełki
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Cytat:
Zamieszczone przez
Mamcia DwaChmiele
Gdybym oceniła, że jest źle, zawrócilibyśmy po przekroczeniu górnej granicy lasu. Warunki nie były tragiczne. Wiało mocno, ale wielokrotnie wędrowałam przy znacznie mocniejszym wietrze. Wiatr akurat w tym przypadku niespecjalnie nam przeszkadzał. Zachmurzenie było na tyle duże, że rzeczywiście widoków się nie spodziewaliśmy, ale nie na tyle duże, żebyśmy pomyśleli o jakimkolwiek niebezpieczeństwie. Widoczność spadła do kilku metrów jak już minęliśmy szczyt, a więc nawet gdybyśmy chcieli się wrócić, do nie miałoby to większego sensu. Bliżej było do Wołosatego.
Mamciu - właśnie o to mi chodzi. Że znając prognozy POWINNAŚ przewidzieć, że o tej porze roku nawet na takim według Ciebie banalnym szlaku - w miarę dobre - wbrew prozgnozom warunki na początku wycieczki nie gwarantują ich kontynuacji.
Akurat prognozy na tamten weekend pamiętam dobrze - słaba widoczność, miało wiać dosyć mocno (chociaż nie jakoś przeraźliwie ale z silnymi porywami) a wiatr miał się zmieniać - kręcić, co w połączeniu z opadami śniegu - jeśli dobrze mi się wydaje - może być zdradliwe, bo od nawietrznej raz nawiewa, raz wywiewa z różnych stron, więc schodzenie po takim zboczu (zakładając zejście z kompasem), zwłaszcza w ciemnościach różnie mogło się skończyć. Las całkiem bezpiecznym schronieniem przy takiej pogodzie (wieje) też nie jest.
Cytat:
Czy prognoza pogody mówiąca, że ma wiać, albo że ma padać, albo że ma być mgła, ma mnie powstrzymać?
Osobno może nie ale skumulowane i to zimą raczej tak. Czy jeśli jest zapowiedź sztormu i burzy z deszczem wypłyniesz w morze pontonikiem z palmą bo póki co słonko przykrywa tylko jedna wielka czarna chmura a grzmi dopiero gdzieś w oddali?
Cytat:
Mam wrażenie, że już o tym pisałam, ale mogę powtórzyć - nie mieliśmy na celu sobie ani nikomu innemu niczego udowadniać, sprawdzać się itp. (...) Po tygodniu pracy za biurkiem w towarzystwie 20 rozgadanych osób, człowiek czasem po prostu ma ochotę pobyć w ciszy, bez towarzystwa, posłuchać wiatru, poruszać się... ot tak, dla przyjemności.
W takim razie chyba troszkę źle oceniłaś sytuację od samego początku (a przynajmniej od wyjścia na połoninę Szerokiego) a wszystko co działo się potem było tylko tego konsekwencją.
Jeśli nad jeziorem zimą podczas odwilży spotkam kogoś kto stwierdzi, że spróbuje pochodzić po lodzie bo lubi ekstremalne sytuacje a taki kruchy, pękający lód to jego hobby i wiele razy już wpadał do zimnego jeziora to stwierdzę, że każdy ma prawo do swojego odjazdu i jeśli chce uprawiać kąpiele podlodowe to jego sprawa.
Ale jeśli nad tym jeziorem spotkam dwójkę osób w łyżwach (w tym jedna pierwszy raz), która stwierdzi, że wprawdzie zna prognozy i wie, że lód jest kruchy ale chcą się jakoś rozerwać po pracy wiec sobie pojeżdżą (bo mają super łyżwy, ciepłe szaliki i rękawki do pływania w razie czego), bez względu na to, że inni przebywający nad jeziorem mówią, że lód już się w kilku miejscach załamał - to stwierdzę, że chyba troszkę są lekkomyślni. Możliwe, że wpadając do wody pomyślą - gdzie popełniliśmy błąd? Może źle zapięliśmy łyżwy?
Cytat:
Browar ma 100% racji i bynajmniej nie jest to człowiek oceniający sytuację z pozycji kanapowej. Czuję się słusznie skarcona.
Mamciu - myślę, że reprymendę dały Ci góry :wink::
przysyłały aniołów stróżów:
Cytat:
Spotykamy jedną parę, pytamy czy bardzo wieje na górze, odpowiadają, że oni tylko do wiaty doszli, bo dalej ciut za dużo śniegu. Rakiet nie mają. Ha! My mamy!
Cytat:
Niedługo potem spotykamy drugą parę idącą w przeciwnym kierunku niż my. On na skiturach, ona w rakietach. Mówią, że na górze wieje mocno i nic nie widać. Nie doszli do szczytu, zawrócili
stawiały znaki ostrzegawcze:
Cytat:
poczuliśmy pierwsze podmuchy wiatru. Do tego dość mocno sypało śniegiem. (...) Po wyjściu poza granicę lasu rzeczywiście poczuliśmy to, o czym mówiła spotkana wcześniej pani. Troszkę wiało.(...)Naokoło pustki, nikogusieńko. (...) Oczywiście im wyżej, tym silniejszy wiatr i słabsza widoczność. Z 5 tyczek robiło się 4...(...) W międzyczasie jedna z rakiet M poszła w strzępy, zaczęły mu przemakać buty i marznąć ręce (...)
a w końcu znudziło im się łagodne tłumaczenie i postanowiły huknąć głośniej:
Cytat:
Zaraz potem zboczyliśmy ze szlaku (...) Niestety wokół nie widziałam nic. (...)Zaczęło się robić ciemno. (...) Skręciliśmy więc w prawo, a potem o już nie wiem... mój błędnik w tym mleku całkiem zwariował.(...) Za wzgórkiem była prawie pionowa ściana w dół. Po prawej mieliśmy las, po lewej i za sobą mieliśmy gęste mleko. "Nie wiem gdzie jesteśmy" - powiedziałam. Nie poznawałam tego terenu. Zaczęłam czuć niepokój.(...)Ciemna noc, gęsta mgła, gdyby nie czołówka, niczego nie byłoby widać.
mimo wszystko, nadmierna wiara we własne możliwości i ignorancja wysyłanych przez góry prośb i gróźb nadal nie chciały ulecieć z wiatrem:
Cytat:
Chcieliśmy jedynie, aby po współrzędnych określili gdzie jesteśmy i powiedzieli w którym kierunku i mniej więcej w jakiej odległości od nas jest szlak. I tyle. Nie chcieliśmy aby po nas przychodzili, bo czuliśmy, że damy radę dojść
M. też tego chciał i też czuł, że da radę dojść? Z tego co opisałaś M. był już zziębnięty i miał przemoczone buty. I nie miał doświadczenia w zimowym wędrowaniu. Czy mógł realnie ocenić sytuację, że da radę dojść? Czy raczej Ty tak stwierdziłaś, bo uznałaś, że lepiej ryzykować jego dalsze wyziębienie (albo i większe nieszczęście) niż przeżyć "obciach" skorzystania z pomocy GOPR?
I już się wydawało, że lekcja jednak została odrobiona i wnioski wyciagnięte:
Cytat:
Bardzo długo czułam wstyd w związku z całą tą sytuacją. Ale po usłyszeniu kilku opowieści z ust ratowników zdałam sobie sprawę, że dobrze się stało, jak się stało. I jeszcze raz powtórzę - GOPR jest dla ludzi. i jeśli czujesz, że straciłeś kontrolę, lepiej zadzwonić niż udowadniać sobie że jesteś bohaterem. Mnóstwo było takich, co nie zadzwonili. Ich historie mogą opowiedzieć Ci ratownicy.
Cytat:
Moją relacją nie chcę wzbudzić rumieńców na Waszych policzkach, ale wytłumaczyć Wam, że czasami lepiej schować wstyd i ambicje do kieszeni. I z większym respektem podchodzić do zimowych wędrówek po Bieszczadach.
Cytat:
Ale nie byłam tam sama, byłam odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale i za drugiego człowieka (któremu zdążyły przemoknąć buty, rękawiczki i spodnie).
To jednak natura człowieka tak szybko się nie zmienia;):
Cytat:
I pewnie gdyby nie naciski M., to akcji by nie było, a przynajmniej nie tak szybko. Pewnie wróciłabym po śladach na Tarniczkę i przy pomocy kompasu starałabym się dojść do Wołosatego.
A ja myślę, że to była w tej wyprawie Twoja najlepsza decyzja. I podjęłaś ją dzięki M. Może właśnie jego instynkt przetrwania a nie chęć realizacji obranego planu bez względu na okoliczności okazał się zbawienny dla Was obojga.
I dzięki temu macie teraz do wspominania wspólną, zimową przygodę ze szczęśliwym zakończeniem :)))
Cytat:
Zamieszczone przez
Mamcia DwaChmiele
Myślę, że nas obydwoje wiele ta przygoda nauczyła. I wzmocniła potrzebę posiadania Garmina :) Tak na wszelki wypadek. Bo nie zawsze będziemy chodzić po górach, w których urzęduje GOPR.
Z bardziej przyziemnych rzeczy polecam drugą parę ciepłych i nieprzemakalnych rękawiczek dla M. :smile:
Pozdrawiam :)
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Cytat:
Zamieszczone przez
diabel-1410
Asia999 wychodziłem wcześnie i do południa miałem warunki dobre. Pierwsze poważne problemy zaczęły się po 15.Trasa Omrąglik-Małe Jasło zamiast godziny zajeła mi godzin trzy.Błędy moje są oczywiste.Źle oceniłem warunki na szlaku i nie zabrałem ze sobą sprzętu biwakowego.A przecież kilka lat temu trasa Komańcza-Żebrak zajeły nam 56 godzin.Ale jak mówią ludzie - głupich nie trzeba siać sami się rodzą ;-)
A kto nie popełnia głupot i błędów? Chyba takiego człowieka na ziemi nie ma. A im wyżej stawiasz sobie poprzeczkę tym większe ryzyko, że jakiś błąd się przytrafi. Sztuką i odwagą jest przyznać się do błędu. Pisz częściej tu relacje Diable. Choćby i z tej wyprawy. :))))
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Znalazłam na tej stronie świetny cytat:
Ekspert - to człowiek, który popełnił wszystkie możliwe błędy :)
Ale pod warunkiem, że wyciąga z nich wnioski :)
Przypomniała mi się sytuacja, gdy podczas (niewielkiej ale jednak) zamieci śnieżnej biegałam 10-15 minut tam i z powrotem z mapą i kompasem. Widoczność była tak do 5-10 metrów czyli właściwie spoko ale strach spowodował jedynie świeży trop niedźwiedzia giganta :) (jak się później okazało idącego kilkanaście minut moją ścieżką).
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Postanowiłam sobie, że już nic nie powiem, bo wszystko zostało już powiedziane, skorygowane, wyjaśnione i powtórzone 3 razy, ale muszę...
Asia, z całym szacunkiem, ale historie o aniołach wysłannikach do mnie nie trafiają. Mimo tego, że tak a nie inaczej się to wszystko potoczyło, uważam, że można było tej akcji uniknąć. M nie był umierający, ani zamarzający, ani wycieńczony tylko zmarznięty. Miał przemoczone buty i rękawiczki, przez co ręce mu kostniały. Tyle. To jest mężczyzna, a nie kilkuletni chłopiec, więc gdyby coś było z nim nie tak, wyartykułowałby to.
Warunki nie były tragiczne. Prognozy zapowiadały znacznie gorsze warunki pogodowe niż w rzeczywistości zastaliśmy na miejscu. Gdyby nie ta cała akcja ze współrzędnymi i gdyby nie to, że M po prostu zaczął lekko panikować (do czego miał pełne prawo - bo nigdy w życiu się nie zgubił w górach, bo nigdy w życiu nie szedł we mgle czy chmurze nie widząc nic dookoła, bo to była jego druga wędrówka w zimie, bo pierwszy raz w życiu zapadał się w śniegu po kolana), to po prostu poszlibyśmy z powrotem na Tarniczkę, użylibyśmy kompasu i doszli do lasu. Jeszcze raz powtarzam - to nie był tak silny wiatr jaki był wtedy zapowiadany w prognozach. To był normalny górski wiatr, jaki pewnie wieje dziś na połoninach. Pisząc, że nie chcieliśmy aby po nas przychodzili, miałam na myśli dokładnie to - my, czyli my. Obydwoje czuliśmy się dobrze i uważaliśmy, że nasza kondycja pozwala nam na podjęcie próby odnalezienia właściwej drogi. Potrzebowaliśmy jedynie, aby ktoś nam powiedział - "jesteście na północ od Tarnicy, 100 m od szlaku, musicie wrócić na Tarniczkę" To by wystarczyło. Zauważ, że ratownicy nas nie znieśli, nie zwieźli, tylko odprowadzili. Szliśmy o własnych siłach, we własnych ubraniach, nie korzystając z żadnych udogodnień w postaci kurtek, polarów i innych akcesoriów.
Ania, popełniliśmy błędy, jesteśmy ich świadomi, wnioski wyciągnęliśmy, do expertów nam jeszcze daleko i pewnie nie jednego nas jeszcze góry nauczą. Na chwilę obecną:
1/ Kupujemy Garmina, na wszelki wypadek
2/ Następnym razem wsadzamy kawałki folii do kieszeni i rękawiczek
3/ W warunkach słabej widoczności częściej zaglądamy w kompas
4/ M. impregnuje buty moim sposobem (olej + tłuszcz + wosk), a nie słucha kolegów
5/ Wsadzamy dodatkowe pary rękawic narciarskich do plecaka
6/ Wrzucamy do plecaka ogrzewacze chemiczne
7/ Właściwe aplikacje, podające współrzędne we właściwej notacji mamy już zainstalowane
8/ Wrzucamy do plecaka apteczkę (też na wszelki wypadek)
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Cytat:
Zamieszczone przez
Mamcia DwaChmiele
.1/ Kupujemy Garmina, na wszelki wypadek
Mamciu, brawo za słuszne postanowienie. Wszystkie inne pozostałe, o których napisałaś, są tak oczywiste, że nie można nawet o nich dyskutować. Specjalistą w zakresie nawigacji, na naszym forum, jest bardzo sympatyczny i uczynny Wojtek Pysz. Osobiście używam Garmina od 4 lat z wgraną mapą rastrową dobrze skalibrowaną i z całą świadomością i odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że nigdy mnie nie zawiódł. Dokładność określenia miejsca stania, w dobrych warunkach atmosferycznych do 3 m, jest zadowalająca. Dlatego, bez żadnych obaw i wątpliwości, zapuszczam się w najbardziej dzikie zakątki Bieszczadów i nie tylko. Natomiast sceptycy nawigacji satelitarnej w bieszczadzkich warunkach w/g mnie, albo nie rozumieją dobrodziejstw tego wynalazku, albo uważają, że elektronika kłuci się z nastrojem, który serwują nam Bieszczady. Osobiście rozumiem urok błądzenia i chodzenia tam gdzie nogi poniosą, ale myślę, że czasami warto jest wiedzieć, gdzie się znajduję i w którym kierunku powinienem się udać. Korzystanie tylko z mapy i kompasu, nie zawsze jest efektywne, gdyż określenie swojego miejsca stania, uzależnione jest od warunków atmosferycznych i terenowych.
Fajnie, że podzieliłaś się swoimi przeżyciami mrożącymi krew w żyłach, gdyż wyzwoliło to na pewno refleksje u ludzi, którzy nie czują respektu dla gór.
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Natka, broń Boże wyłaniając ten cytat nie kierowałam go do tej sytuacji ale tak ogólnie, jako całokształt naszego łazikowania -czyli gdy popełnimy już wszystkie możliwe błędy i wyciągniemy wnioski to będziemy ekspertem w temacie :D
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Natalia, jedynym błędem, jaki widzę, było umożliwienie komentowania Twojego wpisu na blogu. Przeżyłaś niesamowitą przygodę, szczerze i fajnie ją opisałaś, wyciągnęłaś sensowne wnioski - jesteś wielka. Nie psuj sobie wspomnienia użerając się z anonimowymi teoretykami-mądralami. Innymi słowy: pie*ol hejterstwo :-)
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Witam! Śledzę temat od początku i włączyły się wspomnienia. Błędów nie robi tylko ten co nic nie robi. W moim odczuciu słusznie zadzwoniłaś do Gopru, Oni słusznie podjęli akcję- trudno zweryfikować doświadczenie i stan kondycji przez telefon. W moim górskim życiorysie trzy razy popełniłem karygodne błędy, które mogły skończyć się źle. 1- rejon Czarnej Góry - pada hasło idziemy na skróty, w trakcie nadchodzi mgła widoczność spada do kilku metrów, w efekcie 8 godzin marszu i trafiam do punktu wyjścia. 2- Zachodnia ściana Niżnich Rysów, zespół 8 osób dwie liny, efekt spanie w ścianie i przekroczony czas alarmowy co uruchamia akcje ratowniczą, efekt dodatkowy to koniecznośc ucieczki z Moka i czasowe zalogowanie w Chochołowskiej ( trudno buło wytrzymać drwiny Łapińskiego i innych taterników), 3- Spacer w Tatrach trasa Schronisko w Roztoce -Moko - Pięć Stawów- Dol. Gąsienicowa - planowany powrót do Roztoki, ale zrobiło się ciemno do tego mgła i w rejonie Waksmudzkiej usiadłem na tyłku przy ognisku czekając do rana ( czołowka oczywiście była w Roztoce) a rano cały dotarłem do schroniska. To był jedy przypadek gdy paliłem ognisko w TPN. Podsumowując na mgłę nie ma silnych, obecna technologia pozwala na precyzyjne określenie lokalizacji, ale i tu należy zachować rozsądek. Po za tym podpisuje się pod tym co napisał Marcowy " pie*ol hejterstwo" (pie*ol = ignoruj ;))
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
Natka, broń Boże wyłaniając ten cytat nie kierowałam go do tej sytuacji ale tak ogólnie, jako całokształt naszego łazikowania -czyli gdy popełnimy już wszystkie możliwe błędy i wyciągniemy wnioski to będziemy ekspertem w temacie :D
Kochana, tak będzie :))
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Marcowy, Janusz, ignoruję :) Naprawdę. A włączając moderację chcę tylko ochronić czytelników, którzy nie mają pojęcia że trafiłam na główną stronę wykopu, przed idiotycznymi tekstami. Sama mam do tego raczej zdrowy dystans ;) tak mi się wydaje
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
Mamciu - myślę, że reprymendę dały Ci góry :wink:: przysyłały aniołów stróżów, ... stawiały znaki ostrzegawcze
Cytat:
Zamieszczone przez
Mamcia DwaChmiele
Asia, z całym szacunkiem, ale historie o aniołach wysłannikach do mnie nie trafiają.
Wydaje mi się, że słowa „z całym szacunkiem” są tutaj dyskretnie przemyconym wyrazem oburzenia na teorię Asi o znakach ostrzegawczych, ze szczególnym naciskiem na te anioły:?
Czy słusznego oburzenia? Ludzie spotykają różne znaki ostrzegawcze na swojej drodze. Może czasem zauważenie ich jest ważniejsze, niż trzy pary rękawic, cztery pary skarpetek i pięć kilogramów nowoczesnej techniki?
-
Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie
Cytat:
Zamieszczone przez
Mamcia DwaChmiele
No widzisz, a ja jestem najwyraźniej Twoim całkowitym przeciwieństwem pod tym względem. I pewnie gdyby nie naciski M., to akcji by nie było, a przynajmniej nie tak szybko. Pewnie wróciłabym po śladach na Tarniczkę i przy pomocy kompasu starałabym się dojść do Wołosatego. Ale nie byłam tam sama, byłam odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale i za drugiego człowieka (któremu zdążyły przemoknąć buty, rękawiczki i spodnie).
I to jest podstawowa sprawa.
Ja osobiście raczej należę do tych tchórzliwszych, a jak idę z ludźmi, za których się czuję odpowiedzialna to już w ogóle.
Chociaż raz osobiście wkopałam się w takie mleko na Czywczynie, gdzie na jakąkolwiek pomoc trudno było liczyć ;)
Ale to było lato, a więc mimo ulewy i padającego poziomo deszczu warunki całkiem inne.
Osobiście oceniam, że w tej sytuacji dobrze zrobiliście że wezwaliście GOPR i tyle i żadnym gadaniem nie ma się co przejmować.