Widok z Czywczyna na przebytą trasę.
http://images76.fotosik.pl/810/388705c8a16fae01.jpg
Wersja do druku
Widok z Czywczyna na przebytą trasę.
http://images76.fotosik.pl/810/388705c8a16fae01.jpg
Dzięki Krzychu za wyjaśnienie sprawy.
I kilka widoków z Czywczyna lub prawie z Czywczyna.
Na to co przed nami:
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_23.jpg
Mihailecu, Vf. Farcau i Pietros Marmaroski:
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_25.jpg
Pieczarki na Tomnatyku:
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_24.jpg
Oczywiście, że pamiętam! A z tym ignorowaniem to było świadome działanie, bo jak tylko troszkę, taką małą ociupinkę rozpędzałem się z moim bardzo głęboko ukrytym talentem :mrgreen: to pioruny ciskane z oczu przez Janusza i groźby roztrzaskania instrumentu o moją głowę skutecznie sznurowały mi usta! :wink: A przecież nie każdy urodził się Pavarottim :twisted:
Piękna wyprawa Wam się udała i aż chce się od razu ruszać w góry. Na szczęście już za parę dni, za dni parę, wezmę plecak swój i ... gitary nie będę brał :razz:
Czywczyn, choć jest tu najwyższy i od niego bierze nazwę całe pasmo, nie leży w grzbiecie głównym. Schodzimy na południe, na przełącz a następnie podchodzimy na Czywczynarz i tu spotykamy grzbiet główny oraz granicę ukraińsko-rumuńską. Przechodzimy przez bramkę w "sistiemie". Mam z tego przechodzenia ładne zdjęcie, ale mam też "szlaban" na jego publikację;-) Czyli jesteśmy na drodze granicznej.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...9_IMG_6721.JPG
Odtąd granicą będziemy iść przez dwa dni. Najbliższe szczyty to Kukulik i Budyjowska Wielka.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...5_IMG_6725.JPG
Pod Budyjowską dłuższy postój z widokami.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...9_IMG_6732.JPG
A na granicy jak to na granicy... A to dwa słupki,
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_26.jpg
a to jeden z kłębem starego drutu kolczastego z sistiemy (na którym czasem sobie ktoś przysiądzie a ktoś gacie w nim zapląta i podziurawi),
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_27.jpg
a to zupełnie nowe zasieki na kilkudziesięciu metrach. Kto to zrozumie? :wink: Ot, granica ukraińsko-rumuńska :mrgreen:
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_28.jpg
No i widoki, których głównym elementem staje się Droga Graniczna.
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_29.jpg
Na ostatnim zdjęciu widoczne jest w prawym górnym rogu gospodarstwo na Połoninie Starostaja. Jakoś tak nam wyszło, że po dłuższym, grzecznym wędrowaniu granicą w końcu z niej zeszliśmy widoczną na tym zdjęciu drogą. Zaglądnęliśmy co też ciekawego słychać w widocznym z daleka gospodarstwie.
Ono było widoczne, ale tylko częściowo. Widzieliśmy tylko maleńkie budynki, wyglądające na typowe staje i szopki oraz ogromną, poradziecką oborę w stanie ruiny. I tak było przez ponad pół godziny. Gdy już doszliśmy w pobliże, oczom ukazał się, niewidoczny dotychczas, elegancki, drewniany dom. Wstępnie oceniliśmy, że nadawałby się na hotel. Jednak po podejściu bliżej okazało się, że jest to po prostu budynek mieszkalny, przy którym kręciło się dwoje ludzi i łaciaty pies a na podwórzu stał nowoczesny samochód terenowy. Poszliśmy pośpiesznie dalej, w kierunku staji ze świeżych desek (pośrodku, z jasnym dachem). A pośpiech był wskazany, bo właśnie zaczynała się ulewa.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...1_IMG_6749.JPG
Pooglądaliśmy, podumaliśmy, porozmawialiśmy - a ponieważ od Czywczyna szła paskudna czarna chmura poszliśmy zapytać, czy można "gdzieś tu" rozbić namiot. Młody chłopak skierował nas do bacy a baca do хозяинa wskazując na nasz wypatrzony wcześniej hotel. No to poszliśmy, хозяин się zgodził a w sprawie miejsca kazał pytać bacy zaś baca skierował nas do tego chłopaka, którego pytaliśmy na samym początku. A chłopak z kamienną twarzą powiedział де хочете :mrgreen: I już, już rozbijalibyśmy namiot, gdyby nie to, że przestało padać i zaczęło lać.
Schroniliśmy się pod daszkiem bacówki (niestety nie hotelu) a po chwili baca zaprosił nas do środka. I za drobną opłatą (symboliczną, po kilka zł od głowy) pozwolił się ogrzać, wysuszyć, poczęstował serem (dobry był, ale słony jak sam diabeł) i obiecał mleka prosto od krowy. Byliśmy w domu!
Xозяин się spakował do auta, zaglądnął jeszcze do bacówki, przykazał dbać bacy o turystów z Europy (o nas znaczy), zabrał sera i odjechał. A my, w dzikiej radości, zaanektowaliśmy werandę hotelu :mrgreen:
Mieliśmy więc nocleg pod dachem, z wyżywieniem w cenie :wink: Woda była (dosłownie) pod ręką a widoki na Czywczyn...
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_30.jpg
... i gospodarstwo ....
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_31.jpg
... przednie. To był "Hotel Starostaja" ***, już trzeci na naszej drodze :wink:
Ranek kolejnego dnia wstał mglisty.
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_32.jpg
Bardzo mglisty.
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_33.jpg
Spakowaliśmy się wcześnie i ruszyliśmy na powrót ku granicy.
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_34.jpg
Póki nie odeszliśmy daleko od Starostaji, wygrzebałem jeszcze kilka obrazków.
Widok na hotel i otoczenie od wschodu.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...0_IMG_6755.JPG
Suszą się bańki na mleko. Dwa namioty okryte niebieska folią, to zbieracze borówek, lub - jeśli ktoś woli - jagód.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...1_IMG_6765.JPG
Baca idzie doić.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...7_IMG_6767.JPG
Po włożeniu bryndzy do słoi, baca myje miskę.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...6_IMG_6759.JPG
Później baca umyje tutaj ręce.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...4_IMG_6762.JPG
Nasza rezydencja z perspektywy żabiej.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...2_IMG_6766.JPG
Jeszcze raz nasze namioty na tarasie hotelu. Mieliśmy dwa namioty trzyosobowe na 5 uczestników. Ja (ten piąty), nie mogłem się zdecywować, do którego namiotu pójść, a obie załogi mnie zapraszały. Rozłożyłem więc materac na skrawku wolnej podłogi pomiędzy namiotami. Tam, gdzie pies pokazuje ogonem. I też było wybornie!
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...4_IMG_6770.JPG
Załoga bacówki je kolacje. Przedstawiciel turystów idzie po mleko.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...5_IMG_6774.JPG
Poranek następnego dnia. Za chwilę nie będzie tu po nas śladu.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...0_IMG_6785.JPG
Mnie "sistiema" wyraźnie zaatakowała, mam gacie do łatania;-) Wraz z ulewą spadła znacznie temperatura, zerwał się wiatr a w bacówce paliło się pod kuchnią i było przyjemnie ciepło. Wypełniliśmy sobą i plecakami małe pomieszczenie. Można było się przyglądać różnym tajemniczym czynnościom przy wyrobie sera. Ser był w typie bryndzy, kruszący się, ale z krowiego mleka. Baca początkowo nie był rozmowny, ale nim skończył dudnić deszcz dowiedzieliśmy się o gospodarstwie całkiem sporo:-) Bacówka była roczna, a baca w sezonie podejmował pracę u gospodarza tych terenów. W składzie inwentarza było kilka krów i kozy. Później już z werandy można było poobserwować całe obejście i okolicę.
Wieczorem ciepłe światło oświetliło połoninę i góry.
http://images76.fotosik.pl/812/ac84c607fd260dab.jpg
http://images78.fotosik.pl/813/d8ebb08f2ae67f34.jpg
Nasz noclegownia o świcie
http://images77.fotosik.pl/812/5e924869254c4caf.jpg
Niedługo po starcie dotarliśmy do granicy...
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_35.jpg
... i znów oglądaliśmy słupki, ...
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_36.jpg
... zasieki, ...
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_37.jpg
... czy dziwne cuda do bronowania pasa granicznego.
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_38.jpg
I tak mijała godzina za godziną, czas urozmaicały nam jedynie spotkania ze zbieraczami borówek (ja wolę tę nazwę od jagodziarzy :smile:). Niektórzy byli pieszo, inni zmotoryzowani, a my szliśmy. Cały czas szliśmy. I tylko mgła przechodziła coraz częściej w mżawkę a mżawka w deszcz :wink:
Szliśmy niespiesznie ale uparcie.
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_39.jpg
Raz minął nas samochód z borówkarzami, ...
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_40.jpg
kilka razy droga odeszła kawałek od granicy i było... inaczej :wink: ...
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_41.jpg
ale zaraz wracała.
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_42.jpg
Później minęliśmy samochód stojący na poboczu (borówkarze, rzecz jasna)
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_43.jpg
i jak już zaczęliśmy myśleć o Stohu z mgły wynurzył się pogranicznik pod bronią i przepędził nas z pasa granicznego. Okazało się, że na tym odcinku, zaraz za sistemą, idzie równoległa droga i to nią powinniśmy wędrować. No cóż, z uzbrojonymi się nie dyskutuje, poszliśmy więc 50m dalej od granicy na tę "cywilną" drogę. Ta wyprowadziła nas za Stoha, wprost na posterunek i kolejnego pogranicznika (posterunek był już na grzbiecie łączącym Stoha i Popa Iwana, może z 400-500m na północ od Stoha w linii prostej). Pogranicznik zebrał paszporty i zniknął w budce na chwilę. Jak oddawał poinstruował nas szczegółowo którędy mamy iść dalej na Popa Iwana - przez bramę i w prawo.
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_44.jpg
Chwilę się jeszcze wahaliśmy, ale zmęczenie i nasilająca się ulewa spowodowały, że machnęliśmy ręką na Stoha i poszliśmy na południe. W kierunku Popa Iwana.
A ulewa coraz bardziej przybierała na sile.
Tego dnia też zrobiłem zdjęcie przy wkraczaniu "za druty", i nawet przejdzie przez wewnętrzną cenzurę. A było to na górze Borszutyn.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...6_IMG_6791.JPG
Na jednym ze zdjęć bartolomeo pokazał potężną bronę talerzową. Służy ona do bronowania pasa granicznego. Na "bronowanym" powinno być widać ślady przekraczających nielegalnie granicę. Teren jest tam przeważnie tak kamienisty, że brona tylko w nieznaczny sposób spulchnia powierzchnię. Aby na "zabronowanym" zostawić jakieś ślady, musiałaby chyba przez granicę przechodzić słonica w szpilkach. Idziemy właśnie obok takiego "zabronowanego".
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...0_IMG_6801.JPG
Co jakiś czas pas graniczny od reszty świata odgradzają bardzo solidne bramy.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...9_IMG_6802.JPG
Żeby między szczeblami bramy nie przemknął się jakiś smukły przemytnik lub terrorysta, została dodatkowo zabezpieczona drutem kolczastym w poprzek.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...4_IMG_6807.JPG
Jeśli się dokładnie przyjrzeć, może to być również samochód jagodziarzy:-)
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...6_IMG_6816.JPG
Pogranicznik jest zniknięty w tej budce, a my czekamy
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...5_IMG_6818.JPG
Po godzinie, może po dwóch, ulewa tak się nasiliła, że postanowiliśmy ją przeczekać w takiej sobie bacówce:
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_45.jpg
Wcześniej próbowaliśmy odwiedzić reklamowany na połoninie magazin (to na dole w krzakach to zafoliowany drogowskaz z napisem магазин),...
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_46.jpg
... ale był chwilowo zamknięty.
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_47.jpg
Jak najgorsza ulewa minęła otworzyły się dalekie widoki. Tak na 100-200m :wink:
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_48.jpg
Ale nic to, w bacówce także czekający na koniec ulewy motocyklista podpowiedział nam gdzie znajdziemy hotel. Nie pozostało nic innego niż iść za wskazówkami nieznajomego!
Wspomniany wyżej drogowskaz do magazinu wyglądał tak:
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...6_IMG_6820.JPG
A magazin od drugiej strony wyglądał tak. A było to na połoninie Radul.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...2_IMG_6823.JPG
Tego dnia ostatecznie dotarliśmy na połoninę Szczawnik. W pierwszym hotelu nie było już miejsc.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...9_IMG_6849.JPG
Drugi nie był jeszcze wykończony ale już przyjmował gości.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...5_IMG_6856.JPG
Nie zważając na drobne mankamenty, zakwaterowaliśmy się w nim. Panie spały w namiocie, dwóch panów na klepisku a trzeci na deskach.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...9_IMG_6868.JPG
W pobliżu szwędała się wieprzowina, ale kuchnia też nie była jeszcze czynna.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...0_IMG_6861.JPG
Połonina Ozirny, Połonina Milkowa, Pietros Budyjowski, Czywczynarz .... bardzo ładne nazwy, ale laikowi takiemu jak ja, nic one nie mówią.
Czy pojawi się jakaś mapka orientacyjna, która nam powie w jakiej stronie świata jesteśmy ?
... ale czy ja muszę to wiedzieć ?
Mapka miała być tym razem na końcu. Ale Ty to musisz wiedzieć, więc będzie (orientacyjna) teraz:-)
http://www.gpsies.com/map.do?fileId=xvtqehiiipyqybcv
Tabliczka z "Magazinem" zapewne jest niekompletna. Zapewne powinno być: Magazin 7h, lub coś w tym stylu :)
Rankiem pożegnaliśmy się z "Hotelem Szczawnik" *** (za stodołą na ostatnim planie biegnie ścieżka grzbietowa, na przyszły sezon nasz hotel ma być oficjalnie otwarty i przyjmować turystów wędrujących tędy na Popa Iwana).
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_49.jpg
Pogoda była na początku trochę... wczorajsza :wink: ...
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_50.jpg
... ale szybko się poprawiała.
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_51.jpg
Nadal towarzyszyła nam granica (tylko zupełnie inna), były więc i słupki (tylko zupełnie inne :wink:)
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_52.jpg
Powoli otwierały nam się widoki na główną grań Czarnohory (w większych lub mniejszych chmurkach) ...
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_53.jpg
... a my szliśmy do góry.
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_54.jpg
Coraz wyżej ...
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_55.jpg
... i wyżej.
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_56.jpg
Pop Iwan jaki jest każdy widział więc mu (Popu) darujemy. Tego dnia na wniosek iai :twisted: postanowiliśmy nie szukać hotelu (choć, po prawdzie, największy w całej okolicy był pod ręką) a wreszcie rozbić, jak ludzie, namioty i delektować się widokami.
Jeszcze kawałeczek poszliśmy granicą, ...
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_57.jpg
.. a potem zaczęliśmy się bawić słońcem, cieniem, światłem i górami.
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_58.jpg
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_59.jpg
Wraz z Popem Iwanem ma się rozumieć!
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_61.jpg
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_62.jpg
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_63.jpg
Pięknie było.
Jeszcze przeproszę za zakłócenie przebiegu relacji i dorzucę garstkę wspomnień, kilka zdjęć z dnia poprzedniego, dla mnie przełomowego.
Tak, ten dzień trafił się wyjątkowo jednostajny. Mgła skrywała widoki, pod nogami cały czas twarda, kamienista droga, która z każdą godziną coraz bardziej dawała się odczuć stopom.
http://images75.fotosik.pl/814/21a61cd51784dab1.jpg
Rano popełniłam błąd, bo optymistycznie nie założyłam ani ochraniaczy ani spodni od deszczu, jedynie ubrałam kurtkę. Tymczasem dół coraz silniej przemakał, przylepiał do ciała i ciążył. Buty też się poddały i zaczęły chłonąć wodę. Udało mi się na postoju zmienić skarpetki i wkładki, co przyniosło pewną poprawę.
Chociaż tak myślę, że w pełnym słońcu, na tej odkrytej drodze też nie byłoby lekko.
Przy lekkiej mżawce szło się znośnie, dopiero coraz mocniej siąpiący deszcz zaszedł za skórę;-)
Jedyne przerywniki po drodze to były słupy, słupki, druty, a i czasem jakaś brama;-)
Jedną minęliśmy,
http://images76.fotosik.pl/815/39fab23cd760bf4d.jpg
a drugą przekroczyliśmy.
http://images75.fotosik.pl/814/70d88271d10c9790.jpg
Spotkania z jagodziarzami i ich transportem oraz pogranicznikami.
http://images75.fotosik.pl/814/6ddb9a1acbf29d98.jpg
Kiedy żołnierz skierował nas na dozwoloną drogę to nawet mi się podobała, bo była węższa, nie utwardzona i przebiegała wśród kolorowego ziela.
http://images77.fotosik.pl/815/2b21a95ab96a089f.jpg
Jednak chyba w tej mgle jakieś dementory czy inne stwory z granicy dwóch światów wyssały ze mnie wszystkie siły witalne, bo szłam coraz wolniej i wolniej...
Tabliczka "магазин" wlała mi otuchę w serce...może będzie odpoczynek w cieple, może coś gorącego się trafi... Może, może... sklep okaże się hotelem;-) Niestety, ku mojemu rozczarowaniu chałupa nie przyjmowała gości, a wejścia pilnował piesek o tak smutnej mordzie jak moja w tamtej chwili;-)
http://images75.fotosik.pl/814/44f087a3c780f79a.jpg
Ale nie ustaliśmy w poszukiwaniu hotelu. I w momencie, kiedy rozkręciła się najsilniejsza ulewa złapaliśmy niewielką bacówkę,
http://images78.fotosik.pl/815/ff2f54e2db017420.jpg
w której już schronili się już inni podróżni (przyjechali na motorach). Coś się tliło pod kozą, coś gotowało na płycie. Jak się dobrze ustawiło to nawet na głowę nie kapało z dachu;-) Ha! I pamiętam znasz znakomity ser z Sanoka, co mnie deczko na nogi postawił!
Ale zmęczenie dawało mi się silnie we znaki, a tu jeszcze dalsza wędrówka, zmyłka drogi, rozdzielenie ekipy i zostałam gdzieś na szarym końcu. Na szczęście w dolinie, z mgły wyłonił się szkielet naszego nowego hotelu:-)
http://images76.fotosik.pl/815/260689e55387c47b.jpg
Tu mogliśmy spokojnie organizować się po dachem. A w międzyczasie przyszedł gościnny opiekun i budowniczy tego obiektu i zaprosił do siebie na ogrzanie i wysuszenie. Tak też ochoczo zrobiliśmy. Był też proponowany nocleg w pokoju z gospodarzami. Jednak urządziliśmy sobie spanie w przyszłym schronisku (dzięki za namiot, który dodatkowo chronił:-)).
A jak się suszyliśmy, to poznaliśmy kolejną historię miejsca i zajęcia gospodarzy, którzy też sezonowo podejmowali tu pracę.
Gospodyni marynowała grzyby, a nas poczęstowała herbatą z krzaczka jagodowego (nie znałam tego napoju!) oraz chlebem z powidłami. Pycha!
Następny dzień, to miało być spełnienie moich planów.
I już się opowieść snuje...
Moim cichym pragnieniem było dotarcie na Popa Iwana i zobaczenie Obserwatorium owianego mgłą tajemnicy. Do końca nie wiedziałam, czy ten punkt programu będzie zrealizowany, bo raz, że mieścił się w końcu naszej pętli zamykającej wyprawę (a ta mogła być skrócona), a dwa, że wszyscy pozostali uczestnicy już tam byli. Końcówka trasy mogła więc przebiegać całkiem inaczej.
Tego roku w zimie nie udało mi się dotrzeć na Popa. Warunki były trudne i pozwoliły nam dotrzeć tylko na Uchaty Kamień. Tak więc teraz, niemal do ostatniej chwili, nie chciałam sobie robić złudnej nadziei, aż go nie zobaczę na własne oczy;-)
A ranek kusił obietnicami, między kłębami chmur przebłyskiwało słońce. Wstąpiły nowe siły i już można było wspinać się po wilgotnych, błyszczących łąkach.
http://images75.fotosik.pl/815/f78f2d8433919c22.jpg
http://images75.fotosik.pl/815/282aa5229432e04a.jpg
Złapaliśmy szlak, który prowadził, jak po sznurku. Lasy, niewielkie polanki, niektórzy podskakiwali na widok słupków;-)
Ja cieszyłam się z kosówki, bo oznaczała kolejne piętro podejścia i coraz bliższy szczyt. Prawie frunęłam do góry;-)
Już widziałam Białego Słonia i między chmurami inne wierzchołki.
http://images76.fotosik.pl/816/ffca8be839a35169.jpg
http://images75.fotosik.pl/815/2dc706238a4facdfgen.jpg
http://images76.fotosik.pl/816/5a1a4dc56bfcf9cb.jpg
Jak to każdy? Maciejka nie widziała i nie dotykała!
Ostatnie podejście, nie widać, nie widać i w końcu jest!:-P
A i jeszcze w moim życzeniu było, żeby przy Słoniu było pusto, tylko ja i On, no dobrze, my-współtowarzysze;-)
Kto zna sytuację, ten się puknie w głowę. W sezonie? Kobieto, zapomnij!
I co?! Ano, była jedna rodzinka, która wkrótce znikła oraz robotnicy remontujący obserwatorium, też znikali, co jakiś czas;-)
A Słoń stał w pełnej krasie, jak z pocztówki!:-P
http://images76.fotosik.pl/816/94d7712ad642c91f.jpg
A i budynek się zmienia. Jest dach, okna niektóre zamurowane, inne zamknięte okiennicami.
Ale główne prace trwały przy budowie... ogrodzenia!:shock:
http://images75.fotosik.pl/815/6d903a2dbfb0f127.jpg
Mogłam do woli pooglądać i trochę pozaglądać. Niestety do wnętrza budynku nie można wejść, jedynie przez okna, drzwi otwarte przez robotników zapuszczałam żurawia do środka. Chwilę odpoczęliśmy i już zaczęły pojawiać się spore wycieczki, nadeszła 20-30 osobowa grupa młodzieży z plecakami. Zaczęliśmy schodzić w kierunku pasma Czarnohory.
http://images78.fotosik.pl/816/58d909212b97e147.jpg
Jak marzenie się spełniło, tak zaraz Pop Iwan zaczął się kryć się w chmurach.
http://images75.fotosik.pl/815/ac0a7f7b7c38814f.jpg
A przed nami Smotrec i Uchatyj Kamień.
http://images75.fotosik.pl/815/7fdfd03c29ed6d9b.jpg
Za plecami zdobyty Słoń walczący z chmurami.
http://images78.fotosik.pl/816/5dfc1393a9d596d0.jpg
Jeszcze nie koniec przyjemności tego dnia. Pojawia się znakomity pomysł nocowania z widokiem na góry.:-P
Do tego spokojny wieczorny spacerek "na lekko" na Smotreca i Kamień.
Teraz mogę ocenić trasę i odległość, która w zimie dzieliła nas od Popa Iwana. I zamknąć ten kawałek.
Z obozowiska mogę sycić oczy tym, co najbardziej lubię. I do tych chwil będę wracała pamięcią. Jest pięknie.
http://images78.fotosik.pl/816/c16758a104ea5796.jpg
http://images77.fotosik.pl/816/ab9f76bf0e329143.jpg
Mamy wodę do picia, mamy wodę do kąpieli i mamy ognisko z pieczonymi kabanosami:-P.
Nasz ogień sprowadza gości, osobliwą parę. A czemu dziwną? Bo ich z daleka słychać. Tak, jakby puszczali muzykę z jakiegoś odtwarzacza.
Gdy do nas podchodzą i przysiadają się do ogniska to okazuje się, że chłopak przygrywa na dętym instrumencie klawiszowym (nie wiem, jak to się fachowo nazywa*), ale jeszcze do tego ma podkład z komórki z głośnikami. Było to pewien kontrast z cichymi górami, ale melodia była przyjemna, a muzyk grał z takim natchnieniem, że poddaliśmy się nastrojowi. Po wspólnej chwili pomaszerowali dalej. Wojtek pokazał im w dolinie ruiny schroniska zwane "Kwadratem" i liczne namioty rozbite wokół. To był ich cel noclegowy (z dostępem do wody), do którego błądząc wędrowali cały dzień z Dzembroni.
http://images77.fotosik.pl/816/e6e3c1a900c6edca.jpg
Nasz dzień też dobiegał końca, nad nami pojawiły się gwiazdy i Droga Mleczna:-P.
* już wiem, Bartolomeo zapamiętał: instrument nazywa się melodyka.
I do rana nic się nie zmieniło. Chwilę przed świtem Biały Słoń był co prawda... lekko różowy :wink:
http://www.bmiller.pl/forum/2016/hotele_64.jpg
ale kto by się przejmował takimi drobiazgami!
Kończymy ostatni nocleg w górach.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc..._IMG_7038m.JPG
Większy obrazek: http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...4_IMG_7038.JPG
W ramach szukania komfortowych miejsc noclegowych, miałem nadzieję, że prześpimy się w schronisku warszawskiego AZS.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...onisko-AZS.jpg
Jednak od 1939 r. wiele się tu zmieniło i ze schroniska pozostały tylko fundamenty. Miejsce to jest popularne wśród ukraińskich turystów, którzy wiedzą tylko, że to jest "туристичний притулок - руїни".
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...4_IMG_7057.JPG
Ostatnia staja na naszej trasie.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...2_IMG_7084.JPG
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...7_IMG_7079.JPG
Ostatni odpoczynek na Połoninie Wesnarka.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...6_IMG_7103.JPG
Krótka wizyta przedstawiciela naszej grupy w leśniczówce Nehrylów. Pan leśniczy koniecznie chciał uczynić wpis do swojej książki kontroli. Bo tutaj wszyscy wszystkich kontrolują.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...2_IMG_7116.JPG
Doliną potoku Szybeny schodzimy do Szybenego.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...0_IMG_7120.JPG
Pętelka trasy się zamyka. Zastawa Szybene - przepuszczą, czy nie przepuszczą:-)
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...8_IMG_7139.JPG
Od dawna nie widzieliśmy otwartego magazinu.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...6_IMG_7147.JPG
Ostatni raz droga Mackensena w górę.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...9_IMG_7169.JPG
Rzut okiem za siebie.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...5_IMG_7175.JPG
Docieramy do naszego pierwszego hotelu - wszyscy wszystko suszą.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...9_IMG_7186.JPG
Ostatnia kolacja - ser od tutejszeych krówek i jajecznica od tutejszych kurek.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...4_IMG_7190.JPG
Opuszczamy gościnne gospodarstwo.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...0_IMG_7195.JPG
Wracamy powoli do domu.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...3_IMG_7217.JPG
Po drodze wstępujemy do Żydaczowa.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...2_IMG_7255.JPG
Może się rozsypywać, ale musi być niebiesko-żółte.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...7_IMG_7224.JPG
W Korczowej czekamy ponad 5 godzin.
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...5_IMG_7259.JPG
Super - przeczytałam właśnie fragment mnie interesujący - Hryniawy i Czywczyny, którymi za tydzień będę wędrować (no w zasadzie na samych Czywczynach to będę za półtorej tygodnia) ale w wersji znacznie dłuższej (cała trasa 160 km) i druga, większa połowa naszej wędrówki to także pętelka Szybene -niby podobna ale jednak trochę inna. A i droga Mackensena też będzie... ino ta druga część :) Całą mapę mam już w głowie -i jedną, i drugą, i wigówki obie. Wędrówka TĄ granicą to będzie z pewnością niesamowite przeżycie!
Większość z hoteli, które odwiedziliśmy nie prowadzi rezerwacji miejsc, nie mają nawet telefonów;-) Ale do jednego podam kontakt, tego w Szybenem. Może się Wam przyda podczas tej drugiej, większej połowy:-)
Idziemy od Punktu Kontroli Przygranicznej ok. 750 m w dół, czyli z prądem Czeremoszu. Po prawej stronie jest sklep: http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...6_IMG_7147.JPG. Można spytać panią w sklepie o Olgę Demidiuk. Kto nie lubi pytać, może zadzwonić na numer 0672988446. Kto nie lubi rozmawiać przez telefon z kobietami, może poprosić Wasyla Demidiuka. Kto w ogóle nie lubi rozmawiać przez telefon, może przejść przez kładkę tuż poniżej sklepu na drugi brzeg Czeremoszu, w najbliższym domu mieszkają Demidiukowie.
Jak wygląda domek, w którym spaliśmy, pokazuje wiele zdjęć w tej relacji.
:D Dzięki Wojtku, na pewno zapodam taką propozycje współuczestnikom wędrówki. Tylko, że nas będzie dużo -7 osob (w tym dwie pary więc na 1 łóżku każda, więc pasuje 5 łóżek) .... Ile tak mniej więcej miejsc na łózkach oferują? I czy oferują prysznic? Pytam, bo tylko ten prysznic jest decydującą kwestią. I w jakich cenach jest nocleg? Pewnie mało ale zapytam.
Hej Wojtku, mimo chęci i starań nie skorzystaliśmy z tego noclegu, czego wszyscy żałowali. Zeszliśmy do Szybene, zameldowaliśmy się straży granicznej oczekując permita. Pytaliśmy mieszkańcow o owy sklep i tu pojawiła się dezorientacja. Wszyscy zapytani mieszkańcy twierdzili że w Szybene jest tylko jeden sklep (blaszak z wiatą). Jedna osoba tylko stwierdziła, że "tam" też jest sklep ale to daleko jak przyznała. Wieś okazała się bardziej rozległa niż myślałam. Skoro mieszkańcy mówią, że tutaj żadnego innego sklepu nie ma to pewnie ten wasz musi być daleko a byliśmy zbyt zmęczeni na dalsze łażenie gdziekolwiek. Znaleźliśmy inny nocleg, którego nie polecam. Akurat tej jednej jedynej nocy padał deszcz więc dach się przydał. Gdy zrobiliśmy zakupy okazało się, że ludzie nas okłamywali (chcieli na nas zarobić) -w Szybene okazały się być nie jeden a cztery sklepy i ten Wasz był nie daleko.
Jeśli spaliście koło "blaszaka", to pewnie u Marii Wasiliewny:
http://ciekawe.tematy.net/2016/czywc...5_IMG_6486.JPG
A podawałem, że 750 metrów:-) I numer telefonu do Olgi Demidiuk też był.
Wiem - numer telefonu miałam przy sobie ale skoro to "daleko" jak mówią to nie było sensu dzwonić. Odległości od punktu kontroli nie zanotowałam, tylko to, że koło sklepu. A skoro mówią że tu innego sklepu nie ma to coś jest nie tak. Nie fajnie że nas kłamali ale trudno.
Tak - to zdjęcie domu tej pani a domek dla turystów ma po drugiej stronie drogi.