Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
no właśnie o to chodzi, że rozmawiamy tu o Bieszczadach a nie o innych górach, bo na tatrzańskie szczyty raczej bym się w sandałach nie wybrała.
Cytat:
Zamieszczone przez
Marcin
Coś jest jednak w tych rozmowach o butach... :razz:
W tym momencie pojawiają się podobne problemy interpretacyjne jak w wątku "bieszczadzki obciach"... czasami dyskusja prowadzi na manowce.
ostatnio modne wśród młodych powiedzenie "daj kamienia" pasuje tu jak ulał.
Marcinie...bo z rozmowami tutaj jest jak z łażeniem po Bieszczadach - sto razy byliśmy w jakimś miejscu a i tak z takim samym zapałem pójdziemy tam 101 raz...:-P a schodzenie na manowce bywa i tu i tu równie przyjemne..;)
Cytat:
Zamieszczone przez
dorota z krakowa
I tak sobie myślę, co powiedziałby o mnie bieszczadzki turysta w luksusowych górskich butach, z całym szpanownym ekwipunkiem, gdyby mnie spotkał w tych sandałkach, na końcu świata, i w takim pejzażu.
Zdobywanie szczytów (głupoty)?
no pewnie by stwierdził, że ta noga to wina sanadałów i słuszna kara Cię spotkała;)... a ciekawe co miś sobie pomyślał?:mrgreen:
Mam nadzieję, że po kontuzji już nie ma sladu:smile:
pozdrawiam
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
dorota z krakowa
I tak sobie myślę, co powiedziałby o mnie bieszczadzki turysta w luksusowych górskich butach, z całym szpanownym ekwipunkiem, gdyby mnie spotkał w tych sandałkach, na końcu świata, i w takim pejzażu. (głupoty)?
Wiele lat temu zrobiłem błąd i zabrałem w góry nierozchodzone buty. Efekt był taki, że po przejściu trasy Komańcza - przeł. Żebrak dosłownie nic nie chciało wejść na moje stopy.
Następnego dnia nałożyłem pary długich skarpet i pod kolanami zawiązałem je sznurowadłami, aby sie nie zsuwały. W drodze z przełęczy do Cisnej zużyłem ich 2 pary.
Tak "odziany" wkroczyłem do Cisnej ...
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
W polowie lat 80tych wybralem sie po raz drugi w Bieszczady. Poniewaz byl pozny wrzesien i zapowiadano deszcze, wzialem dwie pary butow - trampki i kalosze. Po pierwszym dniu trampki byly przemoczone, i w schronisku w Komanczy przez noc nie wyschly. Nastepnego dnia szlismy do Cisnej, wiec zalozylem kalosze. Wieczorem nogi mialem cale w potwornych bablach. Dodatkowo, przez zlosliwosc losu, zgubilismy sie, i wracajac na szlak na przejsciu pojawil sie rwacy i dosc gleboki potok. Przenioslem moja owczesna sympatie na rekach przez potok, niestety, woda wlala sie do kaloszy.
W sumie totalna rozpacz, choc nie do konca. Owczesna sympatia to dzisiejsza malzonka, ponoc to przenoszenie przez potok przelamalo jej ostatnie watpliwosci...:)
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
A ja Ci,Jarku,po raz kolejny, dziękuję za przybliżanie Dalekiego Kraju.Czyta się to z największą przyjemnością.Pozdrawiam.
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
malinka74
Dorotko dzieki Bogu ,że w nieszczęściu pomogli ludzie .Zaintrygowałaś mnie ta drogą - chętnie bym się wybrała - ale wielki szacunek dla Ciebie - ja gdybym zobaczyła tropy niedzwiadka zwiałabym do hotelu na skrzydłach - po prostu się boję .
Gorąco polecam Ci tę trasę. Trzeba jechać lub iść z Tarnawy w stronę Bukowca do miejsca, gdzie kończy się asfalt. W tym miejscu w prawo droga dalej wiedzie na Bukowiec, a po lewej stronie, zamknięta szlabanem nadleśnictwa - droga na Sokoliki Górskie. Można bez problemu zostawić tutaj samochód.
Dalej po płytach betonowych, jak droga prowadzi. Po lewej stronie jeziorka (z oczywistych przyczyn nie sprawdziłam, czy są tam bobry), no i dalej, coraz bliżej widać cerkiew w Sokolikach. W tym roku oczywiście nie podeszłam bliżej, ale polecam Ci cudowne miejsce; magiczne. Kończy się olszynowy lasek, dziwnie mętny strumyczek po prawej stronie a w lewo jest ścieżka wiodąca aż na brzeg Sanu. Dziwna okololica, dziwne rośliny, spękana ziemia i ten San, który po kilku kamyczkach można przekroczyć...
Po ukraińskiej stronie jakiś budynek i cerkiew w całej swojej okazałości.
Niestety nie odważyłam się w tym roku dotrzeć do brzegu Sanu, ale dalej idąc drogą, cerkiew prezentowała się pięknie.
Doszliśmy do skrzyżowania Sokoliki - Bukowiec.
Tropy niedźwiedzia zauważyliśmy dopiero w drodze powrotnej. Pewno biedak jakoś szedł przed nami. Nie bałam się wiedząc, że bieszczadzkie niedźwiedzie, w przeciwieństwie do tatrzańskich, nie szukają kontaktu z człowiekiem - obserwują go tylko.
No a poza tym byłam z moim towarzyszem, który zawsze gotów jest mnie obronić.
Zawsze w Bieszczady zabieramy bagnet z I wojny światowej, i tak jakoś dziwnie się zdarza, że owego narzędzie nie ma w naszym ekwipunku w czasie, kiedy jest on najbardziej potrzebny.
Malino, koniecznie zobacz te miejsca. Nie typowe dla Bieszczadów.
Ale to Bieszczady prawdziwe.
Tak przynajmniej mi się wydaje.
Wszystkiego dobrego:razz:
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
Mam nadzieję, że po kontuzji już nie ma sladu:smile:
pozdrawiam
Dopiero w zeszłym tygodniu zdjęli mi szwy, noga OK.
Szykuję się na Tarnawę pod koniec września:razz:
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Dorotko dzięki za polecenie tej trasy - w sumie dalej poza Tarnawą w stronę doliny Sanu nie podróżowałam - jak ostatnio bylismy miałam ochote na ścieżkę Tarnawa -Dźwiniacz - bo poprzedniego dnia zeszlismy gniazdo Tarnicy i Halicza i nie mielismy sił na więcej - ale i tak padało tak ulewnie ze nic nie wyszło z wycieczki .
A wracajac do tematu -wg mnie jest taki szczyt głupoty zwany czasowością .Ludzie chodzą na szlaki na czas - tzn nie liczą się widoki ,sciezki przyrodnicze - tylko aby zmieścić się w czasie na drogowskazie .Mnie zawsze więcej schodzi - bo robią mnóstwo zdjęć ,obserwuję przyrodę , oznaczam roślinki , podziwiam widoki ,nie chodzę szybko bo rozkoszuje się kazdą chwilą na szlaku .I nawet jak ide koleny raz trasą to zawsze jest inaczej .
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
chodzenie na czas... tzn jak najwięcej zobaczyć, w jak najkrótszym czasie i przy okazji się mocno zmęczyć uważam za jedną z najpiękniejszych bieszczadzkich dyscyplin sportowych. Każdy ma prawo być głupi :razz:
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
dorota z krakowa
...Zawsze w Bieszczady zabieramy bagnet z I wojny światowej...
Co to za bagnet? (z ciekawosci)