Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
no tak,co by nie było poznaję niektóre osoby (a nawet siebie samego) ,wszystko się zgadza, tylko Twoje zdjęcia Zbyszku jednak czuć profesjonalizmem(szacun). Jak uporam się z obsługą urządzenia(czyt.komputer),które rzekomo ma ulepszać i poprawiać jakość życia człowieka to przedstawię swój punkt widzenia i kolorki , które ja widziałem. Pomimo niestety tak meteorologicznie niefortunnego zakończenia naszej wyprawy, ja pomimo niedosytu zadowolony jestem z wyjazdu,pomimo strug deszczu znalazłem kolorki,florę i faunę,pozwoliłem sobie na samowolne wędrowanie poza wyznaczonym szlakiem,znalazłem następny powód żeby wrócić- wszystko jest ,było na plus.
Chciałbym pochwalić się swoimi pierwszymi fotkami z wyprawy,ale niestety wiertarka,szlifierka,skokówka,migomat itp bliższe mi są w obsłudze niż laptop.
A przede wszystkim spotkałem Człowieka,z którym nie tylko świetnie spędziłem czas,ale również okazał sie kopalnią wiedzy bieszczadzkiej, był wspaniałym kompanem na szlaku i na kwaterze, dziękuję Zbyszku, mam nadzieję na następne wspólne wędrówki .
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Już mnie meteo na twitterze straszą marną pogodą, ale to moich planów nie zmieni. Widzimy się za tydzień.
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
Nie pojmuję, normalnie i po prostu NIE POJMUJĘ!... ...Oj dziczeją nam te Bieszczady, dziczeją i jest to proces nieodwracalny.
Ciekawy jestem co na temat tej drogi powiedzieliby cykliści, a o strażakach to już nie wspomnę.
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
Sroka
... A przede wszystkim spotkałem Człowieka,z którym nie tylko świetnie spędziłem czas,ale również okazał sie kopalnią wiedzy bieszczadzkiej, był wspaniałym kompanem na szlaku i na kwaterze, dziękuję Zbyszku, mam nadzieję na następne wspólne wędrówki .
Tak sobie myślę, że opowiadając mi o swoich profesjach, to zapomniałeś wspomnieć jeszcze o celująco zaliczonym kursie cukiernika;). A tak na poważnie, to uważam, że takiego kompana do wspólnych wędrówek i pogaduszek, jakim się okazałeś, można polecić każdemu. Szkoda tylko, że nie dane nam było w pełni zagospodarować wcześniej planowanego czasu :-(.
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
zbyszek1509
Ciekawy jestem co na temat tej drogi powiedzieliby cykliści, a o strażakach to już nie wspomnę.
Odpowiadam jako cyklista : podoba mi się pod warunkiem ,że jest skończona , bo te kamulce o których wspominałeś przerażają mnie (Bazyla jako piechura - na pewno też )
Cytat:
tłuczeń był jeszcze bardzo gruby i przejście po nim groziło skręceniem nogi w stawie skokowym
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
zbyszek1509
Ciekawy jestem co na temat tej drogi powiedzieliby cykliści, a o strażakach to już nie wspomnę.
No tak, nie dopisałem strażaków, strażników, karetek pogotowia, matek z wózkami i tych cyklistów też, choć wyraźnie zaznaczyłem o co mi chodzi
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
... z punktu widzenia zwykłego, pieszego turysty, ...
i dlatego zdziwiłem się, że akurat Ty to piszesz. I tyle, nie ma co się więcej tym rajcować, droga była, teraz jest bardziej przyjazna dla strażaków, jednych to cieszy, innych nie musi.
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Właśnie wróciłem z doliny Rabego i okolic.
Nie wiem czy dobrze rozumiem, ale wychodzi na to, że obecna droga do Żebraka wykonana techniką położenia tzw. emulsji z luźnym grysikiem to niedobrze, bo przyroda traci.
Nie wydaje mi się.
Przyroda i krajobraz traci a właściwie straciła i na tym, że nie jeździmy już zaprzęgami konnymi, traci na tym, że obecny rząd i poprzedni też - rwie drewno znad Rabego ile wlazło aż drzazgi lecą, porównywalnie z dawnemi czasy ludowemi ( desperacja, kasiory brak...? ), niedługo zostanie młododrzew i najwyżej"gałęziówka" grubości przedramienia dorosłego chłopa, bo braknie starego buka etc., etc.
Dla przyrody byłoby w ogóle lepiej, by jakiekolwiek życie gospodarcze upadło a lud w miarę możliwości wyjechał precz. Co i tak się dzieje, bo te ładne domy, kóre mijamy i oglądamy z okien jadąc - kto autem a kto autobusem - wybudowano za pieniądze z Norwegii i Zjednoczonego niegdyś Królestwa. Przeważnie.
Spieszę pocieszyć: otóż droga wykonana dzięki tzw. ekologom w takiej a nie inkszej technice nie będzie miała zbyt długiego żywota i wkrótce będzie wyglądała tak samo jak 3 lata temu. Zakład? Już widać pęknięcia i rozstępy oraz przyklepane gliną z kamieniami dziury. I ciekawe czy to dobrze, że niedługo będzie musiała być poprawiana ( sprzęt, prace). Ja bym to zrobił raz a dobrze. Oszczędność kosztów, brak konieczności rozgrzebywania robót co kilka lat. A co do ewentualnego przekraczania prędkości - Straż Leśna niezwykle gorliwie pilnuje terenu i chętnie takich kowbojów łapie. Wczoraj miałem okazję widzieć mieszany policyjno-leśny patrol w samochodzie SLeśnej.
A ruch na drodze rabskiej nadal jest taki sam jak nie przymierzając w Burkina Faso na wsi. Czyli żaden, nie licząc ciężarówek z obu kamieniołomów.
Zastanawia mnie także sens wykonania umocnień brzegów Rabego ( i innych lokalnych ciurników) w drewnie - coś jakby technika stosowana w budownictwie dawnych wałów skrzyniowych wypełnionych kamieniem. Ja rozumiem, żę to ładne, gdy nowe, ale to szybko zgnije i trzeba to będzie robić od nowa. Co to ma wspólnego z ekologią - nie wiem... A już wyjazd z kamieniołomu Drobny, wyjazd mosteczkowy nad ciurnikiem, wykonany też w drewnie i do tego zwężony drewnianemi barierkami to jakaś porażka ( w sensie trwałości i praktyczności "projektu"...
Do czego zmierzam -
nie zawsze pewna ilość betonu to źle. Patrząc w dłuższej perspektywie to nawet lepiej.
1 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
Krytyk Ludowy
...Spieszę pocieszyć: otóż droga wykonana dzięki tzw. ekologom w takiej a nie inkszej technice nie będzie miała zbyt długiego żywota i wkrótce będzie wyglądała tak samo jak 3 lata temu. Zakład? Już widać pęknięcia i rozstępy oraz przyklepane gliną z kamieniami dziury. I ciekawe czy to dobrze, że niedługo będzie musiała być poprawiana ( sprzęt, prace). Ja bym to zrobił raz a dobrze. Oszczędność kosztów, brak konieczności rozgrzebywania robót co kilka lat.
Na poparcie opisanego wyglądu drogi - zdjęcie.
Załącznik 41685
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
O to-to. A i tak zdjęcie nie oddaje wyglądu tych gliniatych górek uklepanych w dziurach...
A jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała, również odnośnie różnych ekologów, kórzy z reguły nie umieją liczyć za to "coś im dzwoni":
ile ja muszę wypalić paliwa by od Baligrodu pokonać drogę do Woli Michowej objeżdżając wszystko dookoła via Cisna, a ile muszę wypalić jadąc spokojnie prosto przez Żebrak? To w której wersji wyemituję więcej spalin? ;)
Że w dolinie będzie więcej spalin? Ale na Wielkiej Pętli będzie ich mniej! (...poza tym na drodze ustawia się znaki z ograniczeniami tonażu pojazdów w określonych dniach i porach, tak jak to ma obecnie miejsce w Rabem, więc nie ma obaw, że nagle ruszy tam nie wiadomo jaki ruch - autokarowy, tirowy i międzyplanetarny...)
Najgorszy ekolog to taki, który sam nigdy auta nie tankował za to wie lepiej, którędy puszczać ruch. :-P
10 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Niedosyt, który powstał po pierwszym październikowym i wyjątkowo krótkim pobycie w Bieszczadach, został zaspokojony :-). Drugi był zdecydowanie atrakcyjniejszy, gdyż pozwolił na zrealizowanie tras, które czekały na swoją kolejkę przez okres 3 lat. Jedynie co mi brakowało w czasie tego pobytu, to trochę więcej słońca, gdyż zastane kolory były lekko „przydymione”, co szczególnie daje się zauważyć na zdjęciach. Aby się właściwie przygotować do realizacji jednej z zaległych tras, która była kilka razy modyfikowana, zadzwoniłem do osoby dobrze poinformowanej z pytaniem, czy stan mostów na Osławie, na odcinku Smolnik – Prełuki, pozwala na bezpieczne przejście. Odpowiedź brzmiała, mosty w porządku, ale torowisko strasznie zarośnięte drzewami i krzakami. Wszystko się sprawdziło, ale stan torowiska, przekroczył moje wyobrażenie o możliwościach roślin i drzew w walce o swoje miejsce w przyrodzie. Ogólnie trasa bardzo ciekawa, na początku nawet ekstremalna, a w kilku miejscach widokowa i niezwykle kolorowa do tego stopnia, że odnosiłem wrażenie jakbym był w skarbcu pełnym złota.
Mapa z przebytą trasą, dla lepszej czytelności, jest przekręcona i północ znajduje się po lewej stronie.
Załącznik 41825
Odszukanie torów kolejki z parkingu w Prełukach, nie nastręczało większych kłopotów, jednak dalsze kilkaset metrów obfitowało w pewne przeszkody, aby za chwilę zrekompensować to, odcinkiem bardzo przyjemnym.
Załącznik 41826
Obserwując dość wysoki poziom wody w Osławie, czułem pewien niepokój, gdyż kilka kilometrów dalej w górę rzeki, muszę pokonać jej bród, aby dojść do Smolnika. Takie rozmyślania i obserwacja skarpy z prawej strony, która robiła się coraz bardziej stroma, sprawiły, że przegapiłem możliwość w miarę łagodnego wejścia w las i udania się w kierunku na Kornaflów Łaz (Karniatowy Łaz) :-(. No cóż, nie było innego wyjścia jak tylko cofnąć się i przy pierwszej możliwości zmierzyć się z tą skarpą. Było to pewnym wyzwaniem, gdyż śliskie liście zdecydowanie utrudniały wspinaczkę do góry. W realu, widok z góry na płynącą w dole Osławę, robił wrażenie.
Załącznik 41827
Dalsze wędrowanie to już „bułka z masłem”. Bardziej lub mniej widoczne, a czasami znikające stare drogi zrywkowe prowadziły w kierunku szczytu.
Załącznik 41828
Pod samym Karnaflów Łazem pojawiła się czytelna droga zrywkowa z możliwością odbicia w prawo, na stok w kierunku samego szczytu.
Załącznik 41829
A na szczycie, bajecznie kolorowo.
Załącznik 41830 Załącznik 41831
Dalej na Jasieniowej również cicho, spokojnie i kolorowo.
Załącznik 41832
Schodząc z Jasieniowej, chwilami po błotnistej drodze zrywkowej, można było nacieszyć oko gamą kolorów.
Załącznik 41833
Po dalszych 20 min. marszu, las się przerzedził i ustąpił miejsca widokom na Osławicę i jeszcze dalej.
Załącznik 41834