Jest, a może była, fajna, na Żurawiej 45 - nazywa się "Antykwariat" i faktycznie nim jest. Półki pełne książek, antyki i fajny klimat retro. Nie wiem, czy wciąż istnieje, nie byłam tam bardzo dawno... Samo scisłe centrum, hmm?
Wersja do druku
Jest, a może była, fajna, na Żurawiej 45 - nazywa się "Antykwariat" i faktycznie nim jest. Półki pełne książek, antyki i fajny klimat retro. Nie wiem, czy wciąż istnieje, nie byłam tam bardzo dawno... Samo scisłe centrum, hmm?
Nawet ma o sobie opinię http://www.gastronauci.pl/lokal.php?p=3096
Takiej typowo bieszczadzkiej knajpki to w Warszawie nie ma, więc może w nawiązaniu do Galicji warto zobaczyć "C.K. Oberża"? Samo centrum Warszawy.
http://www.ckoberza.pl/
http://www.gastronauci.pl/lokal.php?p=3415
Jest też całkiem nowa "Vis a vis" (brak info w internecie), w tygodniu było tam mało ludzi. Jest w suterynie na miejscu dawnej ciastkarni na rogu Poznańskiej i Nowogrodzkiej. Popatrzcie jak będziecie przechodzić.
Oj, od razu widać, że tam się nie chodzi... chociaż coś się wie ;)
Jak to się "nie chodzi" ? Jak najbardziej się tam chodzi, tyle że w innych celach. W dużym biurowcu przy ul. Nowogrodzkiej 50 bywam niekiedy w sprawach zawodowych, a nieco bliżej na tej ulicy (idąc od Alei) znajduje się siedziba pewnej prywatnej wyższej uczelni, w której jeszcze niedawno chałturzyłem (przestałem, gdy stali się niewypłacalni).
Niektóre zajęcia w owej szkole kończyłem wieczorem i szedłem ul. Nowogrodzką i ul. E. Plater do przystanku autobusowego (521) przy Dw. Centralnym. I wtedy widziałem przechadzające się tam i z powrotem damy. Niektóre wyglądały na starsze ode mnie.
Wystarczylo trochę zwolnić i rozejrzeć się dookoła, a już napotykało się promienne (choć niekiedy bezzębne) uśmiechy i słyszało się słowa zachęty.
Nie miałem nic zdrożnego na myśli... myślałem o tym zwyklym chodzeniu. Dość często tamtędy przechodząc, zauważyłem, że już nie zaczepiają.
CHyba, przez duże "CH i ???" będę miał wolny wieczór we czwartek.....
pozdrawiam