1 załącznik(ów)
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
17 lipiec 2009, piątek
Dziś króciutki opis. Za Bukiem na kamienistej plaży nad Solinką zrobiłem sobie dzień wolny od chodzenia. Połaziłem sobie tylko w „butach do wody” po sporym kawałku rzeki i spokojnie się opalałem. Tak łażąc po wodzie wśród kamienistego dna ujrzałem jakiś nienaturalny kolor jak na to miejsce. Po odwaleniu kilku kamieni ręką wyciągnąłem… kość. Nie jestem znawcą anatomii, więc by później chociaż zaspokoić swoją ciekawość, kość sfotografowałem (dla porównania wielkości położyłem obok zegarek). Jeśli ktoś jest znawcą tematu proszę o informację do jakiego stworzenia mogła należeć?
Nie opisuję raczej wolnego czasu, już bez wędrówek, więc dziś tylko tyle.
Jutro czeka mnie dojście od strony Smerka drogą dokąd się da, później w stronę granicy a dalej przez Jasło do Cisnej. Mam także wieczorem umówione spotkanie z Mavo w ZpC a jak nie wypali to idę na koncert Sztywny Pal Azji w Cisnej.
Cdn…
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
Recon1
...a jak nie wypali to idę na koncert Sztywny Pal Azji w Cisnej.
Cdn…
Mogę zaprorokować?;) Nie byłeś na Sztywnym Palu, nie?:-D
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Konik, musisz jeszcze trochę poczekać na wiadomość czy dobry z Ciebie prorok. ;)
Dodam, że w piątek podskoczyłem do Prezesa Związku Zbieraczy Kitu, ale zastałem tylko jego przesympatyczną rodzinkę i trochę jak nieznajomi, a za chwilę znajomi sobie trochę pogadaliśmy. Otrzymałem cenną (!) informację o Prezesie, że u niego czas to pojęcie względne (przykład: wyskoczę tylko do Jasia na chwilkę... jak to na do Jasia na chwilkę?... przecież on w Jaśle mieszka, a to 3 godziny w jedną stronę... no właśnie ... będę za chwilkę za 7 godzin!).
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
Recon1
Konik, musisz jeszcze trochę poczekać na wiadomość czy dobry z Ciebie prorok. ;)
Ależ oczywiście, gdzież bym śmiał uprzedzać fakty;)
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
Recon1
17 lipiec 2009, piątekDziś króciutki opis. Za Bukiem na kamienistej plaży nad Solinką zrobiłem sobie dzień wolny od chodzenia. Połaziłem sobie tylko w „butach do wody” po sporym kawałku rzeki i spokojnie się opalałem. (...)
Jak tam "Spisówka" ? Stoi ? Czy ktoś w niej teraz stale mieszka ?
Dobrze jeszcze pamiętam gadułę - śp. Tadzia Spisa i jego również śp. małżonkę ledwo poruszającą się przy pomocy dwóch kijów.
Obydwoje zmarli parę lat temu, on - pierwszy, ona - chyba dwa lata później.
:cry::cry::cry:
10 załącznik(ów)
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
18 lipiec 2009, sobota
Znowu autobus o 8.46 i zaczynam start z przystanku PKS Smerek o godzinie 9.00. Tak jak w poprzednie dni słońce w pełni, chyba dziś jeszcze większy upał, ale w górze widać że wieje, ale na dole jednak tego nie czuć.
Skręcam zaraz przed leśniczówką w drogę, która biegnie wzdłuż strumienia Smerek i prawie równolegle do czerwonego szlaku idącego na Okrąglik. Nigdy tędy nie szedłem. Na początku ładnie wylany asfalt, po obu stronach są ładne domki, te po prawej na stoku muszą mieć przepiękny widok na Połoninę Wetlińską. Ci co tam mieszkają wybrali naprawdę piękne miejsce. Na początku drogi widzę tablicę z informacją, że tędy jest projekt na nowe przejście graniczne. Chyba przesada?!
Już po kilku krokach nabieram przekonania, że dobry wybór zrobiłem by pójść tędy. Myślę, że jeszcze lepsza opcja byłaby, gdybym schodził w dół, bo widoki jakie miałem z tyłu naprawdę były wspaniałe.
Idę spokojnie, bez pośpiechu, oglądam się, robię trochę zdjęć, obserwuję jak czmychają w bok wygrzewające się jaszczurki, widzę żmiję która też woli zejść mi z drogi. Cicho i pusto. Po 25 minutach, ku mojemu zaskoczeniu, natrafiam po lewej stronie informację o ścieżce edukacyjnej. Nie uwzględniłem jej w marszrucie, nie wiedziałem nawet, że coś takiego tutaj jest. Skręcam więc ochoczo i widzę, że KDLP Krosno urządziło tutaj przepiękny zakątek na biwak, imprezę i to nawet na sporą ilość ludzi (może KIMB?). Atrakcją jest oczko wodne z sitowiem, z przepływającym obok strumykiem i częścią „biesiadną” z zadaszonym miejscem na ognisko lub grill, z ławami i ławkami, jest nawet miejsce z wieszakami na ubranie, przygotowane są też patyczki na kiełbaski. Doprowadzono też prąd, więc można hulać w nocy. Nie trzeba iść w krzaki, bo jest nawet stosowny do tego celu przybytek ze światłem. Polecam to odwiedzić jak i przejść całą drogę do jej końca.
Cdn…
6 załącznik(ów)
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Cd… 18 lipiec 2009, sobota
Idąc dalej mijam most na potoku Smerk, i zaraz za nim pierwszy plac z retortami… dymią strasznie. Po minięciu zaczynam baczniej przyglądać się potokowi. Na niektórych mapach zaznaczano w tych miejscach z różną rozrzutnością wodospad. Potok ma tutaj przez sporą długość swojego biegu, swego rodzaju kaskady i jest tutaj bardziej bystry. Nie widziałem aż takiego uskoku by nazwać go wodospadem. Szum potoku słyszę zresztą cały czas z prawej strony . Ładna droga pod górę pnie się od samego początku wędrówki i tak będzie aż do Jasła. Po kilku minutach docieram do drugiego wypału by przy trzecim, nieczynnym, się zatrzymać. Tutaj właśnie kiedyś był przysiółek Smerku, Beskyd na kilka chałup a teraz jest pusto. Ciekawiło mnie to miejsce wcześniej a teraz mogę już ciekawość zaspokoić. Jest godzina 10.55, brak cienia a praży strasznie, więc postanawiam odpocząć trochę dalej już w cieniu na ściętych drzewach. Po odpoczynku ruszam znowu i widzę zaparkowany osobowy samochód a w bliskiej odległości odgłosy piły mechanicznej. W sobotę też praca wre. Idę coraz wyżej, wszystko cichnie, zaczynam czuć wiaterek od strony granicy i myślę sobie… taka tu cisza… taki spokój… idę od zawietrznej i… żadnego zwierzaka nie widzę. Idę dalej i za lekkim łukiem drogi… oczom własnym nie wierzę… 15 metrów ode mnie 2 przepiękne jelenie. Jeden ogromny i z ogromnym wieńcem a drugi jakby mniejszy. Spokojnie sobie skubią liście a ja spokojnie sięgam po aparat… odpalam i… brak miejsca na karcie… niemożliwe… pewno z upału styku nie ma… otwieram aparat, poprawiam kartę, ale wypadają mi baterie… ale i to nie płoszy tych jeleni dopiero na wypadnięcie baterii moje siarczyste q… m.. stawia je na równe nogi i d..a ze zdjęć. Złośliwość rzeczy martwych dała mi znać. Nie mogę odżałować, że tak blisko były i nic nie sfociłem.
Jest godzina 11.50. Droga się kończy taką jakby pętlą autobusową do zawracania. Dalej idzie w prawo wzdłuż potoczku łagodniejsza droga zrywkowa i w lewo mocno pod górę druga droga zrywkowa. Zastanawiam się którą iść. Wybieram tą którą szybciej dojdę do granicy, czyli lewą. Podejście jest mocno w górę, ale droga z sekundy na sekundę jest coraz mniej widoczna aż całkiem ginie. Patrzę na Oregona… granica blisko i idę dobrze, jeszcze bardziej ostre podejście i czuję szczyt, minutę dalej idzie w poprzek ścieżka, skręcam w prawo i widzę niebieski znak szlaku a ciutkę dalej pierwszy słupek graniczny. Jest godzina 12.20. Na szlak wyszedłem w momencie gdy ten zaczynał się wspinać ostro w górę. U szczytu robię odpoczynek by ruszyć po parunastu minutach dalej. Za jakiś czas widzę, że z prawej strony dołącza szlak czerwony . Na Okrągliku jestem o 13.10. Tutaj widzę pierwszych ludzi, dalej staje się to normą.
Cdn..
9 załącznik(ów)
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Cd… 18 lipiec 2009, sobota
Na Okrągliku zatrzymuję się tylko dla zrobienia kilku zdjęć, idę teraz na Jasło, znowu robię kilka zdjęć. Upał nie zachęca do tego by usiąść i popatrzeć dłużej. Dopiero zaraz za Worwosoką, w lesie, robię mały odpoczynek. Następny będzie przy stokówce dla odprężenia nóg z długiego zejścia. Jest 16.25, tutaj dochodzą dość głośne odgłosy z festynu Dni Cisnej. Widzę, że wyrównali szlak, bo kiedyś skręcał tutaj. Dalej szlak schodzi dość ostro w dół aż do Cisnej. Po drodze lekko zbaczam do pomnika ofiar wypadku helikoptera w roku 1993. Łapię czas na zapleczu schroniska Okrąglik, jest 16.55. Przeszedłem 16,4 km według Oregona.
W Cisnej impreza jak się patrzy, PKS za 45 minut, więc zaczynam łapać stopa. Dopiero po pół godzinie machania właściciel gospodarstwa agroturystycznego w Krzywe trochę mnie podwozi jeepem do przystanku. Tam znowu stoję i doczekałem się na autobus.
Dziś przyśpieszam bo o 19 umówiłem się z Mavo w ZpC, a chcę się po drodze jeszcze wykąpać i przebrać.
W ZpC jestem o 19.05, ale Prezesa nie ma, wcześniejsza „cenna” wskazówka karze zachować spokój. Za 20 minut mam telefon, że przecież byliśmy umówieni o 16 czy 17, ale mam czekać. Spoko więc jem obiad i gdy już go popijam drugim żywcem… Mavo się zjawia ze swoim kumplem Olkiem i odpowiednią ilością pełnych szklanek. Po sporym czasie Olka ciągną dźwięki gitary z Pod Eskulapa. Tam siedzimy do 1 w nocy (Konik, jesteś prorokiem!). A przecież oni jeszcze do Nasicznego a ja do Wetliny.
Dalszych szczegółów nie będę opisywał bo to Forum portalu turystycznego, ale zapewne jakieś echo gdzieś pójdzie. ;)
Jak ja dowiozłem całego i nie ruszonego Jacka Danielsa (nagroda od Mavo!) do Wetliny?
A jutro co?… jutro chyba trzeba będzie grafik przestawiać?
Cdn…
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
Recon1
Konik, jesteś prorokiem!
Dzięki za uznanie, dopiero się wprawiam:grin:
Sobotę śledzę szczególnie, bo w tym czasie ja robiłem sobie wędrówkę Cisna-Komańcza. Oczami wyobraźni próbuję równolegle nas obu przemieszczać - ja szedłem tu, Ty byłeś tam itd. Fajnie to wychodzi.
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Pragne poinformowac ze taniec Recona na dyskotece w ZpC pamietnej soboty zrobil na mnie wrazenie:-D