Cieszę się że dochodzisz:):) Do siebie oczywiście:)!!! Co do opłaty,to normalnie myślę,że zawyżyłaś..hihi no i co do reszty towarzystwa,to trza by było ich za ogonki pociągnąć!!!!!! się może odezwą!!!!!!
Wersja do druku
Cieszę się że dochodzisz:):) Do siebie oczywiście:)!!! Co do opłaty,to normalnie myślę,że zawyżyłaś..hihi no i co do reszty towarzystwa,to trza by było ich za ogonki pociągnąć!!!!!! się może odezwą!!!!!!
No oczywiście że dochodze... do siebie! a wrecz jest juz znakomicie ze mną, pokonałam bakterie...
rozgryzłaś mnie z ta ceną;] no 50/50 trzeba si podzielić z barem a i ja musze coś z tego miec;]
chodze już nakręcona, nie mogę jutra się doczekać....
do zobaczenia wszystkim którzy pojawia sie..
No! Gdzie relacja?
Czekamy na tatę(czyt. piskal) a i szkoda WUKA że Cię z nami nie było,normalnie totale szaleństwo było,a ja to już w ogóle jak zerwana ze smyczy:)
To już Piskal nie tylko Ojcem Chrzestnym jest ale i Tatą pełną gębą?No,tylko Was z oka spuścić!
No ojciec,ojciec ,ale ja chciałam tak ładnie:) w każdym bądź razie,siedziałam po prawicy OJCA:)(czyt piskal) :):)
no ja przepraszam ale sprzeciw musze wnieść... Piskal jest ojcem chrzestnym, oczywiscie ale bieszczad! a co do morza etc watków z tym związanych to prosze nie zapominać kto jest to Matką tego całego zamieszania ;]
pozatym to był koncert szantowy, ja nie wiem czy to nie profanacja na forum o górach mówić o zabawie przy "morskiej muzyce" ;]
pózniej tez troche napisze ale teraz brak narazie czasu!
w każdym razie było BOMBOWO, i musimy to powtórzyć! koniecznie
Kolejny koncert 10 kwietnia. Ponownie w Yarpenie. Pisząc "w Yarpenie" nie mam na myśli tego krasnoluda z sagi Sapkowskiego, a tawernę, która jest pizzerią. Połączenie mody z tradycją. Ale miejsce sympatyczne.
Tym razem spotkanie było bieszczadzko-szantowe. Własny Port to zespół, który umie rozruszać publikę i w sobotę rozruszał. Było przesympatycznie. Kto nie był, niech żałuje. Jeszcze w głowie szumią mi szanty, nie od nadużycia soków, ale przez to, że przez cały koncert siedziałem pod kolumną. I nie była to kolumna w stylu jońskim. Doryckim ani korynckim też nie.
Zapytałem, czy znają "Bar w Beskidzie". Znają i postaram się ich namówić na zaśpiewanie tego następnym razem. Nie ukrywam, że wokalista, to mój znajomy. Ale są przecież ludzie, którzy mogą powiedzieć: Paul McCartney? To mój znajomy, więc ja mogę sobie znać Rafała.
I jeszcze jedno. Przyjmuje protest Fioletowej Wody. Wiola jest Matkę Chrzestną marynistyczno-szantowego wątku naszych spotkań. Amen.