-
Drogi Pawlemie
Swoją mowę oskarżycielską kończysz wręcz retorycznym pytaniem: co Wy na to?
A my na to, jak na lato!!!
Człowiek, wkraczając z działalnością gospodarczą w przyrodę, powinien tę przyrodę przede wszystkim rozumieć (i szanować, ale na to, po lekturze niektórych postów, chyba nie ma co liczyć) i postrzegać, co wolno, a czego nie wolno.
Listę wilczych "przewinień" można ciągnąć bez końca. Tylko po co? W jakim celu?
Naprawdę jestem tego ciekaw i prosiłbym Cię o odpowiedź. No bo chyba był jakis sens w Twoim poście? Wiesz, co piszesz i dlaczego. No to może teraz kolej na wnioski...?
Pozdrawiam
Kriss40
-
Nie miałam okazji spotkać na swojej drodze wilka - ani w Bieszczadach, ani gdziekolwiek indziej i wcale takiego spotkania nie czekam...
Wilki szanuję, bo są ważnym elementem przyrody (jak wszystkie drapieżniki), szanuję ich mądrość i niezależność. Prawdą jest jednak, że to ludzie je nauczyli, że nie trzeba szukać zwierzyny po lasach, wystarczy pójść do pierwszej lepszej zagrody i wziać co pod zęby wpadnie. Kiedyś wilki nie zbliżały się do osad ludzkich jeśli w okolicy było dostatecznie dużo dzikiej zwierzyny - wilk się bał zapachu ludzi, ognia...
Niszczymy tą naszą przyrodę dość konsekwentnie i niewiele dają nam starania ekologów i jednostek. Jeśli nie zaczniemy wszyscy szanować tych resztek przyrody która nam została to za jakiś czas nie bedziemy mieli nawet gdzie wypocząć. Ale uświadomić sobie to muszą wszyscy - i turyści i miejscowi ludzie, a tym wcale nie tak łatwo przetłumaczyć.
Liczę, że w koncu wszyscy sie opamiętamy i damy temu wilkowi i reszcie przyrody święty spokój.
PS. a owiec trzeba rzeczywiście pilnowac....
i tez nawet nie wspomnę o psach wiązanych na polu....
-
Drogi Kriss40!
Po pierwsze to co napisałem w swoim ostatnim poscie to nie jest "moja mowa oskarżycielska". To wogóle nie jest mój tekst. Ogłaszam wszem i wobec ze nie mam nic do wilków (do wilkołaków też nie). :D Chciałbym bardzo podziękować wszystkim którzy zechcieli zabrać głos w tej arcyciekawej wymianie zdań na temat który nieśmiało rozpocząłem. Skoro czas na podsumowanie to pragnę zwrócic uwage na to jak rozpoczynała sie nasza dyskusja kilka dni temu, oraz jak sympatycznie ewaluowała (chyba tak to się pisze :o ).
Po drugie wiemy napewno, ze jakis problem wilki stanowią. Dla jednych jest on istotny choćby z punktu widzenia szeroko pojetej ochrony przyrody; dla innych stawiany na marginesie codziennych spraw. Nigdy nie widziałem wilka na wolności. W sierpniu buszujac gdzieś po bieszczadzkich lasach, z dreszczykiem emocji bedę podświadomie a moze świadomie rozgladał sie za tym zwierzęciem. Pewnie go nie spotkam...ale pomażyć kazdemu wolno.
Pozdrawiam wszystkich.
pawlem
-
Drogi Pawlemie
Bez urazy, słowa "oskarżycielska" użyłem celowo, no bo przyznaj, można było podejrzewać, że cytujesz ten artykulik w jakims konkretnym celu... Ale skoro nie masz zamiaru wytępić w Biesach wilków, to wszystko OK :D
Natomiast problem jest i tego nie da się nie zauważyć. Tylko to ludzie mają problem, a przynajmniej powinni - nie wilki. One tam były ZAWSZE i niech tak zostanie.
Trzeba po prostu zadać sobie trochę trudu i tak organizować wypas owieczek, żeby owieczki były bezpieczne. Piotr słusznie napisał - głupi byłby ten wilk, gdyby nie skorzystał z podanego niemal na talerzu żarełka...
No, ale widzę, że wszystko się pomału zaczyna wyjaśniać. To dobrze!
Natomiast Twojej sympatii do wilkołaków to juz nie podzielam...
Pozdrawiam