dokładnei to kicałeś przez ognisko :D ....Cytat:
Zamieszczone przez Kereip
k
Wersja do druku
dokładnei to kicałeś przez ognisko :D ....Cytat:
Zamieszczone przez Kereip
k
Drze się ten Kaźmirz i drze, że tak zaprasza i zaprasza....trza go odwiedzić... 8)
Od wczesnych godzin rannych, rozpoczeły sie zjazdy ... :) oczywiście, ja jako nadworny kierowca :D z bombowca wykonuję stałe kursy .... tym razem upychamy wszystkich do biedroneczki :)...
grupa pierwsza : Jagna, Kasia, Pszczółka, Łysy + gitara ....
grupa druga : Jovanka
grupa trzecia rozproszona : matylda oraz Kaha i pietrek :)
Pogoda nawet nawet :) śnieżek jest ( toc zamawiany był :twisted: ), słoneczko przebiło się nareszcie... przyjemnie.....kazimiersko.... :) chleba nakupiliśmy jak dla armii....ale nie zwykłego ..... chleb żytni ze śliwkami i orzechami i staropolski 8) gigantyczne bochenki .... zakupki, zapasiki, spacerek ....... pichcenie obiadu...... no wszystko tak jak byc powinno :)...
Spacerek do sań ...
wyruszamy z blaskiem ognia na sannę ....a w kółeczko idzie miodzio...dzwonią dzwonki sań...
kobita by nie była kobita jakby usiedziała na miejscu spokojnie :P więc przybieram najróżniejsze pozycje oraz zwisy z sań, ku swej dzikiej radości oczywiście :twisted:
taaa..miodzio i nie tylko miodzio..a te zwisy to zasluga jagusinej winogronoweczki(cosik sie jagusi proporcje pomyliły stosunku spirytu do soczku :mrgreen: :mrgreen: rozgrzewało toto wszystkich.a tak na marginsie to zaczynam wierzyć że kasiula to czarownica...śnieg padał taki że wszyscy po powrocie z piweczka wygladali jak te śnieżne bałwanki :lol: kasiunia proszę wyczaruj mi bajke...... :mrgreen: :roll:Cytat:
Zamieszczone przez kobieta_bieszczadzka
Sama zaczynam się siebie bać 8) ..... zwisy były jeszcze przed winogrnóweczką ... :P jeśli chodzi o ścisłość... po niej były spiewy :D :D :twisted: .... darliśmy sie ile w płucach pary było, a było sporo jak stwierdzić moge po głośności wycia 8) ... w wąwozach było cicho i ciepło...cienie z płonacych kaganków kładły się na zboczach ... :)Cytat:
Zamieszczone przez jovanka
aż się iskry sypały...
Joviczku kochany - proporcje mi się nie mylą - to miała być wódka a nie drink więc proporcje były w sam raz.
Wąwozy cudne lessowe głębokie dzikie ..... ale jak to wąwozy...kończa się.... 8) wyjechaliśmy na wierzchowinę.... :shock: wieeeeeeeeeeeeeje strasnie..... :) ale cóż to dla nas , na ustach śpiew, w środeczku grzeje co tam w których sankach było .... :twisted:... i dalej suniemy wesoło.... na wybojach kicam w tych sankach jak piłeczka :lol: :P ...hehe... lasami, polami... w śniegach, w zaspach.....wieczór nas otula.... ( bo my jesteśmy twarde wszystkie.... i nie przykryliśmy się kocami :shock: :? .... głupie posunięcie 8) )..... dotarliśmy na miejsce ogniska..... ogień już płonie... wszyscy grzeją członeczki przy cieple.... :)........potrzebna akcja ..... kiełbaski kroić, nadziewać :mrgreen: piec...wędzić....podpiekać....ihhhha :twisted:
W ten czas grzańca grzałam, co by uczestników ocieplić od środka również..... :D zestawienie dość ciekawe , niepowiem 8) ...kiełabaski, musztarda, chlebek staropolski, grzaniec galicyjski z pomarańcza :twisted: .... ma się ta fantazje :P......... potupali, powędzili się, czas dalej... zima szaleje dookoła... szybka akcja... gospodarz driver..... :D... ciągnie nas do knajpeczki oj ciągnie ...mnie to szczególnie miodek grzany ciągnie i szczerze ma siłe przebicia.... :wink: :twisted: .... u Marsa na rynku, ześmy zacumowali... hm... walentynkowo chorobcia... parki.. serduszka...i takie tam.... :roll: ... my też się kochamy..tylko inaczej :P :twisted: ..... korzystajmy z tego święta... a co ...darmowe lizaki w kształcie serc.... :twisted: :twisted: :twisted: ihhhhhhhhaaaaa wszystkie nasze :P hehehehe (szczerze przy trzecim mnie zemdliło :shock:)...... na stołach kredki i bloki rysunkowe ... malujemy a co... :D ... i tu nie powiem co przedstawiały owe dzieła...:P cenzura ...:P :twisted:
Wypili co mieli i czas się przenieść do domku naszego :)... wychodzimy, a na dworze śnieżyca jak się patrzy :)... wiruje wszystko na biało dookoła...no cudnie.....droga powrotna okazała się mniej cudna :shock: szliśmy "pod prąd" czyli to białe i cudne w oczęta.... 8) kazdy sie zapatulił czym mógł... (a wogóle Pietrek to tego pokładania się na trawniku i śniegu w majtach to ci nie zapomnę !!! :P)... dotarliśmy do "Duni".....ja to jak bałwan.... miałam na sobie jakies 5 cm śnigu, który nie chciąl się odemnie odkleć... (ech ten mój wewnętrzny magnetyzm :D 8) :twisted: ).... no i śnieg w majtach .... :? .....szybkie suszenie...jedzenie na stół.....świece...jaguś za gitarę chwyt... i już jest miło, przytulnie, muzycznie .... :)....
Noc była muzyczna, gorąca i pachnąca.......
i wstał nowy dzień..... :) słoneczny, zimowy.... Jaguś obiecała naleśniki :D i były naleśniki...takie pyszności, pyszności....( próba opisania jakiegokolwiek smaku, zawsze kończy się tylko niewielką namiastką, tego co było niebem dla naszego podniebienia....)... powiedzmy, że szybka zbiórka... :roll: ..wyruszamy na spacer, by wykorzystać piękny dzień... poniewąż nasza "Dunia" znajduje sie w dolinie Grodarza, powyżej miasteczka, mamy bardzo blisko do cudnego Korzeniowego Dołu... i wąłsnie tam zmierzamy... ( hm...zaraz po tym...jak dziołchy zmolestują bałwana... :P)....
Wąwóz nas wita słońcem...wedrujemy wśród zaskakującej plątaniny korzeni, które tworzą własny świat...inny świat... :)... wdzieramy się tam na chwil kilka....cudnie wyrwanych... nawet w okowach zimy jest tu pięknie... a latem....ech...królestwo zieleni....
Nogi niosą nas dalej... idziemy Górą.... wietrznie i słonecznie.... w butach aż chlupie :shock: 8) ... mijamy "skrzydło Anioła"... Schodzimy pod zamkiem...na rynek....ruch, gwar, ale tak przyjemnie..... słońce odbija sie w sniegu ... :D ....
Ogrzać się....pomysł przedni...ugości nas winiarnia w piwnicach... :P z kominkiem i nastrojem :)...(polecam :twisted: żurek w chlebie :twisted: )..... buty podsuszone... czas ruszać...
Czas powrotów nastac musi... ostanie zakupy na ryneczku... ( Łysy, naprawde do twarzy Ci w różu... :twisted: )....