Re: Poszukuje najbardziej dzikich,odludnych ostępów Bieszcza
Cytat:
Zamieszczone przez Asan
Po prostu chce wejsc w las i wedrowac, isc przed siebie w blizej nieznanym kierunku, z dala od ludzi, aby po tygodniu z niego wyjsc. (...) Gdy bedzie zmierzchac bede rozbijal obozowisko na przypadkowo napotkanej polanie, zbieral drwa i rozpalal ognisko. Wazne, aby miejsca ktore odwiedze nie byly w ogole uczeszczane przez ludzi. Chce sie totalnie wyalienowac, koczowac jak nasi przodkowie, zyc z dnia na dzien, wędrować, kontemplowac przyrode, zjednac sie z natura....
I drugie pytanie. W co nalezaloby sie wyposazyc, aby byc samowystarczalnym i przezyc 7 dni nie wychodzac z lasu ?
W świetle tego co piszesz, proponuję Ci najpierw przejść od schoniska do schroniska, dowolną, obliczoną na jakieś 5 dni trasą. Sprawdź to, a potem próbuj "rozbijać obozowiska" itd.
Odp: Poszukuje najbardziej dzikich,odludnych ostępów Bieszczad
cW Bieszczadach byłam kilka razy i za każdym razem zakochiwałam się bardziej. Za pierwszym razem wyjeżdżając na "Bieszczadzkie Anioły"(kiedy jeszcze grał SDM) Cisna i Ci ludzie...i Tarnica po raz pierwszy kiedy zabrakło nam wody i trochę znaleźliśmy w strumieniu ale strasznie dużo liści i piachu w tym było(ale i tak za to dziękuję) w końcu ktoś na szczycie się z nami podzielił. Kiedy wybierałam się na Tarnicę po raz pierwszy mój brat zrobił kanapki(tzn, że przerwał bułki na pół i wcisnął tam kawałek topionego serka)gdzieś po drodze gdy mieliśmy przerwę ktoś obok rzucił mimochodem, że oddałby wszystko za taką kanapkę, więc z wielką chęcią i ostrzeżeniem, że te kanapki mogą zawieść oddaliśmy je. O dziwo wszystkim smakowały i w zamian dostaliśmy garść batoników. I w taki właśnie sposób mój brat został mistrzem kuchni.
Odp: Poszukuje najbardziej dzikich,odludnych ostępów Bieszczad
Cytat:
Zamieszczone przez
genuaa
cW Bieszczadach byłam kilka razy i za każdym razem zakochiwałam się bardziej. Za pierwszym razem wyjeżdżając na "Bieszczadzkie Anioły"(kiedy jeszcze grał SDM) Cisna i Ci ludzie...i Tarnica po raz pierwszy kiedy zabrakło nam wody i trochę znaleźliśmy w strumieniu ale strasznie dużo liści i piachu w tym było(ale i tak za to dziękuję) w końcu ktoś na szczycie się z nami podzielił. Kiedy wybierałam się na Tarnicę po raz pierwszy mój brat zrobił kanapki(tzn, że przerwał bułki na pół i wcisnął tam kawałek topionego serka)gdzieś po drodze gdy mieliśmy przerwę ktoś obok rzucił mimochodem, że oddałby wszystko za taką kanapkę, więc z wielką chęcią i ostrzeżeniem, że te kanapki mogą zawieść oddaliśmy je. O dziwo wszystkim smakowały i w zamian dostaliśmy garść batoników. I w taki właśnie sposób mój brat został mistrzem kuchni.
... najbardziej dzikich, odludnych ostępów Bieszczadów już chyba nie ma.... tylko cisza się miesza z dźwiękiem cywilizacji... taki znak czasu... współczesnego czasu.... chyba, że odpowiednia pora roku, a do tego nie turystyczna pogoda, pora dnia, lub nocy.... szkoda, ale tak to już jest... wszystko się zmienia ... idzie do przodu w bliżej nie znany kierunek.. dobrze że są wspomnienia...choć muszę przyznać, że zdarzyło mi się w tym roku kilka razy, że żywej duszy przez kilka godzin wędrówki nie widzieliśmy....
Odp: Poszukuje najbardziej dzikich,odludnych ostępów Bieszczad
"najbardziej dzikich, odludnych ostępów Bieszczadów już chyba nie ma.... zdarzyło mi się w tym roku kilka razy, że żywej duszy przez kilka godzin wędrówki nie widzieliśmy...."
-E tam gadasz :) to ja mogę powiedzieć odwrotnie -zdarzało mi się czasami widywać turystę :) I to w Polskich Bieszczadach. Tak sobie obmyślam trasy (górami i dolinami), że turystów na nich nie spotykam (jeżeli tego nie chcę). I tak już od kilku lat. Bez względu czy to zwykły weekend czy weekend majowy (co roku utrzymuję tendencję, że w najbardziej obleganym weekendzie w roku czyli majowym, moje ścieżki nie stykają się zupełnie z trasami turystów -tylko we wsiach) a popularniejsze miejsca (np. Łopiennik i Chryszczata tej wiosno-zimy) zostawiam sobie na mniej popularne okresy roku i też jestem sama. Prawdę powiedziawszy to nie pamiętam już kiedy chodziłam po Bieszczadach żeby były tłumy (może jakieś 5 lat temu). Generalnie wyznaję zasadę, że wszystko zależy tylko i wyłącznie od nas, jak sami pokierujemy ścieżki. Czasem chodzę po górach trasami, gdzie spodziewam się spotkać turystów (np. szlak graniczny ostatnio) ale są to ilości jakie toleruję. A czasem jadę tylko i wyłącznie po to by spotkać się ze znajomymi. A gdy mam ochotę na chwilę ciszy to odpowiednio układam trasę i żadna pora roku w Bieszczadach mi tego nie zakłóci :) Czyli generalnie czuję się panem swoich wędrówek, które wyglądają tak, jak w zależności w danym momencie tego od nich oczekuję. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z oderwaniem od cywilizacji hehe bo w naszych górkach to jednak przechodzi się przez wsie. No można pewnie iść lasem hen hen ale w moim przypadku nie jest to jakaś myśl wiodąca, bo raczej wolę przejść przez wieś by dostać się do kolejnego miłego miejsca niż na upartego iść samym lasem.