W chałupie dwa weekendy temu ikona była.
Wersja do druku
a ja sie zastanawiam czy rzeczywiscie chatki i bazy tak bardzo podupadly czy zmienilo sie postrzeganie i podejscie ludzi je odwiedzajacych...
wybitnie przypomniala mi sie pewna historia z sudetow- pare lat temu czesto jezdzilismy z grupa znajomych do pewnej chatki, podobnej do tych bieszczadzkich, rowniez bezobslugowej, otwartej i "elitarnej".. wszystkim miejsce sie podobalo: ze w lesie, ze pradu nie ma, ze mozna razem poimprezowac czy spac w dziewczyna w jednym spiworze bez awantury ze strony rodzicow ;) czesc znajomych przestala potem jezdzic w gory, zajeli sie pracą, rodziną, urzadzaniem domu, na pare lat wypadli z "gorskiego zycia". Ostatnio znow zrobilismy sobie zlot w chatce jak za "dawnych dobrych lat". i co? kilkoro znajomych (tych co jezdzilo tam ochoczo dawniej) bylo oburzonych ze w chatce : "brudno, smierdzi, wilgoc, osmolone gary, woda z potoku mętna i napewno zatruta"... obiektywnie patrzac chatka nie zmienila sie wogole- jest taka jak byla...
widac swiat nie jest obiektywny- jest taki jak go widzimy i czujemy....
nie wiem jak jest teraz w bieszczadach- moze chatki i bazy rzeczywiscie sie walą, zamakają, nikt sie nimi nie zajmuje i odwiedzaja je wandale???- jesli tak to jest mi ogromnie przykro...
albo zmienili sie dawni chatkowicze... (wtedy jest mi przykro jeszcze bardziej ;)
Ktoś tak bardzo przejął się bałaganem w chatce, że posprzątał ją nawet z rusztu.
Przynosząc go kilka lat temu do chatki i montując go w kominku nie myślałem, że komuś będzie on przeszkadzał. A może raczej był on komuś potrzebny? A z czterech uchwytów mocujących został tylko jeden.... Do chatki, mimo tego że tam nie sypiałem przyniosłem kilka różnych sprzętów, których już tam nie ma. Trudno obwiniać o to wszystko narkomanów, czy innych bębniarzy. Nie wiem sam, czy bardziej mi smutno, czy bardziej jestem wkurzony.
Brak jakiejkolwiek odpowiedzi na mój ostatni post dał mi wiele do myślenia. Przemyślałem sobie to i owo i doszedłem do ciekawych wniosków. Myślę, ze kiedyś się nimi z Wami podzielę....
Gadałem z tym i owym,nikt się nie przyznaje,nikt nic nie wie
w okresie zimowym często ruszt był wyjmowany, gdyż bez niego mieściło się znacznie więcej drewna, co było istotne przy mroźnych nocach, ale z tego co pamiętam zawsze był gdzieś w pobliżu paleniska... Obawiam się, iż jeśli zaginęły również uchwyty, to praktycznie w komplecie poszły na złom... Jakby nie było trochę to to ważyło... a nie ma w okolicach chaty?
Zobacz Barnabową zagadkę
pozdrawiam
zobaczyłam... wielka szkoda, bo sprawiał się dzielnie i najróżniejsze cuda się z niego jadło ;)... no, ale widać taki los tej chaty... powoli wyniosą z niej wszystko... takie niby porządki....