Cytat:
Zamieszczone przez jeden z Pulpitów
1/ Przyroda tak to sobie "wymyśliła" i nie należy jej poprawiać.
2/ Widocznie na polanach są takie warunki glebowe, że las samoistnie tam nie urośnie.
[...]
5/ Przeważnie sadzi się świerka, który zdaje się nie jest gatunkiem naturalnym dla Bieszczadów (przynajmniej w dużej masie).
Różna bywa historia wylesień w karpackich dziedzinach. Np rozległe 'paśtwiska' na stokach Caryńskiej to raczej dzieło człowieka. Tak też jest z wieloma polanami w innych częściach Karpat. Ostatnio w Pasmie Jałowieckim widziałem polany zarastające samoistnie i tu akurat nie twierdzę, że leśnicy są winni. Bo to prywatne polany. Ale jednak zalesianie trwa. Właśnie często świerkiem. Nie chcę oskarżać li tylko leśników. Gdyż wiele sztucznych nasadzeń jest wykonanych na prywatnych gruntach, a leśnicy co najwyżej przyklepali operat takiej powierzchni leśnej i tyle. To akurat jest ich obowiązek. Nie chcę też krytykować wszystkich leśników, albowiem tych dobrych jest pewnie więcej niż tych, którzy podchodzą do leśnictwa schematycznie i bez serca. Wspomniałem o pewnym zjawisku, które problemem staje się w oczach turystów i organizatorów turystyki też. Zanik polan widokowych na pewno nie będzie zwiększał liczby chętnych do przechodzenia jakimś szlakiem. Prosze porównać częstość wejść na Caryńską z liczbą wejść na Falową. A czy zalesiona dolina Sanu poniżej Sękowca będzie nęcić, czy wabić ludzi? I w ogóle jaką będzie stanowić wartość kulturową? Może przesadzam, ale...