i dobrze, parszywa business-burżuazja swoją "cywilizację" niech se kreuje tam gdzie jej potrzeba. u nas jej nie potrzeba :-)
tacy
Wersja do druku
i dobrze, parszywa business-burżuazja swoją "cywilizację" niech se kreuje tam gdzie jej potrzeba. u nas jej nie potrzeba :-)
tacy
Mój dziadek był rolnikiem. Kosił zboże kosą, babcia podbierała. Układali w stogi, zwozili wozem zaprzęgniętym w konia. Było sielsko, anielsko. Moje niezapomniane wspomnienia z wakacji.
Wchodziły kombajny. Dziadek lamentował, że jak taki ciężki sprzęt wjedzie na pole, to ziemie zniszczy, ziarna dobrze nie wymłóci, słomę skołtuni. Niemożliwe, niedobre, same straty, tak być nie może...
Nie myl środowiska przekształconego przez gospodarkę rolną z tym zagospodarowanym przez samą naturę.
Co do rolnictwa, to zagospodarowywanie nieużytków, osuszanie bagien, mokradeł, torfowisk, regulacja rzek i strumieni, likwidacja miedz razem z wycinaniem drzew na nich rosnących i jeszcze inne podobne prowadzi do wyjaławiania gleby, przesuszania jej, też zubożenia świata roślin i zwierząt, co w konsekwencji prowadzi do obniżenia plonów. Jeśli chcesz, mogę to opisać szerzej. Właśnie szachownicy pól zazdrości nam Zachód. (Jednak bez przesady - działki 5 metrów szerokie i 700 metrów długie wydają mi się jednak nieco niekształtne).
Co do świata przyrodniczego Bieszczadów, to jest to jeden z ostatnich takich zakątków w Europie, właściwie to wyjątkowy - przyroda zagospodarowuje te tereny po raz drugi po bytności człowieka. Warto to zachować. Można na tym zarobić, tylko trzeba pomyśleć. Wybudowanie hotelu daje szybkie pieniądze i nie trzeba się zbytnio męczyć, ale czy za kilka lat będzie chciał ktoś przyjechać na zdewastowane tereny?
No cóż, mamy kapitalizm rodem z XIX wieku - kto gra ostrzej, nie licząc się z niczym poza zyskiem, ten wygrywa. Tylko czy dzisiaj stać nas na tak niską świadomość?...
Hej, dopiero przedwczoraj wyschły mi buty po deszczu w Bieszczadach (po 4-ch dniach schnięcia na balkonie). Trochę Połonin zabrałem ze sobą do domu na spodniach - błotko było takie trochę brązowawe. Teraz siedzę i oglądam zdjęcia (kiepsko wyszły). Według mnie ten świat powinien zostać taki jaki jest - bez wyciągów, domków letniskowych, hoteli. Tylko czy to jest realne?
tak bardzo się boję, że to już nie jest możliwe.. tak się boję..
będąc w tym roku poznałam człowieka pewnego, który po Bieszczadach chodzi od jakichś 15 lat, troche z nim także chodziłam i obserwowałam.. nie tylko góry, ale i jego reakcje na nie, chyba zwłaszcza jego reakcje..
samoobsługowy w Wetlinie.. rower na szlaku? pani w obcasach? żółte domki w Ustrzykach (dlaczego one wszystkie są tego samego koloru?).. jakis paskudny dworko-pałac szkaradny w Dwerniku.. dużo tego było, dziwnych takiech rzeczy..
no i pani mnie jedna na stopa zabrała z Cisnej, co narezkała, że ta Natura2000 nie pozwala im wybudowac jeszcze jednego wyciągu, ale oni znajda na nią sposób..
smutne to, ale jak to sie mówi "świad idzie do przodu", szkoda że ten cały przód oznacza jedynie jakąś szalona konsumpcję, szalone mieć, dla siebie tylko i wyłącznie, bo co sie będe martwić o innych, o to, co dzieciom, co wnukom zostawię.. nie że dom swój murowany, ale połoniny piekne.. czy im zostawię?
potem tego człowieka zabrałam w Karkonosze - a niech zobaczy dlaczego kocham Bieszczady.. bo w Karkonoszach jak stoisz przed jednym schroniskiem to juz widzisz kolejne lub prawie wiedzisz, jeszcze większe od tego, a idąc grania wyprzedza Cie samochód, bo tamtędy przecież asfaltówka do schroniska biegnia.. a na Przełęcz Karkonoska to autobus jeździ, na razie tylko czeski chyba, ale przystanek jest..
taaa, przyszłość, przyszłość.. brrrrrrrrr:-(
jeżeli będzie tak jak jest do tej pory to da się to uratować. Ludzie od przyrody w poszczególnych gminach bieszczadzkich sa dośc konsekwentni na szczęście ... jeszcze. byle tak dalej. a ta pani z cisnej to niech pomyśli o czymś innym a nie o wyciągu :)
w każdym bądź razie jakby co to protesty mogą czynić cuda.
Mnie też nie podoba się, że Bieszczady zrobiły się taki "modne", i że ze wszystkich stron zjawiają się tam ludzie, którzy patrząc nie widzą drzew, gór, strumyków, itd. tylko - pieniądze. Zupełnie jakby na oczach mieli okulary, w których zamiast szkiełek ktoś wstawił euro, czy dolara - nie wiem.
Jednak mam nadzieję, że te moje ukochane, stare Biesy jakoś się obronią... mam nadzieję....
Owszem, zgadzam się z wszystkimi, którzy ostatnio napisali o "nieciekawej" sytuacji w Bieszczadach. To bardzo smutne co ślepa cywilizacja wyprawia z uroczymi zakątkami świata, ale niestety jest to tak duża machina, która rozpędza się coraz szybciej. Możemy jedynie stać z boku i nie włączać sie do "gry". Myślę, że za mało nas jest i jesteśmy równie za mało wpływowi w różnych lobbingowych środowiskach, aby ten proces przynajmniej zatrzymać. Róbmy swoje, dbajmy o Bieszczady i szanujmy jej najlepiej jak potrafimy i miejmy nadzieje, że Ci "inni" kiedyś sie ockną...byle nie było za poźno.
Ale to ten piękniejszy koniec świata... I nie powinna dziwić cena. Tanio było, 10-20 lat temu. Kto z Was, tak naprawdę, mając ziemię do sprzedania, sprzedałby za grosze, a kryterium wyboru nabywcy byłoby... zapewnienie, że będzie ....? Zapewnienie...Cytat:
Zamieszczone przez Oskar
G
Hej :D
Na tym polega ten przebrzydły 'postęp', że ludzie wciskają się tam, gdzie nie powinni. Bo się im podoba, bo tam romantycznie itd. Na nic utyskiwania zromantyczniałych wielbicieli ciszy, na nic powtarzanie, że za tym pierwszym, który zasiedla malownicze miejsce przyjdą następni i w kilka lat zaczną tęsknić za malowniczym miejscem. Ponoć każdy ma prawo do realizacji swych marzeń. I dobrze. Niech tylko nie liczy na to, że inni z nich zrezygnują;> Ślady cywilizacji na Ziemi rozrastają się w tempie coraz to szybszym. To jest pochodna jednostkowych wyborów. 'Muszę uciec z miasta' i...i za chwilę mieszka w kolejnym kołchozie, zatłoczonym, śmierdzącym, paskudnym. Widać to np w okolicach stolicy. Piękne, zielone i co ciekawe, podmokłe błonia w kierunku pn-wsch od miasta wpierw nieśmiało, a teraz wręcz lawinowo obstawiają ludziska klockami ohydnych gargamelowych domostw (dzięki Lucyno za skojarzenie - jest w sam razik). Już pomiędzy nimi wyrastają jakeiś pawilony, magazyny, hurtownie wszelkiego gówna, zanikają ciągnące się wzdłuż rowów szpalery wierzb, karczowane są krzole. Ginie stary mazowiecki krajobraz, giną i inne krajobrazy. Giną z nimi biocenotyczne układy, które choć w wielu przypadkach są po części efektem ekstensywnej gospodarki rolnej, to jednak przedstawiają bogactwo niezwykłe. Wszystko zastępuje urawniłowka cywilizacyjna. To samo czeka wszelkie góry i Mazury w tym i innych krajach. Chyba najdłużej ostaną się pustynie, ale i tam zniszczenia naturalnych układów przybierają często zatrważające rozmiary. Nie bedę tu wyciągał końcowych wniosków. Niech każdy sobie wyciągnie swoje własne, bo moje są nader drastyczne i ktoś by mnie tu przestał lubić :(
Tym, którzy mi powiedzą, że po to tu jesteśmy, by brać z tej skarbnicy cudów, bo tak zapisano w Biblii, odpowiem, że niebawem będziemy czerpać nie z Sezamu, a z nocnika;> I nie da się przekonać ludzi, by podejmowali inne życiowe wybory w imię ratowania tak ulotnych wartości, jak cisza i spokój w pustych dziedzinach, czy jakaś tam bioróżnorodność...
Ja się cieszę tymi resztkami, które zostały...sycę się ich widokiem, zapamiętuję, fotografuję, bo wiem, że już niedługo kolejny miłośnik ciszy i spokoju wyleje na nie pierwszą kupę betonu, posadzi w to miejsce jakże naturalny, piękny i potrzebny żywotnik zachodni f. gigantea/columnea itd.
I nie piję tu wcale do nikogo szczególnego. Tylko piszę o prawidle ogólnym;>
PS: W Bieszczadach obecnie sprzedawane są łąki nie do odrolnienia. Ale gdy masa posiadaczy tych łąk urośnie, a wśród nich pojawi się kilku typków zwanych politykami, to zaraz Sejm ropieprzy mur zakazów i na bieszczadzkie łąki wjadą rozradowani miłośnicy tych gór. Będą jechać na gruchach pełnych betonu i wyć radośnie, że oto spełniają swe marzenia. Dobrego samopoczucia im życzę....
ja kiedys tez myslalam o zamieszkaniu w dzikich bieszczadach..jakies 8-9 lat temu.. jednak teraz mysle ze to strach kupowac dzialke w dzikim miejscu bieszczad- bo za lat 10 wcale moze juz dzikie nie byc.. moze lepiej kupic dzialke i domek do zamieszkania na starosc w innym miejscu polski, mniej gorzystym, pozornie wogole nieatrakcyjnym, i wlasnie przez to majacym szanse dluzej byc dzikim i pieknym.