Odp: W Bieszczady samochodem
Nie wiem czy to jest prawo Kalego. Jest to raczej święte prawo własności. Masz zgodę właściciela jedź, nie masz zgody właściciela nie jedź. Właściciel ma prawo bronić swojej własności w każdy sposób. Stawiając pułapki, dając linki, strzelając itd. Wg mnie jest to do przyjęcia. Niestety, JarekBartek ma rację. Przepisy prawa polskiego bronią napastników i osób narażających cudze prawo własności na szwank. Prywatna, zakładowa droga jest czyjąś własnością. Człowiek,instytucja płacą podatki więc powinni mieć sami prawo decydowania o tym, czy ktoś po jego własności ma prawo poruszać się i jakim środkiem lokomocji. Bieszczady to nie lunapark, gdzie turyści mogą zachowywać się jak chcą. W Europie często ludność miejscowa ma większe prawa niż przejezdni. Terenówki są nieodzowne do poruszania się niektórymi drogami. Sama nimi czasami jeżdżę więc potrafię docenić ich walory. z ta gościnością wśród miejscowych bym nie przesadzała. Na dzień dzisiejszy w kilku bieszczadzkich gminach są skargi rolników na ludzi jeżdżących terenówkami. Nie wspomne o motocrosie i ich enduro. Znam przypadki zamkniecia szlaku pieszego np. ścieżka spacerowa w okolicy Wołkowyi i ścieżka edukacyjna w Polanie tylko dlatego, że właściciel cofnoł swoją zgodę.
Odp: W Bieszczady samochodem
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Właściciel ma prawo bronić swojej własności w każdy sposób. Stawiając pułapki, dając linki, strzelając itd. Wg mnie jest to do przyjęcia. Niestety, JarekBartek ma rację. Przepisy prawa polskiego bronią napastników i osób narażających cudze prawo własności na szwank.
:shock: :shock: :shock: :shock:
Ale ciągle pamiętasz, że nie jest tu mowa o gwałtach, napadzie, rabunku, morderstwie, etc.? I jak jakieś dziecko/nastolatek zaplącze się w takie rejony na rowerze, nadzieje na linkę i ulegnie np. ciężkiemu wypadkowi, to ciągle jest OK?
Przypomniało mi się takie powiedzenie - "Nadgorliwość bywa gorsza od faszyzmu".
G
Odp: W Bieszczady samochodem
no tak, troche czasu nie wchodzilam na to forum i zapomnialam ze bez moralizowania sie nie obejdzie ;) jak ktos chce wiedziec o polowaniach na crossowcow to pisalam o tym w "motorowym watku"
a jesli chodzi o niebezpieczenstwo kolczatki- to zyje i mam sie dobrze :)
Odp: W Bieszczady samochodem
Cytat:
Zamieszczone przez
buba
no tak, troche czasu nie wchodzilam na to forum i zapomnialam ze bez moralizowania sie nie obejdzie ;) jak ktos chce wiedziec o polowaniach na crossowcow to pisalam o tym w "motorowym watku"
a jesli chodzi o niebezpieczenstwo kolczatki- to zyje i mam sie dobrze :)
Nie wchodziłaś i trochę nudnawo się zrobiło-musisz nadrobić ;-)
Co do kolczatki to trochę przegięcie ale wykombinowałem coś w rodzaju ostrewki,wygląda naturalnie i niewinnie,czołgu nie powstrzyma,rowerowi i pieszemu krzywdy nie zrobi... :twisted:
Odp: W Bieszczady samochodem
wiesz, ta kolczatka to tez nie miala zebow na 20 cm, pod pradem wysokiego napiecia i nie byla sprzezona z niedzwiedziem ktory wyskakuje z lasu i pozera turyste ktorego pojazd sie uszkodzil ;) ;) poza tym pieszy by ja na bank zauwazyl. A jak lesniczemu spodobal sie pomysl jej dalszego zamaskowania ;) tylko lapki zacieral ;)
No ale fakt ze przygody cos ucza- jak teraz jade gdzies stokowka i zobacze cos podejrzanego to wysiadam, podnosze, ogladam. Poza tym przerzucilam sie na piesze lazikowanie i juz mnie tak nie bawi wjezdzanie autkem wszedzie gdzie sie da..
a co to ta ostrewka??
Odp: W Bieszczady samochodem
Kojarzysz "rogale" używane jako szkielety stogów(kopek) siana na Podhalu?To właśnie ostrewki,jak przytniesz odpowiednio kikuty gałęzi to może służyć do innych celów :twisted:
Odp: W Bieszczady samochodem
fajne :) ekologiczne, naturalne :)
Odp: W Bieszczady samochodem
Lucynko, przed lekturą tego wątku tematycznego myślałem, iż z Ciebie to taki zwykły woditiel stonki.
Pomyliłem się. Zwracam honor !!!
Odp: W Bieszczady samochodem
Dziękuję, potraktuję to jako niezasłużony komplement. Jestem woditielem stonki, bardzo podoba mi się to określenie. Pozdrawiam beata
Odp: W Bieszczady samochodem
to pytanie powinno raczej pojawic sie tutaj a nie jak przed chwilka napisalem w poscie o brodach (lecz w tym rejonie). orientuje sie moze ktos czy mozna dojechac droga z Komanczy do Duszatna? w jakim stanie jest droga? z tego co udalo mi sie znalezc to tylko tyle, ze w Komanczy jest znak zakazu ruchu, lecz po kilku postach mozna wywnioskowac, ze niektorzy tamtedy jezdza. wiec jak jest z ta droga?