-
Odp: Kto pamięta?
To może jakieś jeszcze ciekawe "ustrojstwa" znaleźliście gdzieś w przepastnych piwniczkach,stryszkach,zakamarkach?Czasem trudno zgadnąć do czego "toto"mogło służyć.Ciekawe były pomysły i różne przedmioty słuzące walce z plagą ...much!A było tego mnóstwo,nie to co dziś.Kto pamięta,a moze posiada naczynko szklane,przemyślnie zbudowane,wabiące do środka-pułapki serwatką?
-
Odp: Kto pamięta?
->Wuka
Taką szklaną muchołapkę można kupić na targach staroci,niedrogo.Fajnie też działa na osy.
-
Odp: Kto pamięta?
Bardzo bym ją chciała mieć-zważywszy na moją niechęć do os po wiadomej przygodzie.Dzięki.Pozdrawiam.WUKA
-
Odp: Kto pamięta?
Ponieważ chyba najdłużej z Was żyję na świecie, opowiem jak to sie odegdaj masełko robiło na Podkarpaciu. Urządzenia nazwanego tu "bańką" nie znam, może dlatego iż w mojej wsi od przedwojnia była spółdzielnia mleczarska i śmietanę z mleka uzyskiwalo się przy pomocy wirówki. Skup mleka polegał na tym, że szło sie do zlewni z wiadrami pełnymi mleka, tam odwirowywano tylko śmietanę a mleko chude zabierano do domu, używano go do wyrobu twarogu / oczywiście już chudego/. Natomiast na potrzeby domowe często w mniejszych gospodarstwach po mniej więcej dobie od udoju z mlekami zbierano śmietane dużą łyżką drewnianą, potem w "maśniczce" / drugie zdjęcie Kobiety Bieszczadzkiej/ tak jak to opisywał Piotr, robiono masło na własne potrzeby. Najlepsze było takie bezpośrednio po zrobieniu , " z rosą", najlepiej z dopiero co wystygłym chlebem pieczonym w domowym piecu. Większośc nie spotykanych obecnie urządzeń domowych można spotkać np. w skansenie , ja spory wybór widziałem w Kolbuszowej, jest tego dużo także w Sanoku.
-
Odp: Kto pamięta?
Ja pamiętam Michniowiec bez prądu,nie było więc lodówek,pralek,radio na baterie.Mleko,zanim trafiło do zlewni,chłodziło się w studni lub strumieniu.Bańka była zawieszona na łańcuchu.Bywało,po deszczach,że taką bańkę 20to litrową unosił gwałtownie prąd wezbranej wody gdzieś na drugi koniec wsi.
Za to w upalne lato,kiedy wracało się ,jakbyśmy to teraz modnie powiedzieli-lunch,lodowate mleko i chlebek z dźemem np.poziomkowym,był czymś fantastycznym.Choć było dużo cieżej,jakoś weselej i gromadniej się żyło.
Ech,wspomnienia...jak zawsze piękne i bez skazy!