Arrrrrrrghhhh... Znów wróciłem do papierosów, po setnej próbie i dwumiesięcznej abstynencji. I znów się, k***, czuję jak szmata. Bez wiekszego powodu, z nudow wrocilem, po dwoch piwach.
A jak Marcowa wróci za tydzien, to przytuli, pocałuje i powie, że nic się nie stało i że następnym razem się uda i się uśmiechnie. A ja znów się będę czuł jak szmata do kwadrata. Kurrrr..... Wybaczcie, jestem wsciekly na siebie.

