Odp: Bieszczady w Wyborczej
:P
Wczoraj w autobusie co najmniej kilka osób posługiwało się z dumą tym przewodnkiem. Czasami takie srebrzyste cudo wystawało z kieszeni plecaka obok mapy Ruthenusa.:mrgreen:
Odkąd przestałam kupować przewodniki stałam się szczęśliwym człowiekiem. 8)
Grupa wczoraj grzecznie kupowała książkę Winnickiego "Przyroda Bieszczadzkiego Parku Narodowego". Ładne, bogato ilustrowane wydanie w twardej okładce za 14 zł.
Odp: Bieszczady w Wyborczej
No i pewnie im wystarczył. Kilka zdjęć i opisów, w tytule przewodnik i to wszystko za taką dobrą cenę ... o posiadaniu gazety nie wspomnę.
Gdy przyjadą tu po raz któryś tam z rzędu, będą się pewnie posługiwać czymś innym.
Cytat:
Odkąd przestałam kupować przewodniki stałam się szczęśliwym człowiekiem.
Pewnie dlatego, że je dostajesz i więcej kasy możesz przeznaczyć na jakies maskary;)
Odp: Bieszczady w Wyborczej
Cytat:
Zamieszczone przez
vm2301
Pewnie dlatego, że je dostajesz i więcej kasy możesz przeznaczyć na jakies maskary;)
Dziękuję Panie Belfrze za podpowiedź. Nie wiedziałam, że praca naukowa omawiająca jakieś zagadnienie w sposób wyczerpujący to maskara:mrgreen:
Odp: Bieszczady w Wyborczej
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Dziękuję Panie Belfrze za podpowiedź. Nie wiedziałam, że praca naukowa omawiająca jakieś zagadnienie w sposób wyczerpujący to maskara:mrgreen:
Świetna lektura na wyczekany urlop .........jednak jak dla mnie nudaaaa , ostatecznie pewnie można w jakimś sklepie zakupić "detektywa" ........ .- z dwojga złego wole detektywa - polecam czerwcowy - pare sposobów np na pozbycie sie upierdliwego ........ np męża .
Odp: Bieszczady w Wyborczej
http://turystyka.gazeta.pl/Turystyka...do_gwiazd.html
http://bi.gazeta.pl/im/8/5790/z5790218Z.jpg Bieszczadzkie połoniny
http://turystyka.gazeta.pl/i/37/lup2.gif Fot. Lucyna Borkowska-Ratajczyk
Z Chatki Puchatka na Połoninie Wetlińskiej można zobaczyć śnieżne Tatry, a w pogodną noc z Halicza - światła Lwowa
http://bi.gazeta.pl/im/7/5790/z5790217N.jpg
http://turystyka.gazeta.pl/i/37/lup2.gif
Fot. Lucyna Borkowska-Ratajczyk Bieszczadzkie połoniny
http://bi.gazeta.pl/im/0/5790/z5790220N.jpg
http://turystyka.gazeta.pl/i/37/lup2.gif
Fot. Lucyna Borkowska-Ratajczyk Bieszczadzkie połoniny
http://bi.gazeta.pl/im/9/5790/z5790219N.jpg
http://turystyka.gazeta.pl/i/37/lup2.gif
Fot. Lucyna Borkowska-Ratajczyk Bieszczadzkie połoniny
http://bi.gazeta.pl/im/5/5790/z5790215N.jpg
http://turystyka.gazeta.pl/i/37/lup2.gif
Fot. Lucyna Borkowska-Ratajczyk Bieszczadzkie połoniny
ZOBACZ TAKŻE
W Bieszczadach coraz śmielej poczyna sobie jesień. Prócz grzybów i dzikich jeżyn przy odrobinie szczęścia można jeszcze znaleźć ostatnie, wyjątkowo słodkie jagody - borówczyska przybrały już miejscami rubinowy kolor. Są szybsze niż buki, które ze zmianą barwy czekają na pierwsze przymrozki. Brązowieją liście paproci, ostatnie kwiaty tego lata cieszą oczy fioletem, przyćmionym różem, żółcią. Pod koniec września w lasach brzmiał przejmujący, godowy ryk jeleni. Ci, którzy go słyszeli, schodząc z Rozsypańca, twierdzą, że warto tu przybyć choćby dla tej muzyki bieszczadzkich kniei. O tej porze roku powietrze nabiera niespotykanej latem przejrzystości. Z Chatki Puchatka na Połoninie Wetlińskiej można zobaczyć śnieżne Tatry, a w pogodną noc z Halicza - światła Lwowa. Coraz mniej turystów na szlakach, coraz więcej wolnych miejsc w hotelach, pensjonatach, schroniskach, kwaterach agroturystycznych.
***
Pierwszego dnia witamy się z Tarnicą (1346 m). Wchodzimy od osady Wołosate błękitnym szlakiem. Na łąkach odczuwamy brak towarzystwa koni huculskich z pobliskiej stadniny, chyba pasą się gdzie indziej. Przy krzyżu na szczycie kilkoro turystów. Odpoczywamy, zapatrzeni w zieloną dal. Potem czerwonym szlakiem wędrujemy w stronę Halicza i na Rozsypaniec. Silny wiatr czesze trawy, wyglądają jak rozległe łany dojrzałego zboża. Wąska ścieżka biegnie skosem po zboczu Krzemienia i Kopy Bukowskiej. Trudno się na niej minąć. Gubimy tempo, cieszy nas zmieniająca się panorama gór, robimy zdjęcia. W takich miejscach trzeba się zatrzymać i pozachwycać. Gdy wejdziemy z połonin w las, pozostaną nam już tylko dwie godziny marszu na parking do Wołosatego. Nasłuchujemy, sycimy się ziołowo-leśnym aromatem, obserwujemy motyle i ptaki.
Po kilku godzinach na świeżym powietrzu, nieco obolali, następnego dnia poczynamy sobie mniej forsownie. Poprzez Muczne i Tarnawę Niżną docieramy na parking w nieistniejącej wsi Bukowiec (bez samochodu trudno dojechać). Stąd rozpoczyna się dydaktyczna ścieżka przyrodnicza "W dolinie górnego Sanu". Ślady przeszłości i niezwykły świat przyrody przeplatają się tu w sposób wyjątkowy. Na rozległej polanie, gdzie do końca II wojny światowej istniała wieś Beniowa, uchowała się rozłożysta lipa i fragment starego cmentarza. Cicho i nostalgicznie. Po ukraińskiej stronie, za ledwie widocznym Sanem, sunie pociąg towarowy. Hałas przywraca nas do rzeczywistości. Pozostawiamy ocalałe kamienie, czytamy ponownie tablicę informacyjną opracowaną przez Bieszczadzki Park Narodowy i zmierzamy ku wsi Sianki. Od miejsca, w którym kiedyś istniała ta miejscowość, dzieli nas puszczański fragment ścieżki. Zwalone drzewa, cieki wodne, gąszcz (przed zmrokiem musimy ponownie przebyć tę trasę, innej drogi nie ma). Dalej już łatwiej - dukt śródleśny, następnie ścieżka ku Sanowi. Z Sianek, przedwojennego letniska, które miało połączenie kolejowe z Przemyślem, trzy schroniska, domy wczasowe i pensjonaty, a nawet tor saneczkowy i skocznię narciarską, po polskiej stronie ocalał jedynie cmentarz ze słynnym "grobem hrabiny". To miejsce pochówku niegdysiejszych właścicieli tutejszych ziem - Klary i Franciszka Stroińskich. Wytrwalsi piechurzy kierują się ku Przełęczy Użockiej, do źródeł Sanu. My wracamy - za późno rozpoczęliśmy tę wyprawę.
***
Trzeciego dnia od rana gna nas na połoniny. Tym razem z Ustrzyk Górnych pniemy się czerwonym szlakiem ponownie w stronę Tarnicy. Na Szerokim Wierchu, smagani wiatrem, wystawiamy twarze ku słońcu. Mijają nas mknący w szalonym tempie młodzi ludzie - czy widzą cokolwiek poza ścieżką i własnymi butami? Z przełęczy kierujemy się na Bukowe Berdo (1311m). Szlak niebieski na tym odcinku, pośród traw i skałek, gwarantuje cudowne widoki na rozległe lasy i odległą Połoninę Caryńską. Karłowate drzewa tym razem nie utrudniają wędrówki, ale nieco chronią przed podmuchami wiatru, pozwalają utrzymać równowagę. Szlak wpada w przepastne lasy, dochodzi do miejscowości Widełki, skąd trudno powrócić do miejsca noclegu, chyba że trafi się na życzliwego kierowcę. Warto jednak chociaż raz zmierzyć się z tą trasą. Las jest niezwykle różnorodny, dziki, ścieżka to pnie się pod górę, to opada. Trzeba nawet pokonać bród. Potwierdza się znana prawda - w Bieszczadach nie ma krótkich tras!
Na tegoroczne pożegnanie z górami, tradycyjnie już, wejście od Brzegów Górnych na Połoninę Wetlińską. Stromo, ale przyjemnie i szybko. Tutaj, jak na gwarnej ulicy, a jednak inaczej. Ludzie życzliwi, pogodni, wymieniają pozdrowienia. W schronisku przybył "salonik", chętnie pijemy górską herbatę. Tutaj trzeba posiedzieć, choćby ze względu na pana Lutka, człowieka niezwykłego, który zasiedział się w tym miejscu i ani myśli o dolinach. Maleńką Chatkę Puchatka trudno sobie wyobrazić bez niego!
Pozostało nam jeszcze przejście połoniną do Smereka (1222 m), prawie jak po stole, chociaż wiatr nagina pióropusze traw do kolan i przysłania nimi wąską ścieżkę. Połacie krzewów jagodowych obiecują ostatnie, ulotne smaki minionego lata.
I zejście do Wetliny. Stromo, jak na zmęczone nogi, ale przez las, który urzeka. Połatana ścieżka, pojawiające się nieśmiało kolorowe liście, zapachy ziół, traw, kwiatów, dostojne pnie buków, siedliska jodły. Tędy lubię wędrować powoli, ciesząc się, że znowu tu jestem, że powróciłam, by zaplanować kolejny pobyt.
***
I jeszcze bieszczadzkie wieczory, najchętniej pod gwiazdami, do których tutaj jakby bliżej. A do poduszki polecam przepięknie wydaną w tym roku antologię poezji "Natchnieni Bieszczadem". Sprawdźmy, jak słowem, dłutem czy pędzlem artyści oddają to, co i nam w Bieszczadach udało się przeżyć.
Odp: Bieszczady w Wyborczej
Nie wiem o czym tak tokujecie nie kupuje gazet i przewodników...aaaa.. do plecora czasem mapę biore...... jak w nieswoje tereny idę. Ej... Michał ty na coś... na kogoś zły jesteś czy lubisz poprostu przeklinać.....a no...wiesz..ten ząb w dupie dał mi do myślenia (spotkałeś się kiedyś z takim przypadkiem?). aha.. a co to banować? i jak to się robi?
Odp: Bieszczady w Wyborczej
Co by nie zakładać nowego wątku. W dzisiejszej Wyborczej mapa Bieszczadów wyd. ExpressMap.
Odp: Bieszczady w Wyborczej
Za jedyne 3,30 zł w dzisiejszej Wyborczej, a dokładnie we wkładce DF, jest wiele artykułów poświęconych tematyce bieszczadzkiej. Jeszcze nic nie przeczytałem, ale po tytułach sądzę, że wiele osób mogą one zainteresować.
Drodzy Przyjaciele kto żyw niech leci po wyborczą do kiosku
Pragnę się z wami podzielić ze w dzisiejszej wyborczej Duzy Format cały poświęcony jest Bieszczadom,Edwardowi Stachurze i temu co nam najbardziej bliskie Zakapiorom :)
Nawet są zdjęcia wybranych Zakapiorów :)
ale mało tego, jest wywiad z Biografem E.Stachury,Marianem Buchowskim, w którym to wywiadzie ,autor powołuje sie kilkakrotnie na dobrze nam znaną książkę naszego Kolegi Samotnego Włóczykija-"Stachura i Kowboje " a to już jest coś!! moim zdaniem wieksza cześć naszego forum dość chłodno (czego ja nie rozumiem)przyjeła tę książkę ...jak widać dla niektórych w tym tez dla mnie jak i pana Buchowskiego ma ona duże znaczenie...i zostało to docenione ,a nawet fragment książki Włóczykija jest cytowany...
Szkoda ,że dziennikarze nie dotarli do naszego wątku na forum o zostaniu Zakapiorem,porzuceniu świata pozorów i zaszyciu się w głuszy...
Odp: Bieszczady w Wyborczej