Odp: przeprowadzka z dużego miasta w Bieszczady
Proponuję żebyś przyjechała na jakiś czas w te okolice gdzie zamierzasz rozpocząć swój biznes i zobaczyła jako to wygląda "od kuchni".
Ja co najmniej kilka razy do roku przemierzam różne pensjonaty i gospodarstwa agroturystyczne nie nie widzę żeby ktoś rezygnował, przeciwnie pojawia się takich miejsc coraz więcej i są to "przyjezdni" np Gęsi Zakręt czy Przystanek Cisna.
Odp: przeprowadzka z dużego miasta w Bieszczady
Za nim zgodzisz się z optymistami posłuchaj słów pesymisty:
Jeśli chcecie w Bieszczady to polecam tylko okolice większych miejscowości powiatowych (Lesko, Ustrzyki D., Sanok)... Dlaczego? blisko do szpitala w razie w. (np. karetka z Cisnej do Leska jedzie godzinę i tyle samo wraca z powrotem i jest tylko jedna!), blisko do lekarzy specjalistów (w tym pediatrów, stomatologów i ginekologów...), blisko do urzędów (a trzeba tam często),...
Poza tym infrastruktura energetyczna, wodociągowa i drogowa w Bieszczadach nie istnieje, bądź jest słaba. Tzn. macie marzenie zamieszkać w Radziejowej bo jest ładny widok - sami sobie musicie doprowadzić wodę (budowa studni), skombinować oczyszczalnię, wyczarować prąd. Tylko kolektory słoneczne są w jakiś tam sposób skuteczne w Bieszczadach (ale tym się da tylko nagrzać wodę). Z wiatraków nie dacie rade wykrzesać za dużo prądu... jeśli nie uda wam się zrobić przyłącza do sieci energetycznej to zostaje agregator.
Odśnieżanie... to długa historia i tu jest nieśmiertelna anegdota na ten temat:
Pamiętnik zauroczonego
Cytat:
12 sierpnia.
Przeprowadziliśmy się do naszego nowego domu, Boże jak tu pęknie. Drzewa wokół wyglądają tak majestatycznie. Wprost nie mogę się doczekać, kiedy pokryją się śniegiem.
14 października
Bieszczady są najpiękniejszym miejscem na ziemi! Wszystkie liście zmieniły kolory - tonacje pomarańczowe i czerwone. Pojechałem na przejażdżkę po okolicy i zobaczyłem kilka jeleni. Jakie wspaniale! Jestem pewien, że to najpiękniejsze zwierzęta na ziemi. Tutaj jest jak w raju. Boże, jak mi się tu podoba.
11 listopada.
Wkrótce zaczyna się sezon polowań. Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś może chcieć zabić cos tak wspaniałego, jak jeleń. Mam nadzieje, że wreszcie zacznie padać śnieg.
2 grudnia
Ostatniej nocy wreszcie spadł śnieg. Obudziłem się i wszystko było przykryte białą kołdrą. Widok jak pocztówki bożonarodzeniowej. Wyszliśmy na zewnątrz, odgarnęliśmy śnieg ze schodów i odśnieżyliśmy drogę dojazdowa. Zrobiliśmy sobie świetna bitwę śnieżną (wygrałem) a potem przyjechał pług śnieżny i znowu musieliśmy odśnieżyć drogę dojazdowa. Kocham Bieszczady.
12 grudnia.
Zeszłej nocy znowu spadł śnieg. Pług śnieżny znowu powtórzył dowcip z droga dojazdowa. Po prostu kocham to miejsce.
19 grudnia
Kolejny śnieg spadł zeszłej nocy. Ze względu na nieprzejezdna drogę dojazdowa nie dojechałem do pracy. Jestem kompletnie wykończony odśnieżaniem. Pieprzony pług śnieżny.
22 grudnia
Zeszłej nocy napadało jeszcze więcej tych białych gówien. Cale dłonie mam w pęcherzach od łopaty. Jestem przekonany, ze pług śnieżny czeka tuż za rogiem, dopóki nie odśnieżę drogi dojazdowej. Skurwysyn!
25 grudnia
Wesołych Pierdolonych Świat! Jeszcze więcej gównianego śniegu. Jak kiedyś wpadnie mi w ręce ten skurwysyn od pługu śnieżnego...przysięgam - zabije. Nie rozumiem, dlaczego nie posypia drogi solą, żeby rozpuściła to cholerstwo.
27 grudnia
Znowu to białe gówno napadało w nocy. Przez trzy dni nie wytknąłem nosa, z wyjątkiem odśnieżania drogi dojazdowej za każdym razem, kiedy przejechał pług. Nigdzie nie mogę dojechać. Samochód jest pogrzebany pod górą białego gówna. Meteorolog znowu zapowiadał dwadzieścia piec centymetrów tej nocy. Możecie sobie wyobrazić, ile to oznacza łopat pełnych śniegu?
28 grudnia
Meteorolog się mylił! Tym razem napadało osiemdziesiąt piec centymetrów tego białego cholerstwa. Teraz to nie odtają nawet do lata. Pług śnieżny ugrzązł w zaspie a ten łajdak przyszedł pożyczyć ode mnie łopatę! Powiedziałem mu, ze sześć już połamałem kiedy odgarniałem to gówno z mojej drogi dojazdowej, a potem ostatnią rozwaliłem o jego zakuty łeb.
4 stycznia
Wreszcie wydostałem się z domu. Pojechałem do sklepu kupić cos do jedzenia i kiedy wracałem, pod samochód wpadł mi cholerny jeleń i całkiem go rozwalił. Narobił szkód na trzy tysiące. Powinni powystrzelać te pieprzone zwierzaki. Ze tez myśliwi nie rozwalili wszystkich w sezonie!
3 maja
Zawiozłem samochód do warsztatu w mieście. Nie uwierzycie, jak zardzewiał od tej pieprzonej soli, którą posypują drogi.
18 maja
Przeprowadziłem się z powrotem nad morze. Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś kto ma odrobinę zdrowego rozsądku, może mieszkać na jakimś zadupiu w Bieszczadach.
Odp: przeprowadzka z dużego miasta w Bieszczady
"Pamiętnik zauroczonego" normalnie nie mogłem się powstrzymać od śmiechu, przepraszam za to. czytając to z dystansu to jest świetne studjum człowieka:pp normalnie jeszcze raz to przeczytam, jest to "zaskakujące"
Odp: przeprowadzka z dużego miasta w Bieszczady
No, krąży ten pamiętnik, krąży http://forum.bieszczady.info.pl/show...t=1852&page=29 post 288 i chyba też już wcześniej też był ;)
Odp: przeprowadzka z dużego miasta w Bieszczady
[quote=fiona;90782]Zastanawiam się nad przeprowadzką na stałe w Bieszczady. Nie chcę dłużej pracować na czyjeś konto, chciałabym mieć właśny biznes. nie dojeżdżać codziennie 2 godziny do pracy i nie przejmować się kaprysami klientów. Być sobie sterem, żeglarzem, okrętem
Podpisuję się pod powyższym. W związku z brakiem gotówki zastanawiam się nad wzięciem kogoś równie nienormalnego jak ja na wspólnika. :idea:
Odp: przeprowadzka z dużego miasta w Bieszczady
Jak to znajomo brzmi!
Sama przed kilku laty miałam agencję reklamową, dzisiaj prowadzę agroturystykę w Bieszczadach.
Kilka uwag myślę istotnych.
1. 250 tysięcy nie wystarczy. Ziemia w Bieszczadach jest straszliwie droga! A ta położona w pobliżu wyciągów i atrakcji - jeszcze droższa.
2. Budowa domu z przeznaczeniem na przyjmowanie gości to kolejne wielkie pieniądze. Koszt takiego domu jest dużo wyższy od "normalnego" bo choćby trzeba zrobić więcej łazienek. Łazienka w każdym pokoju to wymóg podstawowy - o to pytają przede wszystkim potencjalni goście.
3. budowa to nie wszystko - należy dom wyposażyć: łóżka, pościele, zastawa stołowa, inne niezbędne meble itd. To niestety kolejne poważne koszty.
4. trzeba mieć sprawny samochód.
5. koszty życia w Bieszczadach są zaskakująco wysokie.
6. poruszany powyżej już dostęp do usług medycznych - ja do dentysty mam ponad sto kilometrów. Chodzi oczywiście o dobrego dentystę.
7. Aby takie miejsce miało powodzenie (czytaj obłożenie poza miesiącami letnimi) trzeba mieć na nie pomysł. Nie wystarczy się reklamować - trzeba wiedzieć do jakiej grupy turystów chcesz trafić.
8. Odpowiedz sobie na pytanie czy jesteś w stanie pracować na okrągło, bez wolnych sobót, niedziel i świąt - nieograniczoną ilość godzin dziennie. Goście przyjeżdżają o różnych porach - często późną nocą. Trzeba na nich czekać, przywitać, za Tobą cały dzień pracy i przed Tobą następny.
Na razie tyle. Sama przez to przechodziłam niedawno. Przeniesienie się z dużego miasta w Bieszczady dla nas było najlepszą z możliwych życiową decyzją. Jesteśmy tu szczęśliwi. Nie mieliśmy chwil zwątpienia.
Znam wiele osób, które tak jak Ty myślą o takiej życiowej zmianie. Obserwując ich widzę, że udaje się to tylko tym, którzy nie wątpią. Mają granitową pewność, że tego chcą. Pozdrawiam!
Odp: przeprowadzka z dużego miasta w Bieszczady
Ciekwostka, ze "pamietnik zauroczonego" poznalam najpierw w wersji anglojezycznej: zeszlej zimy przyslali mi go znajomi z Ottawy. Nie watpie, ze pasuje rowniez do zimy w Bieszczadach.
Swoja droga nie dziwie sie, ze masz takie marzenia, tez mi to chodzilo po glowie, ale jakos nie odwazylam sie. Jesli sie zdecydujesz, bede trzymac kciuki.
Pozdrawiam
Odp: przeprowadzka z dużego miasta w Bieszczady
Przeprowadziłam się z miasta na odludzie, tyle, że w mazurskie lasy. To nie jest tak hop siup zrobić agroturystykę z paroma zlotymi. Fakt, dużo tego i wciąż przybywa, dlatego trzeba się czymś wyróżnić. Za pomocą agroturystyki rząd kiedyś chcial uzdrowić kraj, bezrobocie. I taki mit nadal trwa... Masz kasę, mnóstwo jej to idz, kupuj budę, remontuj zgodnie z wymogami unijnymi. Inaczej się dziś nie da, bo prędzej czy później wysiądziesz, a nawet prędzej, niż Ci się wydaje. Albo buduj od podstaw. Ale to już zupełnie inna bajka. Wiesz, zima, odcięcie od świata, od sklepów, lekarza, karetki itp...tego wszystkiego w mieście nie jestes w stanie sobie wyobrazic. Być w tym dniami, tygodniami to zupełnie coś innego niż tylko w wyobrażeniach. Tez jestem zakreconym wariatem, ale dziś czasem trzasnęłabym ten mój wymarzony las w pysk i poszła w pis... du do miasta. Co dzien, każdej minuty, godziny patrzysz na las, na nic więcej. Zyczę trafnych decyzji, bo niektore sa nieodwracalne.
Odp: przeprowadzka z dużego miasta w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
Grajka
... Tez jestem zakreconym wariatem, ale dziś czasem trzasnęłabym ten mój wymarzony las w pysk i poszła w pis... du do miasta. Co dzien, każdej minuty, godziny patrzysz na las, na nic więcej. Zyczę trafnych decyzji, bo niektore sa nieodwracalne.
I tutaj można zacytować mądrość ludową "tam jest dobrze gdzie nas nie ma"
Odp: przeprowadzka z dużego miasta w Bieszczady
...podobno "wolność nie jest dla wszystkich" ...taka sama