może foto?Załącznik 21161Załącznik 21162
albo ładniejsze DymitraZałącznik 21163
rzeczywiście szybciej by było od naszej strony
Wersja do druku
może foto?Załącznik 21161Załącznik 21162
albo ładniejsze DymitraZałącznik 21163
rzeczywiście szybciej by było od naszej strony
a ja wciaz czekam na zdjecie jakiegos forumowicza pod cerkwia ;) albo jeszcze lepiej "w cerkwi" :-) chetnie postawie mu flaszke!
Mapę przebiegu sietiemy pomiędzy Siankami a cerkwią w Sokolikach to mam już właściwie w głowie ;)
Napisz, które odcinki Cię interesują to odpiszę na priva.
No to startujmy po Flaszkę Buby ;) . Ale trza będzie do wiosny poczekać (bo teraz ślady będzie widać :D . A tak bardziej serio, to abstrahując od "innych" czynników San jest teraz nie do przebycia).
Jeszcze nasunęło mi się takie pytanie: znacie może lokalizację strażnicy Grenzschutz`u w Sokolikach z czasów II wś? Historia mówi, że atakował ją oddział radzieckich partyzantów komandira Kowpaka.
Może jakieś źródła znacie, jak określić lokalizację ?
Wrzucałem już tu na forum linka w którym jest taki opis
Cytat:
oddział miał za zadanie zniszczenie niemieckiej placówki w Sokolikach Górskich. Dowódcą tej placówki był Pischerid, który twardą ręką egzekwował wszystkie należności od ludzi miejscowych. Miał 41 podwładnych (kilkunastu grenschutzów, SS – mani i gestapowcy). Budynek straży, położony na lewym brzegu Sanu, był dość solidną murowaną budowlą. Jednopiętrowy z ułożonymi na parapetach workami z piaskiem z zasiekami z drutu kolczastego i polem minowym stanowiły silny punkt oporu
Dzięki Enrico. Znam ten tekst, ale on nie precyzuje położenia strażnicy.
Swieze zdjecia z cerkwi w Sokolikach, takze ze srodka. Niestety nie moje lecz kolegi ze Lwowa.
https://picasaweb.google.com/1175038...512128/ZTMkKI#
P.
No to masz na dokładkę relację od sąsiadów :
Swoją drogą mają chłopcy wigorCytat:
. Zgłosiliśmy w placówce straży, że chcemy iść na Sokoliki do cerkwi, nie było żadnego problemu ( jak się później okazało jednak był ). Procedura podobna jak na Kińczyk. Czekając na pociąg do Sokolików poszwendaliśmy się trochę po wiosce i aż dziw bierze, że kiedyś było tu 2000 miejsc noclegowych czy chociażby skocznia narciarska i masa tras narciarskich. W końcu pociąg przyjechał, zostawiliśmy nasze rzeczy u kolejarzy i na lekko ruszyliśmy do Sokolików. Po 20 min byliśmy na miejscu. Tam przywitał nas strażnik graniczny, sprawdził paszporty, i pyta się, gdzie idziemy, my, że do cerkwi, on zrobił oczy i mówi, że nie można, że cerkiew jest za drutem. Nastała cisza, w końcu strażnik wziął telefon i zadzwonił do naczelnika, mówi, że są turyści z Polski i chcą zobaczyć cerkiew, naczelnik mówi, że wejście w okolice cerkwi jest zabronione. Strażnik był bardzo miły, powiedział, że szkoda, że nie możemy iść i że sam z chęcią by z nami poszedł i pokazał cerkiew, zapytaliśmy się więc czy chociaż z daleka możemy ją zobaczyć. Wykonał znowu telefon i okazało się, że też nie można. W końcu powiedział do nas tak: Dobra, ja was nie widziałem, wy mnie też nie, jakby co nic o tym nie wiece, że nie można tam iść, a jakbyście spotkali kogoś z naszych po drodze to się nie bójcie. On poszedł w swoją stronę, my w swoją http://www.karpatywschodnie.pl/images/smiley/smile.gif Od razu chciałbym podważyć to co pisze w mapie Użański Park Narodowy, że dojście do cerkwi jest możliwe tylko po zgłoszeniu w palcówce straży w Siankach, jak widać to nie wystarczy. Ruszyliśmy drogą wzdłuż drutu, po około 45 min ujrzeliśmy cerkiew, rzeczywiście była za drutem, jednak w jednym miejscu drut był przerwany, tak, że swobodnie można było tam przejść bez gimnastykowania się. Zrobiliśmy postój, zjedliśmy, w końcu kolega mówi, że chyba tam idzie, zebraliśmy się szybko i pojedyńczo na zmianę puściliśmy się do cerkwi. Przechodzi się za drut, tam chaszcze i pokrzywy na 1,5 m, trzeba się przez nie przedrzeć i po około 100m jest się w okolicy cerkwi. Każdy z nas był tam ok. 5min. Szybkie zdjęcia, filmik i ogień z powrotem. Nie wiem jakie byłyby konsekwencje, jeśli ktoś by nas złapał, w każdym razie możliwość wejścia jest, ale tylko na własną odpowiedzialność. Nie mam pojęcia czy tam już nie pilnują, czy rzadko, czy może mieliśmy niesamowitego fuksa ( w ogóle to nie wiem czy mogę pisać tu takie rzeczyhttp://www.karpatywschodnie.pl/images/smiley/smile.gif ). Wróciliśmy na stację i tam czekaliśmy na pociąg uśmiechnięci od ucha do ucha