Odp: Jak można dostać w pupę w kapuścianych górach
Cytat:
Zamieszczone przez
buba
jak to surowy?? ugotowany... zima ma ten jeden plus ze wody do gotowania wokol nie brakuje..
zawsze mozna zrobic postoj na godzinke zeby sie wszyscy najedli , wiaty i prowizoryczne zadaszenia wynika ze mijaliscie (choc wiem ze takie numery "spowalniaja marsz" i to nie w stylu rajdow studenckich kol przewodnickich ;) )
Rzecz w tym ze taki postój z gotowanie zajął by nam minimum ze 2 godziny. Gałęzie były pod śniegiem, trzeba by je najpierw znaleźć aby rozpalić ognisko, mokre źle się palą. Gotowanie wody ze śniegu tez trwa znacznie dłużej bo wydatek energetyczny na stopienie śniegu jest znacznie wyższy niż na podgrzanie wody do 100 stopni.
A nam się stale zdawało, że to już, że za chwilę dojdziemy i w związku z tym nie warto zatrzymywać się. Kondycję wszyscy mieli dobrą, na brak jedzenia nie narzekali.
Odp: Jak można dostać w pupę w kapuścianych górach
Cytat:
Zamieszczone przez
buba
dodawalo sie tez tam bakalie, musli, platki, czekolade, chrupki, wiorki kokosowe..
A skąd było brać takie delicje w latach 70 tych i początku 80. Kisiel był bez cukru. Po zastygnięciu ułatwiał ewentualny transport tej potrawy w kociołku:-P
Do gotowania używany był prymus made in USSR.
Odp: Jak można dostać w pupę w kapuścianych górach
ów prymus / chyba chodzi o ten benzynowy...:mrgreen: / był luksusem ;) . Ja korzystałem z takiego palniczka na denaturat, a najczęściej po prostu z ogniska
Odp: Jak można dostać w pupę w kapuścianych górach
Luksusem to nie wiem, ale ile atrakcji zapewniał. W domu gdzieś powinienem mieć jeszcze nówkę nie śmiganą, hehe.
Odp: Jak można dostać w pupę w kapuścianych górach
Motyw z brakiem chleba mogę wytłumaczyć na przykładzie moje wioski (Świętokrzyskie) w której się wychowałem. Po prost uw takich miejscach kupują tylko miejscowi i sprzedawca doskonale wie ile bochenków mu pójdzie, a czasami nawet są "zapisy" na drugi dzień. Nic się nie marnuję, ale za to jest problem gdy ktoś chce więcej. O ile w Niskim jednak częściej można spotkać turystów i sklepu mają już "nadwyżki" tak w moje rodzinnej wiosce, prawie w centrum Polski, dalej po godzinie 7-mej już się chleba nie kupi, może czas tam wrócić żeby szukać "dziczy" :)
Odp: Jak można dostać w pupę w kapuścianych górach
Cytat:
Zamieszczone przez
trapcio
Motyw z brakiem chleba mogę wytłumaczyć na przykładzie moje wioski (Świętokrzyskie) w której się wychowałem. Po prost uw takich miejscach kupują tylko miejscowi i sprzedawca doskonale wie ile bochenków mu pójdzie, a czasami nawet są "zapisy" na drugi dzień.
Właśnie przywieźli chleb. Do sklepu go nikt nie wnosił.
http://ciekawe.tematy.net/1982/BM-82_0008.jpg
Odp: Jak można dostać w pupę w kapuścianych górach
duzo bym dala by moc stac w tej kolejce! alez musial byc zapach!!! (chleba, koni, bezfiltrowych fajek...prawdziwego zycia...)
Odp: Jak można dostać w pupę w kapuścianych górach
Cytat:
Zamieszczone przez
buba
alez musial byc zapach!!! (chleba, koni, bezfiltrowych fajek...prawdziwego zycia...)
Gratuluję spostrzegawczości (że bezfiltrowe). Ten pan ze "Sportem" w zębach sprzedawał chleb. W przeciwieństwie do chleba, zapach Sportów był taki sobie ;)
Odp: Jak można dostać w pupę w kapuścianych górach
Ale przynajmniej było od razu wiadomo że to Sporty,a nie tak jak dzisiaj jakieś pedalskie perfumowane fajki :twisted:
Odp: Jak można dostać w pupę w kapuścianych górach
W okresie wakacji jeździłem takim wozem z moim sąsiadem.Co za wspomnienia.Ladowaliśmy po dwa bochenki złaczone spodami.Trzeba było wykazać się niemałą precyzją aby zmieścić 500 sztuk.Zapach pamietam do dzisiaj.No ale to był chleb nie takie współczesne sterylne badziewie.
Sanepidu nie było. :mrgreen:
ps wydaje mi się że facet pali giewonty