Odp: 3.33 Ostatni pociąg do Pikuja
Zajęci zbieraniem borówki brusznicy nie rozglądaliśmy się wokoło i dopiero coraz głośniejszy warkot poinformował o zbliżającym się niebezpieczeństwie.
Zajęliśmy bezpieczne pozycje aby z dystansu obserwować kolejne krossy dosiadane przez dzielnych rycerzy, którzy świetnie sobie radzili na wąskich ścieżynkach borowinowych
Tam gdzie brusznica wyłaziła na skały tam było bezpiecznie, tam ryczące motory nie miały dostępu
https://lh3.googleusercontent.com/-c.../hm13_9372.jpg
.
Idąc za przykładem borówek wleźliśmy na skalne półki Nandagu. Tam było spokojnie, tam było pięknie, tam można było poczuć się w innym wymiarze.
https://lh6.googleusercontent.com/-m.../hm13_9385.jpg
.
Tylko pozostający w powietrzu lekki smrodek spalin i oddalających się postaci dawał do zrozumienia że to już KONIEC.
To zbliża się koniec epoki dzikich gór po których wędrowało się samotnie. Nie da rady uciec przed cywilizacją.
Z każdym krokiem przybliżała się charakterystyczna postać króla Pikuja , króla który panuje w całych Bieszczadach
https://lh6.googleusercontent.com/-J.../hm13_9391.jpg
.
Gdy zbliżaliśmy się coraz bardziej do ostatniego podejścia szczytowego coraz więcej postaci pojawiało się. Jeszcze parę kroków , jeszcze dwie zakręcone
skałki i jest już ................. koniec
Ten tłum ludzi na szczycie to koniec świata, nie było gdzie usiąść
https://lh6.googleusercontent.com/-H.../hm13_9406.jpg
.
Na szczęście 5-osobowa rodzinka małymi dziećmi postanowiła opuścić szczyt.
https://lh5.googleusercontent.com/-c.../hm13_9401.jpg
.
Czy tam też powstaną barierki jak na Tarnicy ?
Czy tam też wkrótce będą opłaty i limitowane wejście jak na Trzy Korony ?
I znowu ta sama myśl przyleciała, że to już chyba ostatni wyjazd na Pikuja, bo przecież coraz trudniej będzie się przebić przez te tłumy.
Odp: 3.33 Ostatni pociąg do Pikuja
Nie posiedzieliśmy długo w tym hałaśliwym towarzystwie i zarządzony został odwrót w stronę Szerbowca.
To najbrzydsza i najbardziej męcząca wersja ze wszystkich które prowadzą na Pikuja.
Do tego jeszcze to przygrzewające słonko które postanowiło na koniec dnia jeszcze przypiec.
Nudna, stroma ścieżka prowadząca przez las wreszcie się skończyła i pojawił się obraz zagubionej zakarpackiej wioski ozdobionej cerkwią
https://lh3.googleusercontent.com/-P.../hm13_9427.jpg
.
Ale przyznam że, nie cerkiew nas najbardziej interesowała ale miejsce nazywane przez miejscowych jako "magazin"
Owszem , przechodząc obok kolega Pierogowy coś wspominał że piękna dzwonnica, ale nie to chodziło po głowie.
Wreszcie nastąpił ten moment , ten na który czekaliśmy od samego początku wędrówki, moment gdy usiedliśmy na werandzie sklepu, trzymając w dłoni piwo prosto z beczki
i patrzyliśmy szczęśliwi na oświetlonego zachodzącym słońcem króla Pikuja , a mijający czas odmierzał na słonecznym zegarze przesuwający się cień kopuły cerkiewnej
https://lh3.googleusercontent.com/-6.../hm13_9434.jpg
.
Gdy zegar całkiem zgasł , a kolejnego kufla nie można było pochłonąć, pojawił się pomysł aby udać się do pobliskiego kurortu czyli do Żdenewa.
Nie to żeby tam piechotą, mieliśmy już dość chodzenia i zaczęły się rozmowy z tamtejszą ludnością czy aby ktoś we wsi nie był w posiadaniu samochodu.
Jeden taki co opowiadał nam wcześniej jak to w Armii Czerwonej walczył w Afganistanie i dostał nawet za to order, zaofiarował się odszukać "maszynu"
Poszli wraz z Pierogowym aby ustalić warunki. Chwilkę po tym rozległy się z pobliskiej dzwonnicy dźwięki dzwonów.
Coraz , donośniej, coraz głośniej , po prostu cały koncert na dzwonach.
Co się dzieje ?
W jakim celu dzwonią one, przecież jest sobota wieczorem ludzie i kury kładą się tu spać !
Zagadka rozwiązała się za chwilę , gdy wrócił Pierogowy lekko się zataczając. On to w towarzystwie miejscowego dzwonnika urządzili ten koncert na cześć turystów z Polski.
Wiele rzeczy widziałem w tym kraju, ale pierwszy raz miałem okazję uczestniczyć w koncercie cerkiewno - dzwonnym na swą cześć.
a Pierogowemu proponuję przyznać tytuł "Dzwonnika Roku " w najbliższym plebiscycie Powsimordowym
Odp: 3.33 Ostatni pociąg do Pikuja
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Tu Pierogowy,
Cytat:
Zamieszczone przez BasiaZ
Ten kwiatek to jest goryczuszka wczesna. Dość pospolity również w Tatrach.
Dziękuje Ci Basiu ;
z narcyza przetransformowałem się w goryczuszkę wczesną.[!]
Gdzie jesteś olgaa ???
Potrzębuję Twojej bielizny ,a może bardziej pomysłów na bieliznę...
Pomocy!
Obiecałem ,że jeszcze wrzucę coś panoramicznego z naszej eskapady...
Ale dzisiaj na serwerze trwają jakoweś prace i link jest niemy :(
Jutro tez jest dzień ,więc jest szansa...
Co do dzwonów ...
to wspólne dzwonienie ,z kombatantem z Afganistanu ,na Szczerbowskiej dzwonnicy było dla mnie niepospolitym zdarzeniem.
Może lekko irracjonalnym i chyba określenie transcendentny jest bliższe mojemu odczuciu.
Tzn:sama czynność była wykonywana lekko nad ziemią...(dzwonnica),
-plus dwa sznury ,każdy na innej ręce (były cztery dzwony)które nie pozwalały stanąć na podłodze ...,
-plus latające przepłoszone nietoperze,
-nie wspominając o tzw:"wspomaganiu dzwonnika",-żeby nuta nie była fałszywa a jedynie "elegancka"-wspomaganie w postaci niezidentyfikowanego płynu ,sprytnie przymocowanego szyjką w dół na jednej z lin,służących do rozhuśtania duszy w dzwonie.
Płynu ,który spowodował ogłuszenie i lekko (powtarzam lekko) wzburzenie krajobrazu spowodowaną siłą wiatru ,myślę-że dałbym tej substancji 6 w skali Beauforta-a (nooo, fala na trzy metry ...taak było :)(
A po dzwonieniu,przyszło nam zwiedzić cerkiew...która nie wygląda z zewnątrz interesująco,raczej przeciętnie...
Tam ,wprowadzony przez Carskie wrota,mogłem podziwiać olejne obrazy,pochodzące z nieistniejących kościołów oraz
oprawione w skóry księgi liturgiczne:
Psałtir Sledowannaja oraz Akafistnik ...a najbardziej cenny to Typikon...nawet nie wspominam z którego roku ,bo nikt nie uwierzy,a wspomnę tylko ,że wykonany
w technice linorytu (śmiem nawet zaryzykować ...napiszę drzeworytu).Na pewno przy pomocy druku wypukłego.Jeszcze teraz ,jak piszę te słowa przypominam sobie ilustracje ,jak i ornamenty.
Taak.
To była świetna ,mistyczna podróż.
Odp: 3.33 Ostatni pociąg do Pikuja
Cytat:
Zamieszczone przez
Pierogowy
(...)
Obiecałem ,że jeszcze wrzucę coś panoramicznego z naszej eskapady...
Ale dzisiaj na serwerze trwają jakoweś prace i link jest niemy :(
Jutro tez jest dzień ,więc jest szansa...
(...).
Jakież wiadomości z serwerów wieją ?
Czy jest szansa że zaszczycisz nas jakąś panoramką jeszcze ?
Odp: 3.33 Ostatni pociąg do Pikuja
hallo,
nooo!
Heniu ...dla Ciebie wszystko !
(no prawie,ale niech będzie wszystko :-o)
odnośnie moich ponadracjonalnych wrażeń z ostatniej eskapady...
wyobraź sobie ...Ty leżysz ,a obok Ciebie Czerwony Kapturek...a tam jeden ...dwa Czerwone Kapturki !!!
Ja widziałem...wprawdzie spoglądałem lekko pod słońce...
(pozdrawiam Cię serdecznie Teresko)
A Małgośka w międzyczasie podgląda jakiegoś robaczka !
Wracam na Kinczyk Hnilski...a wieczorem powrócę na Pikuja
(z panoramą pod pachą ):razz:
http://tomeksinek.com/images/panoram...yk_Hnilski.swf
Odp: 3.33 Ostatni pociąg do Pikuja
halo,
Wątek jest już zamknięty (chyba:) ).
Toteż chciałem się jeszcze pożegnać (patrząc za okno- na deszczową aurę -brrr! )
słoneczną i o wysokiej temperaturze (barwowej) fotografii.
http://tomeksinek.com/images/panoramy/PIKUJ.swf
Ps.
Jedliśmy bardzo dobre ruskie pierogi (ciasto wręcz przeźroczyste i widać było farsz !!! ).
Było to w lokalu o pewnym brzozowym aspekcie w nazwie ,
w Baden-Baden ukraińskiego Podkarpacia-Zakarpacia.
;0
:) :)
Ps. 2
To kółeczko na dole panoramy nie jest tylko wynikiem mojego lenissstwa,ale zarówno ochroną mojego prawa jako autora.
Za które szczerze żałuję .
:)
Odp: 3.33 Ostatni pociąg do Pikuja
Cytat:
Zamieszczone przez
Pierogowy
Don Enrico to ma fajnie, kręcą się koło niego dwa Czerwone Kapturki :wink:
1 załącznik(ów)
Odp: 3.33 Ostatni pociąg do Pikuja
.... że nie wspomnę o upojnej nocy w pensjonacie w Baden-Baden , który nad ranem przybrał zgoła niespodziewane oblicze
.
Załącznik 32572
Odp: 3.33 Ostatni pociąg do Pikuja
Kupiłem sobie Lwiwske 1715 za złotówki. Nie dość, że za złotówki, to jeszcze nie od sąsiada przemytnika, ale w pobliskim markecie.
Takie marketowe Lwiwske, nawet jeśli smakuje tak samo jak Lwiwske pite TAM, to _tu_ smakuje całkiem inaczej; dużo gorzej (dobrze, że bałkańskich piw nie przywiozłem na pamiatkę, bo by tylko wspomnienie smaku popsuły).
i tak pije sobie to Lwiwske i czytając opis ekskursji próbuję się doliczyć ile mi planowanych Pikujów umknęło. Pikuje może nie zające, choć uciekają, ale to dzwonienie dzwonnicą przepadło z kretesem ;)
Odp: 3.33 Ostatni pociąg do Pikuja
Cytat:
Zamieszczone przez
Miejscowy
Kupiłem sobie Lwiwske 1715 za złotówki. Nie dość, że za złotówki, to jeszcze nie od sąsiada przemytnika, ale w pobliskim markecie.
(...)
Mam nadzieję, że już wkrótce odrobisz zaległości i w Wołosiance spróbujesz "kwadransu po 17"
...a może będzie jeszcze coś więcej ?
Ważne są tylko te dni na które czekamy, a Opołonek czeka.