Odp: Polemika o wędrówce w pojedynkę
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
Z własnego doświadczenia napiszę, że najczęściej gasną właśnie dlatego.
Podczas czynnego uczestnictwa na naszym forum, poczułem kilka razy wyrzuty sumienia. A to z powodu późniejszego odczucia, że "wciąłem" się zbyt nadgorliwie. Ten ostatni, był mader bolesny:-(. Usprawiedliwianie się (nawet gdyby miało swoje uzasadnienie) już nic nie zmieni, jednak niesmak pozostaje :-(. Pamiętam przypadek, gdy wyjątkowo sympatycznemu i uczynnemu Wojtkowi P. swoją nadmierną wnikliwością również pokrzyżowałem scenariusz relacji. Takich różnych "baboków" z mojej strony było więcej. Ale to już historia i obiecuję poprawę, ale tylko obiecuję :-) , tak jak to robią nasi politycy, szczególnie podczas debaty :-). Dziękuję Asi za wcześniejsze i właściwe zrozumienie problemu i Bartkowi za hart ducha podczas różnych insynuacji pod jego adresem. A tak już na poważnie, to osobiście uważam, że Bartek ma rację. Wszelkiego rodzaju, bardziej lub mniej prywatne "wkładki", mobilizują do kontynuowania relacji i świadczą o zainteresowaniu czytających. Sama ilość wejść na dany wątek, jest pewną satysfakcją, jednak jeżeli są one poparte jakąś refleksją, osobistymi spostrzeżeniami lub uwagami, to dopiero jest frajda dla duszy. Każdy ma prawo posiadać swój styl pisania relacji i oprócz tego, że należy to uszanować, to nie doprowadza do monotonii w poszczególnych relacjach (zmusza do myślenia). Natomiast w moim przypadku, ujawnia się choroba zawodowa, polegająca na "wyłożeniu kawy na ławę" czyli przekazaniu swojej wiedzy i pewnych doświadczeń innym, aby mieli już "gotowca" na ewentualne wycieczki. Nie wiem na ile to komuś pomogło, ale ja wielokrotnie korzystałem z doświadczeń bardziej znakomitych znawców bieszczadzkich bezdroży, aby posmakować niepowtarzalny urok miejsc, gdzie nie ma szlaków, a jedynie cisza i pustką rozmarzona dusza.
Odp: Polemika o wędrówce w pojedynkę
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
....Zdarza się, że takie relacje niespodziewanie gasną i nie mają kontynuacji...czasami zastanawiam się czy to nie przez brak naszych reakcji...
Czuję się wywołany do tablicy. Właśnie kończę relację, która zacząłem w ubiegłym roku. Będę ją systematycznie wstawiał kiedy będzie ukończona. taki znalazłem sposób mobilizujący. Obiecuję, że w listopadzie bedzie gotowa i będziecie mogli dokończyć ognisko..
pozdrawiam
Odp: Co wolno i można w internecie [wątek wydzielony]
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
Gdyby Jimi wydała książkę z opisem swoich relacji też nie miałaby wpływu na komentarze pojawiające się w internecie, ale jednak zapis w książce pozostawałby nadal taki jakby chciała. I ktoś czytając książkę nie byłby automatycznie "skazany" na czytanie komentarzy. Podobnie - moim zdaniem - rzecz ma się z zapisem na prowadzonych stronach.
Asiu, ja wiem, że Ty rozumiesz to co zaraz napiszę. I mam nadzieję, że Ty wiesz, że ja wiem, że Ty rozumiesz :mrgreen: Ale napiszę to co mam napisać, bo może komuś coś to uświadomi, napiszę niekoniecznie odpowiedź na Twój post ale raczej jego kontynuację.
Otóż książka jest zupełnie innym medium niż nawet własna strona internetowa (czy też blog). Książka ma zupełnie inny zakres oddziaływania (współczesny Polak czyta mniej niż jedną książkę rocznie) a informacja w niej zawarta nie rozpływa się tak szeroko. Nad informacją wywieszoną w Internecie traci się panowanie bezpowrotnie, wszelakie linki i przekazywanie informacji dalej, kopiowanie i powielanie nie wymagają żadnego wysiłku. Książkę trzeba jednak zdobyć w jakiejś fizycznej postaci, kopię trzeba też zrobić fizycznie lub zeskanować (i, być może, powiesić w sieci). Nawet wtedy jednak ma najczęściej wyraźnie gorszą jakość i linkowanie do niej czy też kopiowanie fragmentów z niej nie jest takie łatwe.
Ile na naszym forum jest linków do innych stron a ile fragmentów papierowych książek? Tego nie da się porównać. Dlatego napisałem, że nad informacją udostępnioną w Sieci traci się kontrolę. Można kontrolować blog podobnie jak książkę, można moderować komentarze albo zupełnie je wyłączyć, można panować nad tą wybraną stroną - ale udostępniona na tej stronie informacja dalej żyje już niezależnie od chęci, zdania czy zamierzeń autora.
Więcej nie będę się już w tym temacie wymądrzał :wink:
Cytat:
Zamieszczone przez
długi
wtedy trzeba zerknąć na rosnącą liczbę wejść i ... pisać dalej ;)
Szczerze mówiąc dla mnie liczba wejść jest żadną informacją, bo nie wiem czy czytelnik po wejściu nie wzruszył tylko ramionami i nie poszedł dalej. Dopiero jak się odezwał i coś napisał to jego opinia staje się wartościowa.
Henio proponował kiedyś aby oceniać czytany wątek (każdy użytkownik może przydzielać wątkom swoje "gwiazdki") - i to jest jakieś rozwiązanie, trochę kulawe ale jednak dające pewien ogląd sytuacji. Jeżeli wątek dostał od 30 osób pięć gwiazdek to znacznie więcej niż 50 tys. wejść. Ale nadal mniej niż 2 komentarze.
Jeżeli chcecie czytać relacje to komentujcie te, które już się pojawiają. Nie po to autorzy wstawiają ja na forum dyskusyjne, żeby w ciszy odchodziły w zapomnienie.
Cytat:
Zamieszczone przez
zbyszek1509
Podczas czynnego uczestnictwa na naszym forum, poczułem kilka razy wyrzuty sumienia. A to z powodu późniejszego odczucia, że "wciąłem" się zbyt nadgorliwie
Nawet nadgorliwe wcięcie jest lepsze od milczenia.
Oczywiście to moje osobiste zdanie, niekoniecznie trzeba się z nim zgadzać :mrgreen:
Odp: Polemika o wędrówce w pojedynkę
Cytat:
Zamieszczone przez
zbyszek1509
Pamiętam przypadek, gdy wyjątkowo sympatycznemu i uczynnemu Wojtkowi P. swoją nadmierną wnikliwością również pokrzyżowałem scenariusz relacji.
Ja nie pamiętam, ale gdziekolwiek i kiedykolwiek by to nie było, zawsze Twoją "wnikliwość" odbieram bardzo ciepło;-) Sam się też wtrącam do opowieści inyych (ale tylko wtedy, gdy mam coś do powiedzenia lub zapytania). Myślę, że wypowiedzi w "cudzych" wątkach zmieniają je z formy referatu na formę rozmowy.
Odp: Co wolno i można w internecie [wątek wydzielony]
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
.... współczesny Polak czyta mniej niż jedną książkę rocznie ....
Ło rety! Jeśli ja czytam sześć, to pół tuzina Polaków przeze mnie nie może przeczytać ani jednej:?::-?
Odp: Co wolno i można w internecie [wątek wydzielony]
Odp: Co wolno i można w internecie [wątek wydzielony]
Witaj
Piszesz:
Nawet nadgorliwe wcięcie jest lepsze od milczenia.
Oczywiście to moje osobiste zdanie, niekoniecznie trzeba się z nim zgadzać
A mogę tak?
A może nie każda relacja z wyprawy jest zaproszeniem do wpieprzania się.
Jak jesteś w teatrze i wysłuchujesz monologu, to nie "wrzeszczysz" w międzyczasie.
Ano - bo publika obok zaraz Ci sprawi "manto" i publicznie zlinczuje.
Tutaj trochę inaczej.
Czasem, a raczej zawsze warto zastanowić się zanim coś stworzymy.
Czy to będzie wątek, czy nie na miejscu wpis w wątku danym.
Lubię Was choć się nie znamy.
Czytajmy i piszmy ze zrozumienieniem.
A inaczej - milczmy.
Jimi - przemyśl na spokojnie.
Pozdrówka dla wszystkich
Odp: Co wolno i można w internecie [wątek wydzielony]
Michale, forum dyskusyjne to nie teatr a tworzone tu relacje to nie monologi wygłaszane do czaszki :wink: To raczej przedstawienia wędrownej trupy (czasem nawet artystów) na jarmarku, milczenie raczej takich twórców peszy niż im pomaga. Da się stworzyć na forum monolog, ale do tego są zdecydowanie lepsze media niż forum właśnie.
Co oczywiście nie zmienia faktu, że
Cytat:
zawsze warto zastanowić się zanim coś stworzymy
bo wtedy nie będzie nadgorliwych wcięć a tylko i wyłącznie te pożądane przez autora wątku. Bo niewątpliwie masz rację, że są wcięcia, które powodują u autora wątku tzw. "opad rąk" :wink: Myślenie jest wskazane zawsze, a w dyskusji może nawet bardziej niż w monologu.
No pewnie, że możesz. W końcu to forum dyskusyjne :mrgreen: