Odp: We wtorek, w schronisku, po sezonie ...
Calanthe, dziękuję za miłe słowa. Moje rozgadanie może wynikać stąd, że nadrabiam te parę dni, kiedy nie było do kogo gęby utworzyć. Nawet do zwierzątek nie miałem farta. Ot, idzie sobie taki Bazyl i ma co chwilę a to trzy jelenie, a to niedżwiedź. Idzie sobie taki Bartek, a tu dwa wilki albo stado żubrów. I stoi to wszystko, czeka, aż panowie aparat wyciągną, obiektyw dopasują, ostrość ustawią;-)
A u mnie nic! Nawet myszy.
Po wtorku nastąpiła środa i miałem zamiar przejść na zachód grzbietem Połoniny Wetlińskiej. Potem spaść na dół do Zatwarnicy i wyjść na górę do kolejnego schroniska. Pogoda była taka:
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...9_P1050787.JPG
Grzbietem nie udało mi się daleko zajść. Najwygodniej byłoby się czołgać;-) Wiatr na szczęście zepchnął mnie we właściwym kierunku, czyli na północ. Poniżej grzbietu już tak nie wiało. Predyspozycji do bycia bohaterem nie mam, więc na grzbiet już nie wychodziłem.
Chaszczowanie w rakietach to męczące zajęcie. Patrzenie pod nogi pozwala tylko na ominięcie grubszych przeszkód. Te cieńsze ukryte są pod półmetrową warstwą puchu, potrafią złapać rakietę i nie puścić.
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...1_P1050798.JPG
A z góry sypie się za kołnierz śnieg z gałęzi.
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...6_P1050802.JPG
Od czasu do czasu nabierałem sił i oddechu.
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...6_P1050800.JPG
I tak dotarłem na Jawornik (nie ten sam, na który koledzy jechali „koleją, koleją”) a potem do któregoś z potoczków źródliskowych Hylatego.
Tu wylałem z butelki zamarzająca wodę a nabrałem ciepłej z potoczku.
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...7_P1050806.JPG
Przy wodospadzie trochę się zaniepokoiłem – czy ja czasem nie naruszam przepisów Nadleśnictwa Lutowiska. Przeczytałem dokładnie treść tablicy i uspokoiłem się.
Były wprawdzie intensywne opady śniegu, ale nie było równocześnie (koniunkcja) deszczu.
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...9_P1050810.JPG
Wodospad był malowniczo przymarznięty.
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...6_P1050812.JPG
Odp: We wtorek, w schronisku, po sezonie ...
Schodzę w dół Hylatym. Tutaj stał niedawno stary tartak:
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...4_P1050813.JPG
Tak wyglądał, gdy jeszcze stał:
http://ciekawe.tematy.net/2013/biesz...s/P1020018.JPG
http://ciekawe.tematy.net/2013/biesz...s/P1020009.JPG
Przyjazny przystanek autobusowy w Zatwarnicy
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...5_P1050815.JPG
Sklep w Zatwarnicy. Z komina snuje się drewnem pachnący dym. Za chwilę będę miał trochę ciepła.
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...1_P1050819.JPG
Ostatnio, jeśli spotykałem gdzieś człowieka, to był to jeden człowiek. W autobusie był jeden kierowca, W Ustrzykach był jeden goprowiec, w schronisku jeden wicegospodarz. W sklepie też spotkałem jednego człowieka – panią sklepową. Rzeczywiście było ciepło. Z boku, przy drzwiach stał stolik z fotelikiem, w sam raz, aby na chwile spocząć, coś przegryźć i wypić. Kupiłem coś do przegryzienia i wypicia, ale zanim zdążyłem ruszyć w stronę stolika, pani sklepowa już tam siedziała i czytała gazetę. Za ladą miała drugi stół, większy, z komputerem i wygodnym krzesłem, ale usiadła akurat przy tym koło drzwi. No cóż, to był w końcu jej stolik! Dopłaciłem 35 groszy kaucji do zakupionego napoju i poszedłem zjeść obiad na przystanek.
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...2_P1050822.JPG
Ze stanowiska nr 1 w Zatwarnicy odjeżdża sporo autobusów. Głównie do Lutowisk, wożąc dzieci do szkoły. Mój autobus będzie za pół godziny, ten o 13:45.
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...8_P1050818.JPG
W autobusie oprócz mnie był jeden pan kierowca. Przegadaliśmy całe 10 minut. Głównie o tym, że szkoły na wsiach pozamykali, i dzieci muszą teraz do Lutowisk jeździć. Pozamykali, jak zwykle, Oni.
- A ile dzieci pan do tych Lutowisk wozi?
- Kilkanaście, może trzydzieści.
- A znajdziemy fundusze, żeby dla tych kilkunastu utrzymać szkołę?
- No tak, tak, chyba nie znajdziemy.
Pojechałem do Chmiela. Z tego rozgadania wysiadłem jeden przystanek za wcześnie, koło leśniczówki i potuptałem w dół, w stronę cerkwi.
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...7_P1050829.JPG
Chmiel położony jest w dolinie Sanu i w dolince bocznego potoku Roztoka, wypływającego spod Otrytu. Poszedłem właśnie tą dolinką.
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...2_P1050835.JPG
Ostatni odpoczynek w miejscu, gdzie kończy się droga. Stąd będzie jeszcze godzinka go grzbietu przez nieznane. Może nie będzie chaszczy.
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...1_P1050838.JPG
Odp: We wtorek, w schronisku, po sezonie ...
I ja Wojtku dziękuję za zimową opowieść, którą czytam z wielką przyjemnością:smile:. Jak tak z Tobą gapię się w mleczną dal, na odległe szczyty, odpoczywam przy serku, chrupię rakietami po białym, mijam uśpione drzewa to jakiś taki spokój mnie ogarnia i problemy robią się malutkie. Mogę sobie wyobrażać jak to wszystko się działo, jednocześnie ciesząc się gorącą kawą w garści, suchymi skarpetkami i ciepłem dokoła. I też wiem, że z jeszcze większym szczęściem będę za parę dni ściskać metalowy kubek - może z herbatką z termosu, może ze śniegu i palnika, może wcinając zupkę i tuptając, co by nogi nie odpadły z zimna. I mam nadzieję, że będę mrozić tyłek w białych okolicznościach przyrody:smile:.
Odp: We wtorek, w schronisku, po sezonie ...
Cytat:
Zamieszczone przez
maciejka
I też wiem, że z jeszcze większym szczęściem będę za parę dni ściskać metalowy kubek - może z herbatką z termosu, może ze śniegu i palnika, może wcinając zupkę i tuptając, co by nogi nie odpadły z zimna.
Tuptanie za parę dni może być, niestety, w małozimowych warunkach. Tak mówią prognozy. Ale myślę, że parę metrów kwadratowych głębokiego śniegu gdzieś się znajdzie;-)
Opowiadam dalej o moim wtorku. A dzisiaj, to już o środzie.
Do Chaty Socjologa dotarłem już po zmroku. W środę, w schronisku, po sezonie, przywitały mnie dwie osoby pełniące funkcje gospodarzy i dwa psy. Jeden pies chatkowy, drugi osobisty gospodarza. Czwórka żywych stworzeń na jednego turystę. W kominku płonął ogień. Załapałem się na gorący rosół i kopytka z boczkiem. Nocleg kosztował 15 zł. Pies chatkowy cały czas chciał się bawić w patysie. Co to są patysie, opowiem innym razem.
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...1_P1050839.JPG
Nocleg mogłem sobie wybrać w dowolnym miejscu. Na parterze w sali kominkowej, na piętrze lub na najwyższym poddaszu. Wieczorem przyszedł drugi wędrowiec. Po 20-tej opuściłem kominkowe ciepło i poszedłem spać na piętro. W pomieszczeniu było 4 st. C, tyle samo, co na Wetlińskiej.
Wieczorem umawialiśmy się wstępnie na jutro, na akcję cięcia i ściągania drewna opałowego z lasu. Gdy rano wstałem, zjadłem śniadanie i spakowałem się, w chacie panowała głucha cisza, wszyscy jeszcze spali. Nawet pies nie ruszył się z łóżka. Na tym łóżku ja też miałem szansę spać, gdybym je wczoraj wybrał.
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...5_P1050842.JPG
Zostawiłem na stole karteczkę z podziękowaniem za gościnę i obietnicą, że pomoc przy drewnie odrobię przy następnym pobycie. Czas ruszać w drogę powrotną.
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...1_P1050847.JPG
Schodzę do Lutowisk. Mam do przejścia tylko niecałe dwie godziny drogi. Ale jaki to problem zrobić z tego 4 godziny? Dla mnie żaden:-)
Nie poszedłem szlakiem w dół, lecz drogą w górę, na Trohaniec. Tu stracę pierwszą godzinę.
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...2_P1050849.JPG
Krzyż drewniany pod Trohańcem z inskrypcją, poświęconą żołnierzom poległym podczas I wojny światowej.
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...2_P1050857.JPG
Wychodzę na szczyt Trohańca. Podobno jest to nazwa nieprawidłowa, ale bardziej mi się podoba, niż (podobno) prawidłowy Wysoki Wierch.
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...9_P1050862.JPG
Mijam wierzchołek i po jakichś starych śladach schodzę na dół. Widząc słońce z lewej strony (wylazło na chwilę), dochodzę do wniosku, że wkrótce znajdę się w Dwerniczku. No to po swoich śladach – z powrotem.
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...7_P1050865.JPG
Zdobyłem dzisiaj Trohaniec dwa razy, podchodząc nań z północy i z południa (słupek wyższy - po lewej).
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...2_P1050866.JPG
By iść tam, gdzie ja chciałem pójść, trzeba było ze szczytu wrócić do krzyża, a nie leźć po cudzych śladach i żółtych znaczkach! Ale za to kolejne pół godzinki do czasu przejścia (na plus) znów nadrobiłem.
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...5_P1050867.JPG
Ktoś kilka dni temu pisał na forum o fałszywym alarmie nadanym z Trohańca za pomocą smartfonu i aplikacji „Ratunek”:
http://forum.bieszczady.info.pl/show...l=1#post164762
Na Trohańcu byłem właśnie w czwartek, 21 stycznia. Ale to nie ja wzywałem pomocy! Jak wspomniałem na początku opowiadania, limit korzystania z pomocy GOPR-u mam na najbliższe kilkadziesiąt lat wykorzystany. Dodatkowo, telefon w górach włączam tylko raz dziennie, wieczorem, by dać żonie znać, że żyję/nie żyję. I nie znam aplikacji „Ratunek”.
Idąc w stronę Lutowisk, w końcu, chcąc-nie chcąc trafia się na zielony szlak. Tu już jestem prawie nad Lutowiskami. Szlak skręca w prawo, by dojść do drogi w okolicy szkoły. A ja zostawiłem samochód koło kościoła, pójdę więc prosto przez pola, będzie bliżej i szybciej.
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...3_P1050873.JPG
Okazało się, że te pola nie są - jak to z daleka wyglądało - jednolitą płaszczyzną, dochodząca wprost do drogi i kościoła. Miedzy mną a drogą pojawiła się znienacka głęboka dolina jakiegoś potoku, którą w miarę wygodnie da się przejść tylko w jednym miejscu. Na tym skrócie dodałem do czasu przejścia kolejne 15 minut.
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...4_P1050880.JPG
I tak po czterech godzinach znalazłem się na parkingu obok kościoła. Samochód stał w miejscu, w którym go pozostawiłem. Okolica była odśnieżona.
http://ciekawe.tematy.net/2016/wtore...1_P1050886.JPG
Koniec.
Odp: We wtorek, w schronisku, po sezonie ...
Pięknie. Podniosłeś mi poziom tęsknoty za górami :)
Odp: We wtorek, w schronisku, po sezonie ...
Pięknie się czytało. Moja żona lekko się zmroziła czytając o temperaturze 4 stopni na noclegu. Przypomniałem jej coś takiego sprzed kilkunastu lat - nie pamięta wół jak cielęciem był.
Odp: We wtorek, w schronisku, po sezonie ...
Ja na razie porywam się na jednodniowe spacery także tylko pozazdrościć takiej solidnej zimowej wyprawy , super! , a na Trohańcu byłem w ubiegłą niedzielę co mnie wyklucza z grona podejrzanych , na szczęście:wink:
Odp: We wtorek, w schronisku, po sezonie ...
Wojtku - masz bardzo fotogeniczny plecak! Pięknie pozował.;)
Tobie i plecakowi bardzo dziękuję za relację. :grin:
Odp: We wtorek, w schronisku, po sezonie ...
Wojtku, super wycieczka i pięknie opisana.
Dzięki Tobie już bardziej tęsknię za "w piątek w schronisku po sezonie ...."
Wielkie Dzięki
Odp: We wtorek, w schronisku, po sezonie ...
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
Wojtku - masz bardzo fotogeniczny plecak! Pięknie pozował.;)
To się nazywa sztafaż w pejzażu;-)
A plecak rzeczywiście jest niezły. Model zmałpowałem od dwóch panów "B".