-
Odp: Bieszczady z piesem
Wszystkich miłych właścicieli pitbuli, którzy mogli się poczuć urażeni, przepraszam. Ale miejcie pretensje do tych, którzy sobie umiłowali tę i podobne im rasy i są niemili. Mogę się podśmiewać z paniusi z jorkiem z kokardką, ale jej na szlaku nie spotkam. Najdalej w Polańczyku. Właścicile ras takich jak pitbul i pokrewne budzą moją obawę, szczególnie, gdy cierpią na brak szyi i poczucia humoru. Na szczęście też nie są częstymi gośćmi na szlaku. Na polu namiotowym bywają, niestety.
Po moim ostatnim pobycie w Bieszczadach zakazałbym wstępu ludziom. Pola namiotowe obsrane dookoła, papier wala się wszędzie. Podobnie szlaki. Odejście ze ścieżki na kilka metrów i zamaskowanie swojej bytności to zbyt duży wysiłek dla bardzo wielu - ohyda. Klopik w Duszatynie wyszorowany jak w domu, a na samym środku drogi ......
O "zwykłych" śmieciach nie wspomnę.
Jestem rozżalony, bo moje ukochane miejsce, Jeziorka Duszatyńskie, wygląda jak śmietnisko. Jeszcze ktoś przy drodze złożył kupę złomu betonowego, jakieś słupy połamane.
Długi
-
Odp: Bieszczady z piesem
I to jest właśnie to. Też postawiłabym chętnie w niektórych miejscach tabliczki: LUDZIOM WSTĘP WZBRONIONY. Właśnie dlatego, że my ludzie jesteśmy brudasami..... Nawet mój pies (wcale go tego specjalnie nie uczyłam) załatwia swoje potrzeby w jednym miejscu na końcu działki i łatwo jest mi po nim posprzątać.... a ludzie?????????? Ostatnio jak szłam do pracy było takie coś na samym środku drogi, w środku miasta. Tego z pewnością nie zostawił pies... No chyba, że był wielkości konia.