Zdaje się, że w całym kraju takowy zakaz panuje, że w parku narodowym jakimkolwiek by tylko był to by było ok jak dla mnie, ale poza parkami?
Wersja do druku
Zdaje się, że w całym kraju takowy zakaz panuje, że w parku narodowym jakimkolwiek by tylko był to by było ok jak dla mnie, ale poza parkami?
To był teren parku.
A grzebieniem łatwo skaleczyć łodyżkę,czy poderwać roślinkę uszkadzając korzenie.
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll...ZADY/600988981
Cytat:
Uwaga na węże w Bieszczadach
Wojciech Zatwarnicki
Pomimo, że lato już za nami, a nocą temperatury w Bieszczadach spadają niekiedy poniżej 5 stopni Celsjusza nadal można natknąć się na żmije i zaskrońce.
Jeden z mieszkańców gminy Czarna zaalarmował nas że w ciągu godziny na jego posesji zaobserwował kilka sztuk tych gadów. Kiedy przyjechaliśmy na miejsce tuż pod schodami jego domu udało nam się sfotografować jedną ze żmij.
W tym roku odnotowano kilka przypadków ukąszenia przez żmije, m.in. w Ustrzykach Dolnych gdzie urazu doznał chłopiec, który bawił się z kolegami na jednym z osiedli u podnóża Kamiennej Laworty. Jeden z nich schylił się, by podnieść z trawy zabawkę i w tym samym momencie poczuł ukłucie na przegubie dłoni...
Według naukowców żmija zapada w sen zimowy w październiku, a w marcu następnego roku budzi się.
Nagłe ocieplenie jakie obserwujemy w Bieszczadach spowodowało jednak ponowne pojawienie się zaskrońców i żmij. O ile te pierwsze są niegroźne to drugie mogą być bardzo niebezpieczne.
W razie ukąszenia niezbędna jest pomoc lekarska i podanie surowicy. Nie wolno nacinać rany, wysysać jadu czy też obwiązywać zranionej ręki lub nogi opaskową uciskową. Ofiarę ukąszenia należy natychmiast przetransportować do szpitala.
Warto pamiętać, że żmija nigdy nie atakuje pierwsza. Gad jest płochliwy i zazwyczaj ucieka przed człowiekiem (żmija reaguje na drgania podłoża).
bez tych umiejętności nie wybierajcie się w Bieszczady
http://www.youtube.com/watch?v=OiWjw4BvcFg
Świetne !
Toż to wzór dla naRIMBionych turyst'ów
He, he...i te liście co zawierają więcej mięsa niż gofry z borówkami w Krasiczynie....
http://beta.esanok.pl/2010/zaatakowa...ika-nozem.html
Cytat:
Zaatakował strażnika nożem
BIESZCZADY/WETLINA. Zarzut usiłowania zabójstwa usłyszał wczoraj 57-letni obywatel Bułgarii, który w niedzielne popołudnie w Wetlinie ugodził nożem leśniczego – strażnika Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Raniony mężczyzna trafił do szpitala, jego zdrowiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Policjanci ustalili, że do zdarzenia doszło w niedzielę około godz. 15.20. Grupa mężczyzn wędrowała terenem rezerwatu „Moczarne”. Jeden z mężczyzn, obywatel Bułgarii idąc przodem odłączył się od grupy. W tym czasie teren rezerwatu patrolował 63-letni leśniczy. Jadąc samochodem oznakowanym logo parku narodowego napotkał samotnie idącego turystę.
Mężczyzna bez wyraźnego powodu wskoczył na maskę pojazdu i próbował wybić przednią szybę. Kiedy strażnik wysiadł z samochodu, został ugodzony nożem w brzuch. Ranny zdołał dojechać samochodem do Wetliny. W placówce Straży Granicznej powiadomił o zdarzeniu. Stamtąd do szpitala zabrało go pogotowie. Tam przeszedł operację ratującą jego życie.
Agresywny turysta został zatrzymany. Wczoraj wieczorem 57-latek został przesłuchany i usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Śledztwo wyjaśni, dlaczego obywatel Bułgarii zaatakował przypadkową osobę.
KPP Lesko
Coś kiepski ten październik,ludziom się we łbach przewraca...
No można zakrzyknąć strach się bać. Ale chyba faktycznie ludziom odwala.
Wędrowałem kilka razy sam po górach po kilka dni i muszę przyznać, że stracha mam jak codziennie rano wsiadam do samochodu i jadę do pracy lub wychodzę wieczorem do sklepu osiedlowego ale nigdy w górach. Pozdro.
wieczorny wypad do sklepu osiedlowego to mega horror. Przypomina mi się wtedy film ,, Noc żywych trupów ". W górach się nie boję ale tak myślę że może jednak powinnam?Takie mamy czasy że wariatów nie leczą albo wypuszczają i mamy takie sytuacje jak w Wetlinie.
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll...ZADY/943888626Cytat:
Blisko tragedii w Bieszczadach. O jeden most za daleko...
Wojciech Zatwarnicki
Tragedią mogła zakończyć się dla trojga turystów z Rzeszowa wyprawa na Dwernik Kamień w Bieszczadach. Powodem były nie trudności na szlaku lub spotkanie z niedźwiedziem, ale... most.
Most znajdował się w stanie widocznym na zdjęciu co najmniej od roku.
(Fot. Wojciech Zatwarnicki)
Turyści (dane do wiadomości redakcji) mogą mówić o dużym szczęściu. Cała trójka wracała ze ścieżki na Kamień. Po zejściu ze szlaku, weszli na drogę Brzegi Górne – Dwernik.
To cud, że żyję!
– Było już ciemno. Zatrzymaliśmy się na moście, aby wyciągnąć z plecaków kurtki – opowiada z przejęciem jeden z turystów.
– Chciałem oprzeć plecak o poręcz mostu, aby łatwiej było go zdjąć. I wtedy zachwiałem się i o mało nie spadłem. To, że żyje to cud. Tam prawie nie ma barierek!
– Mamy XXI wiek. Tyle ludzi tu przyjeżdża, a most wygląda jak po bombardowaniu. Kto za to odpowiada? Mi się udało. Lecz następnym razem ktoś zginie - dodaje zdenerwowany.
Sprawdziliśmy stan mostu. To, co tam zastaliśmy przeszło nasze najczarniejsze przypuszczenia. Brak barierek, a przede wszystkim tablic informujących o zagrożeniu nie pozostawia złudzeń, że ktoś o tym miejscu zapomniał.
reklama
Most będzie zabezpieczony
Zadzwoniliśmy do kierownika Powiatowego Zarządu Dróg w Ustrzykach Dolnych pana Jacka Ozgi. – Barierki najprawdopodobniej zostały wycięte. Już mieliśmy w tym miejscu podobny wypadek. Sprawą natychmiast się zajmiemy – usłyszeliśmy. – Zaznaczam też, że tej pory nie mieliśmy sygnałów w tej sprawie.
Kilkanaście minut po rozmowie i wysłaniu fotografii mostu do PZD w Ustrzykach Dolnych otrzymaliśmy wiadomość od kierownika z zapewnieniem, że sprawa zostanie załatwiona.
– Poręcz mostowa w dniu dzisiejszym zostanie zabezpieczona, a w najbliższym możliwym czasie uszkodzone elementy będą uzupełnione.
Też kiedyś mogłem zginąć. Przechodziłem przez San i pośliznąłem się na kamieniu. Jak można było tam zostawić śliski kamień?! Cud, że żyję! Ale tak bardziej serio, to już są naprawdę jaja :D Chyba więcej nie pojadę w Bieszczady skoro czyhają tam takie zagrożenia :D Przepraszam też BPN, że narzekałem na barierki - bez nich można wypaść ze szlaku i ławeczki - a co jakby komuś dupa zmarzła od kamieni? Od razu trzeba byłoby GOPR wzywać :D
http://www.gb.media.pl/gazeta/nowa.htm - "Z nożem na strażnika".
A może sprawa grzebieni i strażnika są powiązane?