Jesli można - chętnie dołączymy na chwilę i poznamy Was - ja i mój syn Michał
Pozdrawiam, Ola
Wersja do druku
Jesli można - chętnie dołączymy na chwilę i poznamy Was - ja i mój syn Michał
Pozdrawiam, Ola
:-) Zapraszamy. Kto jeszcze?
Pozdrawiam
Pod światłym przewodnictwem nadchaszczownika Brertranda odbyło się spotkanie pyrlandzkie. W spotkaniu udział wzieli: olatro z synem, Capricornus, Pyra.57 z lepszą połową. Lokal jaki wyszukał nadchaszczownik Bertrand spełnia wszelkie wymogi do odbycia owocnych bieszczadzkich spotkań. Lokal po pierwsze serwują dobre piwo, po drugie ma niezła kuchnie coby zadowolić podniebienie, po trzecie serwuje dobrą muzę i co ważnie muzyka jest tylko tłem który umila spotkanie, po czwarte ma oddzielną salę którą można zarezerwować i wykorzystać na burzliwe spotkanie braci zakochanej w bieszczadach. Miło było spotkać po raz pierwszy w realu olatro i Capricornusa mam nadzieję, że nie będzie to nasze ostatnie spotkanie.
Miło było, również nam i nadzieję mamy taką samą :)
Proszę, proszę jaka zgodność w narodzie:-D - także i moje odczucia związane ze spotkaniem są identyczne - było sympatycznie. Dzięki za miły wieczór i wspólne "wędrowanie" po ulubionych miejscach. Naturalnie z chęcią pojawię się na kolejnym spotkaniu. Korzystając z okazji przekazuję info dla Bertranda (próbowałem na pw, ale "bertrandowa" skrzynka jest chyba przepełniona i odrzuca wiadomości). Temat może zainteresuje i innych forumowiczów... zatem przechodzę do sedna sprawy: Bertrandzie (i inni forumowicze:-D) browar Hipolita Lackowskiego mieścił się na ul. Kościelnej 23 w Poznaniu. Dzisiaj funkcjonuje tam punkt skupu złomu. Z zabudowań zakładu pozostały jedynie pomieszczenia, w których niegdyś trzymano konie i garażowano pojazdy należące do browaru. Firma Lackowskiego działała od 1894 do 1961 roku. Browar słynął z produkcji specjalnego słodowego piwa o nazwie "Karmelickie" oraz wybornego portera. W czasie II wojny browar działał pod nazwą: Brauerei H.Lackowski Posen - Traehaender - G.Schpos - Posen. Mistrz piwowarstwa, długoletni właściciel browaru Hipolit Lackowski pochowany jest w Puszczykowie. Tyle historii...Pora na łyk piwa:-D! pozdrawiam
ps. Być może zamieszczone tu "browarniane" info natchnie "Bubę" (o ile zajrzy do tego wątku) do wyruszenia w Polskę i przygotowania kolejnego oryginalnego fotoreportażu na temat nieistniejących browarów czy rozlewni piwa ("Tam gdzie niegdyś piwo warzono"...).
Dziękuję! A skrzynkę odblokowałem raniuteńko.
Pozdrawiam
Dzisiaj spotkała się część Regimentu Poznańskiego. Uradziliśmy co następuje: Spotykamy się w sobotę 16 lipca o godz. 18:00 w Coco Cafe w Poznaniu przy ul. Kramarskiej 3. Proszę o zabranie zdjęć z Bieszczadu na pen drivie lub CD. Lokal mam zarezerwowany do środy. Do środy czekam na Wasze deklaracje chęci wzięcia udziału w spotkaniu.
Pozdrawiam
Robert jak zawsze jeden + jeden. Zdjęcia też zabiorę.
Z powodu braku jakiegokolwiek /oczywiście oprócz Marka/ odzewu spotkanie w dniu 16.07.2011 się nie odbędzie.
Pozdrawiam
Musi że trzeba ruszyć ekipą rzeszowską do Pyrlandii i rozruszać teren.
Oj myślę, że bylibyście niezłym katalizatorem. Zapraszamy może być ciekawie.
Musi....
Słowo się rzekło i zapraszam szanowne koleżeństwo na pyrlandzkie spotkanie. Chętnych zapraszam w sobotę o godzinie 17 do lokalu kontaktoweg (Coco Cafe w Poznaniu przy ul. Kramarskiej 3). Jest okazja do spotkania i pogadania w miłym towarzystwie oczywiście z otwartymi ramionami powitamy również inne regimenty goszczące na ziemi pyrlandzkiej.
Dwie miłe /tak mówią, chyba.../ osoby się stawią. Przyjadą z dalekiej Wildy
To faktycznie z daleka a że miłe to nie ulega wątpliwości. Czekam na następne zgłoszenia do środy włącznie bo jak nas się zbieże siła to trzeba będzie zamówić wydzieloną salę.
przyjąłem do wiadomości, spontanicznie wskoczę, o ile się uda
Oj, Barnaba niech się uda.
x2 ;)
Marku! chyba będziesz musiał zarezerwować tę małą salkę...Niestety zgubiłem numer telefonu do tego lokalu.
Pozdrawiam
Zamierzam dotrzeć i ja...pozdrawiam
No proszę jak miło. A i z przyjemnością będzie podejmować na pyrlandzkiej ziemi Długiego z lepszą połową. Jutro udam się osobiście aby salę zarezerwować.
Teraz nie osobiście, ale oficjalnie na forumie: jeszcze raz dziękujemy sympatycznemu długiemu i jego nie mniej sympatycznej małżonce za to, że specjalnie na nasze spotkanie przyjechali do Poznania taki szmat drogi. Obiecujemy, ze następnym razem pokażemy Wam kawałek Poznania. Na spotkaniu obecni byli: długi z małżonką, Pyra.57 z małżonką, bertrand236 z małżonką, Barnaba solo.
Pozdrawiam
eh, szkoda że już nie mieszkam w Poznaniu bo bym do Was tam dołączyła...
zawsze to na miejscu jak się jest to łatwiej... no i te moje weekendy no... ciągle zajęte:/
Jak można dojechać z Sopotu, to i z Wągrowca też... ;)
Pozdrawiam
Długiego z małżonką znam, Bertranda z małżonką znam, Pyrę z małżonką znam- rad bym jeszcze poznać Barnabę z solo.
Pozdrawiam!
P.
Przyjechaliśmy z lekkim wyprzedzeniem. Podróż do Poznania dzięki sporemu odcinkowi A1 i innych udogodnieniach, takich jak obwodnice, przebiegła bardzo sprawnie. Mając chwilkę wolnego przed spotkaniem obeszliśmy Rynek, zaglądając w zakamarki bocznych uliczek. A że pora była zdecydowanie obiadowa, zaglądaliśmy również do lokali. Najpierw Pikolo. Pamiętałem ten lokal jeszcze z czasów studenckich i przepyszne makarony. Jednak plastikowe talerze zniechęciły nas skutecznie. I w jednej z bocznych uliczek - cisza w porównaniu do gwaru na Rynku - zauroczył nas mały lokalik. Wnętrze całe w pęczkach lawendy, co odpowiadało jego nazwie. W karcie kilka dań z makaronem. Jemy... i niebo w gębie. Poprawiamy deserem.. szarlotka na ciepło z lodami... rewelacja. Skutkiem tego ledwie wstaliśmy od stolika. Dzwonię do Bertranda.., a On mi melduje, że nasz lokal kontaktowy to pierogarnia :/!@#$%^&*(*&^%$#@! Robimy jeszcze jedną rundę dookoła rynku w nadziei, że trochę nam ulży w żołądkach i damy radę pierogom. Niestety, skończyło się na piwie i kawie. Spotkania nie będę opisywał, bo co można napisać o serdecznej rozmowie przyjaciół? Niestety, ze względu na odległość powrotną (wcale nie krótszą od porannej) żegnamy się przedwcześnie obiecując sobie następne możliwie rychłe spotkanie, tym razem w Sopocie
Tak, tylko żeby poprawność nazewniczą zachować: byliście na Starym Rynku. :-)
Pozdrawiam
Szkoda, że nie zostaliście do dzisiaj bo w sobotę na rynku był dzień chleba a dzisiaj jest dzień wędlin i robią najdłuższą kiełbasę. Zgodnie z zapowiedziami ma mieć 0,5 km. Dzięki Długiemu i jego lepszej połowie w końcu Bertrandzie nie byliśmy monotematyczni. Bo tak się w większości wypadków składało, że jak spotkanie to tylko Pyra i Bertrand z lepszymi połowami.
Załącznik 25027Załącznik 25026
no wiem wiem... Wągrowiec jest blisko ;)
nie mogę obiecać poprawy ale się postaram poprawić ;)
a ja znam Pyrę... z małżonką (nie pamiętam dokładnie twarzy ale na pewno to była ona no nie;)) ) dzięki forumowej koszulce na szlaku...
i Barnabę solo znam... moje pierwsze Bieszczady w 2006 i zabraliśmy go na stopa.. w sumie to od niego dowiedziałam się o forum:)
Hej Pyrusy!
Jest duże prawdopodobieństwo, że 6 kwietnia będziemy w Poznaniu. Może byśmy się spotkali? Ha?
Kto przeciw? Nie widzę.
Myślę myślę... myślę.... muszę dograć jedną sprawę, jeśli dogram na sobotnie przedpołudnie to wieczorem przyjadę do Poznania i się pojawię a jak nie dogram to będę musiała trochę pokombinować...
Jak prawdopodobieństwo zmieni się w pewność że będziecie to daj znać :) będę myślała dalej co i jak
Sobota 16:30 Coco bar na Kramarskiej. Zapraszamy z Piskalem
Pozdrawiam
Bardzo fajnie było Was spotkać! Piskal z Julią powinni częściej do Poznania przyjeżdżać! :)))
Dziękujemy za bardzo pozytywny dzień w Poznaniu. Za to, że chcieliście się spotkać i nam towarzyszyć- Renatko, Magdo, Moniko, Robercie,Marku, Barnabo- Św. Marcin wam zapłać.
Zapraszamy na rewizytę.
A co do przyjazdu, to może w lipcu?
:-P
A w sobote odbyło sie sympatyczne spotkanie w Zbąszyniu. Trzy kobitki i ja :-)
Chwal się, a informacji nie łaska dać na forum. No chyba, że było to spotkanie zamknięte to sory.
Dla zainteresownych...
Może po świętach jakiś plener aby dożreć to co komu zostało? Ponoć na powietrzu apetyt ostrzejszy.
4-go lutego będziem my we Poznaniu. Miałby kto chętkę może na spotkanko gdziesik? Środek tygodnia, barbarzyński dzień, ale cóż. A aeroplan dopiero przed 10 p.m. ma wylądować.