-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Długo trwało to rozdmuchiwanie. Ale miło się dosiąść.
-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Dmuchnę i ja ;)
Może przegapiłem, choć staram się czytać dokładnie - była już ta operacja czy dopiero będzie?
-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Witam tych co się ponownie dosiedli. Zawsze uważałem, że monolog przy ognisku nie ma sensu. dyskusja ma sens. Na operację przyjdzie czas...
pozdrawiam
-
1 załącznik(ów)
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Dzień następny jest dniem objazdowym. Mkniemy do browaru. Tam mała degustacja. Browar mnie nie zachwycił. Na piwie specjalnie się nie znam (ale piję). Najbardziej smakowało mi piwo Rzeźnik. Cóż jednemu smakuje, to drugiemu tamto. Sympatyczny sklepik przy browarze. Jednak nie interesują mnie piwne gadżety. Widziałem i wystarczy. Potem Ustrzyki Dolne. Obiad obowiązkowo w barze Ewa. To już naszą tradycją jest jadanie obiadów w tym barze, kiedy jesteśmy w Ustrzykach. Jedzenie smaczne, okrzyk „Pomidorową proszę odebrać!!!!” przypomina mi czasy zaprzeszłe. Najlepsze lody w Ustrzykach są w Pizzerii Orlik. Kawa i lody po obiedzie to jest to. Potem wizyta u znajomego parkieciarza. Czas płynie bardzo szybko, zwłaszcza przy wodzie rozmownej. W końcu wyjeżdżamy do Wetliny. Renatka prowadzi.
-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Ja także się przysiadam.
A bar Ewa w Ustrzykach Dolnych - mistrzostwo świata!!! - Pyszne i tanie jedzenie, miła obsługa :)
-
10 załącznik(ów)
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Witaj i ogrzej się w ten jesienny listopadowy dzień. :smile:
Rodzina Polejów z samego rana postanowiła wspiąć się na górę na której stoi schronisko. My z Renatką mieliśmy inne plany ale nam nie wyszło. Po prostu postanowiliśmy dłużej pospać, ot co! Wyjeżdżamy do Czarnej, chcemy zobaczyć się z właścicielami Obamy. Spotkanie minęło w jak zwykle w bardzo miłej atmosferze. Dobrze się czujemy w tym domu. Okazuje się, że Gospodarze w tym roku obchodzą 20 lecie działalności w Czarnej. Z tej okazji dostajemy oficjalne zaproszenie na jubileuszowy wernisaż. Z przykrością stwierdzamy, że nie będziemy mogli w nim wziąć udziału, bo będziemy już w drodze do domu. Składamy na ręce Róży najserdeczniejsze gratulacje i życzenia dalszych sukcesów i wspaniałych pomysłów. W pewnym momencie widzimy, że pod cerkiew zajechała wycieczka. Żegnamy się z Różą i skorzystaliśmy z tego, że świątynia jest otwarta i weszliśmy do środka. Widać, że miejscowy proboszcz dba o cerkiew. Pani przewodnik krótko ale ciekawie przedstawiła wszystkim historie cerkwi. Po wyjściu z cerkwi trochę podyskutowałem z przewodniczką na temat cerkwi bieszczadzkich. W pewnym momencie powiedziała ona, że teraz jest otwarta cerkiew w Bystrem. Na tym dyskusja się skończyła. Jeszcze nigdy nie byłem w tej cerkwi wewnątrz. Trzeba wykorzystać tą okazję. Wsiadamy do karawanu i pomykam do bystrego. Istotnie cerkiew jest otwarta. Wewnątrz niewiele ludzi ja zwiedza. Okazuje się, że jest z nimi człowiek, który opiekuje się tą cerkwią i zbiera fundusze na jej remont. Działa on w strukturach Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Oddział Bieszczadzki. www.tonzbieszczadzki.pl Bogdan Augustyn 607089740, bo o nim mowa posiada tez klucze do tej świątyni. Wnętrze cerkwi robi przygnębiające wrażenie. Pusta, opuszczona, rozkradziona. Mam jednak cichą nadzieję, że skoro udało się uratować cerkiew w Łopience, to może tę w Bystrem też się uda….. W cerkwi znajduje się uratowana z Równi drabina. Niby nic, taka drabina i wiele osób przejdzie obok niej obojętnie. Warto zobaczyć. Po opuszczeniu cerkwi rzucam okiem na jedyne domostwo znajdujące się w jej pobliżu. A tam na podwórzu domu, w którym mieszka domorosły artysta leży smok/krokodyl? Do jego budowy użyto cokołu jednego z miejscowych krzyży. Ręce mi opadły! Zrobiłem fotkę i nawet chciałem ją wysłać do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Później sobie odpuściłem... Macie może jakieś swoje uwagi na ten temat?
-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Brak uwag. Trudno. Myślałem, że przy ognisku pogadamy sobie czasem.
pozdrawiam
-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Bertrand... nie gniewaj się... czytam z zainteresowaniem, ale jakie tu można mieć uwagi.... tak jak napisałeś ... "ręce opadają"...a może to jednak nie cokół...
-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Cytat:
Zamieszczone przez
bertrand236
Brak uwag. Trudno. Myślałem, że przy ognisku pogadamy sobie czasem.
pozdrawiam
Oj prowokujesz ?
Ale jak chcesz to Ci przywalę "uwagą"
Po co wkleiłeś powtórzone zdjęcie ikonostasu w wersji nieostrej ?
-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Po co wkleiłeś powtórzone zdjęcie ikonostasu w wersji nieostrej ?
W ramach dalszego przywalania: a czy którekolwiek z tych zdjęć jest ostre;-)
-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Cytat:
Zamieszczone przez
przemolla
Bertrand... nie gniewaj się... czytam z zainteresowaniem, ale jakie tu można mieć uwagi.... tak jak napisałeś ... "ręce opadają"...a może to jednak nie cokół...
Uważam, że to cokół..:-(
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Oj prowokujesz ?
Ale jak chcesz to Ci przywalę "uwagą"
Po co wkleiłeś powtórzone zdjęcie ikonostasu w wersji nieostrej ?
Chodziło mi o uwagi dotyczące krokodyla..
Każdą „uwagę" nawet krytyczną wezmę na klatę, wszak „Prawdziwa cnota krytyk się nie boi” :-)
Nie wiem dlaczego powtórzyłem zdjęcia. Ale niech tak już zostanie, dobrze? Przepraszam
Cytat:
Zamieszczone przez
Wojtek Pysz
W ramach dalszego przywalania: a czy którekolwiek z tych zdjęć jest ostre;-)
Nie wiem, nie znam się na tym. Już ktoś na tym forum, napisał, że z aparatem w ręce się nie urodziłem. I to jest prawda. Będę Was zawsze katował takimi zdjęciami bo innych nie robię. Mam nadzieję, że kiedyś je polubicie…
Pozdrawiam
-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Cytat:
Zamieszczone przez
bertrand236
(...)
Chodziło mi o uwagi dotyczące krokodyla..
(...)
Wiesz , mamy tu do czynienia z delikatną kwestią owegoż artysty. Jego życiorys tłumaczy pewne niekonwencjonalne zachowania.
Dam przykład.
Wiele lat temu pewien znany malarz imieniem Vincent obciął sobie ucho i nikt się nie zdziwił ..
-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
(...)
Jego życiorys tłumaczy pewne niekonwencjonalne zachowania.
(...)
obciął sobie ucho i nikt się nie zdziwił ..
Znaczy się w obu przypadkach za dużo absyntu?
Jeśli tak, to nie jestem zdziwiony, jeno smutny.
-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Cytat:
Zamieszczone przez
DUCHPRZESZŁOŚCI
Znaczy się w obu przypadkach za dużo absyntu?
Jeśli tak, to nie jestem zdziwiony, jeno smutny.
Ważne , czy dlatego, że obciął ucho, czy to, że za dużo absyntu, bo to mimo wszystko nie jest równoznaczne....;)
-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Bertrandzie, proszę odłóż brzytwę i pisz dalej.
Zdjęcia też poproszę, nawet te baaaardzo impresjonistyczne
-
3 załącznik(ów)
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Z Bystrego pojechaliśmy z Renatką na cmentarz, na którym został pochowany Zakapior o nazwisku Nabrdalik. Piękna rzeźba Chrystusa miała feler. Chrystusowi odpadła prawa noga poniżej kolana i palec u tej nogi. Ot praca drewna w zmiennych warunkach atmosferycznych. Drewno zapracowało i stało się to, co się stało. Poszedłem do pobliskiego sklepu, kupiłem odpowiedni klej i „opaskę uciskową”. Przystąpiłem do operacji chirurgicznej polegającej na zespoleniu kończyny dolnej Chrystusowi. Ku mojemu zadowoleniu wynik tej operacji przeszedł moje oczekiwania. Mam nadzieję, że Nabrdalik widział moją pracę i wstawi się za mnie u kogo trzeba. Zjedliśmy z Renatką obiad w „Szynku na Zamościu” – miejscu w którym prawdopodobnie podaje się najlepsze jedzenie w Bieszczadzie. Wieczorem pojechaliśmy do Polejów, aby uzgodnić wspólne plany na dzień następny, no i wypić to, co było do wypicia.
-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Doczekaliśmy tytułowej operacji. Wychodzi na to, że do bardzo dobrej znajomości drewna, doszła Ci jeszcze praktyka ortopedyczna. Bardzo przydatna w górach :)
Cytat:
Mam nadzieję, że Nabrdalik widział moją pracę i wstawi się za mnie u kogo trzeba.
Wydaje mi się, że sam operowany ma większe możliwości wstawiennicze ;)
-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Teraz Frasobliwy wygląda jakby złapał kontuzję w Biegu Rzeźnika ;)
Dobra robota!
I dobra relacja! :)))
-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
Teraz Frasobliwy wygląda jakby złapał kontuzję w Biegu Rzeźnika ;)
...
Po operacji musiała być rekonwalescencja dlatego, taki widok. opaska uciskowa zrobiona z taśmy izolacyjnej zdała egzamin. Noga goiła się szybko...
Pozdrawiam
-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Cytat:
Zamieszczone przez
bertrand236
(...) Piękna rzeźba Chrystusa miała feler. Chrystusowi odpadła prawa noga poniżej kolana i palec u tej nogi. Ot praca drewna w zmiennych warunkach atmosferycznych. Drewno zapracowało i stało się to, co się stało. Poszedłem do pobliskiego sklepu, kupiłem odpowiedni klej i „opaskę uciskową”. Przystąpiłem do operacji chirurgicznej polegającej na zespoleniu kończyny dolnej Chrystusowi. (...)
Doktorze, gratulacje za pomysł i wykonanie! Fama już poszła po Bieszczadach, że sezonowo pojawia się tu znachor-uzdrowiciel ;) Ja się ustawiam w kolejce do kuracji ziołoleczniczej, dobrze przyswajam Jägermeister a i Absyntem się nie brzydzę :)
-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
Doktorze, gratulacje za pomysł i wykonanie! Fama już poszła po Bieszczadach, że sezonowo pojawia się tu znachor-uzdrowiciel ;) Ja się ustawiam w kolejce do kuracji ziołoleczniczej, dobrze przyswajam Jägermeister a i Absyntem się nie brzydzę :)
Za gratulacje dziekuję! Oczywiście będziesz następny. W niektórych przypadkach zawijam taśmą izolacyjną usta... Taśma izolacyjna czyni cuda!
P.S. Cieszę się, że Ci pomogłem. Którą miejscówkę wybrałeś? Pierwszą, czy drugą?
-
10 załącznik(ów)
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Z samego rana spotykamy się przy sklepie. Robimy zakupy i jedziemy na Przełęcz. Ale nie na tą na której stoi pomnik Harasymowicza. Jedziemy na tą drugą przełęcz. Wiele ludzi gna na północ, a my wykupujemy bilety do lasu i idziemy na południe. Wraz z nami idzie więcej turystów. Myślę, że większość z nich wybiera się na górę z obeliskiem. Nie żeby nieśli obelisk, tylko, że na górze stoi obelisk. J Dochodzimy do chatki i robimy sobie odpoczynek. A co? Niech ludziska idą do przodu. Ostatnia okazja, żeby w spokoju zrzucić z siebie w spokoju nadmiar płynów. W końcu ruszamy. Najpierw droga wspina się lekko, a później dosyć ostro. Starsi z nas sapią jak lokomotywy. Serca nam walą jakbyśmy biegiem zdobywali tą górę. Co chwile robimy odpoczynek. Idąc i odpoczywając ca przemian dochodzimy do wniosku, że nikogo nie wyprzedziliśmy. Nie przyjechaliśmy jednak się tu ścigać, a wypoczywać… tak, tak wypoczywać! Pot z nas się leje, mamy mroczki przed oczami z wysiłku, ale wypoczywamy! Są ludzie, którzy takiego wypoczynku nie zrozumieją. My jednak z każda kroplą potu, z każdym sapnięciem posuwamy się do góry. W końcu las się przerzedza i wychodzimy na łąki, które tutaj wzięły nazwę od niejakiego Jędrka Wasielewskiego. Teraz dla odmiany wieje wiatr. Trzeba się ubrać, żeby heksenszus nas nie dopadł. Jeszcze trochę, jeszcze parę kroków i jesteśmy na małej górze. Podziwiamy widoki, które wyłaniają się spoza chmur. Za to wypijam ciecz z metalowej puszki. Jest dobrze, przychodzę do siebie. Kieruję wzrok ku dużej górze i ku swojemu zaskoczeniu słyszę swój własny głos: „kto idzie ze mną na dużą górę”. Entuzjazmu nie było żadnego. Tylko Ania się zerwała do marszu. Reszta postanowiła wypoczywać. Poszliśmy z małej góry na dużą nie jest daleko. jak tam doszliśmy to strasznie wiało i tak jakby zaczynało kropić, wiec szybko wracamy do swoich.
Załącznik 39293Załącznik 39292Załącznik 39291Załącznik 39290Załącznik 39286Załącznik 39289Załącznik 39288Załącznik 39287Załącznik 39295Załącznik 39296
-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
Doktorze, gratulacje za pomysł i wykonanie!
Ja oczekuję, że opowiadanie jeszcze się nie skończyło. Nie znalazłem (przegapiłem?) nigdzie dowodu na tytułowe "bez blizny";-)
-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Wojtku nic nie przeoczyłeś, ale najpierw musimy zejść z małej góry...
Pozdrawiam
-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Cytat:
Zamieszczone przez
bertrand236
P.S. Cieszę się, że Ci pomogłem. Którą miejscówkę wybrałeś? Pierwszą, czy drugą?
Nie pamiętam która to która, ale pamiętam, że u Pana Być.
Cytat:
Zamieszczone przez
bertrand236
...najpierw musimy zejść z małej góry...
Dawaj dalej, wszak z górki na pazurki :)
-
10 załącznik(ów)
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Oni cały czas się byczyli. Podczas kiedy my z Anią odpoczywaliśmy reszta towarzystwa dyskutowała o sposobie powrotu do cywilizacji. Hania i Renatka postanowiły wrócić ta drogą, która przyszliśmy. Reszta towarzystwa postanowiła wracać przez Armat. Niby dłuższa droga ale bardziej widokowa. Pożegnaliśmy się czule i poszliśmy w swoje strony. Niebo trochę, ale tylko trochę pojaśniało. Szło nam się dobrze poprzez łąki i polany. Natomiast w lesie szło nam się źle. W lasach rozchodził się przykry zapach. Nie był to zapach niedźwiedzia ani innego zwierza. Ten smród to uryna. Ja rozumiem, że czasem trzeba wydalić z siebie nadmiar płynów, ale można odejść kawałek dalej od ścieżki. Nie był to smród wydzielany tylko przez urynę ale także przez… sami wiecie. I te wszędobylskie chusteczki higieniczne i inne papiery służące do… sami wiecie. Szybko przechodziliśmy przez las, żeby być na świeżym powietrzu z ładnymi widokami. Niby nie sapię, niby się nie pocę, ale zaczynam odczuwać zmęczenie. Po drodze stała wiata przy której ochoczo zlegliśmy. Tam dosyć długo odpoczywaliśmy. W końcu trzeba było powstać i maszerować dalej. Kiedy dotarliśmy do schodów wiedziałem, że już niedaleko. Jeszcze kilka minut i widzimy Renatkę i Hanię, które po nas podjechały. Renatka powitała mnie puszka zimnego złocistego napoju. Prawda, że mam kochaną żonę? Piję browarek i zdejmuje buty. Od razu mi lepiej. Jedziemy na obiad do baru, który jest z drugiej strony miejscowości. Dają tam smacznie jeść. Ala jest przeszczęśliwa, bo serwują tam duże i smaczne schabowe. Po obiedzie się rozstajemy. Wracamy na kwatery. Na kwaterze dostaję dreszcze i temperaturę. Renatka mocno się zaniepokoiła. Ale naszło mnie to od wysiłku. Już wiem, że Bieg Rzeźnika nie jest dla mnie ;-)
-
8 załącznik(ów)
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Rano budzę się zdrów jak ryba ale postanawiamy z Renatką, że my się relaksujemy nad rzeką. Poleje poszli na Jaśkowa Górę. Dopóki się nie rozpadało wypoczywaliśmy nad rzeką. Potem pojechaliśmy do Mrówki i tam spotkaliśmy się z Barnabą. Spędziliśmy tam jak zwykle sporo czasu, bo trzeba było obrabiać d..y wszystkim znajomym i nieznajomym też. Później wizyta w centrum metropolii. Z plakatu dowiadujemy się, że jutro odbywać się będzie w metropolii festiwal Natchnieni Bieszczadem. Wiemy już co będziemy robić wieczorem dnia następnego. Oczywiście musieliśmy tez pójść na cmentarz zdjąć Chrystusowi opatrunek z nogi. Noga Chrystusa się zrosła prawie nie pozostawiając blizny. Teraz wybiegam przeszło rok do przodu (jesień 2016), noga Chrystusa nadal nadaje się do gry w piłkę. Byłem z siebie bardzo dumny. W drodze powrotnej na kwaterę jemy pyszny żurek w nowo otwartym barze w Wetlinie. Wieczorem u Polejów narada co do jutrzejszego dnia. Zdążyliśmy na kwaterę przed 22:00.
-
8 załącznik(ów)
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Dzień Ostatni
Z rana postanawiamy sprawdzić, czy w Jaśkowie czasem jasiek nie przebywa. Polej się na to nie pisze ponieważ twierdzi, ze skoro kilkakrotnie dzwonił do Jaska i ten nie odbierał telefonu, to zapewne nie chce utrzymywać kontaktu. Ja jestem jednak uparty i nie rezygnuję. W Jaśkowie skręcamy w stokówkę i oczom nie wierzę. Przed domem stoi auto osobowe. Nie jest to Jaśkowa „Biała Strzała”. Nic to sprawdzamy, kto jest w domu. W pewnym momencie na tarasie pojawia się Jasiek. Z radością, z jaką naprawdę trudno się spotkać (no chyba, że pojedzie się do Sopotu do długich) powitał nasze skromne osoby. Okazało się, że przyjechał na parę dni ze swoim synem, też Jaśkiem (będę go nazywał Jasiątkiem). Jasiątko puki co przebywało na piętrze. Obopólnej radości ze spotkania nie było końca. Obgadaliśmy, a jakże wspólnych forumowych znajomych – w tym i Polejów. Jasiek pochwalił się tym, że z rurectwa w domu cieknie aqua. Urzekła mnie pólka w łazience. Sprawił się chłop. Niema to tamto. Poczęstował nas świeżo zebranymi jagodami, którymi zajadała się zwłaszcza Renatka. Po jakimś czasie pojawiło się Jasiątko. Najpierw ostrożnie, z pewna dozą nieśmiałości okrążył domostwo, ale potem się przełamał i przyłączył się do naszego towarzystwa. Jasiek ma naprawdę wspaniałego syna. Czas szybko płynie w dobrym towarzystwie. Ani się spostrzegliśmy i trzeba było wyjeżdżać. Obiecaliśmy jeszcze w tym roku odwiedzić Jaśkowy dom. Obiad w nowym barze w Wetlinie. Potem jazda nad Gryzoniowe Jezioro. Ot tak, żeby napatrzyć się na wodę i górę stojącą za nią. Gryzoni jak zwykle nie widzieliśmy. Jak już się dostatecznie napatrzeliśmy postanowiliśmy sprawdzić jak tam noga Chrystusa. Okazało się, że jestem niezłym chirurgiem, bo blizna na nodze bardzo mała zastała. Można rzec, że jej nie ma. Potem pożegnania z Panią Krysią z „Czarnego Kota”, bardem Bieszczadu. Następnie udaliśmy się na duży plac w okolicy „Głazu Fredry” aby posłuchać koncertu „Natchnieni Bieszczadem”. Jesteśmy przed rozpoczęciem, więc możemy sobie uciąć krótką rozmowę z „Łysym”, który będzie niebawem występował. Koncert był udany, poezja śpiewana i piosenka turystyczna. W trakcie koncertu dzwonię do „pewnej Poetki” aby pochwalić się, że słuchamy Jej tekstów tym razem jednak nie recytowanych, a śpiewanych. W pewnym momencie zdajemy sobie sprawę z tego, że natychmiast musimy wracać. Po dojechaniu do „Alkowy” okazuje się, ze Gospodarz czeka na nas przy bramie i zaraz za nami ją zamyka. Jest 22:07.
Rano podjeżdżamy do Polejów aby się pożegnać. Poleje byli na koncercie w „Bazie ludzi z mgły”. Wyszli z koncertu zdegustowani, żałowali, że nas nie posłuchali i nie przyjechali do Cisnej. Po pożegnaniu się z Polejami podjechaliśmy do Słodkiego Domku na ciacho. Potem długa, długa droga do domu.
Koniec
P.S. Po przyjściu do pracy okazało się ze muszę po 20 latach rozstać się z firmą w której pracowałem…. L
-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Cytat:
Zamieszczone przez
bertrand236
(...). Potem długa, długa droga do domu.
Koniec
P.S. Po przyjściu do pracy okazało się ze muszę po 20 latach rozstać się z firmą w której pracowałem…. L
Koniec ???
Jaki koniec ?
Mam nadzieję , że już planujesz przyszłoroczny wyjazd i zastanawiasz się kogo tym razem spotkasz ze znajomych w tej sympatycznej krainie. Bo zawsze takie spotkania zostają długo w pamięci.
-
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
A i noga Frasobliwego pewnie też wymaga cyklicznych kontroli lekarskich - tak na wszelki wypadek ;)
-
2 załącznik(ów)
Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Koniec ???
Jaki koniec ?
Mam nadzieję , że już planujesz przyszłoroczny wyjazd i zastanawiasz się kogo tym razem spotkasz ze znajomych w tej sympatycznej krainie. Bo zawsze takie spotkania zostają długo w pamięci.
Byłem w ubiegłym roku, byłem już i w tym.:grin: Od autentycznego zakapiora spotkanego w lesie dostałem w prezencie flaszkę. Wyobrażacie sobie to?
W czerwcu będę na weselu w Bieszczadzie. Już się cieszę!
Pozdrawiam
- - - Updated - - -
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
A i noga Frasobliwego pewnie też wymaga cyklicznych kontroli lekarskich - tak na wszelki wypadek ;)
Kontrola z kwietnia 2016. Uważne oko zauważy na grobie 2 sikorki :-D
Pozdrawiam