No i już pojechałęm...musze do Zakopca w piątek brrrrrrr ;-(
Wersja do druku
No i już pojechałęm...musze do Zakopca w piątek brrrrrrr ;-(
Jak Bozia da i zawieją sprzyjające wiatry to może i ja pojawię się na tegorocznym KIMB-ie.
Na 99 % jadę w piątek w godzinach przedpołudniowych a wracam w niedzielę , jadę sam samochodem.
Ruszam w trasę już za ,4 godziny a w Sękowcu będę jutro ok.południa.Tak jakoś udało mi się zdobyć wolne w tym terminie ;-)
Diabeł i Kurdybanek - dobrze będzie Was znów widzieć!
Jeśli ktoś ma gitarę to fajnie by było jakby wziął bo może nie być nikogo z gitarrą :>
Ja tez jestem juz w Sekowcu ,domek nr.10.
Łudziłem się, że może w sobotnie południe dołączę do koleżeństwa na Dwerniku Kamieniu. Niestety, choć urlop wzięty, to nieprzewidziane okoliczności uniemożliwiły mi wyjazd.
Nie wiecie czy będzie Manio?
Nie będzie Mania gdyż jest daleko :) Nie zapowiada się żadna gitara chyba że ktoś nowy się zdecyduje i zabierze do czego zachęcam :)
KIMB się odbył. Nie wiem co prawda jak się zakończył bo po filmach musiałem wracać do domu (dziś u mnie dzień roboczy) ale powitanie, prezentacje, wręczenie nagród (wszyscy nagrodzeni byli obecni!) i zapowiedziany seans filmowy ("Wolna Sobota" i "Hasło" oraz film dokumentalny o parku konnym, w którym KIMB się odbywał) się odbyły. Miejsce jest bardzo ciekawe i klimatyczne, gospodarze mili, kawa doskonała, ciasta pyszne, filmy ciekawe - z tych KIMBów, które widziałem, to był chyba najciekawszy. Piskalowi należą się podziękowania za organizację, mam nadzieję, że rozpoczęte po filmach ognisko było co najmniej równie ciekawe jak część poprzedzająca.
Nawet zdjęcie grupowe zrobiłem, ale stosunek do wieszania gąb na forum mam jaki mam więc go nie zamieszczę :twisted: Jak się ogarnę to wyślę zdjęcie obecnym na KIMBie (nawet nie sprawdzałem jeszcze czy wyszło), a nieobecni... niech przyjadą za rok :mrgreen:
Mam takie nieśmiałe pytanie... śpiewy były?... gitara była?
Jak się zaczynało ognisko ja musiałem się zwijać, dziś o 8oo meldowałem się w pracy. Jak się ognisko rozwinęło nie wiem, trzeba zaczekać aż wrócą następni.
Śpiewów ani gitary nie było co było jedynym minusem ale w sumie i tak było fajnie :) O sorki -zaśpiewana została tylko 1 piosenka i to przeze mnie solo -piosenka Wojtka Pysza :D :D :D To było już jakoś po godz 2 a może przed 3? Sytuacja z tym związana była przekomiczna :D Stwierdziliśmy z Piskalem że chcemy zaśpiewać piosenkę Wojtka, udało się nawet z głowy przypomnieć 1/3 tekstu ale chcieliśmy zaśpiewać całą. Więc wybraliśmy się do Wojtka. (Przepraszamy za pobudkę w środku nocy!!). Piskal zapukał w namiot i nieśmiało powiedział że prosimy o tekst jego piosenki. Po cichu spod namiotu, po ziemi wysunęła się wyczekiwana kartka :D :D Ognisko trwało do 3:30. Ja je rozpaliłam oraz zgasiłam -niczym westalka a może stalker bo nie pamiętam o co w końcu chodziło ;p
Fajnie było spotkać się z wieloma osobami oraz poznać nowe osoby! Dzięki Wam za przybycie :)
To był mój pierwszy KIMB i jestem rad że udało mi się być na nim.
Bardzo dziękuję wszystkim których tam spotkałem i poznałem.
Jimi
https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j...IKG3J0Fsv6N6QQ I chyba wszystko jasne :-)
Diabeł-1410 .Przeczytałem ,ten opis na wikipedi i troszkę się przeraziłem ,wszak to bardzo przemiła dziewczyna i jeszcze po górach spaceruje z plecakiem ,który waży chyba tyle co i ona.Obawiam się tej kary za zgaszenie ognia ,może uznajmy ,że skończyła szanowna Jimi po prostu 40 i poszła z roboty.
Ciesze się,że mogłem uczestniczyć w tym spotkaniu,poznać Was i jeść kiełbasę z jednego ognia. Nie udało mi się dołączyć do niedzielnej wycieczki,ale kiedyś się uda :).
Zapomniałem przekazać przed KIMBem (lepiej późno niż wcale) - Pozdrowienia dla Kimbowiczów od Krzyśka z Galerii Barak.
Diable,to było tak :
-Bartoszko jestem.-Janek Pradera...Co by to było panie Bartoszko jakby dróg nie było? I tych żelaznych jak to mówią i tych wyjeżdżonych i tych wychodzonych?-Jakby dróg nie było? Eeeee... co żeś pan. Ja to ze wsi jestem. Jak tylko pamiętam drogi zawsze były. No bo jakby ludzie do ludzi jeździli? Na wesela, że ślubów, a do sklepu i do wójta, do kościoła, wozy z żytem z kartoflami, którędy? Jakby dróg nie było? Pan to chyba miastowy, że o takie rzeczy pyta? -Nie za bardzo. Więcej drogowy niż miastowy....I co to jest ta droga? La strada jak mówią.-Panie Janku. Co to jest droga to najlepiej dowiedzieć się nogami. A już obowiązkowo bosymi. Dobrze przy tym aby piach nie był ot taki sobie ale gorący albo zimny jak w listopadzie w przymrozek i żeby nogi młode były, stare kopyta mało czują. Dobrze, żeby na tej drodze jakaś kałuża była. Kamień. Korzeń. I skaleczyć palec albo piętę odbić oooo....żeby poznajomić się z drogą dobrze to trzeba hen w inne strony iść...iść ...iść. Pomylić się na rozstaju. Wejść w dzikie chaszcze.
I ja bardzo dziękuję za spotkanie. :)) Kilka lat wcześniej byłam na jednym z KIMBów tak trochę "przejazdem" chyba tylko kilkanaście minut. Teraz udało się kilka godzin (rankiem trzeba było wracać niestety na północ), może kiedyś uda mi się jeszcze być do końca. Miejsce fantastyczne. Dobry wybór Piskalu! Pozdrawiam serdecznie wszystkich obecnych. I jeszcze raz dziękuję za "Powsimordę" i upominki!!! :grin:
Rano udało mi się jeszcze zamienić przez balkon kilka słów z Jurko, zanotować że Sławek oddał czajnik :mrgreen: i stwierdzić, że ten minięty na drodze rowerzysta to chyba był Wojtek Pysz (ale już za późno było na pożegnalne machanie bo Wojtek zniknął za zakrętem).
Wielkie dzięki dla Organizatorów i Gospodarzy.
I jeszcze tylko zapytam - czy bilety to jedyny koszt, czy były może jakieś dodatkowe koszty. Bo zapomniałam zapytać na miejscu.
Piskalu - ujście Hulskiego potoku do Sanu, Młyn w Hulskiem, Ryli, Krywe to niezwykłe miejsca. Cieszę się, że niedzielna wyprawa doszła do skutku. Pozwoliłem sobie zamieścić te zdjęcia - w końcu wszyscy to KIMB-owicze.
Było bardzo miło . Pozdrowienia dla Wszystkich Kimbowiczów !
To wielkie przeżycie pokazać w domu fragment niedzielnego spaceru w takim wyborowym towarzystwie!Dzięki Marcus
Ognisko nie zgasło do godz.4oo.Chociaż było zagrożone kiedy lis podszedł do nas na odległość 15 m a Jimmy go odpędzała pokazując kolejne swoje oblicze.Ciekawe że reszta dalej prowadziła swoją narrację pilnując swego napitku zamiast ognia.Zgroza
Nieobecny, ale wdzięczny chciałbym serdecznie podziękować wszystkim zaangażowanym w akcję Powsimordową :-) Specjalne podziękowania dla Długiego, który w trybie nadzwyczajnym ogarnął ekspresowo sprawę nagród z wręczeniem włącznie. Do zobaczenia (mam nadzieję) na wręczaniu za rok!
A póki co wrzućcie jakieś fotki z KIMB-u, człowiek przynajmniej ekran pobliże :p
Ja też się melduję. Dopiero co wróciłem. Gospodarze bardzo zadowoleni. Przecież KIMB to nie ma to tamto.Później wrzucę kilka zdjęć.
Wrzucam kilka zdjęć. Przepraszam za słabą jakość, ale przy takim świetle, tak mój telefon robi. Niestety nie mam, jak Jimi rzuca się na lisa.
Bardzo to mi się w tym roku podobało, że była sporo nowych kimbowiczów. Tak trzymać.
Załącznik 40624
KIMBowicze pewnie nie będą mi mieli za złe jeśli poproszę o nie zawieszanie mnie i osób, które na KIMB przyprowadziłam w galerii poKIMBowej. Niech obraz będzie na żywo i nie dryfuje w cyberprzestrzeni. :wink: Wirtualnie niech pozostaną literki. Z góry dzięki. :))
Przepraszam Piskala i Wszystkich śledzących relacje poKIMBowe za moje zdjęciowe marudzenie. Przeze mnie wypadła zbiorowa fotka zrobiona przez Piskala. Wstawiam ją więc ponownie nieco tylko okrojoną.
Drugi KIMB zaliczony i jak najbardziej udany. Była to też okazja do poznania wielu nowych osób, gdyż ze składu z poprzedniego KIMB-a rozpoznałem tylko 4 może 5 osób. Brak grajka nie był szczególnie dokuczliwy, można było za to posłuchać jak śpiewa a capella lisia zaklinaczka ;-). Dziękuję wszystkim przybyłym za mile spędzone wspólne chwile.
Mam podobną ocenę. Nie było fajerwerków,jednak nie był to czas przespany.Przypominam z wielką nieśmiałością o wysuniętej przez Ciebie propozycji spotkania pokimbowego grupy kujawskiej.Trzeba kuć póki nie wygasło ognisko z lisem przy Końkrecie.
"Drużyna Pierścienia" :grin: schodzi do Nasicznego w przedkimbowe popołudnie:
Załącznik 40714
Ech po raz pierwszy od 12 lat nie było mnie na KiMBIE :-(
Mam nadzieję z było to ostatni raz :-)
Ognisko KIMB-owe już dawno wygasło.Jednak wiedziony wspomnieniami wnoszę o zmianę nicku Jimi na Tańczącą z lisami.Pierwszy raz w życiu widziałem kogoś z takim zapałem biegającego za lisem.A te okrzyki :-) bezcenne
Za tydzień będziemy obchodzić 2-gą miesięcznicę XV KIMB. Jest w Polsce moda na miesięcznice. :-)
Czas szybko biegnie a jego upływ sprzyja zadumie, refleksjom. Fajnie jest tak się spotkać, choćby na kilka godzin, całkowicie różnym ludziom, których często wiele dzieli a tylko Bieszczady łączą.
Jak długo to potrwa? Oczywiście, że do końca Świata, a nawet o jeden dzień dłużej. Bo to nieprawda, że „idea KIMB” się przeżywa, zużywa. Jest być może tak w opinii niektórych osób, ale ciągle pojawiają się nowi uczestnicy tej naszej imprezy, a i starzy, w tym owi malkontenci – też nawracają i nawracają się.
Odnośnie XV KIMB – nie przypuszczałem, że w „Końkrecie” okaże się on tak udany. Przyznaję, że pomimo corocznych pobytów w Zatwarnicy, byłem w tym dawnym końskim obiekcie pierwszy raz. Bardzo mi się tam podobało. Filmy jak filmy, ale jaka wspaniała sceneria lokalu! I jaka smaczna herbata i kawa – przyrządzane wg własnych tajemnych receptur!
W tym roku zawiedli Manio i Jego gitara. Mam nadzieję, że był to tylko jednorazowy „wypadek przy pracy” i w przyszłym roku znów, przy Jego prowadzącym głosie oraz gitarowym akompaniamencie, wspólnie zaśpiewamy „Chryzantemy złociste”. :-)
Dla mnie osobiście XV KIMB był ważnym elementem tegorocznego wiosennego pobytu w Bieszczadach, co upamiętniłem (tekstem i zdjęciami) tu:
http://bieszczadzkieforum.pl/bombard...nie-t2316.html
PS
Cholernie żałuję, że przedwcześnie opuściłem ognisko i nie zdążyłem sfotografować lisa.