no i poszliśmy ale było pięknie .....
Wersja do druku
no i poszliśmy ale było pięknie .....
Trudno i tak jest ślicznie;-))
Aga no jak poszliście na NASZ Świdowiec to nic dziwnego;-)))
Po traumatycznych przeżyciach na ostatnim RIMBie przestałem jeździć w góry. Do wczoraj. Przezornie wybrałem się w ludne okolice (tam gdzie mostki i barierki), zabuliłem 16zł za parking i bilet i z lżejszym portfelem wydrapałem się na szczyt świata. Ławki kapkę przeszkadzały w kadrowaniu ale jak już wlazłem to pasowało choć ze dwa zdjęcia zrobić.
http://www.bmiller.pl/forum/2010/zachod_kolor.jpg
Liche to, bez ducha i polotu, a co gorsze chyba mi wywiało resztki zdrowego rozsądku bo chwilę później zobaczyłem dwa wieloryby. Małego i dużego. Na niebie...
http://www.bmiller.pl/forum/2010/zachod_kolor_2.jpg
Trauma po RIMBie jednak nadal mnie nie opuszcza :-|
Nie wiem czy to Cię pocieszy, ale ja też widzę dwa wieloryby, no w końcu po RIMBie jesteśmy;).
Troszku tak, zawsze to lepiej cierpieć w towarzystwie :wink:
Ba! powiem więcej, że jakaś terapia grupowa nam się należy... :razz:
Ps. Twoje fotki łykam na początek i inne relacyje całkiem udane, ale to za mało, dużo za mało...;)
Coś mi się wydaje, że don Enrico już nam terapię szykuje :wink:
Co do "zamałości" to przeżywam obecnie Twórczy zastój - większość zdjęć kasuję zaraz po zrobieniu, dzięki czemu oszczędzam Wam sporej dawki szmiry i kiczu. Jak tutaj:
http://www.bmiller.pl/forum/2010/zachod_kolor_3.jpg
Po cichu liczę jednak na zimę - ona mnie twórczo wyzwoli :twisted: Co prawda na forum obowiązuje teoria, że najpiękniejsza w górach jest jesień, ale ja się z tym nie zgadzam. Od małego szkraba uwielbiałem książki Centkiewiczów i zauroczenie zimą cały czas mnie trzyma :-)
PS: ale mam dziadowski obiektyw.
Tak, tak - Ty też jesteś przewidziany na poRIMBaną kozetkę :mrgreen: