Browar, zdaje się coś sobie życzyłeś na odtajanie mózgu, ależ bardzo proszę!:-P
Wersja do druku
Browar, zdaje się coś sobie życzyłeś na odtajanie mózgu, ależ bardzo proszę!:-P
Nie jest ci to Empetrum nigrum?
Jest mi to bażyna czarna!
Brawo Browar! wiosna Ci sprzyja;-)
Browar miał 50:50 szansy trafić we właściwy gatunek, chociaż juz samo rozpoznanie rodzaju czyli bażyny było sukcesem.
Według mnie sprawa tej zimozielonej krzewinki jest trudna, podzieloną ja na dwa gatunki, przy czym czarną przypisaną do północnej Polski, a obupłciową do wysokich gór. A w Bieszczadach mamy obie...takie miłe połączenie dwóch krańców kraju:)
Na torfowiskach " Wołosate" i w dolinie górnego Sanu "Tarnawa" występuje bażyna czarna, natomiast na połoninach - obupłciowa - morfologicznie obie bardzo podobne...Powiem szczerze, nie mam jeszcze takiego opatrzenia, żeby je odróżnić. Ponoć listki mają być węższe, a łodyżki dłuższe i raczej czerwone niż zielone ( u czarnej).
Ze względu na zagrożone środowisko jest to rodzaj zapisany na Czerwonej liście roślin i grzybów polskich, czyli tych ginących.
Owoce przypomnające czarne jagody, mimo wartości odżywczych są trujące.
"Owoce bażyny pozwalają przetrwać w dziczy. Jeśli jesteś w lesie zmęczony i spragniony, wystarczy zjeść dwie garście owoców. Siły szybko powrócą..." taki cytat z pewnej bajki... "Owoce... soczyste, jadalne pestkowce..." - to cytat z innej knigi.
Jadłem wiele razy i żyję, pierwszy raz słyszę, że trujące. Skąd to wytrzasnęłaś? Natomiast stwierdzenie że mimo wartości odżywczych są trujące jest jakieś takie dziwne. Każdy owoc ma jakieś wartości odżywcze...
Jak to skąd wytrzasnęłam? z internetu;-)
A tak serio to znalazłam sprzeczne informacje na temat "jadalności" bażyny.
Zaspakaja pragnienie, gdyż pestkowce są soczyste, ma witaminy i sole mineralne (dlatego odżywcze), ale gdzieś przeczytałam, że ze względu na zawartość kwasu ursolowego, rutyny i kwercetyny, substancji o znaczeniu farmakologicznym, nie są wskazane do spożywania w większych ilościach. Nie można ich jeść bezkarnie tak jak owoców czarnej, czerwonej borówki czy żurawiny (informacja dla dociekliwych do sprawdzenia - w literaturze, nie na sobie;-)
Masz rację, że określenie "trujące" nie jest adekwatne, choć i takie znalazłam w książce "Rośliny" pod red. Sudnik-Wójcikowskiej wyd. MULTICO.
A jeśli chodzi o wartość odżywczą owoców to zależy ona od strategii rozsiewania. Poza nasieniem, które musi odżywiać zarodek.
Bo te suche roznoszone przez wiatr czy czepiające się sierści to nie muszą być smaczne i pożywne;-)
Wartości odżywcze nie mają nic wspólnego ze smakiem... W dużych ilościach wszystko szkodzi... Dlatego ta informacja, że bażyna jest trująca to jakiś zonk.
A...dawne opowieści!:grin:
Mam takiego faworyta, którego lubię cytować...
Ksiądz Jan Kluk (1739-1796), wszechstronny umysł, przyrodnik, roślinki w małym paluszku, również zwierzęta, geologia, mineralogia, filozofia...umiejętności rysowania i rytowania (pewnie miał ich jeszcze więcej - tych zdolności i talentów:)
Kluk o bażynie pisał tak „ …pospólstwo iagod zażywa na pokarm, lubo wabiącey przyjemności nie maią, i obfite ich zażycie głowy zawraca…”
Tak więc, Marcin uważaj!;-)
Jan Krzysztof Kluk, Dykcyonarz roślinny, w którym podług układu Linneusza są opisane rośliny nie tylko krajowe dzikie, pożyteczne, albo szkodliwe ... T. 1 - T. 3, Warszawa 1804-1805
Kasiu według niektórych borówka bagienna też mdli... Ksiądz i botanika to podejrzane ;) W mitologii chrześcijańskiej rośliny nie zawsze miło się kojarzą - jabłko, tudzież dary Kaina... nawet kąkol
Marcin, zaprawdę powiadam Ci, porzuć uprzedzenia i obiektywnie sądź...;-)
Gość rzeczowo opisał ponad 1500 gatunków roślin, owszem w języku staropolskim, ale cechy roślin są dość wiernie przekazane wraz z ciekawostkami, Ty zaś nawiązujesz do alegorii biblijnych...choć to też jest jakieś źródło wiedzy o gatunkach (ładne kilkadziesiąt) i ich znaczeniu w tamtejszej epoce, niektóre z nich trzeba tylko zidentyfikować.
Dalej zaś, przykładowo wspomniany przez Ciebie kąkol...dzięki środkom chwastobójczym dziś praktycznie jest rośliną rzadką i ginącą...przypuszczam, że nawet w Bieszczadach nie rośnie;-)
I na koniec, borówka bagienna, wzbudza mój apetyt na dogłębne badania – przede wszystkim organoleptyczne;-) bo już mam dość powtarzanych po sobie cytowań o wpływie pyłku bagna zwyczajnego na ludzkie doznania po dosłownym obżarciu się jagodami...
Skoro jest to ludowa „pijanica” to musi tkwić w tym coś głębszego;-) i zamierzam bliżej poznać jej skład chemiczny!:)
Z pozdrowieniami,
maciejka.