obawiam się, że wyszło coś w postaci ...TERPENTYNY:mrgreen: !! też kiedyś coś takiego mi wyszło ..i wylałem w czorta :twisted: nie dało się tego spożyć
Wersja do druku
.... Jimi... syrop też robię od lat tak jak piszesz i jest git... nalewkę zacząłem robić w maju... na początku syrop, który lekko zalałem alkoholem, a pędy które zostały zalałem 70% spirytusem i po miesiącu połączyłem te dwie substancje... stały przez pewien czas razem w słoju i dzisiaj je odciągałem, żeby lepiej wyklarować.... zlałem do butelek i już nie jest tak czarne, ale smaku syropu nie ma tylko żywica spotęgowana spirytusem... no słodka żywica... na próbę część filtruję przez filtr od kawy, ale tempo jest tak wolne, że pewnie na mocy straci... coś jak tomas pablo pisze... terpentyna...
Przemola - nie wiem (gdzieś czytałem) , że to jednak może być nie dość zdrowe ( owszem -bywają tacy co wszystko piją ,nawet lepik !:mrgreen: ) .Ja miałem-jak pisałem -podobnie..nie wiem , co schrzaniłem , póżniej wychodziło OK
Jako, że nalewka z aronii wyszła, z tego zmodyfikowanego bertranda przepisu, przednia a i smak ma niebłahy, a i nabrała fajnego koloru, a i fajnie ją się pije "od święta" po jednym kieliszku (zostało jej jeszcze całkiem sporo bo mocno skitrana), to postanowiłem "walczyć" z nalewkami dalej. Jeśli coś z ciekawych owoców wpadnie mi "na krzywy ryj" z tzw. przydomowych zbiorów (nie z targów), to będę robił i będę się pytał na bieżąco. Teraz jednak chcę zmierzyć się z czymś innym. Mam więc do Was trzy prośby o pomoc:
- korci mnie zrobienie nalewki o kolorze intensywnie zielonym jak nie przymierzając absynt. Kolor musi być uzyskany w sposób naturalny bez sztucznych barwników. Oczywiście smak ma tutaj poważanie, ale kolor jakby większe. Ot kaprys. Pokopałem trochę w necie, ale tam ludziom wychodzą jakieś zielonoherbaciane albo z czasem brązowieją. Macie jakiś sprawdzony(!) sposób?
- czy ktoś robił krambambulę po staropolsku albo Benedyktynkę, ma jakieś wnioski, pomysły, zalecenia? Jak np. zdobyć/zebrać arcydzięgiel?
- czy w nalewkach, w całej fazie tworzenia , można unikać dolewania wody (np. w postaci syropu), pomijam już naturalne jej połączenie ze spirytusem (60, 70 czy 95%). Wolę gdy rozcieńczenie nastąpi w wyniku np. puszczania soków przez owoce lub miód, cukier itp. Jestem też świadom, że będą miały większą moc, ale chcę unikać wody. Może są jakieś przeciwwskazania o których nie mam pojęcia?
... arcydzięgiel jest rośliną ściśle chronioną, więc z literą prawa pozostaje tylko uprawa w ogródku, albo kupno od kogoś kto uprawia....
.... przecież można zasypać owoce, czy pędy cukrem bez użycia wody i robienia syropu... tylko trząchać tym trzeba...
.... zielona intensywnie to nie wiem... robiłem melisówkę... miała barwę zielonkawą... nawet fajną, ale delikatną... trzeba ją w odpowiednim czasie zlać, bo zbrązowieje, dosładzać cukrem i przechowywać w ciemnym... wtedy szansa na dłuższą barwę jest... ja dosładzałem miodem, więc straciła swą barwę w oczywisty sposób...
też chciałam kiedyś zrobić zieloną... myślę sobie, kiwi, jest zielone więc może to... niestety, z czasem zrobiło się żółtawe a smak był taki se, ale się nie poddałam i dodałam kilka ziarenek kawy... wyszło pysznie :)
arcydzięgiel... kupiłam suszony korzeń gdzieś w necie, przepis znalazłam gdzieś w necie, pamiętam że dodawałam coś tam jeszcze, ale nie jestem w stanie sobie teraz tego przypomnieć a niestety wtedy jeszcze nie robiłam notatek z moich eksperymentów..
staram się nie dolewać wody, lubię jak się osadza na ściance szkła... :) jak owoce zasypie cukrem i puszczą sok zlewam go, mierzę objętość i dodaje tyle spirytusu żeby wartość % była taka jaką sobie wymyśliłam :) owoce oczywiście jeszcze też wrzucam do słoika.
i z eksperymentów proponuję jeszcze migdały z cynamonem :) pyszna jest! :)
Piłem kiedyś zielone piwo, wyglądało jak popularny płyn Ludwik i tak samo smakowało.
Zrobiłem w tym roku zieloną nalewkę, ale alkohol zeżarł wybarwienie i została w kolorze zielonkawym. Boję się próbować, bo może smakować jak Ludwik. Niech czeka na ciężkie czasy.
Warto przypomnieć , że ponad rok temu weszły w życie unijne wskazania odnośnie gospodarowania odpadami.
Stosujmy je również przy przerabianiu owoców.
Przykładowo jeśli żona robi sok z malin to nie wyrzucajmy tych owoców pozbawionych soku, tylko zalejmy je alkoholem średnioprocentowym (typu wódka) , a po paru tygodniach otrzymamy właśnie wódkę malinową. Nie będzie się ona równać z nalewką malinową ani aromatem, ani gęstością, ani zapachem, .....ale będzie się świetnie nadawać do konsumpcji.
Podobnież, jeśli zrobimy jakąś aromatyczną nalewkę owocową to nie wyrzucajmy owoców w których jest jeszcze sporo procentów i kwintesencji.
Ja osobiści wiśnie wykorzystane do nalewki zalałem zalewem 40-sto procentowym i gwarantuję że uzyskany płyn znajdzie swoich fanów (bo nie wszyscy lubią gęste, ciężkie nalewki)
Czy można wielokrotnie powtarzać ten manewr ?
Ja "kresówkę" zalewałem w ubiegłym roku siedmiokrotnie
Witam, jakże cieszy oko wątek żyjący tyle czasu, a jeszcze bardziej, że wciąż idzie produkcja:)