I nie przeszkadzało im nawet równomierne, ciche jak piła motorowa bieszczadzkiego drwala pochrapywanie Astry :twisted:Cytat:
Zamieszczone przez Bison
Wersja do druku
I nie przeszkadzało im nawet równomierne, ciche jak piła motorowa bieszczadzkiego drwala pochrapywanie Astry :twisted:Cytat:
Zamieszczone przez Bison
Iras, jesteś niepoprawny!!!Cytat:
Zamieszczone przez irek
Jak możesz ogółowi przekazywać tak intymne sekrety (?) Astry
To się nie mieści w konwenansie i konwencji, nie wspominając o konsensie :lol:
Długi
heh! Jak dobrze pamietam to ty również dałeś niezły koncert... :mrgreen:Cytat:
Zamieszczone przez irek
:evil: :roll: :twisted: A ja myślałam, że Ty mi sprzymierzeńcem... a poza tym, no w tę noc chyba nie chrapałam (nic mi o tym nie wiadomo. To było 2 nocki później :) Już po CZART GRANIU :) :) :) No wtedy to wiem, że pochrapywałam ostro :D :roll: :lol: :D 8)Cytat:
Zamieszczone przez irek
[quote="długi"]Iras, jesteś niepoprawny!!!
Jak możesz ogółowi przekazywać tak intymne sekrety (?) Astry
To się nie mieści w konwenansie i konwencji, nie wspominając o konsensie
Długi
Długi... Chrapanie to podobno gwarant dobrego, głębokiego snu :) ja tam nic nie wiem o chrapaniu :) Nic mi nie przeszkadzało :) :twisted: :roll: :lol: 8) :mrgreen:
Szczerze mówiac ja byłem w zbyt dużym szoku zeby sie z nimi targowaćCytat:
Zamieszczone przez malo
Jako ze Bizon pisząc relacje z dnia czwartego mial klopoty z plytą ze zdjęciami chciałbym uzupełnić braki i tym samym dodaje zdjęcia z czwartego dnia łażenia w Biesach
Cholerka... Ciężka musiała to być pobudka... Auuułć... :(Cytat:
Bezdomny juz Bizon pakuje dobytek... po odwiedzinach SG
Heh! Na tym zdjęciu jeszcze śpie... :mrgreen:Cytat:
Zamieszczone przez Astra:)
Nie wiem czy ten post jeszcze kogos interesuje ale nie lubie zostawiac niedokonczonych spraw...
Nastepnego dnia skoro swit(kolo 8:00) spakowali my sie i wyruszyli dalej... Poczatkowo droga malo ciekawa autostop do Mucznego, tam male zakupy, pecik i mozna ruszac... Dla tzw.chatkowiczow wiadomo gdzie nas nogi same prowadzily :D Co nas zdziwilo na samym poczatku ze droga prowadzaca w strone chatki zostala oznaczona jaskrawo zielonymi naklejkami na drzewach. A snieg pod naszymi stopami zostal ladnie ubity przez jakichs milych narciarzy wiec skorzystalismy z ich sladow. Nasze niezwykle przebiegle umysly nie mogly dojsc w jakim celu ktos tak pieknie po przyozdabial te drzewa ( a tak w ogole to jestem ciekaw czy posciagal to pozniej). Po jakiejs godzince czy godzince z hakiem doszlismy do znajomej polanki gdzie minal nas nizbyt rozmowny Pan narciarz... Jedyne co nam powiedzial to to, ze podeptalismy slady i organizator nie bedzie zadowolony...Niezwykle sie tym przejelismy razem z krolikiem :D No coz zycie... Po jakichs kilku chwilach doszlismy do chatki ktora na szczescie nie zrobila nam zadnego psikusa i stala dokladnie w tym samym miejscu co zawsze :D Klimatyczna jak zawsze... Nikogo w srodku drewna nazbierane posprzatane za co dziekuje poprzednikom. Tak wic co by nie zepsuc tego klimatu wyciagnelismy zacne Piwo marki "Zubr" oraz rownie zacne gwozdziowe papieroski...Kominek grzeje w plecy widoczek za oknem robi dobrze w oczy...Chcialo by sie zeby ta chwila trwala wiecznie :D Zaczelo robic sie juz szarowo za oknem kiedy uslyszelismy glosy zblizajace sie do chatki. Zawitalo w skromne progi chatki dwoch pozytywnych kuzynow. Ugoscilismy ich jak najlepiej potrafilismy herbatka i mojej roboty ryzem z sosem... Tylko nie wiem czemu tego drugiego odmowili. :D Po rozmowie z nimi dowedzielismy sie ze te karteczki na drzewach byly oznaczeniam trasy dla zawodow narciarskich. Trasa przechodzila przez przelecz niedaleko chatki... Po naszych glowach zaczely krazyc przebiegle mysli...Ale o tym pozniej :D
Ps. Przepraszam za bledy ale mam problem z komputerkiem... :D
Nooo już myślałem że zapomnieliście kontynuoować rozpoczety wątek ;-)