Maatylda, oczywiście biorę Cie na ramę.
Wersja do druku
Maatylda, oczywiście biorę Cie na ramę.
Maatylda, w dalszym ciągu trenuję. Zrobiłem już ponad 600 km.
Dzisiaj miało być zimno ale słonecznie, a w końcu padał śnieg. Plan został wykonany. Odnalazłem skrzynka geocache i pojeździłem po lesie. Widziałem myśliwych, jeźdźców na koniach i leśne panienki. Nie wszystko sfilmowałem.
Zobacz dzisiejszą wycieczkę: Miało być słonecznie
:smile:
Żeby złowić (znależć jego stanowisko) lipienia "zrobiłem" dwa tys. km kursując Niepołomice -okol. Dobczyc (oczywiście było to rozwleczone w czasie- jakieś dwa sezony).
Niedługo będziesz musiał jak tak dalej "pójdzie" kupić nowy licznik
Pozdrawiam
Andrzej! Mistrzostwo Świata, jechać, kamerować, opowiadać - Ty jesteś człowiek orkiestra!
Maatylda, dzięki za miłe słowa.
Abym mógł lepiej kamerować, poprosiłem Św. Mikołaja o kamerę do zadań specjalnych. Mam nadzieję, że byłem wystarczająco grzeczny, aby ją dostać pod choinkę.
Dzisiaj znowu pojechałem do lasu, do miejsca, które zaobserwowałem w czasie jazdy pociągiem do pracy. Odnalazłem tam nawet bieszczadzkie klimaty: Las i kolej
Dzisiaj poza tradycyjną wycieczką do lasu, próbowałem jazdy na rowerze na leżąco: Premiers pas sur un vélo couché
Jak widać ... niełatwe?;)
Śmieszny wynalazek. Pozostanę tradycjonalistką.
Fajny aczkolwiek "niecodzienny" filmik.