Odp: Miejsce nadwislanskiej jednostki wojskowej
Cześć wszystkim;)
Jeśli chodzi o Kwaszeninę to jest tam teraz odremontowany, na dzień dzisiejszy jeden blok mieszkalny, który jest wynajmowany turystom. I to właśnie ten blok w którym mieszkałam;) Odnośnie innych pytań to postaram się udzielić w najlbliższym czasie informacji. Posiadam dużo zdjęć z tamatych czasów Kwaszeniny. Potem jednostka która tam działała miała swoją jednostkę w Sanoku a jeszcze wcześniej w Trzciańcu.
W tym roku w maju odbyło się spotaknie wszystkich pracowników jednostki.
Pozdrawiam wszystkich i w razie jakichkolwiek pytań można pisać;):-P
Odp: Miejsce nadwislanskiej jednostki wojskowej
witajcie
na poczatku lat 90 ubieglego wieku :) przez kilka lat bylem zolnierzem komp.rozpoznania jw 2667 . sytuacja wowczas przedstawiala sie nastepujaco :sztab jednostki do bodajze 94 r znajdowal sie w kwaszeninie , pozniej zostal przeniesiony z jednym bat do sanoka. na trzciancu znajdowala sie moja komp + jeden bat piech . arlamow wowczas zostal przekazany w rece wladz ustrzyk dolnych i przerobiony na hotel. trojca byla gosp pomoc. ( czytaj : osrodkiem wczasowym msw), na graziowej nie bylo juz nic i tak bylo az do rozwiazania jn mswia. w chwili obecnej trzcianiec jest w gesti mon-u.
Odp: Miejsce nadwislanskiej jednostki wojskowej
Witam
Jednostka 2667 Trzcianiec to moje lata mlodosci 1,5 roku w tamtym miejscu, moze jest ktos na tym forum co w tym samym czasie odbywal tam sluzbe 1991-1993 styczen cywil. Jestem z Warszawy malo krawatow tam bylo ale byli fakni kumple z Nowego Sacza
Odp: Miejsce nadwislanskiej jednostki wojskowej
Również witam wszystkich! Pochodzę z Gorlic a w Kwaszeninie służyłem 1,5 roku. Najpierw od wiosny 1988 w Warszawie na Podchorążych a od jesieni tegoż roku na własne życzenie wraz z kumplem z Żywca w JW 2667 do wiosny 1990. Cały ten czas byłem sanitariuszem na izbie chorych w Kwaszeninie. Major Mrówka był dowódcą izby. Może ktoś pamięta te czasy i ma jakieś zdjęcia bo ja niestety żadnych . Takie to były czasy , że cyfrówki to było SF. Ale swoje się tam przeżyło i widziało. Piszcie co pamiętacie z tamtych lat. Ja wybrałem to miejsce bo po prostu tak jak wielu kochałem i kocham Bieszczady i ogólnie góry. Sam mieszkam w Beskidzie Niskim. U nas też jest taki klimacik jak dawniej w Bieszczadach choć "to uż se newrati" ;))
Pozdrawiam st szer. z izby chorych w Kwaszeninie
Odp: Miejsce nadwislanskiej jednostki wojskowej
Witam. W 2667 służyłem od wiosny 1989 do jesieni 1990, z przerwą na podoficerkę w Katowicach. Majora Mrówkę (i jego wilczura) pamiętam dosyć dobrze, właściwie nie było nikogo kto by mu "podskoczył" w jednostce :) Na pewno się znamy, ja byłem pisarzem w sztabie u Benka. Pozdrawiam.
Odp: Miejsce nadwislanskiej jednostki wojskowej
Noo Mrówce raczej nikt nie śmiał podskakiwać ale do dzisiaj jak przypomną mi się tamte czasy to nie wiem dlaczego. Jaki był tam układ? Prawdopodobnie mieli na siebie jakieś haki. Raz Mrówkę spotkałem na zaporze w Solinie parę lat po wojsku i choć razem z nim spędziłem 1,5 roku to nasz wzrok się spotkał i tyle. żadnej reakcji. Może nie poznał. A Benek Wolanowski i jego Uaz to też znana osoba:razz: W Kwaszenienie po wojsku byłem raz jakieś 5 lat temu i przeżyłem szok . Przyroda zabiera to co chciał ucywilizować człowiek. No to pozdrowienia pisarzu!!!
Starszy izby chorych:lol::lol::lol::lol:
Odp: Miejsce nadwislanskiej jednostki wojskowej
Przez Kwaszeninę często przejeżdżam, przynajmniej kilka razy w roku. No niestety, to co tam się widzi to szok. Po tym jak jednostkę przenieśli do Sanoka, to wszystko co można było rozkraść rozkradziono. A co do układów, to wiadomo, że większość zesłano do tej jednostki za różne sprawy (alkoholik, politycznie niepewny itd.). Co takiemu można było więcej zrobić? Z armii wtedy nie można było tak sobie zrezygnować. Dlatego działy się tam różne rzeczy i z czasem była to "normalność". Bano się jedynie Andryjszyna :) Miałeś z nim może jakąś styczność? Pozdrawiam!
Odp: Miejsce nadwislanskiej jednostki wojskowej
Mrówa nie bał się i jego (Andryjszyna) razem popijali a przez to i my na izbie mieliśmy parasolik ochronny. Zresztą Mrówka nie pozwalał się nikomu do nas mieszać. To było jego "Księstewko". Dużo pił i za to wyleciał z czerwonych beretów z Krakowa. Po dostawie apteki z Rzeszowa było zazwyczaj 15 litrów spirytusu w 5 litrowych butlach. Wystarczało mu na ok. 1,5 tygodnia. Ale żonę miał bardzo fajną taką spokojną i bardzo miłą. Cierpiała niestety przez to jego pijaństwo.
Odp: Miejsce nadwislanskiej jednostki wojskowej
Nie zapomnę jak Mrówa czasem zwracał się do żołnierzy: "no co tam misiu?" :) Przez picie kilku się już przekręciło, m.in. mąż pielęgniarki od Ciebie. Podobno borygo zaszkodziło. Dużo by opowiadać o tych czasach, ale pewnych rzeczy na forum lepiej nie poruszać.
Odp: Miejsce nadwislanskiej jednostki wojskowej
Czyżby chodziło o P. Basię Kuzdro żonę dowódcy kompanii transportowej kpt. Kuzdro?? Mieszkali w tych blokach na początku jednostki. Napisz proszę co się z nimi stało. A propos dlaczego masz pewne obawy??:?: