4 załącznik(ów)
Odp: Rowerem od Sanu do Czeremoszu wzdłuż łuku Karpat
Po zjechaniu kilkuset metrów ze szczytu Stoha coś zaczyna być widać.
Załącznik 28849
Po zjechaniu dwóch kilometrów widać przez mgłę zabudowania Dragobratu.
Załącznik 28850
Po zjechaniu w dolinę potoku Świdowiec, widać już wszystko.
Załącznik 28847
Ciepło, sucho. Opóźnione śniadanie i plan dalszej trasy.
Załącznik 28848
5 załącznik(ów)
Odp: Rowerem od Sanu do Czeremoszu wzdłuż łuku Karpat
Zjeżdżamy do miasteczka Jasinia.
Załącznik 28857
Kwaterujemy się w turbazie Эдельвейс. Pani administrator ma wątpliwości, czy nasze rowery można przechować w magazynku. Gościnność przeważa szalę, prosi tylko, żeby je wnieść a nie wprowadzać. Suszymy ubranie, buty, namiot.
Załącznik 28853 Załącznik 28855 Załącznik 28858 Załącznik 28852http://forum.bieszczady.info.pl/images/misc/pencil.png
Odp: Rowerem od Sanu do Czeremoszu wzdłuż łuku Karpat
Fajowa relacja. Widzę że macie namiot Quechua Ultralight Pro o którego zakupie sam myślę. Wiem że mały i lekki ale czy warto?
2 załącznik(ów)
Odp: Rowerem od Sanu do Czeremoszu wzdłuż łuku Karpat
Cytat:
Zamieszczone przez
coshoo
Widzę że macie namiot Quechua Ultralight Pro o którego zakupie sam myślę. Wiem że mały i lekki ale czy warto?
Jest to dokładnie Quechua T2 Ultralight Pro. Nominalnie miał ważyć 2 kg, a realnie waży z masztami i śledziami 1,87 kg. Po spakowaniu tworzy rulonik o długości 40 cm i średnicy 14 cm. W większym plecaku można go nosić nawet wewnątrz. Kupiłem go ze względu na lekkość i maleńkość. Kosztował niewiele ponad 400 zł a lekkie, dwupowłokowe namioty konkurencji dwa razy więcej. Jedna osoba mieści się ze wszelkim bagażem. Dwie osoby o wzroście ok. 180 cm i nieszczególnie grube śpią w nim wygodnie, ale większe plecaki już się nie zmieszczą. W przedsionku można postawić co najwyżej buty i drobiazgi. Nie przemaka. Na przeciętne wiatry odporny, na mocnych nie testowany, bo się zawsze gdzieś chowałem przed wiatrem. Po niewielkim treningu może go rozbić jedna osoba w niedługim czasie. Do prowadzenia życia towarzyskiego - innego, niż na leżąco - się nie nadaje. Wewnętrzna powłoka po rozbiciu nie jest naprężona, tak sobie luźno zwisa, szczególnie w nogach, sprawiając wrażenie czegoś zepsutego, ale nie przeszkadza to w spaniu. Podłoga wygląda na delikatną, na wszelki wypadek kładę pod nią folię. A tu trochę większe zdjęcia:
Załącznik 28859
Załącznik 28860
5 załącznik(ów)
Odp: Rowerem od Sanu do Czeremoszu wzdłuż łuku Karpat
Wracam do sprawozdania z wędrówki.
Zjeżdżając do Jasiny znaleźliśmy się w dolinie kolejnej zakarpackiej rzeki – Czarnej Cisy. My za chwilę jednak opuszczamy i Cisę i Zakarpacie. Parę minut po szóstej jesteśmy spakowani do wyjazdu ale wstrzymuje na deszcz. Z nudów oglądam rower i zauważam, że jedna ze szprych zwisa luzem. Złośliwie jest to tylne koło i od strony kasety (czyli tych kółek zębatych z łańcuchem i przerzutką). Aby szprychę zmienić, trzeba zdjąć koło, odkręcić kasetę i tarczę hamulcową. Operacja udaje się a w tym czasie przestaje padać i pojawia się słoneczko. Piątego dnia po raz pierwszy wyruszamy na sucho! Żegnamy się z turbazą Эдельвейс, ostanie spojrzenia na Zakarpacie.
Załącznik 28867 Załącznik 28868 Załącznik 28865 Załącznik 28866 Załącznik 28869
9 załącznik(ów)
Odp: Rowerem od Sanu do Czeremoszu wzdłuż łuku Karpat
Klasyczna droga z Zakarpacia na "przedkarpacie" prowadzi przez przełęcz Jabłonicką i Tatarów. My wybieramy drogę przez Łazeszczynę i Woronienko do Worochty, przebiegającą przez nienazwana przełęcz (879 m) z tunelem kolejowym. Jedziemy w górę potoczku Zimir. Słoneczko wprawdzie świeci, ale błotko z ostatnich dni pozostało. Wkrótce z błotkiem mamy spokój, bo przy zawalonym moście droga, jako oddzielny byt, kończy się i dalej mamy tylko potok. Owcza ścieżka od potoku w górę doprowadza nas do ogrodzenia z przełazem. Obok przełazu stoi tablica, informująca we wszystkich językach, czyli ukraińskim i rosyjskim, że do tej zony jest wstęp wzbroniony. Tablica jednak wygląda na bardzo starą a na ścieżce widać ślady, że ktoś tędy chodzi. Konstrukcja przełazu wygląda też zachęcająco. Zwyczajowo w Czarnohorze takie bariery mają za zadanie uniemożliwienie przejścia krowom i owcom a człowiek może sobie odsunąć drągi, przejść lub przejechać a potem koniecznie zasunąć. Tak też robimy. Zresztą nie mamy wyjścia, nigdzie obok nie da się przejść.
Załącznik 28875 Załącznik 28872 Załącznik 28877 Załącznik 28876 Załącznik 28873
Ukraińskie tunele są strzeżone. Na terenach zamieszkałych są to jednak małe budki wartownicze, najczęściej puste (chyba, że Henio do którejś wejdzie zrobić sobie zdjęcie). Tutaj jest prawdziwa, przedwojenna, murowana, piętrowa strażnica. Skoro już wleźliśmy, idziemy bez skradania się w kierunku strażnicy. Pierwszy zauważa nas koń, ale nic nie mówi, potem pies. Gdy zaczyna głośno szczekać, z budynku wychodzi umundurowany wartownik z bronią, potem drugi, umundurowany częściowo, bez broni. Chowamy aparaty, żeby nie wyjść na szpiegów. Pytają nas, czego tu szukamy. Mówimy, że jedziemy do Worochty. A dlaczego tędy? Bo na mapie jest tutaj droga. Nie wspominamy, że to mapa sztabu generalnego z napisem секретно. Bez dalszych pytań pokazują nam kierunek, w którym należy się udać, by dotrzeć do Worochty. I nie jest to kierunek, w którym miała biec droga z mapy. Wygląda na to, że z powodu nieużywania droga z mapy zanikła. Cały teren wokół tunelu otoczony jest ogrodzeniem z drutu kolczastego. Pytamy się strażników, czy tam w górze będziemy mogli przejść przez to ogrodzenie. Potwierdzają, że tak. Tym razem konstrukcja przejścia jest odmienna – cztery druty kolczaste przywiązane są do palika, który można było wraz drutami odsunąć. A po przejściu oczywiście umieścić na swoim miejscu. Do końca strażnik z dołu patrzy w naszym kierunku. I tak opuszczamy teren gościnnej strażnicy.
Załącznik 28874 Załącznik 28870 Załącznik 28878 Załącznik 28871
10 załącznik(ów)
Odp: Rowerem od Sanu do Czeremoszu wzdłuż łuku Karpat
Z Przełęczy nad tunelem widzimy po raz ostatni Świdowiec. Bliźnica jeszcze w chmurach ale na niższych górkach już jasno. Przy zjeździe jeszcze klika "cywilnych" przełazów. Dojeżdżamy do drugiego końca tunelu, tutaj już nikt nie pilnuje. Spokojnie robimy zdjęcia.
Załącznik 28886 Załącznik 28882 Załącznik 28884 Załącznik 28883 Załącznik 28885
Drugi koniec tunelu leży w wiosce Woronienko, jest tu też przystanek kolejowy (1 zdjęcie poniżej). Poniżej przystanku piękny wiadukt (nie ten, który jest widoczny z drogi w Worochcie), dodatkowo - czynny i w dobrym stanie. Na trzecim zdjęciu widać trzy mosty nad Prutem: drogowy, stary (nieczynny) kolejowy i nowy kolejowy. Osiągnęliśmy dolinę kolejnej, dużej rzeki. Zjeżdżamy do Worochty.
Załącznik 28890 Załącznik 28889 Załącznik 28888 Załącznik 28891 Załącznik 28892http://forum.bieszczady.info.pl/images/misc/pencil.png
7 załącznik(ów)
Odp: Rowerem od Sanu do Czeremoszu wzdłuż łuku Karpat
Do centrum Worochty nie wjeżdżamy, nasz kierunek to dolina Czeremoszu. Na pierwszym zdjęciu przełęcz wododziałowa między Prutem a Czeremoszem. Na drugim skrzyżowanie w Ilczy a na trzecim już Czarny Czeremosz.
Załącznik 28898 Załącznik 28899 Załącznik 28895
Nad Czeremoszem spotykamy ciekawe boisko do piłki nożnej, jakby mniej poziome od pozostałych. Teraz ok. 25 km w górę rzeki do Szybenego.
Załącznik 28893 Załącznik 28894 Załącznik 28896 Załącznik 28897
Odp: Rowerem od Sanu do Czeremoszu wzdłuż łuku Karpat
Wojtku, szacun wielki szacun. Jesteście niesamowici. W 7 dni tyle miejsc, które są mi tak bardzo bliskie. Też zaczynam mysleć o tym żeby zamienić samochód na rower.
3 załącznik(ów)
Odp: Rowerem od Sanu do Czeremoszu wzdłuż łuku Karpat
Cytat:
Zamieszczone przez
jojo
W 7 dni tyle miejsc, które są mi tak bardzo bliskie.
Miejsca, przez które jechaliśmy, też uważamy za bliskie. Ta relacja, to jakieś okruchy wrażeń, i tak pewnie już jest za długa. Ale pisząc ją, odbywałem tę wędrówkę po raz trzeci (pierwszy raz było palcem po mapie przy planowaniu, drugi raz w "realu").
No to powoli czas kończyć. Kończy się piąty dzień. Na strażnicy w Szybenem pan żołnierz pyta, skąd jedziemy i jaka jest nasza marszruta. Jakoś nie trafia do niego, że chcemy dzisiaj po prostu przespać się w Szybenem. Kontaktuje się z dowódcą. Protestuje, gdy widzi aparat fotograficzny, bo to obiekt wojskowy. Przychodzi pan dowódca, załapuje, że nie chcemy się przedzierać przez granicę, tylko zanocować we wsi. Pomaga - w porozumieniu ze sprzedawczynią z pobliskiego sklepu - trafić na jakiś nocleg. Dostajemy skierowanie do Marii Wasylewny Filipczuk, do której się udajemy.
Załącznik 28902
Załącznik 28901
Załącznik 28900