Tak, chodzi mi właśnie o ten. Nie chciałem pisać wprost bo tu nie jest to mile widziane (?). Wybieram się na wiosnę, mam nadzieję zanim trawa wszystko zakryje. Nikły nie nikły ale po czym rozpoznam że jestem przy mogile?
Wersja do druku
Tak, chodzi mi właśnie o ten. Nie chciałem pisać wprost bo tu nie jest to mile widziane (?). Wybieram się na wiosnę, mam nadzieję zanim trawa wszystko zakryje. Nikły nie nikły ale po czym rozpoznam że jestem przy mogile?
Ty ,po czym ???.....oj, nie rozśmieszaj mnie ;).... jak się potkniesz , to będziesz wiedział, że TO TU :mrgreen: Trudność polega na tym, że będziesz musiał przeczesać las. Ale co to dla Ciebie !!! ....Nadmienię tylko, iż jeszcze przed wojną , wzgórze było bezleśne , widziałem foto takie.
Nie wiem dokładnie kto tam obserwuje, ale tak mi powiedział "Ten" od którego dowiedziałem się o wszystkim. On powiedział też, że zostali otruci i tak zostali tam do dziś. Jest ich tam kilkudziesięciu ( raczej szkieletów) więc widok byłby makabryczny. Na moja uwagę, że to już dawno się zawaliło odpowiedział, że nie bo użyte były bardzo dobre, trwałe materiały i On wie skad pochodziły. Nie wiem czy powiedziałem cos nie tak bo pózniej nie był juz tak rozmowny, więc i ja niewiele wiem. Pójdę tam podpatrywać żubry i chodzić po Sanie.
oj, Partyzancie ......sorry, ale KTO ? KIEDY ? O CO CHODZI ???.... podejrzewam , że ''Ten " Cię nieżle wkręcił :mrgreen:
W tych rejonach szwędam i obijam się od grubo 30 lat. Znam tubylców, sporo gadałem z różnymi....W latach 80/90 na Tworylnym jeszcze istniała baza namiotowa, dwie bacówki, o festiwalu Rainbow nie wspomnę....więc przez ten teren przewinęła się spora ilość ludzi....jak pisałem, sam widywałem tam poszukiwaczy . Znajdowali różne okucia domowe, spalone belki domostw. Przez te lata , jakie obijałem się po górach tamtejszych, słyszałem różniste bajania , najczęściej podpitych ''zakapiorów". A to o upowskich bunkrach pełnych broni, aż do osławionych,tajnych kopalniach uranu w '' worku " ( ! ) . Owszem -bunkier UPA znalazłem w pobliżu , lecz pusty....jeno zbutwiałe prycze i stół. Fakt, nie penetrowałem go dokładnie. Śmierdziało tam jakąś padliną i stęchlizną , a nocka nadchodziła , a miałem jeszcze trasę do zrobienia....
Owszem- nie WSZYSTKO muszę wiedzieć....;)
No to sprawa wyjasniona, widocznie dałem się wkręcić. Możliwe, że to moja łatwowiernośc i zamiłowanie do niesamowitych historii powoduje, ze z czasem w nie wierzę. Inna sprawa, że w Bieszczadach spotyka się geniuszy we łgarstwie. Z drugiej strony nie łatwo mnie nabrać a jednak. Próbowałwm znależć potwierdzenie podanych mi opowieści ale znów niestety pudło, skoro nie potwierdzacie to lipa, sorry.
Moją nieufność wzbudził zbyt dokładny opis - zbyt książkowy (Gerhardowski) całego urządzenia, że strumieniem w środku i tą młodą pielęgniarką, która juz niestety nie żyje a która mówiła, że
nigdy by tam nie trafiła, bo zawsze wożono ją po nocy albo z zawiązanymi oczami, specjalnie klucząc dla zmylenia. Po jakiego licha leczyli tam chorych wenerycznie, przecież takich nie werbowali, może tak łatwiej było wymyślić historyjkę z otruciem, bo dla takich szkoda zachodu ze skomplikowaną ewakuacją. Wiarygodnie brzmiał opis pozyskania materiałow ze zdemontowanej kopalni ropy, dużej ilości rur użytych do budowy. Ta budowla jak każda ważna miała być otoczona siecią drobniejszych niby dla zmylenia i do obrony (schowania). Pod Magurą było ich pełno niektóre nawet widziałem. W pięćdziesiątych latach ci co pierwsi zapuszczali się w lasy napotykali nagie jodły z których zdjęta była kora, wtedy szukali czegoś więcej i zwykle znajdowali.No i znowu fantazjuję więc może zakończę. Na usprawiedliwienie mam to, że Tworylne działa na wyobrażnię.
A możecie w końcu napisać o co chodzi ?
Bo nie cierpię takich niedomówień "wiem, a nie powiem, bo to tajemnica".
To już lepiej nie zaczynać niż zaczynać i nie kończyć.
Aha, zapomniałem, Tworylne jest tu hasłem wywoławczym a do tego miejsca od cerkwiska miałoby być jakieś pół godzinki.
nie przejmuj się !!! Też słyszałem wiele,wiele bzdurnych historyjek.... kiedyś nawet (na Roztoczu ) pewien pan opowiadał mi...że UPA używało rakiet...V 2 .Na mój śmiech , bił się w pierś i przysięgał na wszystkie świętości !!! Widział, słyszał NA WŁASNE OCZY..Tłumaczyłem gościowi, że być może , używali niewybuchu szwabskiegoo ""nabelwefer'a " , odpalonego w jakiś sprytny sposób...ale gdzie tam... gadał dziad do obrazu...
Ale wracając do sprawy. Trochę taka historia kłóciła by się z wszelką logiką. Raz - operowała w tym rejonie sotnia Stacha , najmniej liczna. Dwa - był to rejon graniczny (granica na Sanie ! ) , więc wypad sowietów na drugą stronę - wykluczał jakiekolwiek bezpieczeństwo czy tajność. Też ewentualne targanie owych rur , domyślam się z kopalni w Rajskim, na taką odległość wzdłuż granicy... też byłoby totalną głupotą. Widziałem 2 stanowiska ruskich pograniczników na zboczach Otrytu , tuż nad Sanem. Ostrzelanie, likwidacja czy interwencja to byłby pikuś.
Wertowałem sporo dokumentów, publikacji - nie natknąłem się na takowy fakt, nawet w formie zasłyszanej plotki. A powtarzam -dziś to teren pusty , a jeszcze do lat 90 , przewijała się tam dość spora ilość ludzi, więc ktoś -coś by znalazł . Tak jak znajdowali sporo żelastwa z I WŚ na Otrycie. Gdzie, sam wiesz, penetracja terenu, jest dość trudna.
Toż to gwarantowany sposób na sponsoring turystów.
Dla takiego klienta delikwent może opowiadać o upowskich bunkrach przez godziny całe
p.s. a swoją drogą może już czas najwyższy wykorzystać historię w postaci tych tzw "bunkrów" i legalnie wykorzystać to do robienia kasy na turystach ?
Kiedyś proponowałem odbudowę tegoż kontrowersyjnego z pomniczkiem na zboczach Chryszczatej
kończąc moje przemyślenia....też samo urządzenie owego schronienia , kłóci się z realiami. Bojkowie byli ludem o bardzo ubogiej kulturze materialnej. Wystarczy popatrzeć na ichnie domostwa ( dziś , niestety w skansenie) . W sotni Stacha służyli miejscowi. Doskonale obeznani z lasem, bardzo często trudniący się kłusownictwem ( stąd też doskonali strzelcy ! ) . Życie w ciężkich warunkach, nie było im obce. Bunkry -a raczej prymitywne schrony- były pustelniczo surowe (ten , który ja odnalazłem-taki był) .Wykorzystanie owych rur- też uważam byłoby bez sensu .Po prostu doskonale można było zlokalizować wykrywaczem metalu czy zwyczajnym saperskim szpikulcem ( metal wydaje charakterystyczny odgłos !! ) . Wszelkie urządzenia kanalizacyjne, rynny na wodę- drążyli w drewnie. Tak jak robili od zarania w swych domostwach. Opisy p. Gerharda w "Przeglądzie Historyczno-wojskowym" " dotyczą rejonu Czarnego Lasu na UA. Też były to budowle nieliczne, tylko dla dowództwa . Gerhard też po aferze z Walterem i próbie wmanewrowania go w ową sprawę, dorabiał swoją legendę , popisując się niesłychanym znawstwem tematu.