Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Cytat:
Zamieszczone przez
przemolla
[SIZE=3] Przeznaczenie jego było u nas całkiem inne. Z naczyniem tym udaliśmy się do knajpy i każdy kupując dwa piwa, jedno wlewał do owego wiadra. ]
Cudny pomysl, po prostu rewelacyjnie cudny! jak musialo smakowac takie piwo z wiadra!
Cytat:
Zamieszczone przez
przemolla
Teraz jak się zastanawiam to przez całe lata osiemdziesiąte i początek dziewięćdziesiątych nie przypominam sobie ani jednej doby spędzonej w tym rejonie kraju bez ogniska. Koczowanie pod namiotami ma jednak tę specyfikę, że stwarza większą otwartość. Jest bardziej prymitywne, a może należałoby napisać pierwotne w dobrym tego słowa znaczeniu.... Schemat jest prosty i działa w ten sam sposób od wieków. Robi się chłodno to rozpalamy ognisko. Nosimy wspólnie drewno. Dosiadają się inne osoby, które ten ogień przyciąga. Nawiązujemy kontakt i zaczynamy tworzyć taką, czy inną wspólnotę. Trwałą, lub mniej trwałą, a wszystko tak naprawdę zależy od ognia, tlącego ogniska i ilości drew, które w nim spłoną.
Tez prawie zawsze palimy wieczorami ogniska.. choc przewaznie nie wolno... w tym roku bylo takowych chyba ze 20... Przy sudeckich wiatach i tych w beskidzie niskim.. Ale nikt nieznajomy sie nie przysiadl... pewnie wszyscy obecni wedrowcy siedzieli wieczorem uwiezieni w okowach sterylnych pensjonatow z lazienka.. bo ognisko to zlo... mozna rączki pobrudzic.. no i ubranko potem smierdzi... i od iskier moga sie dziurki wypalic w odzieniu , w kosmicznych tkaninach, oczywiscie koniecznych i niezbednych do osiagniecia wysokosci 500 m npm zachowujac zdrowie i zycie ... ;)
Biwak bez ognia jest niepelny.. A jak jeszcze dolacza do tego brzek gitary i grupa wspoltowarzyszy to juz pelna magia! Czasem sie tak trafi, ale chyba juz trudniej niz za czasow opisywanych w pachnacej dymem twojej relacji...
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
trochę metalem waliło i zwietrzałe było, ale zapewniam Ciebie, że smak był niepowtarzalny :razz:
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Cytat:
Zamieszczone przez
judytka
,,Tylko niektorym los splatal figla i rzucil w czasy do ktorych nie pasuja ..''
to naprawdę fajne, że są ludzie, którzy maja tak jak ja :-D
Jest ich trochę (tych ludzi)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Cytat:
Zamieszczone przez
przemolla
(...).. Teraz jak się zastanawiam to przez całe lata osiemdziesiąte i początek dziewięćdziesiątych nie przypominam sobie ani jednej doby spędzonej w tym rejonie kraju bez ogniska. (...).
Jeśli się bardzo chce, to można i teraz. Tydzień już mija od ostatniego pobytu, gdzie w każdy wieczór płonęło ognisko, raz na połoninie, raz na torach.
Nie zmienia to faktu, że ognisko nie jest już trendy i odchodzi w przeszłość. Czytając tą wspominkową relację przenosimy się w czas miniony. Fajnie.
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Ej, widzę tu jakoweś czarnowidztwo, wczoraj przez ognisko przepuścilim z pół kubika, tylko że zamiast zbierać chrust w ruch poszła spalinówka ;)
A w tamtych czasach nowocześniejszym i z wielu względów lepszym rozwinięciem wiadra była kanka 20l po mleku, a na piwo ;)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Fakt, kanka lepsza i pokrywę ma co by browar nie zwietrzał. Wiesz... nowicjuszem byłem ....mało piłem ;)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Właśnie się o tym przekonuję,jestem,,początkującą bieszczadniczką'' -przynajmniej od strony praktycznej (niedawno byłam pierwszy raz w Bieszczadach i za parę dni znów się wybieram!) bo tak naprawdę siedziało to we mnie od dawna chociaż nie do końca zdawałam sobie z tego sprawę, a teraz pojechałam,poznałam i wsiąkłam...
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Kanka na mleko... taaak, ale nie na piwo. Odkąd pamiętam, a coraz lepiej pamiętam "to" z przed kilku lat, kanka na mleko była na to, co nakapało ;)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Ok, zgadzam się w zupełności, ale mówimy o transporcie, nie o produkcji.
1 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
długi, przeomla - jaki konspiracyjny język :razz:
ale oprócz kany na mleko były jeszcze kanki takie jak ta niebieska i aluminiowa (miały też pokrywkę)
Załącznik 32771