Do tej pory myślałem, że dżdżownice służą do wiązania butów :?
Długi
Wersja do druku
Do tej pory myślałem, że dżdżownice służą do wiązania butów :?
Długi
Hej :)
Wreszcie coś dla prawdziwego bieszczadnika :D Brawo, brawo!! Piotrze - dzięki za ten link. Od teraz mogę mieć lekki plecak :) Zakładamy do tego przepaskę biodrową, a plecak to tylko po to, żeby nikt nie pomyślał, żeśmy jakcyś początkujący, ciamajdowaci turyści i wreszcie w góry :P
Z nowoczesnych diet zaleciłbym też stosowanie diety wegan. Sprawdza się w sytuacjach wyczerpania zapasów żarcia i kasylub/i gremialnej ucieczki wszelkich bezkręgowców z okolicy. Siadamy otóż w rowie, rozkładamy ręce - nie, nie w geście bezradności - i ssiemy energię prosto z głębin Ziemi czy tam Kosmosu. Sprawdzałem metodę na sobie - vide awatarek :D Nie wymaga posiadania nawet plastikowej miseczki nie mówiąc o oleju, patelni do świerszczyków i szumowinie wgłębnej. Potrzebną wodę żłopiemy zanurzając usta swe namiętne w potoku. Dopuszczalnym odstępstwem jest picie z własnej (!) garści :D Zassane przypadkiem z akwenu pijawki, wielo- i skąposzczety, stułbie i trąbiki cedzimy na zębach i koniecznie wypluwamy darując im tym samym życie. Nie wiem jak radzić sobie z jednokomórkowym planktonem :( Pewnie sumienie mi nie da później spokoju, gdy przypomnę sobie cierpienie piewotniakowych braci mniejszych wpadających w czeluść mojego żołądka.
Aha. Świerszczyki dopuszczone w tej diecie są z papieru ;)
Pozdrawiam głodomory bieszczadzkie :)
PS: W artykule zabrakło sposobu odżywiania 'na kozę'. Tego Wam nie zdradzę :P
hech, Duszatyn...do Komańczy kawałek, w Mikowie w sklepie nic nie ma... mamy kiełbasę.Śpimy i przychodzi KOT... Noc jest... mamla ją podgryza i Bóg wieco z nią robi... rano leży plajda kiełbasiana pod namiotem...no i tak:
1 sprawdzamy czy z kiełbasy coś zostało
2 jak zostało idziemy do potoka
3 myjemy z kociej śliny
4 idziemy do namiotu po myjkę bo przesadnie wyciapana...
5 nie używamy myjki bo kiełbasa zbyt rozdrobniona
6 wrzucamy do sosu i gotujemy
7 gotujemy 3 minuty bo jesteśmy głodni;-)
i tak kot dostaje kocher do wylizania ;-)
Taki czarny?Cytat:
Zamieszczone przez ziomalka
Ten zarobaczony, zapchlony kocór starego Wasylki?
Kiedyś łachudra wyżarł nam wiśnie z tortu. Takie nasączone wiśniówką. Krem zostawił, stary opój.
:lol:
Długi
nie, to nie ten, tego zjadłem w zeszłym roku :lol:Cytat:
Zamieszczone przez długi
Cytat:
Zamieszczone przez barszczu
i co dobry był??
z braku laku.... :lol:Cytat:
Zamieszczone przez KAHA
człowiek nie świnia, wszystko zje! :lol:
wszystko??? :shock: :shock: :shock: :shock:Cytat:
Zamieszczone przez barszczu
Ponieważ dostałem sporo zapytań o to czy kot smakował podaje przepis na koktajl z kota, który smakuje wysmienicie:
1. wykopujemy dołek,
2 .zakopujemy kota w ziemi głową do dołu, tak, żeby wystawał ogon,
3. oddalamy się na ok 2 tygodnie,
4. wracamy i wyciągamy ogon, który wychodzi gładko,
5. do tak powstałego otworu wkładamy rurkę i wysysamy
Mniam, mniam
Smacznego!
nie przy jedzeniu jak boga kocham....
to nie koktajl ale biały kawior-- no i troche "chinszczyzny" w tym jest.Cytat:
Zamieszczone przez barszczu
Barszczu ale rurka musi byc o przekroju co najmniej 5 mm
no oczywiscie ze jest!Cytat:
Zamieszczone przez joorg
a rurka rzeczywiscie musi miec z 5 mm przekroju - polecam rurki aluminiowe od namiotu - doskonale się nadają
A teraz coś innego niż kot - żabie udka ze szlaku na rawki - być może po ostatniej burzy zostały usmażone, więc polecam :lol:
Dobre (byc moze....) danie... i dostepne nie tylko pod rawkami... rowniez na szlaku na jeziorka duszatynskie :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Xiro, ale twoje wygladają jak lekko nieświeże, inaczej mówiąc zepsute, te dziwne znaki na udkach...........coś z tą żabka nie tak, ale jak ktoś głodny :mrgreen: Jednak dalej obstaję przy tej świeżej.
a moze ona jest juz troszke zasuszona.. i pozniej zjedzona jako sucharki :lol: :lol:Cytat:
Zamieszczone przez olka_olka
To może coś na deser.
Do menażki wsypać kilogram płatów owsianych- górskich, dosypać ok. 150 g cukru i podgrzewać nad małym ogniem ciągle mieszając. Po zarumienieniu się płatków i roztopieniu cukru - zdejmujemy z ognia.
Wspaniale zastępuje chipsy, chrupki i inne takie tam, doskonale nadaje się jako dodatek do piwka przy ognisku.
Smacznego! :roll:
e jakis mało pachnący chińszczyzną ten deser! a nie trzeba tam dolać koktajlu z kota? a może jakiegoś węża?Cytat:
Zamieszczone przez Polej
:lol:
eee,był czarno białym kotem, właściciel mi bliżej nie znany :?Cytat:
Zamieszczone przez długi
Znalazlam stronę, gdzie przeczytać mozna kilka ciekawych przepisow:
http://www.klubzdobywcow.pl/jsp/show...ion?article=51
Dodatkowo proponuję zajrzeć do zakladki o kondycji i poczytać conieco o kolanach - szczegolnie polecam ten artykul osobom sceptycznym wobec kijkow trekkingowych...
pozdrawiam,
Szaszka
PS. Jutro zdradzam Bieszczady i jadę plywać kajakiem po Rospudzie (Mazury). :wink:
Przypadkiem się nadziałam na wątek i dodam coś od siebie, żelazne danie turystyczne.
Makaron z fetą:
porządny makaron typu rurki, świderki
feta - po pół pudełka na głowę
boczek (może być kiełbaska)
pomidory
oliwki
bazylia i kostka rosołowa
gotujemy makaron al dente w wodzie z dodatkiem kostki, w międzyczasie boczek na skwareczki, pomidorki w kostkę, tak samo oliwki, kruszymy fetę i dodajemy wszystko do makaronu. Na moment na ogień, wymieszać aż się feta dobrze rozmaśli. Bazylia do smaku. Uwaga - bardzo szybko stygnie.
Oczywiśćie najprostszą wesją dla minimalistów jest sam makaron z fetą :)
Bardzo dobre, pożywne i szybkie danie.
I jeszcze przepis na sałatkę:
głowa białej kapusty
pomidory
czerwona papryka
kukurydza
kapuchę skroić, posypać solą (nie za dużo) i zmacerować - po posypaniu solą ugnieść ręką, aż zmięknie, pozostały sosik odlać. Do kapuchy wrzucić pokrojone warzywa i kukurydze. Doprawić ziołami.
smacznego :)
wow, trzeba będzie w wolnym czasie przeczytać te herezje :mrgreen:
Jak można nienawidzić chińskich zupek?
Gdyby nie one 342 dni w roku nie miałabym obiadu!!!
polecam żarcie liofilizowane jest co prawda dość drogie ale ok.trzeba pamiętać tylko o wyjęciu torebki z pochłaniaczem tlenu o czym niektórzy zapominają.w razi co potrzebującym mogę nazwę wysłać na priv
A ja polecam zupkę chińską, tylko trochę zmiksowaną.Ja robię to tak.Biorę gulaszową najlepiej z knorra bo z amino kluski są jak z papieru.Dodaje jakieś mięsko co kolwiek mogą być nawet parówki w ostateczności, poł kostki rosołowej dużo chili w proszku i na koniec smietany.Zawsze to coś ciepłego a przygotowanie zajmuje tylko ile zagotowanie wody potrzebnej do zalania.Pozdrawiam
Ja często zajadam się kaszą kus-kus zalaną "gorącym kubkiem". Jest ich kilka smaków , więc jest w czym wybierać
Oooo! To mi się podoba!
dwa pomidory, cytryna i czosnek, przyprawy (przecież Niedźwiedzi pod ochroną, to nie mówię żeby go rwać, nic a nic.. w ogóle)
Młode liście lipy (później można zbierać te co w odrostach przy konarze się świeże pojawiają) , trochę czosnku, ostrożeń (młode liście posiekane) , kapkę oliwy(do smaku) i pomidory... sałatka pychota, stopnień wchłanialności boski, zawartość minerałów i witamin o około 800% większa niż w sałacie sklepowej... (ja dodaję jeszcze młode pędy tataraku, odpowiednio obkrojone, jak chce się w błocie podreptać)
Co prawda zalew soliński to jeszcze nie Bieszczady, ale 100 lat temu pałętałam się tam niezaglądając do cywilizacji kilka dni z rzędu. Pysznością nad pysznościami był dla mnie "kociołek": rzeczony kociołek wykładało się po ściankach jakąś tłustą, boczusiową konserwą, później szły ziemniaczki (mogły być wstępnie podpieczone w ogniu i rozplasterkowane), rarytas w postaci kalafiora, sól, pieprz, na wierzch konserwa znów i co tam jeszcze się znalazło (grzybki na przykład, ziółka jakieś). Kociołek zawieszony nad ogniskiem i jakaś godzinka czekania przy dźwiękach maszerujących kiszek.... Mniamuśne samo wspomnienie po tym, że o smaku nie wspomnę ;)