Gdyz tutaj znalazlem kawalek swojej Przestrzeni,bedac po raz pierwszy.
Cudownie jest moc spogladac na to piekno natury,zachlysnac sie w miare czystym powietrzem,odjezdzac z krecaca sie kropla l....
Juz niedlugo znow Cie zobacze piekna "Zlota Goro"
Wersja do druku
Gdyz tutaj znalazlem kawalek swojej Przestrzeni,bedac po raz pierwszy.
Cudownie jest moc spogladac na to piekno natury,zachlysnac sie w miare czystym powietrzem,odjezdzac z krecaca sie kropla l....
Juz niedlugo znow Cie zobacze piekna "Zlota Goro"
Jest taki zakatek Swiata gdzie magia przeplata sie z rzewistoscia.
Jest takie miejsce gdzie milosc sie miesza z nienawiscia
a duchy przeszlosci prowadza cie za reke po kazdym szlaku.
Jest takie miejsce....
Sa Bieszczady...
Dlaczego kochamy Bieszczady? Bo.....Są:-P
Bo czynią nas szczęśliwymi!
Tak odpowiedziała moja żona na powyższe pytanie i chyba trafiła w sedno.
Jadę (jedziemy z żoną) w Bieszczady by się zmęczyć chodząc " po nich" .
Jednak gdy się "męczymy" to wtedy wypoczywamy . Nie wiem jak tę anomalię wytłumaczyć.
Bo dodają skrzydeł:
Załącznik 36348
Ja tam ZAWSZE wracam z Bieszczadu że tak powiem hmmmm.:oops:...sterany nie miłosiernie, trudami wędrówek ,bratania się i zacisniania więzów między ludzkich oraz baletów..i tak NAPRAWDĘ to dopiero po powrocie przydało by się parę dni urlopu na regenerację..:-P
Bo jakoś pozwalają zapomnieć o codzienności. Mieszkam na tyle blisko, że mogę tam bywać często (jak co najmniej raz w miesiącu mnie tam nie ma, to jestem chory :-) ) Nieważne, że noc zarwana, wstaję o nawet 2:30, żeby o świcie wyjść na szlak :-) Bo pusto, cicho, spokojnie ( i nie łamię regulaminu BdPN ).
Bo czasem dodają adrenaliny. Idąc szlakiem po świeżych śladach... Czasem niedźwiedż, czasem wilk, czasem coś przebiegnie.. do końca nie wiadomo co... Nie wiadomo czy coś spotkam, czy coś mnie spotka.. A lubię wędrować sam. W mieście takich wrażeń brak ( no, sarny bywają na ogródku ) :-)
Bo TAKICH widoków nie ma nigdzie, a szczególnie w zimie. Nic nie odda widoku dziewiczego śniegu, jeszcze nietkniętego stopą/nartą ludzką.
Bo tutaj są inni ludzie. Ale mają razem coś wspólnego. Mówię o ludziach nie pochodzących z tego terenu, tylko napływowych. Wszystkich ich coś tu ściągnęło... I wciąż trzyma.
Powodów jest znacznie więcej, ale te powyżej to w zasadzie są najważniejsze.
Tak dla przestrogi - to z czasem się (u mnie) pogłębia. Pierwszy raz byłem w Bieszczadach mniej więcej ćwierć wieku temu i jest ze mną coraz gorzej :-)
Uf, ale sie rozpisałem...
Uszatku, dobrze napisałeś. Najbardziej ujął mnie ten śnieg nietknięty stopą ludzką. Dodałabym "ino łapą dzikiego zwierza". Bo najpiękniejsze są rozległe, zasypane pagórki, śnieg prawie niezruszony -prawie, bo pośrodku przebiega tylko trop wilka, idący prosto do lasu. Albo szare wilki na tle śniegu patrzące prosto na ciebie. Albo zawsze dumny ryś siedzący na skraju łąki. Słuchanie wycia watahy wilków nocą, zwłaszcza gdy wycie pochodzi od strony po której jeszcze godzinę temu po ciemku zmierzałeś. Można by długo wymieniać.
To mój pierwszy post na tym forum, dlatego uznałem, iż właśnie ten wątek jest najbardziej właściwy do tego, by w nim rozpocząć swoje "forumowe" istnienie. Myślę, że mój nick sam z siebie najlepiej oddaje istotę odpowiedzi na pytanie: dlaczego kocham Bieszczady. Chociaż całe młodzieńcze życie spędziłem na podkarpaciu, Bieszczady odkryłem stosunkowo późno. Ale od pierwszego poważniejszego pobytu, już nie mogę bez nich się obejść. Jestem na nie nieuleczalnie chory i nawet nie próbuję wyjaśniać tego fenomenu. I niech nikt nie próbuje wyleczyć mnie z tej pięknej choroby;)
Pozdrawiam serdecznie i kłaniam się wszystkim zacnym Bieszczadnikom. Wojtek
Chwilę zastanawiałem się gdzie wkleić ten artykuł ZOSTAWCIE KAWAŁEK ŚWIATA Hanny Samson Równie dobrze pasuje tu, jak do działu o Zakapiorach czyProponowanej dyskusji o finansach przy okazji artukułu o Zajeździe pod Caryńską źródło: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-...ek_swiata.html
Cytat:
Jak sprzedać Bieszczady? Pytanie padło w "Dużym Formacie" i wbiło mnie w fotel. A więc to może się zdarzyć...
Skoro nie pytają, czy sprzedać, tylko jak to zrobić, sprawa wydaje się już przesądzona. Decyzja o sprzedaży podjęta. Kto ją podjął? Nie ma znaczenia, na pewno ktoś podchwyci. A zresztą, czy tu w ogóle potrzebna jest decyzja? Skoro mamy coś, co nie przynosi zysków, choć może trzeba to zmienić. Oczywiste, prawda? Cały "Duży Format" wypełniają opowieści o Bieszczadach. O tym, co różni je od reszty świata. O mitach, które je tworzą i które znamy także my, mieszkańcy aglomeracji i miasteczek, w których pieniądz zastąpił wszystkie mity i rozmyślania o tym, jak żyć. Żyć tak, żeby zarabiać pieniądze. I niech pieniądze zaczną w końcu rządzić Bieszczadami. Jak je sprzedamy, to od razu się poprawi. Wyrosną piękne hotele i centra handlowe. Następne pokolenia z niedowierzaniem będą słuchać opowieści o tym, jak kiedyś tu było.
- Naprawdę żyły tu żbiki?
- Jasne, sam kiedyś spotkałem się z jednym oko w oko, ledwie uszedłem z życiem.
Będziemy wspominać dzikość przyrody i trudne warunki życia, pogryzając Big Maca, a miejscowi artyści nie nadążą z produkcją pamiątek, więc nadciągną nowi. A jak wpadną na dobry pomysł, to będą mogli sprzedawać swój produkt z naklejką "Teraz Polska", co nobilituje i gwarantuje jakość wyrobu. Weźmy za przykład Zakopane, które umiało sprzedać siebie i swoje produkty też umie sprzedawać. I nie ogranicza się do zasobów lokalnych, tylko promuje całą Polskę. Wiem, bo niedawno dostałam stamtąd prezent, który dostarczył mi wzruszeń. To była makatka, taka, jakie kiedyś były haftowane i wisiały w kuchni, zwykle miały napis w rodzaju: "Dobra gospodyni dom wesołym czyni" albo "Jak żona gotuje, to mężowi smakuje". Ostatnio widziałam makatki wyhaftowane przez Anię Zajdel o treściach zmodyfikowanych feministycznie, ale makatka zakopiańska sięga do niemodyfikowanej mądrości narodu i turystę hojnie nią obdarza, mieści się na niej aż siedem aforyzmów, jest i "Czym chata bogata, tym rada", i "Polak głodny to zły", i "Kobieta do patelni, mężczyzna do kielni", i wszystko w jednym, i do tego z naklejką "Teraz Polska". Makatka oczywiście nie jest haftowana, bo kto by tyle makatek wyhaftował, ile turyści kupią, więc wszystko elegancko wydrukowane. Zapewne i w Bieszczadach coś wymyślą albo ten sam producent oba regiony obsłuży, bo treści uniwersalne, a rynek będzie się kręcił aż do zawrotu głowy ze szczęścia.
Gdy byłam mała, jeździłam z rodzicami i ich przyjaciółmi do Karwi. To była mała wioska, kilka chałup, oprócz nas i mieszkańców nie było nikogo.
Gdy moja córka była mała, też z nią jeździłam do Karwi, która już się rozrosła. Nowe domy, więcej ludzi, ale jeszcze wyglądało na to, że przyjechaliśmy tu wszyscy, żeby odpocząć od tego, co mamy na co dzień.
Aż przyszedł rok, kiedy Karwi nie poznałam. Na środku było wielkie targowisko, a zewsząd dobiegała muzyka. Tłum kręcił się między kramami, w których można było kupić wszystko: dresy, koszulki, kostiumy, kalosze, no naprawdę wszystkiego w bród i wszystko takie samo jak w domu, a oprócz tego jeszcze pamiątki znad morza, pod postaciami Matki Boskiej lub stateczku na podstawce z muszelek, z których można zrobić wszystko, i aż dziwne, że nie wszystko się z nich robi.
Jak dziś wygląda Karwia? Nie mam pojęcia, nie jeżdżę.
Z Bieszczadami jest zupełnie inaczej. Też w nich nie byłam od lat, łączą mnie z nimi tylko wspomnienia z młodości, kiedy na kilka miesięcy wyrwałam się z systemu. I przez następne lata wiedziałam, że jak już nie dam rady dalej tego ciągnąć, to rzucę wszystko i wrócę w Bieszczady, które przecież są tam, gdzie były.
Niedawno rozmawiałam z młodą kobietą, ma troje dzieci, które wychowuje sama, a przynajmniej się stara. Sama też na te dzieci zarabia, co nie jest łatwe, bo nie ma stałej pracy. Jej synek chodzi do przedszkola, które jest daleko od domu, ale za to jest cudowne i on je kocha. Więc ta kobietacodziennie wiezie synka kilkoma środkami komunikacji miejskiej, potem wraca, potem jedzie po niego, potem wraca z nim, co zajmuje jej cztery godziny. Te podróże odbywa z psem, ponieważ pies nie może zostawać sam w domu, bo wyje i szczeka, i sąsiedzi wzywają policję.
- Skąd masz na to siły? - zapytałam.
- Mówię sobie, że jak będę miała dość, to wyjadę w Bieszczady - odpowiedziała.
Bo czy da się przetrwać w tym systemie bez nadziei, że istnieje wyjście?
Bardzo proszę, zapomnijcie o Bieszczadach. Zostawcie je tym, którzy może nigdy tam nie pojadą, ale bez Bieszczad mogą nie przeżyć.
Odkopuję ten wątek bo bardzo mi on pasuje, tak jak ta wypowiedz Wojtka.
Jak to jest z tą miłością? Czy pielęgnowana pozostaje na zawsze? Czy mija jak wszystko albo przechodzi w przyzwyczajenie?
Może tak jak u Małego Księcia blednie, gdy zobaczy się ogród karpackich róż na wschodzie, alpejskich na południowym zachodzie albo himalajskich i diabli wiedzą jakich jeszcze?
Deszczowa pogoda za oknem nastraja melancholijnie,
Wiosna, lato, jesień, zima, nic mi się nie przypomina...
Bo są ! Rozwijając, bo są piękne i mają połoniny z których widoki zatrzymują czas i zatrzymują czas. Doliny wprowadzają intymny nastrój, a lasy kuszą barwą i bogactwem runa. Po prostu są inne i wspaniałe ! ! !
Za ten spokój, uczucie tego, że jest się samemu pośród przyrody i można ją podziwiać, przemyśleć pewne sprawy itd.
Ja za zdjęcia, które mogę tam robić..
To jest tak, że życie wywaliło mnie za daleko od Bieszczad, ale gdy tylko pojawi się jakaś wolna chwilka w życiowym zamęcie, zaraz włączam Forum. To nie jest tylko przyzwyczajenie do samego Forum, tylko to niezwykłe przywiązanie do miejsca zwanego Bieszczadami. Skoro na razie nie mogę tam pojechać, to przynajmniej rozkoszuję się tym, co inni ze swych wędrówek tu pokażą. I mamy z Czartem plan Wbijemy z Ewą TAM, już niedługo, przywleczemy nasze małe marudki i BĘDZIEMY TAM...tak po prostu. Okoliczności pobytu w Bieszczadch nie są tak istotne, jak sam pobyt. No...to jest niewytłumaczalne do końca. W dodatku nie daje się wytłumaczyć tego stanu w kategoriach trwania jakiegoś uczucia męsko-damskiego itp. Nic nie blaknie, niczego się nie zapomina, wszystko jest wciąż tak samo ważne jak przed laty, chce się i już...
Pzdr
Derty
Załącznik 44004Coś w sam raz dla miłośników Bieszczadów :)
Kwestia posiadania kalendarza "Kamienne znaki Bojków 2018", książki "Wybór tekstów etnograficznych o dawnej Bojkowszczyźni Zachodniej" lub kalendarza "Kamienne znaki Łemków 2018", które są rodzajem cegiełek na rzecz Magurycza, ma się następująco:
możemy przekazać je Wam wyłącznie w zamian za darowiznę, której tytuł musi brzmieć następująco, nie inaczej:
- w przypadku kalendarza "Kamienne znaki Bojków 2018": DAROWIZNA NA DZIAŁALNOŚĆ STATUTOWĄ B
- w przypadku książki "Wybór tekstów etnograficznych o dawnej Bojkowszczyźni Zachodniej": DAROWIZNA NA DZIAŁALNOŚĆ STATUTOWĄ BO
- w przypadku kalendarza "Kamienne znaki Łemków 2018": DAROWIZNA NA DZIAŁALNOŚĆ STATUTOWĄ Ł
Jeżeli w grę miałaby wchodzić większa ilość egzemplarzy, to po literach należy umieścić stosowną cyfrę, a darowiznę stosownie pomnożyć. W przypadku chęci posiadania dwóch lub trzech naszych wydawnictw należy w tytule przelewu po formule "DAROWIZNA NA DZIAŁALNOŚĆ STATUTOWĄ" dodać wszystkie stosowne litery i ewentualnie cyfry związane z ilością egzemplarzy.
Koszt przesyłki poleconej ponosimy my, Stowarzyszenie Magurycz, na terenie Polski, wysyłka gdzie indziej wymaga ustalenia kosztów, które poniesie darczyńca.
Pieniądze zbierane w ten sposób służą prowadzeniu społecznych działań remontowych na cmentarzach pozbawionych opiekunów, co czynimy skutecznie od 31 lat.
Oto numer naszego konta, PKO BP:
52 1020 1026 0000 1102 0118 9554
Minimalna wysokość darowizny dla każdego wydawnictwa wynosi 45 zł, dla dwóch egzemplarzy dowolnie wybranych wydawnictw 80 zł, dla trzech 110 zł
Jednocześnie informujemy, że wysyłka nastąpi w ciągu 2 dni roboczych od dnia zaksięgowania darowizny na adres przypisany do konta obdarowującego, bądź inny wskazany przez niego drogą internetową (fb Magurycza bądź szymon@magurycz.org) lub jako dopisek do tytułu wpłaty.
Najbliższa wysyłka 15 XII.
Jednocześnie zapraszam do pracy społecznej z nami na cmentarzach w przyszłym roku https://www.facebook.com/images/emoj...1/16/1f642.png
Serdeczności kamienne, cmentarne i ludzkie też
Szymon Modrzejewski
głowa Stowarzyszenia Magurycz
https://www.facebook.com/StowarzyszenieMagurycz
Nowica 13, 38-315 Uście Gorlickie
0-18-351-63-45 albo poza domem 0-600-688-811
NIP: 738-20-54-339
.............................................
WESPRZYJ NAS!!! KONIECZNY DOPISEK "DAROWIZNA NA DZIAŁALNOŚĆ STATUTOWĄ"
52 1020 1026 0000 1102 0118 9554
.............................................
CMENTARZ - TERYTORIUM ŻYWYCH I UMARŁYCH
- - - Updated - - -
Najbliższa wysyłka 20 XII.