PKP jak zwykle daje d:-)a gdzie pociąg bezpośredni Gdynia -Warszawa- Zagórz-co nie opłaca się idioci od liczenia podróżnych i biznesplanów-to już wolę Neo bus lub własne autko
Wersja do druku
PKP jak zwykle daje d:-)a gdzie pociąg bezpośredni Gdynia -Warszawa- Zagórz-co nie opłaca się idioci od liczenia podróżnych i biznesplanów-to już wolę Neo bus lub własne autko
To boje o to były? W poprzednie wakacje pociąg z Rzeszowa do Zagórza ruszał w piątki o 2.30 żeby być rano w Zagórzu i przez piątek, sobotę i niedzielę jeździć o 6.52 i 15.10 do Łupkowa i z powrotem. Potem na niedziele na noc wracał do Rzeszowa. To był jeden i ten sam pociąg. Było tak dlatego bo Przewozom Regionalnym brak taboru, w Zagórzu nie stacjonują żadne składy rezerwowe. Poza tym te 2 kursy dziennie były skomunikowane ze słowackim pociągiem z Łupkowa do Medzilaborców. W tym roku do Medzilaborców już się nie dojedzie. Słowacy zawiesili swój pociąg.
Niestety Medzilaborce i Humenne od polskiej strony pociągiem staną się dla nas niedostępne. Wielka szkoda ...
no niestety były boje. bo jak sie okazuje, skomunikowanie pociągu z rzeszowa było rozwiązaniem dla mieszkańców rzeszowa tylko.a teraz jest szansa na zaplanowanie podróży koleja na dojeździe z zach polski. wiadomo, ze jak sie jedzie na 1 dzien to lipa, ale dla kogos kto przyjeżdza na dłużej, to juz jest jakies rozwiązanie.
od..eee.. dwóch lat?
Obecnie do Zagórza nie jeździ żaden pociąg regio. Prowadzone są prace modernizacyjne na liniach z Rzeszowa do Jasła i z Jasła do Zagórza. Niestety to tylko częściowa a nie całkowita modernizacja tych linii.
Czyżby coś się ruszyło?:
http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,3...szynobusy.html
Najbardziej cieszy:
"W wakacje na tej trasie pojawi pociąg relacji Rzeszów - Łupków - Rzeszów." :-)
Dobrych wiadomości dla chcących podróżować koleją w Bieszczady w 2012 roku brak:
http://www.rynek-kolejowy.pl/31779/W...Bieszczady.htm
Możliwe, że poprawi się czas podróży na trasie Rzeszów - Łupków (a szynobus ma jeździć tak jak w zeszłym roku).
http://www.plk-inwestycje.pl/mapa/ prawie cały odcinek Rzeszów - Jasło jest w remoncie, w okolicach Sanoka remont już się zakończył, w tej chwili remontowany jest fragment z Jasła pod Jedlicze.
Możliwe, że się poprawi, ale jest duże prawdopodobieństwo, że dopiero w 2013, bo chodzą słuchy, że na dużej części podanej trasy będzie w wakacje kursowała komunikacja zastępcza (czyli autobus). Mam nadzieję, że przynajmniej od Zagórza do Łupkowa będzie się można w najbliższe wakacje przejechać pociągiem (a nie komunikacją zastępczą).
Niestety w te wakacje nie będzie jeździł pociąg z Zagórza do Łupkowa.
Dla tych, którzy planują podróż w Bieszczady jako łączoną kolejowo-autobusową ze zmianą środka transportu w Rzeszowie, "fantastyczna" informacja:
Fajowo, nie?Cytat:
supernowosci24.pl
PODKARPACIE. Z Rzeszowa do stolicy małopolski pojadą tylko ślimaczące się “osobówki”
W piątek, jak to zwykle bywa, wielu podróżnych znów zostanie zaskoczonych przez PKP. Tym razem zamiast wsiąść do pociągu, będą musieli przesiąść się do autobusów. Tak będzie aż przez dwa miesiące, do 2 września. Z powodu remontu torów odwołane zostaną wszystkie w miarę “szybkie” połączenia interRegio na odcinku Przemyśl-Rzeszów-Tarnów-Kraków.
W zamian pociągów interRegio, Przewozy Regionalne podstawią autobusy, które nazwano interRegio Bus. Z Przemyśla i Rzeszowa do Krakowa dojedziemy tylko pociągami regio (osobowymi) i TLK. Tak więc wybierając jeżdżący bardzo wolno pociąg osobowy (za mniejsze zresztą pieniądze) dojedziemy do Krakowa, ale gdybyśmy chcieli pojechać szybszym interRegio, to kolej pokaże nam figę i każe nam wsiąść do autobusu.
Cały czas jest fajowo i ta zmiana niewiele zmienia :)
Początkiem czerwca odwiedziłem Kraków i wracałem pośpiechem do Rzeszowa. Wg rozkładu pięć minut później jechał osobowy - różnica była taka, że na każdej stacji zapowiadali odjazd pośpiesznego i przyjazd tego późniejszego. Podróż pośpiesznym trwała 3 godziny 50 minut i to podobno zgodnie z rozkładem. W przedziale podróżowała pasażerka, która jechała do Zamościa i była tym tempem dość poirytowana i kiedy przyszedł konduktor zapytała, o której dojedzie do stacji docelowej?
- O tej i o tej.
- Proszę Pana!!! Tyle czasu? W ubiegłym roku wyjazd był o tej samej godzinie i na miejscu pociąg był dwie godziny wcześniej! A jak będzie spóźniony???
- Proszę Pani, teraz już jest wszystko tak wyliczone, że nie da rady się spóźnić!!! :))))
Tja... zawsze jak słyszę tego typu hasła, to na usta ciśnie mi się cytat ze Szwejka: nigdy nie jest tak źle, by nie mogło być gorzej... Nie mówiąc o tym, że Polak - potrafi...
Nie dawno wracałam z gór do domu komunikacją publiczną. W Krakowie nie było biletów (14 zł)na najbliższy bus do Katowic, bilety były na taki dopiero za godzinę. Ale tymczasem widzę, że za 5 min. jest pociąg TLK do Szczecina. No to szybko do pociągu, za bilet (w tym dopłata za wypisanie w pociągu) zapłaciłam ponad 30 zł, a pociąg jechał do Katowic 2 godz. i 40 min. !!! Jechałam przez Maczki-Bór, czy ktoś z Was wie, gdzie to jest ? Przez ten czas już bym się dawno doczekała busa i nim dojechała. Nigdy więcej na tej trasie pociągiem !
w najnowszym numerze npm jest napisnewiecej o zaczarowanym miejscu diabłaCytat:
Wycieczkę rozpoczynamy w Jaśle. Porannym pociągiem o godzinie 6.37 planujemy ruszyć do Komańczy. Senna o tej porze stacja kolejowa sprawia wrażenie wymarłej. Na 10 minut przed planowanym odjazdem nic nie wskazuje na to, że coś może tę sytuację zmienić. Jednakże po kolejnych pięciu minutach pojawia się kolejarz i wkrótce nowiutki, biało-czerwony tramwaj szynowy rusza w drogę.
http://www.npm.pl/index.php?action=site&pid=728&id=68
rozkład nie mówi nic o takim połaczeniu, co najwyżej ze busy jeżdzą
relacja z fantazja ?
ale po cóż tam tory ?
Będąc na stacji kolejowej w Rzeszowie zauważyłem że PKP zrealizowała moje odwieczne marzenie
i będę mógł jechać pociągiem do Ustrzyk Górnych.
Załącznik 30171
co powiecie teraz malkontenci ?
Czyż to nie jest wspaniała wiadomość ?
Jak się chce to można i nie jest żadną przeszkodą brak torów w Ustrzykach (a może już położyli ?)
Koleżanka w lipcu jechała tym autobusem z samych Ustrzyk Górnych do Katowic (przez Łupków i Komańczę). Niestety autobus ani razu nie zatrzymał się na sikanie pasażerów. Przerwy na większych przystankach wynosiły 2-3 minuty. W końcu po jej stanowczej interwencji 15 min. przerwy nastąpiło w Rzeszowie. Nie obeszło się bez ostrej wymiany zdań z kierowcą, który był wulgarny.
To ja pierniczę takie autobusy, w których trzeba sobie zatkać lub zawiązać.
Heniu śpiesz się! Ten wyjątkowy pociąg ostatni raz pojedzie 29 września.
Powrót pociągów Zagórz-Łupków i Zagórz-Krościenko coraz mniej realny :-(
Cały tekst.Cytat:
Zamieszczone przez rzeszow.gazeta.pl
Czytałem ten artykuł i też jestem zmartwiony tą sytuacją. Nie dość, że już dojazd w Bieszczady jest tragiczny, to jeszcze likwidują połączenia miejscowe. A wiadomo, że jak już raz skasują to jest ,,po ptokach'' w sumie...Masakra co to się dzieje.
Trochę na pewno szkoda, ale niestety nie da się bez końca utrzymywać zupełnie nierentownych połączeń i stąd moje pełne poparcie dla likwidacji tych linii. Okolicę najlepiej znają miejscowi, niech zainwestują w transport drogowy i nie będzie kłopotu z dojazdem gdziekolwiek.
ta relacja Zagórz-Łupków to nie tylko połączenie komunikacyjne, to była też duża atrakcja turystyczna.
uwielbiałem jeździc tym pociągiem
Zwróć uwagę że to co jednemu się nie opłaca dla innych jest zyskownym działaniem. Co by daleko nie szukać popatrz na przykład kolejki bieszczadzkiej i zastanów się nad poparciem dla likwidacji lini.
Specyfiką ogólnopolską PKP jest to, że im się nic nie opłaca. Dla mnie jest to organizacja pasożytnicza żerująca na naszych podatkach i jako taka powinna ulec likwidacji.
Skoro dochody na tym odcinku są niższe niż nakłady to odcinek ulega likwidacji. Takie jest prawo rynku. Dlaczego prywatnym przewoźnikom opłaca się wozić ludzi z Polańczyka do Wołosatego za 15 zł? No właśnie. Bo wiedzą kiedy i jak mogą zarobić. Skoro PKP nie wie, to giną. Proste. Ja też bym chciał się przejechać kolejką, bo i widoki inne i luźniej, ale finansowanie czegoś na siłę nie ma zwyczajnie sensu. To szansa dla miejscowych - puścić na tej trasie bus-dwa dziennie i zarabiać. Natomiast co do PKP - są odcinki, na których nieźle zarabiają, między innymi na Gdańsk - Warszawa - Kraków i Warszawa - Poznań. To im się opłaca (jeszcze). Natomiast sezonowe trasy będą likwidowane, nie wytrzymają konkurencji.
Masakra z tymi ciapongami!
W większości krajów kolej jest dotowana, więc mi to akurat nie przeszkadzało by, żeby z naszych podatków szło na dobrą kolej.
Proszę spojrzeć na Czechy-da się?DA SIĘ!
Do każdej pipidówy dojedzie się i to wiele razy dziennie.
Ale niech będzie jedno PKP, a nie milion spółek w tym się zawiera-tory posiada kto inny, druty z prądem inna spółka, jakie intercity, koleje regionalne itd itd. A jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze...
Szkoda...
Niedawno krążył taki smutny obrazek po sieci przedstawiający 2 mapki Polski jakoś z 192któregoś i obecną pod kątem istniejących linii kolejowych i podpis: że to co się nie udało zaborcom udało się teraz-wyrównac Polskę A i Polskę B. I na tej pierwszej cała masa linii kolejowych w Polsce A, a na obecnej obie bardzo podobne-z kilkoma na krzyż.
Smutne
Dziwne te nieopłacalne linie.Kilka lat temu pracowałem w Bydgoszczy,a kwaterę miałem w Maksymilianowie -małej wsi pod Bydgoszczą.PKP zlikwidowała tam większość połączeń z powodu niskiej rentowności.Wtedy weszła prywatna firma ARRIVA i pociągi prywatne jeżdżą po torach.Dziwne jest to że są opłacalne
W idealnym świecie komunikacja w Warszawie byłaby prywatna, a na razie jest to komunikacja miejska, jak zauważyłeś, idą na to moje podatki. Sporo tras jest nierentownych, zamykanych, wiele pomysłów jest tak z dupy wziętych, że głowa mała. Ot, choćby likwidacja jednej z linii z lotniska do Centrum (i dalej), bo trzeba jakoś zmusić mieszkańców do korzystania z kolejki SKM Centrum-Okęcie, bo wydało się na nią kilkadziesiąt milionów złotych. Nie powiesz mi, że to jest normalna sytuacja.Cytat:
Rozumiem że jesteś również za likwidacją np. takiej komunikacji miejskiej w Warszawie. Przecież na siebie nie zarabia :)
W PKP jest masa spółek - to prowadzi do burdelu i chęci wyciśnięcia kasy ze wszystkiego co się da. A jak się nie da, to likwidujemy.
Ja po prostu ufam prywaciarzom. :razz:
Właśnie na tym to polega - prywatna firma obsługuje mniejsze, krótsze trasy, nie muszą ponosić kosztów takich jak ten moloch-prawie trup PKP.
Nie wiem jak weszła.Wiem jedno -firmy prywatne nie utrzymują bandy nieproduktywnych urzędników,tysiąca kadrowych i księgowych.Tną koszty tam gdzie tylko się da utrzymując dość wysoki standard obsługi klienta.Ot i wszystko.Drugim takim przykładem jest firma Neobus wożąca ludzi z Sanoka do Warszawy.Obsługują tą trasę codziennie po bodajże trzy kursy w każdą stronę.Im się opłaca a PKS nie daje rady.A mają tabor nowszy niż PKS.Wierzę w to że firma prywatna będzie biła na głowę każdy moloch państwowy.Ot i wszystko
Pewna duża firma budowlana w wojewódzkim mieście kilkanaście lat temu musiała splajtować. Na gruzach tej firmy powstało kilkadziesiąt spółek a każda ma prezesa, biuro, sekretarkę, sprzęt komputerowy, samochody służbowe itp.. Te nowe firmy, które tną koszty także te administracyjne, nie robią nawet połowy co tamta jedna za PRL-u. Pewne zakłady mięsne w wojewódzkim mieście musiały splajtowac a na gruzach powstało kilkanascie spółek, każda ma prezesa, sekretarkę itd. i itp. Te nowe spółki nie płacąc rolnikom "skupiły" dużą ilość świń, które przerobiły na kiełbasy. Zarobionej kasy starczyło dla prezesów, sekretarek, na utrzymanie biura, samochodów itp, itd, zabrakło jedynie na oddanie długu rolnikom. Po jakimś czasie prezesi zwrócili się do rolników "sprzedajcie" nam nową partię świń to je przerobimy na kiełbasy i oddamy wam pieniądze. Sprawa wlecze się lata. Czy PKP przypadkiem nie prywatyzowała się podobnie ?
"Dziel i rządź", partyzancie, w naszej ojczyźnianej rzeczywistości.
Pozdrawiam
To jak najbardziej fakt. Niestety państwowe, tudzież post państwowe firmy, samorządowe, itd nigdy nie nie dorównają produktywnłości tym prywatnym. Niestety jeżeli chodzi o kolej w Polsce, jedynie w województwie kujawsko-pomorskim zdecydowano się na taki krok - ogłoszenie przetargu, który uczciwie (miejmy nadzieję) wygrała Arriva w kooperacji z DB. Przykłady mazowsza, czy śląska powołujących swoje spółki (Koleje Mazowieckie, Koleje Śląskie) pokazuje tylko, że od PKP, czy Przewozów Regionalnych nie są lepsze, a są o wiele droższe (co w trudno uwierzyć by coś było droższe od PKP).