ale po co?
Wersja do druku
Sonka, nie wiem czy pytasz serio ale odpowiem. Bieszczad - było niegdyś określeniem tych gór, taką samą formą jak Beskid (swego czasu określenia te były nawet wymienne). Bieszczad, Beskid. Oba słowa należy odmieniać według tej samej deklinacji. Dlatego zdania przykładowe typu: "szliśmy przez noc przez Bieszczad", jak i "wystarczy tylko dwa mostki zlikwidować w Bieszczadzie" -są jak najbardziej poprawne.
http://www.bieszczady.pl/Z_Bieszczad...w_?newsID=4174 -dobry artykuł na ten temat.
Asia: "To czy ktoś chce być albo nie być zakapiorem oraz to jaka jest definicja zakapiora i kto ma prawo (według wielce szanownych Bieszczadników) tak się definiować jest mi absolutnie obojętne. (...) Nie piszę kogo znam, z kim piłam herbatę a z kim wódkę. Bo to tylko moje - z Ludźmi przeżyte a nie z zakapiorami. Jeśli mi z kimś dobrze rozmawia, milczy, pije, płacze, śmieje czy co tam jeszcze do głowy przyjdzie to cenię te chwile i tych Ludzi."
-to dobrze. ja również mam mega alergię na słowo "zakapior" ale niejeden takowy to mój dobry znajomy więc nie o to mi chodziło. ale o to, że ostatnio widzę na tym forum wiele żółci, jakiej nie spodziewałabym się spotkać właśnie tutaj. brzydzę się zachowaniami, gdzie ludzie zaczynają tworzyć wokół siebie elity czy kółka wzajemnej adoracji.
...te kółka ("koterie forumowe"), o których pisze Jimi są faktycznie irytujące, to lizanie się po ..... albo kółka adwersarzy z żółcią są podobnie odrzucające, jak Ci ludzie funkcjonują w Bieszczadzie, w relacjach z ludźmi, których tam spotykamy, lubimy, wracamy do nich....mam wrażenie, że to jacyś farbowani, infantylni bieszczadnicy........siedzący w samotności przy kompie a potem w samotności gdzieś w górach (nikt go nie kocha, nikt go nie lubi itd)........
....jak to po co....? po to aby było po bieszczadzku
Nie serio, temat budzi spore kontrowersje, z cyklu i straszno i śmieszno. Jestem mieszkanką Bieszczadów, razi mnie owo Bieszczad, odbieram je jako usilne silenie się na oryginalność. Podobnie jak ten cały ruch zakapiorski, który w mojej ocenie jest świetną akcją promocyjną książek pana Potockiego. To uzupełnienie do śmieszno, a straszno. No cóż, w tym biorą udział ludzie, część z nich uwierzyła w swoją ponadprzeciętność. Ideę zakapiorstwa odbieram jednoznacznie negatywnie, żerowanie na często chorych ludziach, na ich przegranym życiu. Znam tzw. zakapiorów, dla mnie są zwykłym produktem turystycznym sprzedawanym przez Potockiego, rzekomego pustelnika Jano i wielu innych, którzy na nich usiłują zarobić. Sami ludzie zwani zakapiorami giną w tym marketingowym bełkocie. Lucy kilka lat temu wysłała mnie na pogrzeb Sikorki. Było straszno, odszedł samotny człowiek, następny, który zapił się na śmierć. Mimo sławy jednego z największych zakapiorów kondukt był jakże skromniutki, a UG sfinansował jego pogrzeb.
" razi mnie owo Bieszczad, odbieram je jako usilne silenie się na oryginalność"
- Mam takie samo zdanie, również nie używam i nie podoba mi się ta forma z tego samego powodu i także kojarzy mi się z działaniem marketingowym jak cały ten zakapioryzm (zauważyłam, że owego określenia używają właśnie ci medialni zakapiorzy, pewnie dlatego nie przypadła mi do gustu). Zapytałaś więc odpowiedziałam i dalej podtrzymuję, że mimo wszystko forma jest poprawna, bez względu na to, czy mi się ona podoba czy nie :) I niech kto mówi jak mu się podoba.
określenia Bieszczadu używają różni przywoływani tu na forum ciekawi ludzie (..."Idąc przez Bieszczad" itp), .....przynajmniej dla mnie... takie kulturowo-odmienne określeni i tyle, co tu się nad tym zastanawiać, po prostu...
Po chałupie Radosa nie zostało śladu. Rozebrali do cna a szkoda. Chyża, (w zasadzie to tylko jej skrawek) pamiętała jeszcze przedwojennych mieszkańców. Była prawdopodobnie najstarszym drewnianym budynkiem mieszkalnym w Cisnej. Niewielkim epizodem było pomieszkiwanie w niej "Jagodowego Króla". Jak swego czasu opisywała Radosa prasa.
Nie wiem dla kogo zakapior to idol, dla kogo lokalny koloryt a dla kogo "obiekt"marketingowy. Nie interesuje mnie ten temat. Chce tylko słów kilka o Bogdanie - Bodziu! Dla nas nie był żadnym zakapiorem ale serdecznym Przyjacielem.Tak,tak! Niezwykle inteligentny, bystry, dowcipny. NIGDY nie prosił o alkohol ani pieniądze na ten cel. Zdarzało się, że mówił "postawcie mi fasolkę, dłużej trzyma"! Wybrał taki sposób na życie i tylko nieliczni wiedzą z jakich pobudek. Cyt: "zapił się na śmierć".Cóż, jeden się zapija, drugi zatucza, trzeci umiera ze stresu a czwarty odbiera sobie życie sam. Bogdan zmarł na zapalenie płuc a pijących jeszcze więcej od niego do dzis ziemia nosi. Na pogrzebie Bodzia był mój syn (mimo wielu aktualnych problemów ,siarczystej zimy i dużej odległości). Pożegnał Go w naszym imieniu. Wydaje mi się, że źle świadczy o człowieku jeśli łatwo innych sądzić mu przychodzi!
Żeby było jasne - żadne tzw. zakapiorstwo mnie nie bawi. Folklor w gorszym wydaniu!
Znałam dobrze Sikorkę. Niezwykle inteligentny, z dystansem do siebie i ludzi, gentlemen. Chciał skończyć ze swoim stylem życia, nie udało mu się. Demony przeszłości dopadły go w Polańczyku. Nawet kuracja w zakładzie psychiatrycznym nie pomogła, wrócił w Bieszczady, sięgnął po kieliszek, wpadł do kałuży, organizm nie wytrzymał i odszedł. Nie jestem Panem Bogiem, aby go osądzać. Nie lubię jednak zakłamania. I doskonale Pani wie, że Sikorka był człowiekiem nie lubiącym obłudy i walczył z świętojebliwością. Świętojebliwość - to jedno z jego ulubionych określeń. Wątpię, aby chciał być przedstawiany w innym świetle. Żył jak żył, odszedł jak odszedł, nic nie umniejsza jego człowieczeństwa.
PS.
Moje słowa odnośnie świętojebliwości, czy obłudy dotyczyły środowiska zakapiorskiego.