Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
przemolla nie musisz "sorry", trochę wiem na ten temat a i mam znajomych co w temacie siedzą tylko nigdy nie robili "z tego" podkładu żadnej nalewki. Spytałem się o bimber, bo jednak subtelnie da się go wyczuć. Jedynym destylatem, którego już finalnie był zrobiony, nie wyczułem, był destylat wina ze śliwek a było go do przerobienia 25 litrów, które kazał tak potraktować mój ojciec, bo mu smakowo nie leżało. Wyszła idealna śliwowica, chociaż ja ją ochrzciłem jako palinkę z 66% do której spożywania zakupiłem ówczas stosowne dla niej kieliszki. I powiem tak, nie rozcieńczałem jej, piło się wybornie i jak żyję lepszego mocnego trunku nigdy nie piłem. No... kiedyś degustowałem samodzielnie zrobioną śliwowicę u jednego znajomego koło Wisły i też była niczego sobie.
Po tej próbie śmiem nawet twierdzić, że najlepsze destylaty powstają z już zrobionego wina niż z samego zacieru. Więc bardziej ten kierunek by mi odpowiadał, chociaż roboty z tym więcej. Ale może kiedyś będę miał więcej czasu i własnie na ten czas są plany ;)
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
W tym roku było mało owoców derenia, ponoć z powodu suszy.
Ja polowałem przez dwa tygodnie, ale to było we wrześniu (2-ga połowa). W październiku jeszcze jakieś końcówki się pojawiały a teraz to już pozamiatane.
Teraz czas na żenichę nadszedł
Początkiem października zanabyłem drogą kupna owoc derenia jadalnego. Taki miętki, paplawy już. NAJLEPSZY! Drogi jak czort. 28zł/kg.
Potrząsam słoikami czasem. Stoi se.8)
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Dzisiaj nadałem dzikiej róży. Też taka już paplawa, po przymrozku. Pierwszy raz eksperyment z tym owocem. Robił ktoś ,coś? Podpowiecie?
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
bogdaneg
Dzisiaj nadałem dzikiej róży. Też taka już paplawa, po przymrozku. Pierwszy raz eksperyment z tym owocem. Robił ktoś ,coś? Podpowiecie?
Dzika róża jest zdrowotna... czyli jak na jeden kieliszek dziennie to można zrobić kondensat... zalać tak po przemrożeniu, aby ze trzy centymetry nad nią spirol dryfował. Jeśli na spożycie w większych ilościach ( również zdrowotna) to o połowę mniej jej trzeba dać i jakąś jedną cytrynę... bez tych białych farfocli, a skórkę sparzyć i zetrzeć, albo jednego, góra dwa pigwowce. Trzeba ją lekko zakwasić. Później po maceracji i odlaniu płynu owoce zasypać cukrem... a jak się rozpuści po bełtaniu to połączyć dwa płyny i sklarować. Cukru tyle ile się lubi. Osobiście dodaję jeszcze kilka śliwek, ale to już wedle upodobania. Nic po za cytryną , lub pigwowcem agresywnego nie powinno się dawać, tak aby nie zdominowało. Cytrynę i pigwowca też z umiarem. To co napisałem to tak mniej więcej na 3 l alkoholu. Znam takich co płatki róży dodają, ale o tym trzeba by było wcześniej pomyśleć.
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
Slav
PiotrekF czy Ty czasami nie spod patronatu św.Ambrożego? :)
Slav ależ oczywiście żem z spod rzeczonego "patronatu" jako i TY :wink::wink:
... co jakiś czas 'widujemy' się .... pod 'patronatem'
PF
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
przemolla pisze o nalewce bo żenicha ma sprecyzowane składniki.
Ja dziś do moczących się owoców róży dodałem po pół łyżki na słoik 0,8 l suszu z mięty i rumianku i chyba z 5 goździków, bo to ma być klasyczna żenicha kresowa. Posmakowałem i przyjemnie już czuć różany smak a i kolorek też całkiem niezły jest. Po odcedzeniu zmieszam to wszystko ze świeżym lanym miodem, ale bez dodawania wody, czyli inaczej niż tutaj https://nalewkownia.wordpress.com/20...-dzikiej-rozy/
W większości przepisów skład jest taki sam, różnią się łączeniem miodu... jedni go gotują brrrr, drudzy mieszają z przegotowaną wodą a ja nie uznaję żadnej wody więc zmieszam miód bezpośrednio z nalewem.
Napisałem wcześniej, że nastawiłem z goji i widać... nasiona piją %, nalew złapał już kolorek, jest niesamowicie smaczny, aromatyczny i już lekko słodkawy, później też dodam tylko miodu http://apetytnaogrod.blog.onet.pl/20...z-owocow-goji/
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
Recon1
przemolla pisze o nalewce bo żenicha ma sprecyzowane składniki.
Ja dziś do moczących się owoców róży dodałem po pół łyżki na słoik 0,8 l suszu z mięty i rumianku i chyba z 5 goździków, bo to ma być klasyczna żenicha kresowa. Posmakowałem i przyjemnie już czuć różany smak a i kolorek też całkiem niezły jest. Po odcedzeniu zmieszam to wszystko ze świeżym lanym miodem, ale bez dodawania wody, czyli inaczej niż tutaj
https://nalewkownia.wordpress.com/20...-dzikiej-rozy/
W większości przepisów skład jest taki sam, różnią się łączeniem miodu... jedni go gotują brrrr, drudzy mieszają z przegotowaną wodą a ja nie uznaję żadnej wody więc zmieszam miód bezpośrednio z nalewem.
Napisałem wcześniej, że nastawiłem z goji i widać... nasiona piją %, nalew złapał już kolorek, jest niesamowicie smaczny, aromatyczny i już lekko słodkawy, później też dodam tylko miodu
http://apetytnaogrod.blog.onet.pl/20...z-owocow-goji/
... no pewno, że o nalewce....a gdzie napisane ,ze o żenisze....Recon sukcesów.... jak pięć goździków, będziesz trzymał w 0,8 l to za sześć tygodni będziesz miał goździkówkę:mrgreen:... a jak napiszesz, że czuć po tych sześciu tygodniach różę ... to po prostu nie uwierzę:evil:...
ps... a rumianek i mięta to oprócz tego da kolorek.... taki lekko sraczkowaty..... znam to z autopsji...tylko trochę to potrzymaj, aby " dojrzało"....
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
PiotrekF
Slav ależ oczywiście żem z spod rzeczonego "patronatu" jako i TY :wink::wink:
... co jakiś czas 'widujemy' się .... pod 'patronatem'
PF
Niestety miodu pitnego nie nastawiłem.Odwirowany miód był z dodatkiem amitrazy,więc zaniechałem dalszych prac.
Tak ogólnie odnośnie dzikiej róży:Wiemy już, że w róży jest witamina C, wiemy, że jest jej bardzo dużo i zawartość może się różnić, ale powinniśmy wiedzieć jeszcze jedną rzecz. Witamina C jest wybitnie niestała i bardzo łatwo podlega rozkładowi, min. pod wpływem utleniania.
W praktyce oznacza to, że każde przetworzenie dzikiej róży wiąże się z jakimś spadkiem jej zawartości (tutaj dodam, że jeśli chcecie jeść na surowo, to jemy bez nasion, ponieważ mogą spowodować swędzenie dolnej części jelita grubego, dość nieprzyjemna sprawa).
Tak więc tracimy jakąś część witaminy C (oraz bioflawonoidy, też są dosć ulotne):
- gotując dziką różę
- mrożąc dziką różę
- susząc różę
I raczej nie ma od tego ucieczki. Ile witaminy stracimy? Trudno dokładnie określić metodami domowymi, ale można szacować, że gotując i pasteryzując owoce dzikiej róży około 50-70% pójdzie na straty, część również zniszczy się w zamrażarce. Stosunkowo dobrym pomysłem jest suszenie poprzez mrożenie czyli liofilizacja (w domu tego nie zrobimy), gdzie straty są niewielkie (np. Rosa canina może nadal zawierać jakieś 500mg witaminy C). W róży suszonej tradycyjnymi metodami może witaminy C nie być prawie wcale.
ps. jest jeszcze jedna kontrowersja, czy wyciągać nasiona. Ja jestem leniwa i jeśli gotuję albo nastawiam nalewkę, nasion nie usuwam bo i tak będę przecedzać przez gazę i szkoda mi życia na takie zabawy. Gdybym natomiast jadła różę na surowo, koniecznie bym ją obrała!
http://klaudynahebda.pl/dzika-roza-z...-dzikiej-rozy/
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
przemolla, dzięki za cenną uwagę z tymi goździkami! Natychmiast po Twoim wpisie usunąłem z nalewu 4 sztuki i 1 został, w smaku jeszcze nie było goździkówki. Korciła mnie ta żenicha by ją zrobić, ale myślę, że następne nalewy z dzikiej róży to będą tylko z samego owocu.
Czytając wyjaśnienia Slav to chyba dobrze zrobiłem, że intuicyjnie nie zmroziłem wcześniej róży. To jednak mnie też zastanawia czy dobrze się robi mrożąc wcześniej aronię i inne owoce? Co w sumie daje wcześniejsze mrożenie, jak się witaminę C traci?
Ogólnie patrząc, to nalewkarstwo jest fajnym hobby dla faceta ;) Mi się już podoba i jest trochę jak z chodzeniem po Bieszczadach... można wracać tam gdzie się już było a jest jeszcze trochę do odkrycia. Idealny temat na to Forum :)
Odp: Nalewki czas zacząć!! Robić :D
Cytat:
Zamieszczone przez
Recon1
To jednak mnie też zastanawia czy dobrze się robi mrożąc wcześniej aronię i inne owoce? Co w sumie daje wcześniejsze mrożenie, jak się witaminę C traci?
Ogólnie patrząc, to nalewkarstwo jest fajnym hobby dla faceta ;) Mi się już podoba i jest trochę jak z chodzeniem po Bieszczadach... można wracać tam gdzie się już było a jest jeszcze trochę do odkrycia. Idealny temat na to Forum :)
Przemrożenie poprawia smak (garbniki,cukry,kwasy).
Przypomniały mi się pewne słowa " W przyszłym roku trzeba nastawić więcej".:wink:
http://pracownianalewek.blogspot.com...rzestrogi.html