Czasu już niewiele zostało, więc chciałbym wiedzieć (tak z ciekawości) kto planuje być na imprezie w zajeździe tak na 100% ? Bo jakoś nie mogę się doliczyć ile osób ma być i kto.
Poza tym winko już gotowe :)
Pozdrawiam
Hero
Wersja do druku
Czasu już niewiele zostało, więc chciałbym wiedzieć (tak z ciekawości) kto planuje być na imprezie w zajeździe tak na 100% ? Bo jakoś nie mogę się doliczyć ile osób ma być i kto.
Poza tym winko już gotowe :)
Pozdrawiam
Hero
Ja się piszę na winko - ale w terminie późniejszym, bo na sylwa w biesy nie dam rady dotzreć :cry: :cry: :cry:Cytat:
Zamieszczone przez Hero
Solista skończył.Rozważałem właśnie,czy świat oglądany przez kieliszek szmpana jest różowy,gdy do sali wpadł nagi malec.Zatrzymał się na środku parkietu i wrzasnął:
-Gdzie on jest?!Dawajcie go piorunem!
Gwar ucichł.Twarze obecnych zwróciły się ku naguskowi.
-Gdzie on jest?!-powtórzył maluch,tupiąc pulchną nóżką.
-Szukasz tatusia?=spytał damski głos z kąta sali.
Malec nie odpowiedział.Przykucnął,zerknął pod bar i stoliki.Niektóre panie z piskiem zakryły kolana.
-Nie ma starego-mruknął brzdąc,wyraźnie zawiedziony-A powinien tu być.
-Może jest w toalecie?-podsunął chropowaty tenorek.
-A wogóle o co chodzi?-zainteresowała się krew-z-mlekiem-pani przy sąsiednim stoliku.Jej partner uniósł głowę z piersi,wybełkotał:"Nie,wszystko gra",po czym wyłączył się z rozmowy.
Kilkanbaście osób zdążyło ochłonąć.
-Ej,maluchu-powiedział ktoś-czy nie czas do łóżka?
-Co on właściwie tutaj robi?-spytali głośno inni.
Berbeć zajrzał za ostatnią kotarę,wrócił na parkiet i zajął pozycję frontalną.
-A co wy tutaj robicie?-spytał zaczepnie,choć taki niewypierzony-Osiemnaście osób obecnych na sali urwało się dzisiaj z pracy,dwie kobiety są na lewych zwolnieniach lekarskich,a trzech mężczyzn opuściło dniówkę bez usprawiedliwienia.Pomijam już wogóle niepracujących...
Powoli wstaliśmy z miejsc.
-Skąd się tutaj wziąłeś ,pętaku?-zagadnął podejrzliwie wodzirej-Umyj ząbki i jazda pod kołderkę!
-Dobrze gada-wtrącił partner pani-krew-z-mlekiem-Dać mu wódki!
-Ale to się skończy-kontynuował malec,ani trochę nie speszony.-Obiecuję wam!
Wyprowadził nas tym z równowagi.
-Zabierzcie go stąd!-krzyknęło kilka głosów naraz.
-Zmiataj szczeniaku!
Chwyciliśmy smarkacza za kark,oddaliśmy wykidajle i wróciliśmy na miejsca.
Potem spojrzeliśmy na zagar.
Było już po północy.
Szczeniak zabrał nam tyle czasu,że... przegapiliśmy nadejście Nowego Roku.
Uważajcie balując,bo....;)
Cóz, ja będę niestety daleko od gór, ale duchem będę z wszystkimi, którzy bedą świętowali Nowy Rok w Bieszczadach.
Życzę wam wszystkiego najlepszego. Bawcie się dobrze i bądźcie co najmniej tak samo niegrzeczni jak na ostatnim KIMBie. :twisted: