Witam.
W tym wątku nie wypowiadam się w swoim imieniu. Do pisania zabierałam się dość długo i robię to na prośbę ludzi, którzy 3 maja w Huczwicach spotkali Jabola, gościa z kucykiem w okularkach, który niestety nie przedstawił się :(, dziewczyne o blond włosach
dziewczynę z Sanoka, z ciemnymi , prostymi włosami do ramion, której towarzyszył czarny kot o imieniu Czadzik albo Biesik oraz jeszcze parę innych osób.
Mam bardzo sedecznie pozdrowić te osoby, co niniejszym czynię :) :) :) :) :) :) :)
I teraz mam szczególne podziękowanie dla Jabola, za to ze namówił te osoby do świetnej zabawy, jaka było poszukiwanie puszki geocache.
Duże dzieci są bardzo, bardzo zadowolone, uważają że jest to super zabawa, która przypomniała im dzieciństwo i grę zdaje się ""w podchody".
Ale mają pewne "ale" i to mam nakazane na forum napisać.
Geocache schowany jest dość blisko drogi. Odnalezienie nie sprawilo dużym dzieciom żadnych problemów. Ale niestety - puszka była pusta :cry:
Tzn. były w niej dwa stare naboje, ale duże dzieci są miłośnikami Bieszczadów a nie militariów. Militaria, nawet jeśli mają wartość historyczną (a te zapewne miały) nie interesują ich za bardzo. :cry:
Troszeczkę rozgoryczone, choć nie bez satysfakcji z samego faktu odnalezienia pustej puszki usiadły więc na pobliskim pniu i z czystym sumieniem skonsumowały to, co miały zamiar do puszki włożyć. A miały tam jakieś fanty. Poczuły się zwolnione od uzupełnienia puszki - rzecz to zrozumiała. Ale, że duże dzieci miały klasę to zostawiły nagrodę pocieszenia, tj. czekoladowy baton, po czym grzecznie i dokładnie zakopały puszkę i poszły sobie.
No i mają prosbę bardzo niesmiałą i pewne sugestie.
Żeby przy oznaczaniu geocache nie malować drzew w kropki (nawet w różowe) bo drzewa to nie muchomory i takie oznaczenie jest zbyt proste :lol:
Po drugie - jeżeli ktoś odnajduje puszkę i nie ma przy sobie niczego, co można byłoby tam zostawić niech po prostu nie zabiera jej zawartości. Tak będzie ok, bo dobrze byłoby, żeby jednak każdy coś tam małego znalazł. Wtedy jest fajniejsza zabawa, choć odnalezienie miejsca i nawet pustej puszki daje wiele frajdy.
Po trzecie - żeby w puszce znalazł się notesik i cos do pisania, aby każdy mógł zostawić swoje dane, np adres e-mailowy itp.
Po czwarte - uważają, że zabawa jest za malo rozpropagowana i bardzo mało osób o niej wie a szkoda.
No i to pewnie, mniej więcej tyle.
Więc jeszcze raz serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy 3 maja byli w Huczwicach.
Posta piszę ja, ponieważ żadna z tych osób , pomimo iz Bieszczady to ich prawdziwa pasja nie jest zalogowana na forum.
I teraz to już naprawdę na tyle. Fotki doślę w najbliższej wolnej chwili (chwilowy brak programu).
PS. Jabol - i puszkę obiecali założyć. Nie bardzo wiem kiedy i gdzie, ale jak znam życie, będzie to za siódmym jarem, za piątą rzeką :)
Hmm... tylko czy to będzie miało sens? :) :) :cry:
